Menu

Sesja 70/05/03/11

Marzec 5, 2011 - Sesje 2011

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P (imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

O: Witamy.

P: Dobry wieczór.

[fragment niepublikowany]

P: Ja nie mam żadnych pytań ani tematów do poruszenia więc możemy wykorzystać sesję na rozwinięcie tematów z forum. Masz coś do powiedzenia?

O: Na razie nie.

P: Ok. Ja mam tylko dwa pytania z kategorii ciekawostek. Czym było zjawisko, które piloci podczas drugiej wojny światowej nazywali „foo fighter”?

O: Trudno sprecyzować dla ogółu zjawisk. Każde zdarzenie należałoby rozpatrywać z osobna ale nie doszukiwał bym się niczego nadnaturalnego. Koniec.

P: Czyli dużo różnych osób miało podobne przewidzenia tak? Jakieś tam latające obiekty świetliste.

O: Każdy przypadek oddzielnie. Koniec.

P: No to w takim razie zapytam o jeden z nich – chodzi o głośny incydent zwany potocznie „Bitwą o Los Angeles”, kiedy to nad miastem pojawił się świetlisty obiekt, który został nawet ostrzelany przez wojsko a ludzi zapędzono do schronów.

O: Osobliwość między wymiarowa. Koniec.

P: A rozwiniesz tą wypowiedź? Co to było? To było przypadkowe, celowe?

O: Przypadkowe. Koniec.

P: A czym ta osobliwość była? Zwykłe zjawisko świetlne?

O: Taką formę przybrała. Koniec.

P: Ta osobliwość?

O: Tak.

P: A znajdziesz jakiś synonim, dzięki któremu będziemy mogli mniej więcej zrozumieć czym ona była, czy może to jedno z naturalnych zjawisk jak piorun?

O: Myślowym…pojazdem. Przepraszamy, trudno to wyrazić.

P: No ok, trochę to już przybliżyłeś. A kto był pasażerem tego „pojazdu”? Ktoś związany z naszą bajką czy nie bardzo?

O: Jak zawsze. Co to by była za bajka gdybyśmy odjeżdżali od głównego wątku. Koniec.

P: Czyli rozumiem że nasz zielony Gargamel, znany z wcześniejszych opowieści. Czyli oni sobie podróżowali i jakoś tak się przypadkowo stało że stali się widoczni dla całego miasta?

O: Mniej więcej.

P: Dobrze. Teraz pytanie na temat którego mieliśmy raczej nie poruszać no ale może cosik jeszcze z tego będzie. Chodzi o projekt Blue Beam. Jak długo mogą potrwać te testy o których wspomniałeś, te opryski? Oni faktycznie cały czas testują?

O: Tak. Powodzenie projektu nie jest pewne. Koniec.

P: Na czym polega taki test? Lecą sobie nad moim miastem takie samoloty, strzelają stylową szachownicę na niebie i co później się bada? Stężenie substancji w powietrzu, jakieś naświetlanie, obserwacja zachowania tej substancji?

O: Dokładnie.

P: To ostatnie? Oglądają jak się zachowuje na niebie?

O: I skład i rozchodzenie się chemikaliów w atmosferze. Koniec.

P: A same testy związane z wyświetlaniem jakiś obrazów? Są gdzieś przeprowadzane czy raczej w mniejszej skali?

O: Na bardzo małej skali.

P: Rozumiem.

O: Nie przypadkowo ostrzegali przez Apophis’em. Koniec.

P: Aha. O to chodzi. Czyli twierdzisz że ten projekt ma jakieś połączenie z ostrzeżeniami przez tą asteroidą?

O: Może.

P: Rozumiem że istnieje taka możliwość że komety nie ma ale będziemy mieli ładne widowisko.

O: Nie wiem. Koniec.

P: Bardzo nie kulturalnie tak zaczynać temat i zostawiać go w środku.

O: Zbudujmy napięcie. Koniec.

P: No dobra. A jak zapytam wprost czy taka kometa faktycznie zmierza w kierunku ziemi?

O: Kometa nie.

P: Asteroida.

O: Być może. Koniec.

P: Ale jesteś ciężki, no dobra to zostawiamy to. 25 lat to jeszcze trochę na rozmowę na ten temat. Tutaj mamy pytanie o „Bibliotekę Palmowych Liści” ale to pytanie już przed sesją zostało podsumowane. A teraz temat superwulkanu w Yellowstone. Czy faktycznie można zaklasyfikować go jako superwulkan? Jest faktycznie tak groźny?

O: Tak.

P: Jego erupcja była by „ciężka” w skutkach dla naszego klimatu? Albo inaczej – dla nas jako ludzi?

O: Zależy geograficznie. Skutki będą globalne.

P: W przeszłości już dochodziło do takich erupcji, tak?

O: Wiele razy ale nie proś o liczby.

P: Spokojnie.

O: Świadomie nie użyliśmy trybu przypuszczającego mówiąc o skutkach. Jest to obecnie największe zagrożenie jeśli chodzi o niebezpieczeństwa naturalne dla waszego gatunku. Koniec.

P: Mówisz ogólnie o takich erupcjach czy o tym konkretnym przykładzie?

O: O tym konkretnym.

P: Wszyscy się gapią w niebo i szukają III wojny światowej a tu pod nosem nam buchnie z komina. A są prowadzone jakieś badania albo jakieś środki zapobiegawcze są stosowane, czy ktoś coś z tym próbuje zrobić? Posiadamy w ogóle środki do zapobiegania takim erupcjom?

O: Wy nie.

P: Przez „wy” rozumiesz ludzkość?

O: Tak.

P: A ktoś inny?

O: Tak.

P: Dobra, wejdźmy w sc-fi. Czy ludzkość prosi kogoś o pomoc w tej kwestii?

O: Nie jest to na razie tematem takich rozmów. Wulkan w Yellowstone wybuchnie w przedziale 1 dzień do 200 lat. Koniec.

P: No ale jednocześnie zaznaczasz że wszystko jest możliwe. Jak będę przekonany że nie wybuchnie? Choć moje życie jest krótsze od tego przedziału. Ale jego erupcja może mieć różny przebieg? Nie ma schematu dla takich erupcji?

O: Gdybym miał urodzić się w ciele człowieka i mógł wybrać miejsce, nie była by to Ameryka. Koniec.

P: Uuuu. Dość stanowcze stwierdzenie jak na ciebie.

O: Temat ten jest poważny. Koniec.

P: My nie posiadamy takich środków ale czy ktoś próbuje? Czy jacyś ludzie starają się chociaż coś zrobić?

O: Jest pod stałym monitoringiem. Koniec.

P: Monitorować to można bigos na gazie ale czy ktoś szuka jakichś rozwiązań poza oglądaniem?

O: Oczywiście.

P: A czy ktoś na najwyższych szczeblach szukał czyjejś pomocy? Kogoś kto miałby rozwiązanie takiego problemu?

O: Jeszcze nie.

P: A w jaki sposób ewentualnie ktoś zaawansowany technologicznie może powstrzymywać wulkany przed erupcją?

O: Wiele różnych technologii.

P: A taka którą da się opisać w najprostszy sposób? Albo inaczej – taka którą w ciągu kilku najbliższych dekad mogłoby się udać skonstruować człowiekowi?

O: Chodzi o wyrównanie ciśnień tudzież pozwolenie na wyrównanie samoistne na przykład poprzez odprowadzenie magmy za pomocą innych specjalnie skonstruowanych otworów. Koniec.

P: No to ciekawy temat dałeś, to znaczy ciekawie do niego podszedłeś. Zawsze mówiłeś mało konkretnie w tego typu tematach a tu nagle z takiego mało znanego tematu rodzi się coś takiego. Rozumiem że dla najbliższych terenów czy nawet kontynentu jak sama Ameryka taka erupcja może być ciężka w skutkach, ale globalnie jak odbije się takie zjawisko na reszcie kontynentów?

O: Zima ponuklearna. Przede wszystkim zatrucie zbiorników wody pitnej. Ograniczenie dostępu słońca spowoduje umieranie roślin. To spowoduje umieranie zwierząt a potem was. Koniec.

P: Czyli według ciebie to jest wszystko przesądzone?

O: Nie.

P: Podałeś przedział w którym tak czy siak się to wydarzy.

O: Jeśli się wydarzy to wtedy. Skutki lub próba zapobieżenia tudzież ograniczenia szkód jest otwarta jak zawsze. Koniec.

P: Myślę że czytelnicy po tej sesji wpadną na jakieś ciekawe pytania aby uzupełnić ten temat. Kiedy przygotowywaliśmy się do sesji z Konradem, rozmawialiśmy na temat jednego pytania zadanego na forum a mianowicie ktoś zapytał „czy jesteśmy przygotowywani do przejścia do 4. wymiaru przez byty nam sprzyjające”. Stwierdziliśmy że temat był wałkowany dziesiątki razy ale Konrad podsumował to tak że warto abyś coś jeszcze powiedział, wyjaśnił dobitnie tą sprawę.

O: Sprecyzuj pytanie.

P: Co możesz powiedzieć ludziom którzy zadają pytania dotyczące 4. wymiaru?

O: Chyba 4. gęstości.

P: Kiedyś tam stwierdziłeś że to kiepskie określenie, no nie ważne. Rozumowania, pojmowania tego.

O: W pytaniach pojawia się gęstość.

P: Nie wiem o których mówisz ale mam je otwarte, to pytanie…

O: Ogólnie w pytaniach.

P: No tak, tak. Teraz rozumiem. Faktycznie w kontekście tego pytania chodzi o jakieś „przejście” do czegoś czwartego.

O: Jak już wielokrotnie mówiliśmy jakiekolwiek przejście jest niemożliwe dlatego że już istniejecie jako istoty multiwymiarowe. Każdy atom jest wielowymiarowy. To że postrzegacie tylko trzy i czwarty jako ruch w czasie, nie oznacza że nie ma ich więcej i że już nie żyjecie w wielowymiarowym wszechświecie bo właśnie takim ten wasz wszechświat jest. Sposób jego postrzegania przez was jest idealny w kontekście środowiska w jakim żyjecie i jest efektem 4 miliardów lat ewolucji. Lepiej to docenić. Nie ma też żadnych magicznych bytów które chcą wam pomóc się przenieść gdziekolwiek. Tutaj macie wszystko co przydatne by poznać swoją prawdziwą naturę i wykroczyć poza jakiekolwiek ograniczenia. Koniec.

P: Dzięki. Czyli kwestia naszego postrzegania, tak jakoś zaniedbywanego przez ludzi, jest po prostu wynikiem tego że tak jest najwygodniej w naszym środowisku?

O: Tak wyewoluowało a ewolucja nigdy nie ma końca. Koniec.

P: Ktoś zapytał o ludzkie talenty. Skąd się bierze coś takiego? Ja w tym temacie chciałem zapytać czy to nie jest tak że każdy ma jakieś skłonności, jakąś pulę talentów tylko u niektórych osób pewne obszary są zblokowane na przykład przez rodzinę, sposób wychowania i tak dalej i ekspresja wycieka konkretnymi kanałami, przejawiając się jako talent?

O: Jeśli chcesz być dobrym muzykiem, musisz mieć rozbudowaną część mózgu odpowiedzialną za słuch. Jeśli chcesz być dobrym skoczkiem narciarskim, musisz mieć odpowiednią motorykę i układ mięśniowy umożliwiający ci wykonywanie idealnych odbić i tak dalej. Jeśli chcesz być malarzem inna część mózgu musi być większa. Za wszystko to odpowiadają geny. Oczywiście reszta to praca nad doskonaleniem umiejętności ale fundament dają nam geny. Koniec.

P: Skłonności do bujnej wyobraźni to też geny? Pytam w kwestii ludzi którzy piszą.

O: W dużym stopniu ale także kwestia wytrenowania umysłu. Koniec.

P: Dzięki. Przed kolejnym pytaniem chcę zaznaczyć że nie jesteśmy specjalistami z żadnej kategorii medycyny i że ta odpowiedź ma być traktowana jedynie jako ciekawostka. Chodzi o pochodzenie choroby Morgellonów.

O: Podłoże psychosomatyczne. Koniec.

P: Teraz – pamiętasz ten długi post? O myślach? To było pytanie dotyczące myśli. Tak ogólnikowo można spytać dlaczego w danych momentach o czymś myślimy, dlaczego akurat o takich rzeczach. Skąd pojawiają się nam pewne przebłyski myślowe, retrospekcje.

O: Bardzo rozległy temat. Dziś tylko naszkicujemy go w skrócie. Mózg to taki komputer w którym programy żyją wirtualnie. Uruchamiają się i wyłączają. Chcą jak najdłużej tam przebywać i się rozrastać niczym wirtualne żywe organizmy.

P: To podobnie jak życie człowieka.

O: A jaką budowę ma wszechświat?

P: No fraktalną.

O: Dlatego tak ważne jest to co powtarzamy i dlatego zachęcamy do medytacji, aby zrozumieć i co ważniejsze doświadczyć że myśli to nie wy. Koniec.

P: Będziesz chciał o tym porozmawiać szerzej bo tak wspomniałeś że dziś tylko ogólnie?

O: Tak. Koniec.

P: To ja zaznaczam aby czytający skrypty zadawali na forum wszelkie pytania w tym temacie. Z drugiej strony teraz ja dodam od siebie że patrząc w taki sposób na własne myśli, takie agresywne postępowanie, tłumienie własnych myśli, jest trochę nie w porządku względem tych myśli. Powinniśmy chyba dać im się zrealizować, tak jak każdemu człowiekowi w życiu, bo tylko zrealizowane myśli rozpuszczą się samoczynnie.

O: To długi temat. Koniec.

P: Dobra no to na kolejną jakąś sesję. Kolejne pytanie jest związane ze starym tematem piramidalnego kształtu. Raz stwierdziłeś że istotny jest materiał wykonania, innym razem stwierdziłeś znów że najważniejszy jest kształt. Jak to jest?

O: Zależy od przeznaczenia. Koniec.

P: Ale ważniejszy jest kształt czy materiał wykonania?

O: Konkretny cel. Geometrycznie oczywiście kształt jest ważniejszy. W sesji kiedy poruszyliśmy przy piramidzie materiał w postaci kryształu górskiego, chodziło o kryształ. Koniec.

P: Czyli sam kryształ ma dobre właściwości i w połączeniu z tym kształtem może dawać odpowiednie efekty?

O: Można tak powiedzieć.

P: I za pomocą takiego „urządzenia” możemy się jakoś „podładować”?

O: Na bardzo subtelnym poziomie. Kiedyś wasza nauka nauczy się z tego lepiej korzystać. Koniec.

P: Jednocześnie w dość znanym programie naukowo – rozrywkowym zostało obalone kilka mitów związanych z piramidami.

O: Dokładnie. Koniec.

P: Czyli ten temat wydaje się być bardzo subtelny. Nie tak oczywisty jak ostrzenie żyletek w piramidach.

O: Daj spokój.

P: Dobra. Ktoś zadał dość śmieszne i ciekawe pytanie: co jest przyczyną lenistwa?

O: Podłoże ewolucyjne, oczywiście genetyczne, pozytywne. Zresztą w sensie ewolucyjnym dzięki temu ludzie są bardziej innowacyjni przez co bardziej konkurencyjni w środowisku. Koniec.

P: No fakt, w ten sposób nigdy na to nie patrzyłem. Gdyby nie lenistwo nie istniałoby 90% naszych wynalazków. Kolejne pytanie – czy istnieje możliwość że ulubieni bohaterowie naszych bajek, zieloni albo szarzy, w jakiś sposób ingerowali w Asystenta?

O: Łącznik, pomimo tego jakie sprawia wrażenie, jest niezwykle urzeczywistnioną i samoświadomą istotą dlatego takie działania wobec niego a przez niego na mnie, są prawie niemożliwe. Swoją drogą samo obcowanie z łącznikiem ma większą wartość w sensie odnalezienia swojej natury niż rozmowy z nami. Koniec.

[fragment niepublikowany]

P: „Czy koty czczone przez starożytne cywilizacje miały coś wspólnego z…”

O: Nie.

P: Co w nich pociągało ludzi? Niezależność, wygląd?

O: A co jest pociągającego w krowach że czczą je w Indiach?

P: Wyżywienie? Dają mleko. To wszystkie pytania z naszego forum dzisiaj.

O: Koty polują na myszy. Myszy i spichlerze to był wtedy problem. Koniec.

P: [śmiech] No tak. To chyba wszystko na dzisiaj chyba że ty masz coś do dodania.

O: Dziś nie ma takiej potrzeby. Teraz będziecie mieć więcej pracy na stronie po tej sesji.

P: Chyba dyskusji na forum…

O: Na jedno wychodzi.

P: Ludzie mogę sobie dyskutować sami a my możemy tylko czytać jak to zazwyczaj jest.

O: Nie powstrzymasz się przed udziałem. Koniec.

P: Czasem się powstrzymuje. Jaki sens jest w takich dywagacjach?

O: A jaki sens ma oddychanie?

P: W gruncie rzeczy żaden. Finał i tak jest zawsze taki sam!

O: Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!