Menu

Sesja 68/16/01/11

Styczeń 16, 2011 - Sesje 2011

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P (imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

O: Witam.

P: Cześć. Co tam powiecie po takim długim okresie nierozmawiania?

O: Zbyt mało precyzyjne pytanie. Koniec.

P: Jakieś trudności były przy wprowadzaniu?

O: Tak.

P: A jakie wystąpiły trudności?

O: Problemy z ustawieniem odpowiedniej częstotliwości pracy mózgu. Koniec.

P: Co jeszcze może zostać zrobione w thelinked żeby [niewyraźne nagranie].

O: Zbyt mało precyzyjne pytanie.

P: Jakie kryje się zamierzenie pod wznowieniem tej działalności? Coś jest zaplanowanego w głowie Konrada, coś czego niekoniecznie jest świadomy?

O: Można do tego podchodzić na wielu płaszczyznach. Koniec.

P: Wymień kilka.

O: Z czyjego punktu widzenia?

P: No pomijam nasze bo je znamy. Te świadome. Jestem jednak ciekaw co masz do powiedzenia o innych punktach widzenia jeśli takowe istnieją.

O: Z punktu widzenia psychologicznego w przypadku łącznika chęć wznowienia podświadoma może wiązać się z chęcią wyrażania samego siebie i zaznaczenia swojego istnienia po wydarzeniach, które doprowadziły jego samoocenę do poziomów bardzo niskich. Koniec. Z punktu widzenia absolutnego wszystko wydarza się po prostu i każde zdarzenie ma niezwykle ważną rolę w całym wszechświecie. Koniec. Z punktu widzenia fantastycznego był to wpływ jaszczurzych istot w planach podboju świata poprzez ukazanie dobrej strony ich działalności. Koniec.

P: A skąd mamy wiedzieć że wszystkie te rzeczy o takiej tematyce, wymieniane przez Ciebie to nie jest tylko wytwór zmęczonej psychiki, która się stara w jakiś sposób wytłumaczyć swoje aktualne położenie? Nie jest to do ustalenia w żaden sposób.

O: Nie jest. Nigdy nie twierdziłem że jest. Koniec.

P: Ale dalej uważasz że…dalej obstajesz przy takich twierdzeniach, tak?

O: Tak.

P: Dobrze. To rozwiń to co powiedziałeś przed chwilą bo nie do końca to zrozumiałem. To miały być działania, które miały pokazać dobrą stronę ich działalności? Co ma pokazać tą dobrą stronę działalności, ta strona?

O: Też.

P: I co jeszcze?

O: Pozwolę sobie zauważyć iż w tamtej wypowiedzi użyłem wiele ironii, z której jak nam jest wiadomo słyniemy. Koniec.

P: Aha. Nie spodziewałem się jej po tak długim okresie milczenia.

O: Wszystko jest relatywne. Dla nas to sekunda. Koniec.

P: Ale sami zaznaczyliście kiedyś że taka „sekunda” może mieć mocny wpływ na naszą komunikację. Po dłuższym braku rozmowy, dłuższym z naszej perspektywy, zatracają się pewne wasze cechy ułatwiające naszą komunikację.

O: Skąd wiesz że nie było nas w międzyczasie?

P: No byliście bo zawsze jesteście ale nie rozmawialiśmy ze sobą. Nie było rozmów z osobami trzecimi, prawda?

O: Raz była. Koniec.

P: Aha, to pewnie o czymś nie wiem.

O: Łącznik też nie. Koniec.

P: No to może rozwiniesz to?

O: Łącznik po jednym zdarzeniu wpadł w zapaść i automatycznie zostaliśmy wywołani próbując ratować sytuację. Koniec.

P: Czy to ten moment o którym myślę…dobra, chyba wiem kiedy. Chcieliście coś powiedzieć?

O: Nie.

P: Co mamy dalej z tym robić? Wznowiliśmy to i? Pytam o zwykłą koleżeńską radę tak jak każdego innego.

O: Historia ludzkości i jej mitologia kryje wiele tajemnic, wiele ciekawostek, wiele faktów w których można odnaleźć przesłanki do potwierdzenia wielu moich opowieści, które uważacie za sc-fi. Pobaw się tym. Po drugie, przede wszystkim, pracuj nad sobą a kiedy już urzeczywistnisz wiele, dziel się tym z innymi. Zresztą wtedy sam będziesz o tym wiedział. Potraktuj tą stronę jako samonapędzający akcelerator „rozwoju” poprzez zabawę. Słowo rozwój stawiam w cudzysłów z wiadomych względów. Koniec.

P: Skąd propozycja sięgania w historię? Zawsze mówiłeś że jest wielkie ryzyko przekłamania oraz że istnieje wiele różnych linii przeszłości. Czy ma to związek z tym że mitologia zaczęła teraz interesować Konrada?

O: Nie interesuje go a właściwie nie znajduje się to w kręgu jego priorytetowych zainteresowań w tym momencie. Polecam mimo że zawiera oczywiście ogromną masę przekłamań. Czytanie po pierwsze między wierszami a po drugie chodzi o zabawę z tym związaną.

P: Rozumiem.

O: Wszechświat jest tak zróżnicowany pod każdym względem – nie wszystko wygląda tak jak wy odbieracie, jak postrzegacie. Stwierdzenie że takie istoty jak chociażby ci zieloni mogą nie istnieć bo to niemożliwe jest po prostu głupie. Oczywiście że to możliwe, takie istoty i inne, bardziej subtelne mogą istnieć i istnieją w multiuniwersum, kompletnie nieograniczonym z nieskończoną liczbą możliwych doświadczeń. Ale tak, zieloni istnieją, bardziej subtelni niźli wam się wydaje ale istnieją. Koniec.

P: Tak się składa że z wiadomych Ci przyczyn zajmowałem się ostatnio mitologią i mam związku z tym kilka pytań ale to później bo teraz z ciekawości zadam Ci pytanie o którym niedawno rozmawiałem z Konradem, odnośnie ciekawostki która ostatnio krążyła po internecie a już została zdementowana przez rzekome źródło jej pochodzenia, czyli projekt SETI ale pozostaje mimo to fakt interesujących fotografii. Co się twoim zdaniem na nich znajduje? Może są po prostu fałszywe?

O: Masz na myśli zdjęcia rzekomych trzech statków?

P: Otóż to. Choć nie mówię że to jakieś statki ale zdjęcia przedstawiają się ciekawie. Chyba że fotografia jest fałszywa.

O: Prawdziwa. Promieniowanie skupisk materii. Koniec.

P: A teraz takie pewne pytanie, którego może nie będę publikował. Rozumiem że każda dezinformacja jest w pewien sposób zamierzona, tak samo tu mogło tak być. Ale czy jest to połączone z pewnym starym przekazem gdzie również była wzmianka o trzech statkach? To miało się jakoś ładne zgrać? Zasiać panikę czy coś w tym stylu?

O: Przypadek.

P: Rozumiem, w porządku.

O: Jeśli cokolwiek jest przypadkiem.

P: Rozumiem, oczywiście. A czy to co oni mówili dotyczyło rzeczywistości czy było to jakieś zniekształcenie?

O: Na subtelnym poziomie rzeczywistości nie istnieje kłamstwo. Wszystko jest potencjalną prawdą na nieskończenie wymiarowym modelu wszechświata. Koniec.

P: Czyli do wyboru do koloru. Przejdźmy teraz do „roboczych” dla mnie pytań. Potrzebował bym kilku sprostowań potrzebnych do tworzonego modelu. Co oznaczał hierarchiczny podział na bóstwa niższe i wyższe w mitologii skandynawskiej. Może źle się wyraziłem, nie niższe i wyższe ale zajmujące całkiem inne miejsca i funkcje jak również cechujące się całkiem inną charakterystyką, mam na myśli Asów i Wanów. Co oznaczał ten podział w odniesieniu do modelu?

O: Hierarchiczność. Koniec.

P: Wanowie symbolizowali jednostki zajmujące wyższe stanowiska?

O: Tak.

P: Do kogo mógłbyś ich odnieść w modelu nad którym pracuję?

O: Trudno jest jednoznacznie określić.

P: No wiem, bo mitologie są dość mało spójne, ale tak mniej więcej.

O: Zarządca planety, kierownik projektu badawczego, itd. Lub w wyższej perspektywie przełożeni. Nie da się jednoznacznie określić. I zaznaczam że używam oczywiście ziemskich, zrozumiałych dla ciebie odpowiedników funkcji społecznych.

P: Tak, tak. W takim razie Asowie zajmowali pozycje bliższe społeczeństwu?

O: Można tak ująć.

P: Ale również nie byli Ziemianami? A może byli to ludzie korzystający z niezwykłej technologii uznawani za bogów?

O: Mogło być jedno i drugie. Pozwolimy sobie zauważyć iż łącznik nie zna tego materiału, stąd nasze trudności w rozmowie o tym. Koniec.

P: Rozumiem choć ciężko mi wyłożyć Konradowi cały ten materiał. Masz problem z doborem słów?

O: Z odnalezieniem i zestawieniem w całość tego o czym mówisz. Koniec.

P: Rozumiem choć nie będę już miał więcej pytań z tego zakresu. Kolejne pytanie dotyczy eposu Mahabharaty a konkretnie użycia przez danawów, demony, jednej ludzkiej frakcji do wojny z bogami „niebiańskimi”, którzy użyli innej frakcji ludzi. Rozmawialiśmy o tym kiedyś jednak nadal interesuje mnie zagadnienie użycia ludzi w takiej wojnie – wydaje się to kompletnie bezcelowe gdyż mogli ją stoczyć po prostu między sobą. Chodzi mi oczywiście o Pandawów i Kurawów, dwa spokrewnione ludzkie rody które ze sobą walczyły i niejako symbolizowały walkę bogów i demonów.

O: Nie jest tak że walka toczyła się tylko wśród ludzi – to po pierwsze. Po drugie wówczas ludzie byli dużo bardziej świadomi ich otoczenia, które się nie ukrywało jak teraz. Po trzecie zieloni to naprawdę niezwykłe, subtelne istoty, w porównaniu z waszymi materialnymi ciałami. Kwestia waszych energetycznych odpowiedników jakie oni postrzegają ma niezwykle dużą rolę. Wasze uczucia jak wiara, jak strach i tak dalej, pozostawiają odpowiednie wibracje na poziomie subkwantowym. Koniec.

P: Dobrze. Więc nawiązując ponownie – w naszym modelu, łącząc go z mitologią i pseudo historią Ziemi doszło w pewnym punkcie przeszłości do sytuacji w której bogowie, czyli też ktoś występujący w naszym modelu, zdenerwowali się leciutko na demony-węże, na zielonych, i postanowili wprowadzić swój nowy gatunek-model człowieka o jasnej skórze, który w Mahabharacie jest symbolizowany przez pięciu synów Pandu? Wprowadzili nowego człowieka i za jego pomocą chcieli wytrzebić tamten stary gatunek, który był pod wpływem mitologicznych demonów?

O: Tak.

P: Dla nich to była rzeczywista walka czy też eksperyment? Bawili się w poligon doświadczalny?

O: Z jednej strony tak jak już mówiliśmy – wyeliminować w zarodku ewentualne zagrożenie w kwestii hybryd ale jak zawsze jest to eksperyment. Wy też lubicie eksperymentować jako rodzaj ludzki i macie to po nich. Koniec.

P: Dobrze. A czy w tamtym okresie ludzkość była bliższa ich założeniu? Inaczej, czy wtedy człowiek spełniał więcej wymaganych przez nich kryteriów? Czy być może teraz tak jest? Może ich priorytety i cele się zmieniły na przestrzeni wieków? Chyba że nie mają konkretnych celów?

O: Nadal jest faza eksperymentu. Chodzi o obserwację ewolucji. Koniec.

P: A czy na innych takich koloniach również dochodziło do takich zachowań ze strony zielonych jak tutaj? Dochodziło do takich zalążków buntu? Te kolonie mają w ogóle ze sobą kontakt?

O: Mają. Koniec.

P: Tam też dochodziło do takich problemów?

O: Zdarzało się.

P: Kolejne pytanie jest mi również potrzebne do modelu: jak wygląda komunikacja w takim tworze administracyjnym? Jest tam używany jakiś język? Nie mogliśmy znaleźć z Konradem żadnego sensownego rozwiązania w tej kwestii.

O: Tak. Istnieją wspólne języki przekładane powiedzmy cyfrowo, mające jednoznaczne komunikaty i możliwość zrozumienia. Brakuje mi etykiet żeby to wytłumaczyć ale też w każdym świecie istnieje własny język i tak dalej. Jako że to musi funkcjonować technologicznie nie stanowi problemu tłumaczyć to w trybie wolno mówiącym/piszącym. Tym bardziej że istnieją gatunki inteligentnych istot które nie są w stanie wypowiadać poprzez swoją konstrukcję narządów komunikacyjnych. Koniec.

P: A ta dominująca rasa używa języka mówionego, dźwiękowego?

O: Mają taką możliwość, nie jest to jednak konieczne. Koniec.

P: To jak następuje taka standardowa komunikacja? Pan X leci sobie statkiem i spotyka panią Y i chce się o coś zapytać.

O: Kładzie rękę na specjalnym urządzeniu i otrzymuje przekaz. Koniec.

P: To wszędzie się poruszają z urządzeniami? Po ulicy, po planecie, po lesie biegają z urządzeniami żeby się porozumiewać?

O: Mówiłeś o dwóch statkach.

P: A, nie nie. To był przykład. A powiedzmy że sobie idą ulicą w mieście.

O: Najbliższym słowem jest telepatia ale to też nie wygląda w ten sposób. Tym bardziej że ewolucja ich mózgów była technologicznie wsparta. Koniec.

P: Czyli jakaś wszczepiona nanotechnologia wspierająca pracę mózgów?

O: Ale jest to organiczne. Koniec.

P: Ale są podrasowani.

O: Można tak powiedzieć.

P: A to pozwala im na kontrolowanie urządzeń też?

O: Tak. Odpowiadają na odpowiedni gen. Koniec.

P: Odpowiadają…a, odpowiedni gen odpowiada za takie zdolności?

O: Na przykład.

P: A jak ja bym spotkał taką istotę, takiego człowieka, to mógłbym sobie z nim porozmawiać? Musielibyśmy do siebie mówić głosowo czy byśmy się zrozumieli bez tego?

O: Teoretycznie nie ale w praktyce tak by to wyglądało.

P: Czyli taka komunikacja była by jednokierunkowa? Ja bym go rozumiał w mojej głowie ale nie umiał bym czegoś przekazać?

O: Raczej odwrotnie. Nie potrafiłbyś zrozumieć. Koniec.

P: Dzięki. Jeszcze pytanie dotyczące systemu liczbowego. Jakiego używają? Dziesiętnego, szesnastkowego, czegoś co można przyrównać do naszych systemów?

O: Wielu systemów.

P: A jakieś podstawowe?

O: W zależności od światów. Trudno opisać.

P: A taki administracyjny?

O: Powiemy może tak: trzy najważniejsze systemy. Pierwszy – system trójkowy, na którym opiera się podstawa ich technologii: stan bytu, niebytu i równoczesnego bytu i niebytu, odpowiednik waszego systemu binarnego. Dalej system dziesiętny z uwagi na wygodę i system sześćdziesiątkowy do precyzyjnych obliczeń. Koniec.

P: Dziesiętny wziął swoje źródło stąd co u nas, czyli z liczby końcówek kończyn?

O: Tak. Koniec.

P: Dobra. Powiedziałeś też kiedyś żebym zaglądnął w mitologię aby znaleźć stolicę tego tworu administracyjnego z naszego modelu i powiem Ci że przeleciałem wszystko co jest dostępne w języku polskim w odniesieniu do mitologii północy i ciężko coś takiego znaleźć.

O: Próbuj dalej.

P: Jakaś podpowiedź? Byłem cierpliwy!

O: My jesteśmy bardziej. Koniec.

P: Taaa, domyślam się. A gdzie tego szukać? W jakiej części świata?

O: Znajdź wspólny mianownik.

P: Oś świata? Drzewo, filar?

O: Być może.

P: Dobra, na razie to zostawiam. Jeszcze jedna ostatnia rzecz w tym temacie. Wspominałeś kiedyś o datowaniu ale mówiłeś że to zbyt skomplikowane aby wyjaśnić. Natomiast ja zapytam o taką rzecz – powiedzmy że jest gdzieś jakaś szkoła i dzieci muszą się nauczyć datować w oficjalnym kalendarzu. W jakiś sposób muszą to umieć pojąć. Dałbyś radę choć trochę przybliżyć to zagadnienie?

O: Ruch stolicy względem centrum galaktyki wyznacza określony upływ czasowy przekonwertowany na odpowiednik danej planety w uwzględnieniem czynników grawitacyjnych i przyspieszenia danej planety. Koniec.

P: A co rozumiesz przez konwertowanie? Aaa, chodzi ci o uwzględnienie grawitacyjnej dylatacji czasowej, tak?

O: Tak.

P: Dzięki. A jeszcze coś dotyczące chronologii. Pytanie dotyczące planety która rzekomo istniała w naszym układzie planetarnym między Marsem a Jowiszem.

O: Musimy przełożyć to na kolejną sesję.

P: Dobra, no to kończymy.

Pomóż i udostępnij na Facebook!