Menu

Sesja 67/10/09/10

Wrzesień 10, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P (imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

O: Witamy.

P: (A) Ty dzisiaj masz tylko jedno pytanie, tak?

P: (G) No właściwie dwa.

P: (A) No to zacznijmy od ciebie a ja później przejmę bo mam tego nieco więcej.

P: (G) Dobrze. Jesteście tam?

O: Tak.

P: (G) Dobra. Moje pytanie dotyczy dziwnego zdarzenia a właściwie samopoczucia o którym rozmawiałem kilka dni temu z Konradem. No więc…albo może opiszę to dla potrzeb sesji bo Aneta tego pewnie nie słyszała, chyba nie rozmawialiśmy.

P: (A) Nie mieliśmy okazji.

P: (G) No. Kilka dni temu obudziłem się w środku nocy, podczas jakiegoś dziwnego snu, nie pamiętam jakiego. W każdym radzie czułem się po tym przebudzeniu bardzo ale to bardzo dziwnie. Dosłownie jakbym miał poprzestawiane odbieranie bodźców, jakby zmysły dziwnie funkcjonowały. Wszystko czułem jakby na odwrót. Kiedy położyłem się znów spać miałem bardzo dziwne czucie w ciele.

Kiedy już obudziłem się rano na drugi dzień to do samego wieczora miałem…nie wiem jak to powiedzieć…jakby zaburzone postrzeganie czasu. Znaczy to tyle że nie czułem czasu chronologicznie tylko całkowicie inaczej. Nazwałem to zaburzeniem ponieważ było to bardzo inne od tego co czuje się zazwyczaj i na dodatek nie było to jedynie głębokie „czucie” czy efekt przemyśleń ale dosłowne, fizyczne odczuwanie. Co prawda nie sprawiało mi to jakiegoś wielkiego problemu bo potrafiłem bez problemu zdefiniować gdzie się znajduje ale jednak standardowe odczuwanie następujących po sobie zdarzeń jako linii zostało całkiem złamane. Jakby teraźniejszość się oderwała od reszty wydarzeń.

Wieczorem nasiliło się to do tego stopnia że się przestraszyłem ale nie spanikowałem tylko dla zabawy się na tym skupiłem i doszło do tego że mogłem sobie swobodnie, na zawołanie przesuwać wspomnienia, zapamiętane doświadczenia życiowe. Zrobiłem sobie coś takiego że czułem jakby moje dzieciństwo wydarzyło się bliżej dnia dzisiejszego niż to co było przedwczoraj. Jakby to powiedzieć…chwyciłem sobie tamte wydarzenia i przesunąłem je przed te sprzed dwóch dni.

Jedyny problem jaki mi to sprawiło to to że 3 razy pomyliłem się co do dnia tygodnia. Czułem że wtorek jest po środzie, niedziela po poniedziałku. Co spowodowało takie zaburzenia?

O: Głębokie rozstrojenie równowagi chemicznej mózgu. Koniec.

P: (G) I tak się po prostu rozstroiłem?

O: W tym przypadku spowodowane porwaniem. Koniec.

P: (G) O! To trafiłeś idealnie w temat Anecie. Czekaj czekaj…śnił mi się wtedy jakiś szpital, pobierano różne płyny od pacjentów. To było związane z tym niby porwaniem?

O: Tak.

P: (G) [śmiech] No dobra. A w jakim to było rzekomo charakterze?

O: Sprecyzuj.

P: (G) No cel tego niby porwania?

O: Standardowa kontrola chowu. Koniec.

P: (G) Czyli te odczucia jakie miałem na drugi dzień były skutkiem ubocznym?

O: W sposób niewłaściwy zostałeś odstawiony. Wypadek przy pracy. Koniec.

P: (G) Opowiedz o tym. Co to znaczy?

O: Namiastka perspektywy czterowymiarowej pozostała. Nie przywrócili ci odpowiedniej…przepraszam brakuje słownictwa. Koniec.

P: (G) Nie nastawili mi z powrotem czujników, żebym funkcjonował standardowo?

O: W uproszczeniu.

P: (G) A nie mogli tego zrobić? Śpieszyli się, zapomnieli, za szybko się obudziłem?

O: Pośpiech. Koniec.

P: (G) A czym spowodowany?

O: Wtargnięciem wrogich jednostek. Koniec.

P: (G) [śmiech] No dobra. Czyli wg ciebie zostałem uprowadzony przez Zielonych?

O: Tak.

P: (G) A te wrogie jednostki to inna frakcja, tak?

O: Coś w tym stylu, nie istotne. Koniec.

P: (G) Pytam, bo choć było to dla mnie dość dziwaczne doznanie to okazało się niesłychanie pouczające bo pozwoliło w końcu zrozumieć o czym ty ględzisz do nas od dawna. Fajnie było poczuć na własnej skórze że postrzeganie czasu jest totalnie obiektywne i uzależnione właściwie od działania organizmu. Obiektywnie wydaje się jakby czasu faktycznie nie było, jakby to działało całkiem inaczej.

P: (A) Grześku mogę mieć pytanie?

P: (G) Jasne.

P: (A) Usłyszeliśmy że zostałeś „odesłany” w pośpiechu. A co by było gdyby te „wrogie jednostki” uniemożliwiły odesłanie Grześka? Czy on by sam jakoś powrócił czy co?

O: Zbyt wiele możliwości by odpowiedzieć jednoznacznie. Koniec.

P: (A) Ale one obejmują w najbardziej pozytywnym przypadku że Grzesiek sam by się obudził a w najbardziej negatywnym coś tragicznego i wszystko co pomiędzy?

O: Coś w tym stylu. Koniec.

P: (G) Wiesz, spacer też może być tragiczny w skutkach choć jest małe tego prawdopodobieństwo.

P: (A) Miałam jeszcze jedno pytanie ale to będzie motyw przewodni mojej części. Teraz jeszcze tylko dopytam czy to było uprowadzenie na „kopii” czy uprowadzenie fizyczne?

O: W zasadzie, jak to nazwałaś na „kopii” też jest fizyczne. Koniec.

P: (A) No prawda tylko trochę w innym sensie. Nie wiem o co mogłabym jeszcze dopytać więc oddaje głos Grześkowi.

P: (G) Nie, ja nie mam już pytań.

P: (A) Może na następną sesję temat przetrawisz to popytasz.

P: (G) Temat to już przetrawiłem. Nie sposób tego nie przetrawić! [śmiech] Funkcjonowanie w stanie w którym ktoś mnie w pracy pyta „Kiedy szkolenie?” a ja mu odpowiadam że „Przygotuje je na jutro, na piątek” a on na mnie patrzy dziwnie i mówi że przecież mamy poniedziałek – nie sposób później tego nie „trawić” w głowie. Następnie skupiasz się na tym jutrze żeby wiedzieć co to do cholery za dzień i masz wrażenie że jutro nastąpi to co było wczoraj!

P: (A) Odpowiadasz to tak przyjemnie że aż sama chciałabym to przeżyć.

P: (G) No, choć kłopotliwe nieco. Mam jeszcze jedno pytanie ale związane z łącznikiem.

O: Pytaj.

P: (G) Śnił mu się kolega po fachu, którego zobaczył za oknem. Też miał gości?

O: Też miał.

P: (G) Jego dziwaczne postrzeganie rzeczywistości też się wiązało z jakąś awarią?

O: Nie do końca. On nie był porwany. Koniec.

P: (G) Czyli rodzina przyjechała w gości?

O: Bliższe prawdy ale nie do końca. Koniec.

P: (G) Nie dociekam. Z mojej strony…choć nie. Ostatnie pytanie ale nie ode mnie. Znajomy zapytał czy możliwe jest kontrolowanie, całkowite kontrolowanie emocji, własnych odruchów i chemii organizmu?

O: Mówisz też o funkcjach podświadomych jak bicie serca?

P: (G) Ciężko mi mówić bo to nie moje pytanie ale sądząc po profilu i charakterze tej osoby domyślam się że chodziło mu raczej o emocje, o kontrolę emocji.

O: Teoretycznie tak. Koniec.

P: (G) Za pomocą dyscypliny?

O: Też. Operacji, chemii. Koniec.

P: (G) Ja tyle na dziś.

P: (A) No to ja przejmę. Moja seria pytań związana będzie z wcześniejszą z sesji, mianowicie z sesją numer 7. Są to pytania dotyczące głównie uprowadzeń. Chciałabym dowiedzieć się czy istnieje jakiś typowy przebieg fizycznego uprowadzenia człowieka przez obcych? Czy to wszystko zależy?

O: Zdefiniuj fizyczne uprowadzenie. Koniec.

P: (A) To ja może zacytuje twoją odpowiedź z tej sesji. Padło pytanie „Czy jedni i drudzy korzystają z metody kopiowania świadomości?” i odpowiedź brzmiała: „Zieloni tylko, Orioni też ale zdarza się fizycznie. Koniec” i właśnie interesuje mnie to fizyczne porwanie. Czy jest jakiś typowy przebieg takiego porwania fizycznego?

O: Z porwaniem fizycznym jest taki problem że musisz zniknąć. Dlatego jest rzadko wykonywane i nie ma stałego przebiegu. Koniec.

P: (A) Czyli w takim razie można przyjąć że któreś z tak zwanych „ludzkich zaginięć bez wieści” to mogą być uprowadzenia fizyczne z których dana osoba nie powróciła?

O: Jest taka możliwość.

P: (A) A czy w naszej liniowej iluzji czasu można określić liczbę ludzi fizycznie uprowadzanych, powiedzmy na rok ziemski oraz liczbę tych którzy z nich nie powracają?

O: Jesteśmy słabi w statystyce. Koniec.

P: (A) A w orientacji w latach ziemskich? Bo ciekawi mnie ile takich uprowadzeń fizycznych było w roku w którym teraz żyjemy, czyli w 2010 wg naszej rachuby.

P: (G) Ciekawe czy to się w ogóle da tak policzyć bo to my tak rozumiemy czas.

P: (A) No tak ale wiesz, ciało jest ciało. Na Ziemi jest teraz ponad 6 miliardów ludzi.

O: Kilka, kilkanaście tysięcy. Koniec.

P: (A) [gwizd] Całkiem sporo. Nawet biorąc pod uwagę liczbę ludności. A kolejne pytanie: czy wszyscy oni powrócili? Czy może niektórzy pozostali z jakiś przyczyn?

P: (G) All inclusive w jedną stronę!

O: 10% nie powraca. Koniec.

P: (A) No to ładne perspektywy. No to ciekawią mnie różne przyczyny z powodu których ludzie nie wracają. Zakładam, i proszę o korektę jeśli się mylę, że niektóre z taki pozostań są spowodowane jakimiś błędami. Natomiast czy istnieje opcja że ktoś nie wraca bo nie chce wracać?

O: Nie.

P :(A) Czyli to są przede wszystkim jakieś błędy w procedurze powrotu, tak?

O: Celowe działania na ogół. Trudno odstawić kogoś z otwartymi wnętrznościami. Koniec.

P: (A) Ładne perspektywy.

P: (G) Skoro już takie abstrakcyjne tematy to mam pytanie. Czy osobniki wykorzystywane do takich badań, eksperymentów, to ludzie pobierani z grupy, w której zniknięcie nie wzbudzi zainteresowania?

O: Dokładnie. Koniec. Nie jesteście zagrożeni. Koniec.

[śmiech]

P: (A) To mi serdecznie ulżyło bo mi się tu podoba. [śmiech]

P: (G) Pytam bo w biednych krajach tysiące ludzi rocznie znika bez śladu. Oczywiście nie zwalajmy wszystkiego na demoniczne UFO bo rządy tych krajów również potrzebują różnych królików doświadczalnych.

P: (A) Oczywiście. Kilka, kilkanaście tysięcy to jest duża liczba w odniesieniu do jednostki ale tak naprawdę to jest malutki promil w odniesieniu do populacji Ziemi.

P: (G) Nawet w odniesieniu do 20 milionowego miasta to jest nic, ułamek.

[fragment niepublikowany]

P: (A) W takim razie przejdę do kolejnych pytań. Znów będę się odnosić do sesji 7. Założenie jest takie że tak zwani podobni do nas Orioni przebywają na Ziemi i ich niektóre cele to, cytując asystenta: „badanie, eksperyment, pomoc”. Chciałabym podrożyć ten temat. Czy oni muszą się w jakiś sposób maskować? Makijaż, lateksowe maski czy być może mogą przemieszczać się wśród ludzi i nikt ich nie rozpozna?

P: (G) [śmiech] Lateksowe maski!

O: Pozwolimy sobie zauważyć że wyewoluowaliście w większości z małp, zwierząt które bezpośrednio wyewoluowały w ziemskim środowisku. Dopiero na nich poczyniono modyfikacje dlatego niemożliwe żeby oni wyglądali dokładnie jak wy. Koniec.

P: (A) W takim razie jak się maskują aby nie zostać rozpoznanymi?

P: (G) A jak pan naukowiec ukrywa się przed szczurem w klatce?

P: (A) No ale z tego co już mówili w sesjach to oni funkcjonują w trzech wymiarach czy w naszej fazie gęstości jak kto woli, więc możemy ich widzieć. Przynajmniej tak jak to rozumiem.

O: Możesz ich wiedzieć ale oni nie mieszkają w blokach obok ciebie. Mają takie gadżety jak statki kosmiczne. Fajnie, nie?

P: (A) Fajnie. I właśnie dlatego szkoda bo chciałabym sobie poznać takiego.

O: Wpadnij na księżyc.

P: (G) Tam mają meline…

P: (A) Domyślam się że tam się krzyżują z ludźmi?

P: (G) W jakim sensie? [śmiech]

P: (A) Ty już wiesz. Ciekawi mnie czy taki „Orion” z człowiekiem mogą posiadać sprawne potomstwo.

O: I tu wracamy do porwań fizycznych.

P: (A) To by sugerowało że w czasie porwań fizycznych kobiety może się okazać że wraca ona ciężarna?

O: To był żart. Ale tak też może się zdarzyć i się zdarzało ale nie na tle erotycznym tylko w wyniku eksperymentu. Poza tym w waszej mitologii są sygnały o takiej kopulacji, w bardzo zamierzchłych czasach i nie prowadziła ona do powstania zdrowych potomków. Koniec.

P: (G) Tylko że w mitologii niektórzy bogowie się zakochiwali w niewiastach. Nie chcesz mi powiedzieć że jakiś jegomość-przybysz zakochał się w ziemiance.

O: Większa część mitologii to element fabularny. Koniec.

P: (G) Wśród tego społeczeństwa panują normalne kontakty partnerskie?

O: Zależy od społeczeństwa. Koniec.

P: (A) W takim razie mam jeszcze jedno pytanie. Na jakich zasadach trwa pobyt takich przybyszów na Ziemi? To jest jakiś kontrakt 5 letni? To jest uzależnione od ich wyników? Od wyników ich badań? Jest to jakoś skodyfikowane?

P: (G) A może to jakaś firma?

O: Bardzo, za bardzo próbujecie porównywać ich struktury społeczne do waszych ale odpowiemy. Są to zarówno misje rządowe jak i prywatne.

P: (A) W takim razie budzi się we mnie chęć zadania całej serii pytań dotyczącej ich struktur społecznych. Powiedz nam proszę czy da się przybliżyć nam taki uproszczony system ich struktur używając naszego języka i naszych etykiet?

P: (G) Poczekaj jeszcze dwa lata, wtedy dostaniesz wszystko bardzo ładnie opisane.

P: (A) Tak, wiem. [śmiech] Też znam tę przepowiednie.

P: (G) W tym wypadku chodziło mi co coś innego.

P: (A) A o co?

P: (G) A później ci powiem…Asystent wie o co chodzi.

O: Tajny projekt oświecenia ludzkości. Koniec.

P: (G) No, mniej więcej. [śmiech] Ok, odpowiadaj poważnie Anecie ja już się nie wtrącam.

P: (A) Tobie też by się to przydało.

O: Zadawaj szczegółowe pytania.

P: (A) Dobrze. Czy da się ich system społeczny, choć w przybliżeniu, porównać do jakiegokolwiek systemu panującego obecnie lub w przeszłości na Ziemi?

O: Tak jakbyś spróbowała połączyć autorytaryzm z demokracją i korporacjonizmem.

P: (A) Ciekawe ale chyba czuję o co chodzi. Czy w takim społeczeństwie istnieje coś na kształt różnych ściśle zdefiniowanych kast?

O: Nie.

P: (A) Czyli społeczeństwo…

P: (G) Ale czy w takim przypadku da się w ogóle określić coś takiego?

O: Nie da się.

P: (G) No właśnie.

O: To zbiór różnych społeczeństw.

P: (G) Właśnie. Tysiąc różnych planet i każda rządząca się własnymi prawami. Takie autonomie raczej, republika.

P: (A) Więc występuje również różnorodność rasowa, nawet większa niż na Ziemi?

P: (G) [zaprzeczenie]

P: (A) Ale nie chodzi mi o rasizm czy coś w tym rodzaju, tylko różnice fenotypu.

P: (G) Nie, nie. Mnie tylko chodzi o to że o tym rozmawialiśmy chyba dwie sesje temu.

P: (A) Tak?

P: (G) Nie wiem czy wtedy byłaś.

P: (A) Na jednej mnie nie było, może to wtedy bo nie przypominam sobie czegoś takiego.

O: Na wielu z tych planet…w zasadzie większość to kolonie pierwotnego gatunku. Koniec.

P: (G) Ja to pojmuję tak że masz ekosferę galaktyczną gdzie planety podtrzymują życie na takich samych zasadach. W określonym promieniu od jądra galaktyki ciała niebieskie będą zbudowane z tych samych pierwiastków więc większość planet, na których da się żyć, będzie pewnie oferować to samo. Podobny skład chemiczny atmosfery itd.

P: (A) Być może nawet podobny fenotyp.

O: Powtarzam – większość z tych planet to kolonie pierwotnej rasy. Koniec.

P: (A) Jeśli chodzi o pomysł o to o co mogłabym jeszcze zapytać…

P: (G) Ale nie skończyłaś tego poprzedniego tematu.

P: (A) Nie skończyłam z porwaniami?

P: (G) No nie pytałaś o porwanie przez „kopiowanie”.

P: (A) Zdaje się że to było wałkowane jakiś czas temu. Z tego co pamiętam to doszliśmy do wniosków – to znaczy wy doszliście – mnie wtedy przy was nie było, że nie da się tego zrozumieć będąc człowiekiem.

O: Kompletnie nie. Koniec.

P: (G) To urwany łeb na dzień dobry!

P: (A) No właśnie. Tak mi się wydawało że nie ma kompletnie sensu tego kontynuować. Natomiast mam też temat powiedzmy częściowo związany z innymi istotami, które zostały…

O: Możemy spróbować wytłumaczyć na przykładzie zapisu danych.

P: (A) To w takim razie ja poproszę.

O: Masz twardy dysk i jakieś dane na nim. Kopiujesz je na dyskietkę. Następnie na dyskietce zmieniasz ich zawartość i z powrotem wgrywasz w to samo miejsce, na dysku nadpisując zmiany. Na tym polega to porwanie. Koniec.

P: (G) Więc oni potrafią nadpisać sieć neuronową?

O: Na przestrzeni…czasoprzestrzennej – i tego już nie zrozumiesz.

P: (G) Nie dociekam.

P: (A) W takim razie ja mam jeszcze jedno pytanie – w ten sposób można komuś zmienić wspomnienia tak że ten ktoś się nawet o tym nie zorientuje?

O: Też. Tak jakby wzięli kopię ciebie – i tak że w twoim upływie czasu tego nie zauważasz – wracają i zastępują. Koniec.

P: (A) Przerażające. Czyli nie można ufać nawet własnym wspomnieniom? To mogą być nie moje wspomnienia tylko zaimplementowane.

P: (G) Ale widzisz, nie mają doskonałej metody. Czasem podczas różnych hipnoz wychodzą dziwnie sprzeczne wspomnienia w jednym momencie czasowym. Choć nie wiadomo ile w tym jest rzeczywistych wspomnień a ile wyobraźni ale mimo wszystko. Czasem też sprzeczne sny ze wspomnieniami. Coś by wskazywało że nie mają doskonałej techniki aby usunąć wspomnienia?

O: Znowu odniosę się do terminologii komputerowej. Nagrałeś coś na czymś. Czy jesteś w stanie odzyskać to co było wcześniej?

P: (G) No oczywiście – schodzę warstwę niżej. Mogę w ten sposób dotrzeć do kilku warstw niżej.

O: Koniec.

P: (G) No tak. Powinni używać narzędzi do nadpisywania danych [śmiech].

P: (A) Pozytywnym aspektem jest to że nie da się usunąć wspomnień tylko nałożyć kolejną warstwę.

O: Trudność w całkowitym usunięciu jest taka że mózg zapisuje dane w sposób sieciowy. Koniec.

P: (A) Czyli informacja nie ginie tylko jest holograficznie dostępna wszędzie? Znów muszę odwołać się do tak zwanej jedności.

O: Mówię już o konstrukcji fizycznej. Koniec.

P: (G) Nie da się usunąć danych z głowy bo część siatki odpowiedzialnej za obraz filiżanki zawiera elementy odpowiedzialne za inne informacje. Taka skojarzeniowa mieszanka.

P: (A) Masz jeszcze jakieś pytania do tego?

P: (G) Nie. Tak sobie tylko ględzę. Nie mam na razie żadnych pytań.

P: (A) W takim razie znów będzie odwołanie do jednej z poprzednich sesji. Otóż z tych właśnie sesji wiadomo że istnieją istoty dostępne w różnych częstotliwościach, gęstościach – jakkolwiek to określić. Moje pytanie jest takie czy jest możliwy kontakt interaktywny z istotą przebywającą poza naszym spektrum odbioru zmysłowego, bez użycia jakiejś specjalnej aparatury. Po prostu wyćwiczając taką zdolność.

O: Myślimy iż czytelnicy lubią kiedy prowadzisz sesję.

[śmiech]

O: Jak sama zauważyłaś chodzi o byty które egzystują poza zakresem odbioru waszych zmysłów więc mamy tu ograniczenie fizyczne. Ograniczenia fizyczne stanowią raczej ciężką do przebicia barierę. Równie dobrze możesz się zapytać czy możesz latać dzięki skrzydłom, których nie masz. I nie pomoże ci nawet pewien napój energetyczny. Ale z drugiej strony wy tu jesteście szefami i wszystko jest możliwe. Koniec. Tylko po co?

P: (A) To może w takim razie jeszcze dodam, bo być może nie wystarczająco sprecyzowałam. Wiadomo mi jest o istnieniu eksperymentów polegających na wyuczeniu odczuwania istniejących zjawisk fizycznych w sposób nietrywialny. Wiadomo mi o próbie wyuczenia rozpoznawania kolorów za pomocą dotyku. Może są to subtelne doznania fizyczne w zależności od tego jak te kolory odbijają światło. Natomiast skądinąd jakieś tam rezultaty były osiągane dlatego ciekawiło mnie czy jest możliwe takie poszerzenie zakresu percepcji w porównaniu do standardowych zmysłów żeby zahaczyć o możliwość interakcji z takimi istotami.

O: Nie z pominięciem zmysłów ale w ramach.

P: (A) Tak, w ramach tych zmysłów które posiadamy.

O: Teoretycznie byłoby to możliwe. Koniec.

P: (A) Czyli jeśli ktoś chce to może…

O: Tylko po co?

P: (G) A w praktyce nie osiągnie się tego jeśli nie będzie potrzebne do przetrwania.

P: (A) Czemu nie? Jeśli kogoś to bawi? Zadałam pytanie dla powiedzmy „porządku badawczego”.

P: (G) Ja mam pytanie do tego. To nie jest tak że moje chcenie sobie a ewolucja sobie? Ja mogę chcieć różne rzeczy widzieć i odczuwać a moje ciało i tak będzie się rozwijać w kierunku w którym jest mu najwygodniej do przetrwania?

O: W pewnym sensie. Ale co było pierwsze: twoje chcenie czy ewolucja?

P: (G) A tak! Odwieczny temat dysput z Konradem!

P: (A) No tak. Czy ewolucja nie jest czasem rezultatem chcenia. Ale to już takie dygresje.

O: Niekoniecznie. To wymagałoby istnienia liniowego czasu. Koniec.

P: (G) O właśnie! Tylko z naszego punktu widzenia któreś musi być pierwsze a obiektywnie mogą być obydwa rzuty, obydwie perspektywy jednocześnie.

P: (A) A chcenie to tylko jedna część. Jeżeli się tylko chce a nic się w danym kierunku nie robi to można sobie chcieć do upojenia. Ale to już kolejna dygresja.

P: (G) Jeśli masz jeszcze jakieś pytanie to się sprężaj bo zbliża się godzina zero.

[fragment niepublikowany]

O: Dobranoc. I pamiętajcie – twórzcie zdrowe, stabilne stado. Koniec. [aluzja do programu „Zaklinacz psów”]

Pomóż i udostępnij na Facebook!