Menu

Sesja 78/20/03/12

Marzec 20, 2012 - Sesje 2012

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


(imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

A: Witaj.

G: Witaj witaj.

A: Nie zasypiaj.

G: Nie zasypiam, tylko się musiałem przeciągnąć. Dobra. Pomimo że improwizujemy to mam pytanie. Czemu Konrad czuł ochotę na sesję? Tak sam z siebie czy masz coś do powiedzenia?

A: Stęskniliśmy się. Mamy radę odnośnie sesji.

G: Tak?

A: Dlaczego znowu nie zaczniecie tym się cieszyć? Zabawcie się w ceremoniał. Umówie się w stałych godzinach, w konkretne dni. Nie tylko we dwójkę. Więcej osób. Zacznijcie od wspólnej medytacji. 20-30 minut aby oczyścić umysły i odświeżyć je. Potem krótka sesja i dyskusja. Uwierz mi, że przydałoby wam się to. Potrzebujecie nauczyć się konsekwencji i dyscypliny, któej wam brakuje przez co Wasze marzenia pozostają tylko marzeniami. Koniec.

G: Ja wiem, ale ciężko mi nakłonić, chociaż nie wiem w sumie czy ciężko, nigdy nie pytałem, Anetę i Krzyśka do medytowania przed sesją. Zawsze można spróbować.

A: Trzeba. My też w trakcie możemy wam pomóc. Koniec.

G: W czym?

A: W medytacji. Koniec.

G: Acha. Ok. Tylko że po takiej medytacji nie bardzo jest już o co pytać. Zazwyczaj w jej trakcie wszystko z głowy wychodzi. Nie ma po prostu o co pytać.

A: Po co wogóle pytać? Można po prostu mówić.

G: No można ale wiesz, sesje przebiegają na zasadzie dialogu na jakiś temat. Tak więc można się dzielić przemyśleniami i czekać na twój komentaż, tylko …no nie wiem, no można… Przestaliśmy się tym bawić bo się nam skończyły tematy.

A: Nigdy się nie kończą. Trzeba tylko odświeżyć umysł tym bardziej. Patrząc na sesje, jeślibyś je teraz przeczytał, zobaczyłbyś jak wiele tematów jest niedokończonych, jak wiele można jeszcze powiedzieć i też powiedzieć na wiele tematów od nowa, w inny sposób. Często jest tak, że pytanie, sposób w jaki je zadajesz nakreśla ramy mojej odpowiedzi. Koniec.

G: Czyli to, co odpowiedziałeś kiedyś dostosowane do jakiegoś tam pytania, teraz mogłoby brzmieć inaczej jeśli pytanie byłoby inne?

A: Brzmieć, ale nie znaczyć inaczej.

G: Tylko że, widzidzisz, jest jeszcze jeden problem w tym wszystkim; Kiedyś zależało nam na pewnych odpowiedziach. Mnie, no dobra, mówię za siebie. Kiedyś zależało mi na pewnych odpowiedziach, dotyczących ich, przykładowo UFO, zielonych, szarych, niebieskich. Teraz mi nie zależy więc te tematy nie wracają samoczynnie. Możemy sobie pogadać, natomiast nie jest to coś, co by mnie na tyle męczyło czy fascynowało żebym o to pytał.

A: Myślisz że fioletowi istnieją?

G: Nie wiem czy istnieją. Nie mam pojęcia. Tak sobie powiedziałem tylko…

A: Pytam się czy wierzysz?

G: Czy wierzę że istnieją fioletowi?

A: Tak.

G: Nie mam zdania. Ani nie wierzę ani wierzę. Jest mi to obojętne. Mogą sobie istnieć, mogą nie istnieć. Ale biorąc pod uwagę wielkość całego terrarium to myślę, że na pewno gdzieś się tacy trafili. Dobra, to zróbmy sobie dzisiaj taką sesję o…

A: Piękno multiświata polega na tym, że istnieją…i nie istnieją. Tak samo jak ty istniejesz i nie istniejesz. Istniejesz w swoich wierzeniach dzięki czemu multiświat twoich wierzeń staje się częścią innych światów. Twoja rzeczywistość, którą kreujesz wpływa na rzeczywistości innych, chociaż ci inni też są tobą. A patrząc na tematykę fioletowych. Jak bardzo zostaje teraz ukorzeniona. W swiecie symbolicznym, w świecie podświadomości. Tak, istnieją. I coraz mocniej to odczuwasz. Koniec.

G: Ok. No to wejdźmy na tematy science- fiction. Pogadajmy sobie o różnych takich rzeczach nieweryfikowalnych, ciekawych.

A: Są rzeczy weryfikowalne. Można to zrobić. Ale czy próbowałeś?

G: Nie próbowałem, ale wątpię, żeby to było weryfikowalne w jakiś namacalny sposób, bo gdyby było to ktoś napewno już by to zrobił.

A: I myślisz że nie zrobił?

G: Może zrobił ale takie informacje nie są upublicznione. O tym mówię. Ktoś, mający środki finansowe czy możliwości napewno to zrobił, ale opinia publiczna o tym nie wie i sama nie ma tego jak sprawdzić.

A: Nie wierzysz w siebie. Koniec.

G: No dobra. No to inaczej. Mówisz że jest weryfikowalne, że ja nie wierzę w siebie więc sugerujesz mi że mógłbym. Tylko po co? Zrobiłbym coś, co pozwoliłoby mi stwierdzić: Oni naprawdę istnieją. Grzebią tu i coś kombinują. I co by mi to dało?

A: Czy Twoje działania, które podejmujesz, zawsze rozpatrujesz w kategorii co Ci dadzą?

G: Myślę że taka nasza natura. Patrzymy na korzyści, na straty i analizujemy jakie decyzje podjąć. Chcemy przetrwać, więc w naturze mamy analizę.

A: Jaką masz korzyść z rozmowy ze mną teraz?

G: Rozrywkę, pozyskanie informacji, być może jakiejś ciekawej rady. Jest tych korzyści kilka.

A: Dla rozrywki zweryfikuj.

G: Jak mogę to zweryfikować?

A: Najpierw trzeba skupić się na sobie. Tak naprawdę kreujac to, co widzisz. Wszystko jest w tobie. Odpowiednia zmiana nastawienia, zmiana wewnątrz ciebie pozwoli ci dostrzegać rzeczy, na które teraz jesteś ślepy. Tendencja do negowania, którą w ostatnim czasie przejawiasz, też nie jest przypadkowa. I nie jest to tylko mechanizm obronny. Koniec.

G: Ok. A jaką będę miał pewność… Kiedyś stwierdziłeś jak zadawaliśmi ci pytania o różne fenomeny, które pojawiały się w sesjach innej grupy, że to były zbiorowe halucynacje. Skąd mogę wiedzieć, że tak się nie wkręcę, że to wszystko, co już przeszliśmy już tak mnie nie wkręciło i nie zasiało mi już tak dużej ilości informacji w podświadomości, że coś takiego zobaczę, że nie stworzę sobie takiego obrazu w głowie.

A: Ale za to jaką będziesz miał frajdę. Może nawet wydasz kilka książek jak tamte grupy. Koniec.

G: Chodzi mi o to że tego i tak nie dałoby się zweryfikować bo…

A: Tylko że, tak na poważnie, mówimy o czymś innym. Zupełnie co innego sztucznie wmówić sobie, że coś widzisz tak, jak w tamtych grupach – i to jest halucynacja. A co innego zobaczyć takim, jakie jest. Zobaczyć poprzez przeciwieństwo wmawiania sobie, ale nie negację. Negacja też jest budowaniem systemu wierzeń.

G: Tylko że ja nie neguję. Po prostu zobojętniłem się na to. To nie jest negowanie, bo ja nigdy nie negowałem tego [istnienia istot pozaziemskich]. Jest to ewentualność, to co mówiłeś, która może być prawdziwa. Jednak jest mi obojętne czy jest prawdziwa, czy nie. Ja nie neguje tego, że to jest prawda.

A: My stwierdzamy że twoja postawa jest pewnego rodzaju negacją czy, może lepsze sformuowanie, wyparciem, które z jednej strony mogłoby być naturalne i bywa normalne w sytuacji pracy nad zmianą postrzegania. I ta postawa – Ty to nazywasz zobojętnieniem – powoduje twoje zaprzestanie dalszej praktyki wewnętrznej a tym samym na powrót zamykanie się w sztucznej bańce wyimaginowanej rzeczywistości wpasowanej w schemat ziemskiego multiświata. Koniec.

G: Uwierz mi, że przez to co ostatnio przechodziłem naprawdę ostatnią rzeczą było zastanawianie się na takie tematy. Bardzo mocno starałem się nie ześwirować i przywrócić sobie normalne myślenie.

A: Jaka była przyczyna tych stanów?

G: Nie wiem. Nie potrafię do końca dziś określić jaka była przyczyna tego, że cierpiałem. Zbyt mocno zacząłem, hmm.. nie wiem, być może zacząłem negować własne życie. Stąd mogły być takie stany.

A: Masz dziwny stan i zaczynasz reagować instynktownie. Starać się powrócić do pierwotnego stanu, w którym czułeś się bezpieczniej. Nie szukając przy tym źródła problemu.

G: Szukałem źródła na rózne sposoby. Pamiętasz chyba ile to trwa. To nie jest tak, że siedziałem i nic nie robiłem.

A: Ostatnie czasy. Twój problem to brak akceptacji tego, w jaki sposób wydarza się. I twoje życie – wydarza się. I twój wpływ na życie innych – wydarza się. Nie akceptujesz tego.

G: Jak coś komuś przeszkadza to się tego nie akceptuje. Człowiek dokonuje zmiany, jak coś mu przeszkadza. Woda jest za ciepła – doleję zimnej.

A: Czy ciepła woda zamieni się wtedy w chłodniejszą?

G: Jeśli doleję zimnej – to tak. Zmiesza się z nią i zamieni się w taką, która będzie mi odpowiadać.

A: Ale wody będzie więcej i może przelać się.

G: A może trochę jej upuścić. Mam w tym duże doświadczenie…

A: Chyba, że się zatka…

G: To po prostu nie wejdę do wody i oleję sprawę. Nie, no dobra, wiem o co chodzi.

A: Tak czy inaczej w ten sposób zapłacisz większy rachunek za wodę.

G: Dokładnie. Ok. Kiedyś stwierdziłeś, że pewne przejścia w naszym życiu, moim i Konrada, wracając do wcześniejszych rozmów na temat zielonych, że niektóre były wywołane przez siły niesprzyjające, a inne były wywołane przez siły sprzyjające po to, żeby „zahartować”. Dalej obstajesz przy takich rzeczach?

A: Tak. I to ma miejsce teraz. Cały czas.

G: Rozumiem. Czyli cały czas jesteśmy wg ciebie „hartowani”?

A: Hartowani. Ale wy sami to przyciągacie. Koniec.

G: Przyciągamy?

A: Oczywiście.

G: Troszeczkę zaczyna to być niefajne, bo w takim razie wygląda na to, że ktoś silniejszy od nas ustali sobie jakiś plan, co mamy robić dla tego kogoś i mamy gówno do gadania. Musimy postępować zgodnie z czyimiś wytycznymi.

A: Otwórz umysł na to, co mówimy. Nie powiedzieliśmy w taki sposób, jak to zaprezentowałeś.

G: Wiem że nie. Często jak coś mówię to oczekuję na wasz komentarz. Często nie są to stwierdzenia, tylko pytania bez pytajnika.

A: Po pierwsze różowi są na tyle silniejsi, że byłoby to możliwe. Jeśli kupisz sobie chomika, może biegać po klatce, bawić się, zrobić sobie gniazdo z trocin. Ale nadal będzie w klatce. Twojej klatce. Jesteś silniejszy. Ale zwróć uwagę na to o czym mówimy. Sami to przyciągacie. Sami przyciągnęliście to wydarzenie, w którym ja się uaktywniłem. I to nawet świadomie, mocno świadomie. Różowi, fioletowi, żółci. Poprzez ich subtelną formę, która dla was jest światem idei. Z uwagi na warunki waszego ciała ich działalność jest na płaszczyznach idei waszych. Ich działalność zawsze opierać się będzie na zaszczepieniu swojego wyobrażenia, czy idei w świadomości, która kreuje rzeczywistość. Im więcej jednostek kreuje rzczywistość, w której znajdują się, tym silniejsze ich oddziaływanie. Nawet na te jednostki, które w nich nawet nie wierzą. A nawet szczególnie na takie jednostki. W jednym z przekazów, którym zaczytywałeś się dawniej, abstrachując od jakości tamtego przekazu, padło sławne zdanie na temat tego czym jest wiedza. Pamiętasz?

G: Nie. Nie kojarzę tak na szybko.

A: „Wiedza daje ochronę…”

G: Kojarzę.

A: Ale co to oznacza?

G: Dzięki wiedzy, na przykład na temat jakiegoś wroga, potrafimy się przed nim bronić. Albo inaczej. Wiedząc co nam zagraża. To tak jak z dzieckiem; dziecko nie wie więc dziecko jest bardziej śmiałe, nie zdaje sobie sprawy z pewnych zagrożeń. Wiedząc to staje się bardziej ostrożne.

A: Bardzo złe postrzeganie tego przekazu. Ten sam błąd popełniali twócy interpretacji tamtych słów i wielu innych. Przy takiej interpretacji wiedza prowadzi do strachu a strach wiadomo do czego może doprowadzić – do ziszczenia zdarzeń, których się obawiasz. Wiedza jest ochroną – oznacza akceptację tego, co jest. To bardzo duża różnica. Nie wiem czy jesteś w stanie wychwycić tę różnicę.

G: Jestem, aczkolwiek jeśli akceptacja tego co jest, byłaby fundamentalna to nie powstałby ten projekt. Teraz Ty wiesz co mam na myśli, tak? Chęć zmiany motorem postępu.

A: Tak.

G: Nie akceptujemy czegoś, chcemy to zmienić. Ja na przykład nie akceptuję tego i tamtego. Chcę to zmienić. Podejmuję środki ku temu, żeby to zmienić

A: Największym problemem pozostaje bariera językowa.

G: Dobra, rozumiem. Wiem co masz na myśli. Teroretycznie mogę coś zaakceptować i potem to zmienić, prawda? Zaakceptować swoją chęć zmiany.

A: Uswiadomić sobie rzeczy, jakimi są – to słowo chyba będzie lepiej tu pasować. Uświadamiasz sobie, czyli akceptujesz że są. Akceptacja tego, że się wydarzają. Nie akceptacja merytoryczna ich, bo ta zawsze jest subiektywna.

G: Dobra. Już załapałem. OK. Już wiem o co chodzi.

A: To wytłumacz teraz ty im [czytelnikom] to, gdyż naogół bardzo źle mnie rozumieją. Koniec.

G: Jak my sami również. Dlatego myślałem o tym, żeby zacząć pisać artykuły. A ponieważ zabrakło nam swobodnego flow, to moglibyśmy pisać artykuły komentując sesje, dotyczących takich zagadnień jak akceptacja, jak wolna wola – o czym ostatnio tak fajnie mówiłeś.

A: Też tamtego tematu nie dokończyliście. Koniec.

G: Z tobą? Nie dokończyliśmy?

A: Oj tak.

G: No bo wtedy dość szybko się wybudzałeś, z tego co pamiętam bo się Konradowi sikać chciało chyba. Mógł zaakceptować mokrą pościel!

A: Wyrażamy dezaprobatę zrzucania winy na łącznika. Koniec.

G: Dobra. Ale czekaj. Wrócimy do tego tematu tylko fajnie jakby był Krzysiek, bo to Krzysiek ten temat też w jakiś sposób też współtworzył. Natomiast ja chciałem pogadać teraz o tym, bo miałem kilka pytań dotyczących właśnie tych spraw, o których rozmawiamy. Chcę pogadać o kilku snach. Możemy?

A: Zawsze możemy.

G: Konradowi się śniło, że robi zdjęcie jakiemuś statkowi. Co to był za sen wtedy? Albo co to było za zdarzenie. Tylko sen, czy nie?

A: Ostatnio aktywność Waszej gwiazdy wpływa na pole magnetyczne Ziemi, powodując zmiany w waszych polach magnetycznych, jako istot żyjących i, zmieniając ich percepcję, pozwalają czasami postrzegać inne sfery Waszej rzeczywistości. Naprawdę bardzo ubolewamy nad tym jak ograniczona jest komunikacja werbalna, gdyż wiemy doskonale iż nasze odpowiedzi i tą odpowiedź bardzo trudno zrozumieć w taki sposób, w jaki chcielibyśmy ją przekazać. Koniec.

G: A powiedz mi w takim razie czy on wtedy postrzegał faktyczne, to co my nazywamy porwaniem? Pozwoliło mu to sobie przypomnieć, odblokować to w swoim umyśle? Czy przypomniał sobie coś z „innego czasu”, z przeszłości? Co to było?

A: Ta konkretna sytuacja? Powiedzmy to w ten sposób. Kiedyś stał na tym balkonie, kilka dni wcześniej, robił coś innego ale ten statek tam był. Świadomie nie zauważył tego. Nie mógł go widzieć. W każdej chwili egzystujecie w nieskończonej liczbie nakładanych na siebie rzeczywistości. Efekt nieświadomy zaistnienia tego obiektu w tamtym miejscu mimo, iż był poza możliwościami dostrzeżenia go poprzez wasze narządy wzroku to i tak odbił swoje zaistnienie w pamięci łącznika.

G: A ponieważ nasz mózg musi interpretować tak jak umie, to stworzył obraz, tak? Wspomnienie obrazu?

A: We śnie się to uaktywniło. Koniec.

G: Dobra, to teraz ja mam pytanie odnośnie swoich kilku rzeczy; Dlaczego zawsze jak mam jakieś sny, w których czuję niebezpieczeństwo ingerencji we mnie albo dzieje się ze mną coś dziwnego, to jakbym w sobie wyrobił mechanizm, który mnie budzi, albo blokuje mnie i wybudza natychmiast. Skąd to się bierze? Zazwyczaj przy okazji, Monika dostaje zawału. Ale co to jest? Dlaczego coś takiego mam?

A: To Twój umysł, zapętlony w śnie, który sprawia Ci cierpienie opracował sobie taki a nie inny sposób dlatego, że kiedyś okazał się skuteczny.

G: Rozumiem. Mam jeszcze pytanie na temat mojego snu, o którym opowiadałem Konradowi. W którym się obudziłem. Sen we śnie. Miałem naprawdę spore problemy. Kiedyś też już coś takiego miałem, ale nie miałem aż takich problemów, żeby do siebie dojść jak ostatnio. Śniło mi się, że…

A: Równoległa rzeczywistość.

G: Acha.

A: Fioletowo – różowo – żółci operują na wielu rzeczywistościach. Twoje rzeczywistości na ich poziomie są jedną wspólną. To też bardzo istotne. Koniec.

G: Czyli co, ja we śnie widziałem inne rzeczywistości? Splotło mi się to albo uaktywniło się tak jakby przeplotło się między sobą?

A: Tak. Oczywiwiście nie w dosłownej formie.

G: A czemu o nich wspomniałeś? Mieli coś z tym wspólnego?

A: Cały czas mają. Z twoimi problemami. Koniec.

G: Mhm.

A: Nie przypadkowo zacząłeś o nich czytać wiele lat temu. Koniec.

G: Nie rozumiem. Nie przypadkowo zacząłem o nich czytać wiele lat temu… No dobra, nie przypadkowo, bo ktoś mnie do tego skłonił? Podsunął taki pomysł?

A: Podświadomie sam zacząłeś odczuwać.

G: Wpływ?

A: Mhm.

G: I co, szukałem jakichś informacji o tym wpływie, podświadomie?

A: Tak.

G: Ciekawe. W tym śnie najciekawsze było to, że śniło mi się, że wywołuję duchy, po czym jak się obudziłem. To znów kolega, który był w tym śnie znowu zaczął mówić o duchach i wtedy widziałem jakieś dziwne rzeczy wokół siebie, których normalnie bym nie widział. To było bardzo ciekawe.

A: Jesteś w stanie przypomnieć sobie jakie to były rzeczy?

G: Śniło mi się, że siedziałem w ciemnym pokoju. Rozmawiałem z kolegą. Mówiłem o tym, że potrafię wywoływać duchy. Zacząłem kręcić jakimś okrągłym stołem. I poczułem się jakbym tracił przytomność przez to kręcenie. Po czym się obudziłem. Byliśmy z kolegą dokładnie w tym samym pokoju. Otworzył się nagle za nim balkon. Samoczynnie. Byłem przestraszony, że ktoś tam chce wejść przez ten balkon i w tym momencie zacząłem widzieć jakieś takie jasne smugi, przesuwające się koło mnie w różnych miejscach. I wtedy się obudziłem, to znaczy Monika mnie obudziła, bo wtedy coś majaczyłem.

A: Trzeba było następnym razem przypatrzeć się tym smugom. Koniec.

G: Przeraził mnie balkon, otwierający się za moim kolegą. Przeraziły mnie drzwi balkonowe… Dobra. Nie mam chyba więcej pytań na dzisiaj. Czy chcesz coś od siebie jeszcze dodać? A może jeszcze Konrad ma jakeś pytanie…

A: Wystarczy na dziś

G: OK. No to w takim razie do usłyszenia. Acha jeszcze jedno pytanie. Reptilian`s buster. Robiłeś sobie jaja czy mówiłeś poważnie o tym czymś. Domyślam się, że jest to pewnie jakaś forma medytacji albo nastawienia umysłu.

A: Tak i gadżet.

G: Widzisz! I zaczyna być ciekawie, bo tu nam się jakaś przygoda kreuje. I faktycznie lepiej żebyśmy byli tu na żywo wszyscy, żeby taką sesję o tym zrobić?

A: Na wszelki wypadek tak.

G: No to jak się Konrad wprowadzi to ściągniemy Anetę i przyjedziemy.

A: Ale samoczynnie otwierający się balkon to przy tym, co może się wydarzyć, jest pikuś.

G: No dobra, ale wiesz, jak się normalnie otworzy to jakoś przeżyję. Przynajmniej się nie obudzę któryś raz ze snu i nie będę miał sieczki w głowie. Ok. No ale będzie ciekawie przynajmniej.

A: Tak.

G: Dobranoc.

A: Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!