Menu

Sesja 74/27/09/11

Wrzesień 27, 2011 - Sesje 2011

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


(imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

O: Witamy.

G: No hej.

A: Cześć.

G: No to zaczniemy może od CERNu. Myślę że tak będzie…

A: …najlepiej.

G: Tak.

A: Co to jest?

G: Właśnie. I czy to nie jest pomyłka sprzętowa?

O: Sprecyzujcie pytanie.

G: Chodzi o to, czy odkrycie z neutrinami – dotyczące tego, że poruszają się one z prędkością szybszą od światła, co podważa sens istniejących praw – jest spowodowane usterkami maszyny, czy jest to fakt?

O: Z waszego punktu widzenia jest to fakt. Koniec.

G: A jaki może być inny punkt widzenia?

O: Z waszego punktu widzenia jest to fakt.

A: To znaczy że te neutrina faktycznie przekroczyły prędkość światła i wyniki są prawdziwe?

O: Tak to wygląda z waszej perspektywy liniowej. Koniec.

G: Co to za hałasy?

O: To pewnie neutrina…

G: Jak to możliwe, skoro ustalone wcześniej prawa… no właśnie, prawa. Ciekawe, jak były weryfikowane. Czy były weryfikowane?

A: Wydaje mi się, że cały czas są robione odpowiednie badania.

G: No ale czy od momentu postawienia twierdzeń przez Einsteina ktokolwiek to udowadniał? Poza czystą teorią?

A: Ja przyznam się, że nie wiem.

O: Nie drążycie tematu pytaniami.

G: Czy kiedykolwiek udowodniono, że nie da się przekroczyć bariery prędkości światła?

O: Nie.

G: Czyli twierdzenie to tylko i wyłącznie teoria.

O: Nie będziemy komentować.

G: Dlaczego?

O: Podpowiedź: co rozumiesz przez pojęcie „przekroczyły prędkość światła”?

G: To, że te cząstki poruszały się szybciej niż światło…

A: Czy prędkość światła jest stała i skończona?

G: No przecież jest mierzalna.

O: Ale pytając się o przekroczenie, czy masz na myśli ciało, które od prędkości mniejszej od prędkości światła rozpędziło się i przekroczyło prędkość światła, czy o tym mówisz?

G: Tak. Chodzi o rozpędzenie obiektu i doprowadzenie go do prędkości szybszej, niż ta, z którą porusza się światło.

O: To w przypadku neutrin nie ma miejsca. Koniec.

G: Czyli to ich stała prędkość?

O: Z waszej perspektywy nie można przekroczyć tej prędkości z żadnej ze stron. Koniec.

G: To czemu mamy taki a nie inny wynik?

O: Bo z waszej perspektywy te cząsteczki poruszały się szybciej, niż światło. Koniec.

G: Czyli już wcześniej się tak poruszały?

O: Gubisz punkt. Może koleżanka pomoże?

A: W takim razie, jeżeli z naszej perspektywy nie jest możliwe przekroczenie prędkości światła, a te cząstki poruszają się szybciej niż światło, to czy to oznacza, że po drugiej stronie prędkości światła istnieją jakieś takie prędkości… istnieją prędkości inne, niż prędkość światła? Ponadświetlne?

G: Czyli że neutrina zwolniły do tej prędkości po drugiej stronie?

A: Tak, od drugiej strony…

O: Tak.

A: Czyli to znaczy, że prędkość światła jest nieprzekraczalna zarówno z jednej jak i drugiej strony?

O: Tak.

G: Czyli one się zbliżyły do prędkości światła, ale po drugiej stronie?

A: Zwolniły?

G: Lustrzane odbicie?

O: A skąd to się wzięło?

A: Czy ma to związek z pojęciem wprowadzonym na jednej z poprzednich sesji, tak zwanego antyczasu?

O: Ma. W pewnym sensie.

A: Czyli jest to odrębny wszechświat prędkości?

O: Gubisz…

A: Bo to jest nie do pojęcia. Sama dylatacja czasowa jest dla mnie ciężka do pojęcia.

O: Kartka i długopis. Pomożemy.

G: Zamknięty obieg?

O: Kartka i długopis.

A: Co narysować?

O: Pionową strzałkę w górę.

A: Jest.

O: Na obu końcach, na dole i na górze, nad i pod strzałką kółko małe czy duże, nieważne.

G: Jest.

O: Strzałka reprezentuje wasze liniowe postrzeganie świata w kontekście przyczyny i skutku. Jedno zdarzenie mamy pod strzałką. Mija to, co nazywacie czasem, i otrzymujemy efekt tego zdarzenia na drugim końcu strzałki. Najpierw wydarza się jedno, potem drugie, a w międzyczasie cały szereg konsekwencji, które prowadzą od pierwotnej przyczyny do końcowego efektu. Ale czas nie istnieje i tą kartkę trzeba obrócić o 90 stopni.

G: No.

O: Teraz strzałka jest pozioma. Oba zdarzenia znajdują się na tej samej płaszczyźnie, w tym samym momencie. Więc dlaczego korelacja między zdarzeniami reprezentowana w tym przykładzie przez kierunek strzałki jest tylko w jedną stronę?

A: Bo istnieje pojęcie czasu.

O: W sytuacji, gdy czas nie jest postrzegany, a wszystko wydarza się teraz, jeśli mamy dwa zdarzenia powiązane ze sobą, powiązanie następuje obustronnie. Zarówno przyczyna i skutek w modelu z uwzględnieniem czasu, w modelu liniowym, modelu który opisuję, pełnią rolę jednego i drugiego. Przyczyna jest skutkiem, a skutek jest przyczyną. Dlatego należy dorysować teraz…

G: …drugi grot.

O: I znów po dorysowaniu wracamy do waszej percepcji i postrzegania czasu liniowego, obracając znów kartkę do pionu. I widzimy, że zdarzenia, które prowadzą do jakiegoś skutku, z drugiej strony też muszą być zainicjowane tym skutkiem, i tak z perspektywy waszej, tak jak w ujętym badaniu, można zaobserwować efekt cofnięty. Wybaczcie, problem z doborem słownictwa. Czy rozumiecie?

G: Spróbujemy to przełożyć na nasze rozumowanie. Dostrzegliśmy efekt w drugą stronę. Tylko jak to jest możliwe, skoro wszyscy ludzie są przystosowani biologicznie do takiego postrzegania czasu. Dla nas strzałka ma tylko jeden grot, ten u góry. Jak to się stało, że nagle ileś tam ludzi… jakim cudem ktoś zobaczył efekt działający w drugą stronę? Przecież zawsze upuszczamy butelkę, a dopiero później się ona rozbija.

A: Ja miałam inne skojarzenie. To tak jakby ktoś najpierw miał kaca, a później pił.

G: No niby można sobie to wyobrazić tylko… na co dzień nie da się tak postrzegać rzeczywistości. Można to sobie wyobrazić, jak o tym rozmawiamy, ale jakim cudem ktoś to zaobserwował i jeszcze przekonał do tego innych ludzi… nie umiem ubrać w słowa. Jak ktoś dopuścił to do zaobserwowania.

O: Weźmy pod uwagę fakt, iż eksperyment przeprowadzany jest na wielkościach kwantowych, gdzie tego typu obserwacje są dużo łatwiejsze. Koniec.

G: Z czego się to bierze? Czemu na mniejszych względnie wielkościach łatwiej to zaobserwować? Masa?

O: To również, ale i złożoność struktur. Im bardziej pierwotna struktura, tym łatwiej obserwować jej niezależne działania. Koniec.

G: Czy z naszej perspektywy da się dojść do jakiegoś punktu, który jest najbardziej pierwotny, i niżej się już nie da? Zejście niżej wywoła powrót do punktu wyjścia? Czy da się odkryć najbardziej pierwotną cząstkę budującą wszystko? Kółko, w którym u góry i na dole są najbardziej skomplikowane struktury, a z lewej i prawej są tej najprostsze. Wszystko kręcące się w kółko.

O: Da się.

G: To faktycznie jest taki punkt kategoryczny, poniżej którego zejść się nie da, czy może się da i wraca się z powrotem?

O: Nie ma nic kategorycznego. Koniec.

G: Mówię o względnej kategoryczności. Teraz według względnej kategoryczności strzał w głowę w 99% przypadków zakończy się śmiercią, albo to, że nie przejdę przez ścianę.

O: Próbowałeś?

G: Strzelać w głowę raczej nie będę, natomiast przejść przez ścianę tak, ale nic z tego nie wyszło. Nie jestem w stanie uwierzyć w to, że da się to zrobić, tak jak moi sąsiedzi.

A: Może trzeba przyjąć coś wystarczająco nielegalnego.

G: Ale o takiej kategoryczności właśnie wspominam. Z naszej perspektywy jest taki punkt, do którego może dotrzeć nasza nauka? Jest to o tyle istotne, że jeśli da się przejść przez taki punkt i wrócić z powrotem od drugiej strony, to można to wykorzystać do badania kosmosu nie ruszając się z Ziemi. Od, trywialnie mówiąc, dupy strony.

O: Badanie od dupy strony jest możliwe|. Obecnie nauka nie jest na tyle rozwinięta, a zejście poniżej tego punktu to wkroczenie w inną perspektywę. W innej perspektywie można zrobić to samo i wkroczyć w kolejną. To by było dla was najlepsze, bo nie musielibyśmy odpowiadać na takie pytania. Patrzylibyście na wszechświat jak my. Koniec.

G: Biologiczne uwarunkowania w tym przeszkadzają.

O: Z perspektywy liniowej jesteśmy łącznikiem w przyszłości, więc jest szansa. Koniec.

G: Zawsze jest, tylko determinacji brak. Poprawnym będzie w takim razie stwierdzenie, że neutrina, sam fakt ich poruszania się z taką a nie inną prędkością, wywołał istnienie prędkości światła?

O: Rozwiń pytanie.

G: Chodzi o to, że „2” w wyższym kółeczku wywołała „1” w tym niższym. Poruszające się neutrina wywołały – głupio to brzmi – prędkość światła? Albo wywołały fakt ich obserwacji?

O: Za chwilę się zagubisz.

G: No właśnie dlatego chciałem powiedzieć „na dziś wystarczy”. Ok. Drugi temat, nieco lżejszy, taki mniej skomplikowany…

O: Nie podamy numerów…

G: Nie musisz! I tak wygramy, tak że nie musisz tego robić. Jest to jedyna rzecz we wszechświecie, której nie wie Wróż ******. Właśnie, tak z ciekawości. Możliwe to, aby z kart odczytać takie informacje, jak miesiąc w którym coś się wydarzyło? To jest wielki pic na wodę, czy nie?

O: Nie lepiej niż łącznik. Koniec.

G: Ale naprawdę ktoś robi to z kart? Nie dzwonią do kogoś w TV podstawieni ludzie?

O: Nie.

G: Tu też działa prawo odwrotnego skutku? No bo jakim cudem ktoś trafia w kartę odpowiadającą takiemu okresowi w roku, w którym coś naprawdę się stało.

O: A czy zauważyłeś, że swoim petentom wróżki nie dają czasu na przemyślenie i faktycznie przemyślaną odpowiedź?

G: No tak jest. Do tego używają zwrotów, które, wywierając presję na psychikę, mają potwierdzić trafność ich słów. Niemniej jednak wylosowanie odpowiedniej karty, która oznacza, że coś miało miejsce w styczniu, a petent potwierdza, to przecież nie potwierdza czegoś, co miało miejsce w sierpniu.

O: Zdziwiłbyś się.

G: Aha. Dobra. Drugi temat. Lotnisko w Denver. Kto to zbudował?

O: Ludzie.

G: Czy ten obiekt został zbudowany w głównym założeniu jako lotnisko?

O: Twoje pytania są dziś nad wyraz nieprecyzyjne.

G: Wyszedłem z wprawy.

O: Za rzadko dzwonisz.

G: Tak. Ok, precyzujemy. Jak wiemy, Denver dysponowało lotniskiem. Łącznik ostatnio stwierdził, że niewystarczającym. Czy decyzja o budowie lotniska w takiej formie, w tym miejscu i w tym czasie, była podyktowana tylko i wyłącznie chęcią udostępnienia temu regionowi bardziej wydajnego portu lotniczego. Może były inne powody wybudowania takiego obiektu w tym miejscu?

O: Tak, to miało być lotnisko i jest lotnisko. Koniec.

G: A ta dziwna symbolika?

O: To, że ktoś wykorzystał konieczność wybudowania lotniska do umieszczenia innych instalacji, to już inna sprawa. Koniec.

G: Uwielbiam to! No faktycznie, nie da się ukryć, że jest to lotnisko!

A: Co znajduje się pod tym lotniskiem?

O: Baza wojskowa i schron atomowy. Koniec.

A: Czy te obiekty są przeznaczone dla elit władzy Stanów Zjednoczonych, czy dla kogoś innego?

O: W Wielkim Planie, który się nie powiedzie, Denver jest jednym z miejsc wielkich skupisk nowych miast. Koniec.

A: Muszę przyznać, że uwielbiam wielkie–plany–które–się–nie–powodzą z różnych tajemniczych przyczyn. A dlaczego ten akurat Wielki Plan się nie powiedzie i co to za plan?

O: Nowego Porządku Świata. Koniec.

G: Czy to prawda, że wokół lotniska tereny wykupują ważne osobistości?

O: Nie. Koniec.

A: W takim razie drążę. Dlaczego Wielki Plan się nie powiedzie?

O: Zbyt skomplikowane. Najpierw trzebaby poznać plan.

G: Właśnie miałem o to pytać. Zbudowano tam schron atomowy, bo Wielki Plan zakłada użycie broni jądrowej?

O: Użycie broni nuklearnej jest sprzeczne z Wielkim Planem. Koniec.

G: To po co schron…

O: Przenośnia.

G: Aha.

A: Ma to związek z projektem Blue Beam?

O: Po części i z długousznymi blondynami. Koniec.

A: Muszę sobie wydłużyć uszy.

G: Z Legolasem… Czy ma to z nimi związek w ten sposób, że przez nich się nie powiedzie, czy że oni by chcieli, aby się powiódł?

O: Chcieliby, aby się powiódł. Ziemia – miejsce o niezwykłej rozmaitości życia, w dodatku z inteligentnymi, agresywnymi istotami. Można kontrolować ich populację, umieścić w dużych skupiskach, a z planety zachować i stworzyć rezerwat. Koniec.

G: Wnioskuję z tego, że plan zakłada przesiedlenie ludzi do wielkich skupisk, albo inaczej – zebranie w wielkich skupiskach tego, co zostanie?

O: Raczej zebranie tego, co jest pożądane. Nowy człowiek. Koniec.

G: A co to takiego?

O: Nowy człowiek. Koniec.

G: A czym on się cechuje? Kompletnie nowy gatunek czy populacja z odpowiednimi genami?

O: Tak.

A: Tak na pierwsze, czy na drugie?

O: Drugie.

A: A co to są za cechy? Chcę wiedzieć, czy się łapię! Mam jasne włosy.

O: To nie jest kwestia aparycji. Koniec.

A: Żartowałam!

G: No to jakie to cechy?

O: Określone specyfikacje genetyczne związane z charakterem, osobowością, możliwościami intelektualnymi, podatnością na technologię legolasów. Koniec.

[śmiech]

G: Co sesja, to mają lepsze ksywy! W takim razie jeszcze jedno: co zakładał wielki plan w odniesieniu do tych, którzy niestety nie spełniają specyficznych warunków zamówienia?

O: To chyba oczywiste. Koniec.

A: Finał tak, ale nie droga dojścia do niego. Jak znikają 4 miliardy ludzi, to ciężko to ukryć.

O: Powolna droga związana z ograniczeniem przyrostu naturalnego byłaby najbardziej wskazana. Niestety zaczną się śpieszyć i dlatego nie uda się. Koniec.

G: Co to znaczy śpieszyć?

O: Szybsze wyludnienie planety.

G: W sposób:

A: Epidemia?

O: Tak. Koniec.

G: Jakiś wirus?

A: Działający na konkretny genotyp.

O: Tak.

G: A czemu się nie powiedzie?

O: Bo wrogowie są najlepszymi przyjaciółmi. Koniec.

A: Jaszczurki nasze ulubione?

O: Jesteś dziś nadzwyczaj bystra. Koniec.

G: A ty byś kur nie broniła, jakby ci chcieli samochodem rozjechać?!

A: Toteż właśnie! Tyle na temat bystrości.

G: Rękami i nogami bronić kurnika!

A: A tymczasem nadal nic nie wiemy o reptilian-busterze!

G: Skończmy tamten temat.

A: Tak ale wiesz, ten reptilian-buster to może być metoda na poznanie wrogów–przyjaciół. Musisz wiedzieć, czy ci się taki przyjaciel przypadkiem nie wałęsa po kuchni, prawda?

G: Rozumiem, że oni nie chcą stracić jedzenia, ale skoro sami są kontrolowani przez legolasów, to jak to chcą zrobić?

O: Wydaje im się, że kontrolują. Dwa – niezwykle skutecznie potrafią wpływać na zachowanie ludzi. Koniec.

G: A co ma zachowanie do sytuacji, w której ktoś po prostu rozprzestrzeni danego wirusa? Skłonią ludzi do zamknięcia się w piwnicach?

O: Nie, ale pozwoli na odpowiednią reakcję ludności, która odkryje spisek. Koniec.

A: Na barykady ludu roboczy!

G: Z drugiej strony mamy pewien błąd logiczny, gdyż kiedyś rozmawiając o wielkim przykładowym katakliźmie zadałem ci pytanie, jak by to dotknęło zielonych. Stwierdziłeś wtedy, że mieliby wyżerkę, a populację można przecież odbudować.

O: Tylko kto zacząłby kontrolować planetę?

G: No tak. Powiedzmy, że zielonym się udało, a zapędy legolasów zostały ukrócone. Imperium mrocznej puszczy przegrało i co dalej? Nie udało się strasznemu NWO i co się później dzieje? Zieloni dostaną za karę po pupie?

O: Dlaczego wymagasz od nas jasnowidzenia? Koniec.

G: Nie wymagam, tylko sobie gdybam o scenariuszu sc–fi. Postawienie się jednej frakcji przeciw drugiej, która może nawet i całą planetę zdmuchnąć… a zresztą nieważne. Czy mogę stwierdzić „na szczęście nie dożyję takich czasów”, czy raczej nie?

O: Zależy od twojej diety. Koniec.

G: A kiedyś stwierdziłeś, że kiedyś tam, jak będziemy się dobrze odżywiać, to dożyjemy pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją. Jak się to ma do tych wydarzeń, o których rozmawialiśmy przed sekundą? Do tego Wielkiego Planu?

O: Wszystko się zazębia. Koniec.

A: Okaże się że sam będziesz motorem wielkiego planu!

G: Czemu?

A: No nie wiadomo. Przyszłość jest niewiadoma. Przeglądałam forum. Jeśli chodzi o pytanie dotyczące transerfingu to myślę, że…

O: Zbyt mało czasu.

A: Tak, dokładnie. Dlatego myślę, że zadam swoje małe, szybkie pytania. Po pierwsze – choć może łącznik nie zna tego tematu – odkrycie człowieka z Flores. Niektórzy to odkrycie określają mianem człowieka „hobbita”…

O: Mamy ci przekazać, że łącznik nie jest idiotą i nawet na Białoruś, na której mieszka, takie informacje dochodzą.

[śmiech][Białoruś – przenośnia]

A: Po prostu nigdy tego z nim nie omawiałam i nie mam pojęcia, z czym się zetknął, a z czym nie. Czy rzeczywiście był to odrębny gatunek ludzi, nas, czy może całkowicie odrębna odnoga, jednak inteligentna?

O: Tak.

A: Dlaczego wymarł?

O: Kataklizm. Koniec.

A: Szkoda. Mam jeszcze pytanie dotyczące ras ludzkich. W wielu sesjach jest info, że powiedzmy naturalny człowiek był ciemniejszej karnacji, nieco bardziej owłosiony, a dopiero później został wprowadzony nowy gatunek o jasnej skórze. Powiedzmy typ kaukaski. A skąd typ orientalny, żółty? Nie przypomina ani typu czarnego, ani kaukaskiego.

O: Podobnie jak kaukaski. Inny eksperyment… musimy kończyć.

A: No dobrze, dziękuję.

G: Czemu już? Coś się dzieje?

[Bez odpowiedzi. Łącznik zalecił, żeby ostatnie dwa pytania powtórzyć na kolejnej sesji.]

Pomóż i udostępnij na Facebook!