Menu

Sesja 66/25/08/10

Sierpień 25, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P (imię uczestnika) – pytanie
O – odpowiedź

O: Witamy.

P: (G) Cześć.

P: (A) Również witamy.

P: (R) Też witam.

P: (G) Po prostu zwykła hipnoza, czy jest uśpiony, choć trochę?

O: Wystarczająco.

P: (G) To w porządku. Ostatnio Konrad mówił, że miał wrażenie jakbyś do niego dzwonił, skomentujesz?

O: Skończyły mi się darmowe minuty, więc nie dzwoniłem. Koniec.

P: (G) Zwykłe złudzenie?

O: Tak.

P: (G) Ja mam do Ciebie, zanim przejdziemy do głównego tematu, kilka pytań, z tej dziedziny z której podaje je teraz często. Ten fragment wcale nie musi być publikowany, bo to są informacje które potrzebuje właściwie tylko, technicznie dla siebie. Możesz na nie odpowiedzieć dzisiaj?

O: Pytaj.

P: (G) Dobra. Jest sobie taka planeta jak Ziemia, w tym układzie o którym ostatnio rozmawialiśmy. Kiedyś tam, dawno temu stwierdziłeś, że tacy ludzie mogą być wykorzystywani jako powiedzmy wojsko. Innym razem stwierdziliśmy, że w tym systemie, układzie, wspólnocie jest taki sposób na specjalizację różnych ras. Czy taka cywilizacja jak ziemska, jeśli załóżmy dostałaby się do takiego systemu, zaczęłaby być specjalistyczną rasą przeznaczoną do celów militarnych, to czy kiedykolwiek taka planeta mogłaby uzyskać samowystarczalność, to znaczy wolność, jakąś autonomię?

O: Zbyt mało sprecyzowane pytanie. Koniec.

P: (G) Czy rasy tworzone sztucznie, tak jak ta, do jakiegoś konkretnego celu, żeby służyły jako konkretne narzędzie, mogą liczyć się z tym, że pewnego dnia, po iluś latach, będą samodzielnymi cywilizacjami, po prostu wypełniającymi rozkazy?

O: Tak jest z założenia. Koniec.

P: (G) Ale wspomniałeś tez o takich rasach jak Szarzy, którzy zostali totalnie zniewoleni i zmodyfikowani jako sztuczne sondy.

O: To jest inna kwestia. Koniec.

P: (G) A oni się nie boją, że taka rasa załóżmy jak ziemska, kiedy dostanie taką autonomię, pod warunkiem, że będzie oczywiście wypełniać swoje zadania, że się po prostu zbuntuje? Nie jest to za duże ryzyko, żeby się użerać z takimi ludźmi?

O: Oddanie poczucia wolności jest dużo bezpieczniejsze i prostsze w kontrolowaniu. Koniec

P: (G) To było jedno z moich pytań. Następne jest takie: wspomniałeś, że taką technologią umożliwiającą poruszanie się między systemami są po prostu przeskoki w przestrzeni, czyli naginanie jej tak jak brzegów kartki papieru. Czy ma to związek również ze sposobem przemieszczania się małych jednostek, czyli tymi bąblami które wytwarzają inne prawa fizyki wewnątrz siebie, czy to są inne technologie, oddzielone od siebie?

O: Sprecyzuj.

P: (G) Czy technologia przemieszczania się zwykłych statków, małych jednostek które czasem ludzie obserwują na ziemi, ma jakiś związek z technologią skoków miedzy różnymi systemami?

O: Czasami. Koniec.

P: (G) A powiedz jak dla mnie jako zewnętrznego obserwatora wyglądałby skok takiej dużej jednostki w przestrzeni, po prostu by zniknęła, błysnęła?

O: Na ułamek sekundy rozciągnęłaby się i zniknęła. Koniec.

P: (G) Rozumiem. A czy skok takiego obiektu wywołuje jakieś zaburzenia, na przykład dla znajdujących się w pobliżu innych obiektów? Jeśli byłbym tam załóżmy w swoim prywatnym statku obok takiej dużej maszyny która wykonywałaby taki skok mogłoby coś się stać ze mną?

O: W zależności od technologii. Koniec.

P: (G) Czyli w tej wspólnocie są używane różne technologie osiągające ten sam cel?

O: Mówimy ogólnie. Koniec.

P: (G) Ale mówicie ogólnie o technologiach które pozwalają “skakać”?

O: Tak.

P: (G) Ale jest ich kilka, a nie jedna konkretna?

O: Tak. Chodzi o rodzaje, jedne są starsze, drugie nowsze. Normalne. Koniec.

P: (G) A czy ta zdolność, te jednostki techniczne, maszyny, silniki które to potrafią robić, zostały stworzone tylko przez tą jedną dominującą rasę? Czy powstały kilkukrotnie, niezależnie w kilku miejscach?

O: Także niezależnie. Koniec.

P: (G) Wykorzystują różne założenia, czy zazwyczaj działają podobnie?

O: Podobnie. Koniec.

P: (G) A jaki silnik jest wykorzystywany żeby zagiąć przestrzeń? Jakie paliwo, rodzaj, siła? Wiadomo, że to są ciężkie terminy ale tak ogólnikowo.

O: Wykorzystywana jest antygrawitacja i antymateria. Koniec.

P: (G) Jakie jest główne źródło energii w takiej wspólnocie? Czy oni korzystają na przykład z energii próżni? Bo na pewno nie elektryczność.

O: Znajomość konstrukcji i genezy wszechświata. To co nazywacie Wielkim Wybuchem, wykorzystywane są podobne reakcje. Koniec.

P: (G) Czyli syntezowanie malutkich, “wielkich wybuchów”?

O: Nie do końca, trudno jest wytłumaczyć używając ziemskiej terminologii. Ale prace, które są wykonywane na Ziemi w Wielkim Zderzaczu w dalekiej przyszłości mogą dać odkrycia zmierzające do zrozumienia takich technologii. Koniec.

P (G): Dobra, dzięki. I ostatnie pytanie. Jeśli taka powiedzmy stojąca w ten sposób cywilizacja z takim zaawansowaniem technicznym chciałaby skonstruować sztuczną inteligencję jakiej technologii by do tego użyła? Kiedyś mówiłeś, że technologia Atlantów różniła się od naszej, że bazowali oni na kryształach. Innym razem stwierdziłeś, że za jakiś czas ludzkość być może pójdzie w biokomputery. Jeśli taka zaawansowana cywilizacja już stworzyła sztuczną inteligencję to o jaką technologię ją oparła?

O: Istnieje wiele możliwości.

P: (G) Mam w głowie kilka tylko chciałbym żebyś nagiął je Twoją opinią, wiedzą o takich najważniejszych.

O: Nanobiotechnologia. Na przykład.

P: (G) Z tej części, z moich pytań rutynowych to tyle na dziś. Dzięki za odpowiedzi. Może Aneta przejmij teraz ster twoim tematem.

P: (A) Dobrze, ja zasadniczo chciałabym się skupić na paru innych sprawach. Tyle tylko, że nie jestem przekonana, że to jest akurat dobry temat na dzisiejszą sesję. Mianowicie to nie byłyby pytania tylko prośba o informację. Jak się nauczyć świadomego śnienia?

P: (G) Ja również się do tego przyłączam.

O: Odpowiedzcie, po co wam świadome śnienie?

P: (A) W moim wypadku świadome śnienie chcę wykorzystać w pewnym sensie testowo, w pewnym sensie jako pewien rodzaj sondy próbkującej możliwości, które mogłabym przenieść do tak zwanego rzeczywistego życia.

P: (G) Na pewno daje też to taką możliwość, że można przeprowadzać ciekawe symulacje.

P: (A) Tak właśnie to mam na myśli, takie próbkowanie różnych możliwości.

O: Czyli na przykład?

P: (A) Podam przykład, powiedzmy częściowo z mojego życia. W tej chwili jestem trochę na przełomowym, tak jakby, etapie swojego życia i myślałam o tym żeby świadomy sen wykorzystać do próby symulacji na przykład założenia własnej firmy, albo rozpoczęcia kariery w czymś czego nigdy dotąd nie robiłam zarobkowo. Zobaczyłbym w takim świadomym śnie na ile jestem w stanie reagować, taka powiedzmy bezpieczna symulacja, z możliwością resetu czyli obudzeniem się.

O: A nie lepiej kupić Simsy?

P: (A) Ale ja mam Simsy i bardzo je lubię, ale to nie daje możliwości symulacji takiej jak świadomy sen.

O: Ale świadomy sen to nadal sen i nie jest żadną symulacją w takim względzie.

P: (A) Ale sądzę że dałoby pewne pojęcie odnośnie chociażby moich reakcji i moich możliwości. Mówię moich ale wydaje mi się, że można to uogólnić.

P: (G) Czekaj, czekaj mam jedno pytanie. Czy technicznie patrząc na świadomy sen, śniący ma wpływ tylko i wyłącznie na jakby to powiedzieć, własne ciało? Nie może ingerować w środowisko snu?

O: Może i to robi.

P: (G) Więc dlaczego nie moglibyśmy załóżmy tworzyć czegoś w tym śnie? Załóżmy potrzebnego środowiska testowego, dlaczego nie byłoby symulacją?

O: Bo wszystko jest zdeterminowane przez Twoją ograniczoną, skoncentrowaną wolę. Koniec.

P: (G) Mówisz o tej świadomej, czy nieświadomej?

O: Obie.

P: (A) Ja będę miała jeszcze jedno pytanie, właśnie odnośnie tworzenia środowiska we świadomym śnie. Otóż zdarzyło mi się w życiu parę świadomych snów i chciałam tutaj skrótowo opowiedzieć jeden z nich który był szczególnie ciekawy. Mogę?

O: Śmiało.

P: (A) Otóż w świadomym śnie który miałam nagle zauważyłam że śnię, dotarło do mnie że mogę zrobić co zechcę. No więc oczywiście pierwszą chęcią jaką zrealizowałam było latanie z mojego balkonu. No więc polatałam sobie po terenie, było bardzo przyjemnie, wróciłam do domu. Wtedy przyszło mi do głowy że fajnie by było zobaczyć czy w tym śnie jest w stanie wyrosnąć szybciutko na środku pokoju drzewo. Rzeczywiście wyrosło drzewo. Wszystko w tym świadomym śnie działo się, tak jak sobie zażyczyłam. W tym sensie rzeczywiście była to symulacja, mogłam zobaczyć jak się to drzewo komponuje z pokojem na wypadek jakby mi przyszło kiedyś do głowy rzeczywiście posadzić drzewo. To był oczywiście żart. Natomiast w pewnym momencie zaczął się problem i tu się zaczyna ciekawe. Zapragnęłam do tego świadomego snu niejako ściągnąć mojego bliskiego znajomego wówczas. W momencie kiedy skupiłam wolę, gdy zaczęłam go do tego świadomego snu wciągać, nagle zaczęło wokół mnie wszystko gęstnieć, tak jakby równocześnie wszystko zrobiło się takie lepkie, zaczęło mnie oblepiać i tak jakby zaczęło wyglądać jakby szkło się stłukło. Ciężko mi jest to wyjaśnić. W każdym razie nie byłam już w stanie ani się poruszyć, ani czegokolwiek zrobić. Tak jakby mnie coś unieruchomiło. W związku z tym zastanawiam się czy to miało jakieś znaczenie powiedzmy zewnętrzne, to znaczy czy istnieje zagrożenie że w świadomym śnie mogłabym kogoś wyrwać z rzeczywistości jakoś przenieść i to lepkie coś chroniło przed takim zjawiskiem? Czy też po prostu moja podświadomość w jakiś sposób próbowała mnie utemperować? Czy to miało jakieś głębsze znaczenie czy bez znaczenia? Koniec pytania.

O: Bez znaczenia. Świadomy sen to nadal fantazja.

P: (G) Mam pytanie do Ciebie. Mogę się wtrącić?

P: (A) Możesz, ale mi właśnie przyszło do głowy, że w jednej z poprzednich sesji Asystent wspominał, iż świadomy sen mógłby zostać wykorzystany jako taka bardzo silna wizualizacja, bo to jest o wiele silniejsza wizualizacja, we śnie, więc jeżeli coś sobie wizualizujesz, afirmujesz to taki świadomy sen byłby o wiele skuteczniejszy niż zwykła wizualizacja w medytacji.

P: (G) Nie tylko w medytacji, rozmyślaniach, w rozważaniach.

O: Kiedy wizualizujesz, to już nie jest medytacja. Koniec.

P: (G) No tak.

P: (A) No tak.

P: (R) Ja mam pytanie odnośnie tego co Aneta mówiła o swoim śnie. Mówiliśmy z Grzegorzem czy możliwy jest sen w dwie, może w kilka osób. Coś takiego jak wspólny sen, czy to jest możliwe?

P: (G) Doszliśmy do wniosku, że raczej nie, ale zobaczmy co oni mają do powiedzenia.

O: Jest możliwy taki sam sen.

P: (R) Ale na jakiej zasadzie by to działało? Czy po przebudzeniu obie osoby pamiętałyby ten sen w ten sam sposób i wszystko co w tym śnie się działo?

P: (A) Ja rozwinę to pytanie. Czy ten wspólny sen, który miałoby kilka osób to byłoby po prostu kilka identycznych ale nie związanych snów, czy też byłaby to pełna interakcja w takim wspólnym śnie.

P: (G) Czy wszyscy widzieliby jeden film.

O: Odpowiedź Grzegorza. Koniec.

P: (R) To ciekawe.

P: (G) Czyli nie ma żadnego magicznego połączenia kablem, aczkolwiek wszyscy śnią w pewien sposób to samo. No dobra ale jak, jakim cudem?

P: (A) Ja przepraszam, jeszcze się wtrącę. A czy w takim razie możliwy byłby taki sam sen ale świadomy?

O: Możliwy.

P: (A) Czyli wtedy byłaby to tak naprawdę kilkuosobowa w pewnym sensie symulacja.

P: (G) Raczej stworzylibyśmy nową grę MMORPG.

P: (R) Multiplayer.

[śmiech]

P: (A) Lucid Dream RPG, tak.

P: (G) World of Konrad.

[śmiech]

P: (G) Dobra, tak poważnie, jakim cudem jest to możliwe? W jaki sposób?

O: Wszystko jest ze sobą połączone. Koniec. Odpowiemy na pytanie wcześniejsze. Najłatwiejszym sposobem przebudzenia się we śnie, jest utworzenie nawyku sprawdzającego czy w danej chwili śnicie, powtarzanego wielokrotnie na jawie. A po uzyskaniu świadomości we śnie, należy ugruntować sen, tak aby się nie obudzić. Najlepiej się wtedy skupić na jednym punkcie i dotknąć ciałem jak największej powierzchni. Koniec.

P: (G) Przytulić się na przykład do drzewa albo położyć na ziemi?

O: Na przykład.

P: (G) Często w świadomym śnie jest tak że samo uświadomienie sprawia że od razu następuje wybudzanie, tak jakby mózg miał wbudowany system.

P: (A) Tak też to miałam.

P: (G) No bo po co, skoro jest się świadomym i się uświadomiło że to sen to po co tkwić w takim absurdalnym śnie i od razu się człowiek budzi.

P: (A) To prawda, na wszystkie moje uświadomienia, może dwa, trzy razy w życiu udało mi się utrzymać…z pozostałych się wybudziłam błyskawicznie.

P: (G) To stwierdziliśmy jak już się uzyska świadomość, a jest jakiś sposób żeby zwiększyć częstotliwość uzyskiwania ich? Żeby na przykład ćwiczyć pozostawanie w tym świadomym śnie. Bo umówmy się, jest to rzadkie zjawisko, albo rzadko je pamiętamy przynajmniej.

O: Już powiedziałem.

P: (G) Chodzi ci o trenowanie? Tak?

O: Tak.

P: (G) A ja to zrozumiałem jako sposób na budzenie się.

O: Na budzenie się we śnie.

P: (G) Już rozumiem, ok. Czyli uzyskiwanie świadomości.

P: (R) Czyli na przykład co jakiś czas będę sprawdzał czy mogę latać i w końcu wejdzie mi to tak w nawyk, że nawet we śnie będę sprawdzał czy będę umiał latać, tak?

P: (G) I kiedy we śnie zdarzy się moment, że polecisz to wtedy uzyskasz świadomość że to jest sen.

P: (R) Tak.

O: To nie najlepszy sposób.

P: (G) Dlaczego?

P: (A) A jaki jest lepszy?

P: (G) Czekaj, czekaj dlaczego nie najlepszy?

O: Bo nie zawsze w snach można latać.

P: (G) To będzie szybka pobudka [śmiech]

P: (R) To chciałem nawiązać do tego co Asystent powiedział. Czyli jeżeli nie zawsze we śnie mogę latać to znaczy że coś jeszcze mnie ogranicza w tym śnie. A wydawałoby się że w świadomym śnie to tylko ja stawiam sobie te ograniczenia i wszystkie mogę pokonać.

O: Możesz. Tylko to musi być bodziec który da ci pewność czy śnisz czy nie. Wystarczy czasem po prostu się pytać co kilkanaście minut, czy ja teraz śnię. Jeśli to samo pytanie uda ci się zadać we śnie jest ogromna szansa ze się zorientujesz. Koniec.

P: (A) w takim razie ja mam pytanie poboczne, otóż moje pytanie dotyczące świadomego śnienia to tak naprawdę powiedziałabym etap zaawansowany. Natomiast etap podstawowy brzmiałby, co ma uczynić osoba która pomimo tego że się wysypia, albo przynajmniej wydaje jej się ze się wysypia, czyli śpi tam te 8 godzin dziennie po prostu swoich snów w ogóle nie pamięta. Czy są jakieś ćwiczenia które można by poradzić takiej osobie żeby zaczęła pamiętać sny?

O: Praca z podświadomością. Koniec.

P: (R) A prowadzenie dziennika snu i po każdym przebudzeniu zapisywanie tego co się przyśniło?

O: Jeśli chcesz marnować czas, to tak, to dobry pomysł.

P: (G) A co rozumiesz pod pojęciem praca z podświadomością nie marnując czasu

O: To też marnowanie, ale jeśli chcesz pamiętać sny.

P: (G) Z jednej strony wydaje się to śmieszne bo po co pamiętać mało konkretne pierdoły a z drugiej coś z podświadomości to przejawia

P: (A) Grzesiek, jeżeli na przykład jesteś pisarzem to czasami w takich snach pojawiają się takie pierdoły których byś sam na jawie nie wymyślił.

P: (G) No właśnie

P: (A) Więc zapamiętywanie snów się przydaje.

P: (G) Dlatego właśnie mówię, że to są pierdoły ale jednak przejawiają coś z podświadomości, choćby moją działająca w kółko wyobraźnię, więc czasem pierdoły się przydają.

P: (A) Dokładnie

P: (G) Tylko co oni rozumieją przez pojęcie praca z podświadomością. Z podświadomością można pracować w różny sposób.

P: (A) Czekamy na wyjaśnienia.

O: Na przykład autohipnoza, afirmacje i tym podobne. Koniec.

P: (G) Czyli takie dość proste metody

P: (A) W takim razie ja mam teraz pytanie takie trochę z grubej rury, drogi Asystencie, w takim razie co uważasz za czynność która nie jest marnowaniem czasu?

O: Celebrowanie tu i teraz. Koniec.

P: (A) A czy zapisując sen nie można celebrować?

O: Można.

P: (A) Rozumiem.

O: Ale w tym wypadku zapisujesz bo jesteś skupiona na tym żeby osiągnąć stan w którym będziesz pamiętać sny, masz cel, patrzysz się w przyszłość a sam moment zapisywania ci ucieka. Świadomy sen to może być dobra zabawa, to może być ciekawe tu i teraz ale wy chcecie cos symulować używać tego jako narzędzie do jakiegoś celu, skupiacie się na przyszłości to ten sam mechanizm jak używanie okultyzmu, huny i tym podobnych technik wpływania na rzeczywistość. Bo staracie się narzucić w takich technikach swoją wolę skoncentrowaną na jednym punkcie i konkretnym rozwiązaniu. To zawężenie i skumulowanie trwałej świadomości na tym jednym co chcecie osiągnąć i na konkretnej drodze ku temu. Tylko że świadomość wasza nie ogarnia całego wszechświata działając w ten sposób ograniczacie się i stajecie się zniewoleni dlatego agitujemy za życiem tu i teraz będąc w pełni świadomym. Gdyż tylko wtedy nie ograniczając, nie koncentrując świadomości na przyszłości i/lub przeszłości jesteście w stanie pozwolić przepływać przez siebie woli jedności która ogarnia wszystko. To tak jak mieć wybór między jednym rozwiązaniem a ich nieskończonością. Koniec.

P: (G) A powiedz mi w takim razie. Pracując nad czymś, co pozwoli mi żyć i cieszyć się życiem też patrzę w jakiś cel. Ta praca sprawia mi przyjemność, to co robię w tym momencie ale cel również jest. Tworzę coś z czystą radością, puszczam mój umysł w jakiejś dziedzinie którą się zajmuję w tym momencie. Puszczam mój umysł aby płynął przez te połacie dając mi jakiś wynik, ale wynik wykorzystuję do jakiegoś celu. Gdzieś tam daleko odległego ale celu

O: Tak ale to zupełnie inaczej. Tak jak kiedyś zauważyłeś w przypadku działalności tego projektu. Kiedyś był jakiś zamysł i został on puszczony, reszta stała się sama. Ten zamysł był tu i teraz. Nie wyznaczyłeś sobie drogi gdzie w napięciu dążyłeś do tego jednego, jakąś krętą dróżką której nie znałeś. Otworzyliście umysł bez napięć pozwoliliście się toczyć wszystkiemu i takie są efekty. Koniec.

P: (A) Czekaj, czyli to tak naprawdę wcale nie chodzi o to żeby w ogóle nie mieć celu bo no spójrzmy prawdzie w oczy w naszym świecie nie można żyć nie mając czegoś na uwadze. Przykład podam, jeżeli masz małe dzieci to raczej twoim celem jest wychowanie ich do pełnoletności przynajmniej w zdrowiu i szczęściu. Tylko raczej chodzi o to żeby nie ustalać sobie jakiegoś celu tylko ogólnie przyjąć cel a ścieżka niech się realizuje zgodnie z podejściem tu i teraz. Dobrze to rozumiem?

O: Mniej więcej.

P: (G) Nawet nie mieć skonkretyzowanego celu, tak ja to rozumiem.

P: (A) No oczywiście jak masz ogólny cel typu wychować dzieci które masz w zdrowiu do pełnoletności to nie masz w tej chwili ścieżki że będziesz zawsze tak a tak postępował a jak będą mieć 12 lat to wyślesz do takiej a takiej szkoły bo w między czasie ta szkoła może w ogóle zniknąć albo sytuacja się zmienić. Tylko raczej chodzi o to że ogólny cel przyświeca ale nie skupiasz się na konkretnej drodze realizacji. Tak ja to rozumiem przynajmniej. Tylko obserwujesz i taki mechanizm zwrotny, to co się dzieje przyjmujesz i wtedy reagujesz.

P: (G) Tak jak działa ewolucja. A jeszcze takie pytanie mam, stwierdziłeś żeby właśnie nie brać jednego rozwiązania tylko płynąć w morzu nieskończoności rozwiązań. Tak aby przez nie się przejawiała wola wszystkości. Po prostu żeby przejawiało się w tym wszystko. Aczkolwiek kiedyś powiedziałeś że jest też druga ścieżka, która sprawia że wszystko może wyglądać tak jak ty chcesz. Teraz nie wspomniałeś o niej.

O: Która pośrednio bazuje na tym samym. Koniec.

P: (G) Dlaczego wtedy o niej wspomniałeś?

O: Odpowiadałem na pytanie łącznika. Koniec.

P: (G) Ok, w porządku. Masa czasu minęła odkąd zaczęliśmy zabawę w thelinked. To znaczy masa, znowu nie taka masa, ale nie dwa tygodnie. Rozmawialiśmy na początku o czasie, podekscytowani. Dopiero po tak długim czasie zaczynam trochę pojmować, dopiero teraz do mnie docierają te rzeczy które omawialiśmy na samym początku. Na przykład związane z czasem.

O: Czy to pytanie?

P: (G) Nie, to jest taka refleksja, też dla ludzi którzy to czytają, że nie da się wyciągnąć wiedzy w postaci instant, tego nie wystarczy przeczytać. To można przeczytać, potem trzeba przeżyć jeszcze kilka innych rzeczy, za jakiś czas można do tego wrócić i dopiero kiedyś może się to w jakimś świetle wyklaruje, ale to nie jest takie łatwe. A wy macie jeszcze jakieś tematy?

P: (A) Tematów to ja bym znalazła pewnie sporo, ale Konrad dzisiaj prosił żeby…

P: (G) A no tak.

P: (A) … no właśnie więc chyba będziemy powolutku kończyć.

P: (G) No dobra, wybudzać Konrada czy nie jest to potrzebne?

O: Jeszcze chwilę możemy.

P: (G) To proszę, rozmawiajcie, Aneta, Robert.

P: (A) To znaczy, taka sprawa z dziedziny marnowania czasu, że sobie zażartuję, mianowicie chciałabym dla czystej rozrywki nauczyć się rozmawiać ze swoją podświadomością metodą automatycznego pisma. Ciekawa jestem czy w ogóle w moim wypadku ma sens próbować czy lepiej się tym nie zajmować bo nadkład energii będzie nie współmierny do osiągniętych rezultatów.

P: (G) Czy twoje zachowanie codzienne nie jest rozmową z podświadomością? Na przykład obserwacja nawyków? Wiem po swoim doświadczeniu kiedy zacząłem obserwować własne nawyki, instynktowne działania, programy sterujące, to niesamowita ilość danych wychodzi.

P: (A) Właśnie o to chodzi że w moim przypadku te dane są co najmniej dwuznaczne jeżeli nie wieloznaczne, a automatyczne pismo mnie ekscytuje i podnieca.

O: Jeśli cię ekscytuje to nie da to żadnego efektu. Koniec.

P: (A) Czyli mam odpowiedź. Dziękuję.

P: (G) A dlaczego? Bo oczekiwaniami zaburzy wynik?

O: Ekscytacja to stan nierównowagi chemicznej. Koniec.

P: (G) No tak.

P: (A) Czyli w pewnym sensie najlepszym podejściem byłby, nie wiem jak to określić, obojętny entuzjazm, obojętne zainteresowanie? Jakieś takie pozytywne nastawienie ale bez szczególnego nacisku?

O: Każde podejście jest najlepsze. Koniec. I żadne nie jest. Koniec.

P: (A) Ooo!

P: (G) Wydaje mi się że do osiągnięcia celu o którym myślisz najlepsze są olśnienia.

P: (A) Tak, tylko jak je wygenerować?

P: (G) Ćwicząc na przykład uważność i za jakiś czas zobaczysz fajne wyniki.

P: (A) No już tak trochę ćwiczę i póki co ta moja podświadomość jest taka bardzo łaskotliwa ale niechętna.

P: (G) Wydaje mi się że podświadomość nigdy ci nie da wyników w formie wypisanej konkretnie odpowiedzi, bo to nie tak mózg działa. On nie jest konkretny.

P: (A) Oczywiście, że nie. Ja wiem jak, przepraszam wielkie słowo, czuję jak działa i wiem że lubi operować obrazami. Ale czasami potrafi pokazać mi coś takiego że chce się usiąść i załamać.

P: (G) Spokojnie to tylko komputer. Każda maszyna nawala.

P: (A) Tak, tylko ta maszyna nawala niestety dość często, na przykład wywala mi bardzo nieprzyjemne obrazy które nie wiadomo skąd się biorą no i staram się je po prostu …

O: Bluescreen.

P: (G) No to format C:

[śmiech]

P: (A) Tak, chyba po prostu trzeba ją przeserwisować

P: (G) Zmień system. Tak to jest jak się mieszka w Polsce i na piratach ciągnie.

P: (A) O przepraszam ja mam legalny.

P: (G) Każdy tak mówi.

[śmiech]

P: Coś Jeszcze macie?

P: (A) Ja na dzisiaj już nic, dam odpocząć Konradowi też zasługuje na wypoczynek.

O: Odpoczywa teraz.

P: (G) Ja mam temat, ale inną krótką sesję, ale bardziej konkretną. To następnym razem po prostu.

[fragment niepublikowany]

P: (G) Dobra. Czy ktoś jeszcze coś mówi?

P: (R) Ja nie.

P: (A) Ja też dziękuję.

O: Dobranoc.

P: (G) Dobranoc. Cześć.

P: (A) Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!