Menu

Sesja 59/12/04/10

Kwiecień 12, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P – pytanie
O – odpowiedź
(A) – Aneta

O: Witamy.

P: (A) Dobry wieczór.

P: (G) Cześć. Rozmawiajcie bo ja przez chwilkę będę jeszcze coś robił.

P: (A) W takim razie ja na dobry początek opowiem dowcip, którego mam nadzieje łącznik nie zna. Czy mogę to uczynić?

O: Proszę.

P: (A) Oto zatem dowcip. Dowcip nieco abstrakcyjny ale mam nadzieję że Konrad doceni. Jezus powiedział do swoich uczniów: życie jest jak ax2 + bx + c. Uczniowie patrzą po sobie zdezorientowani, w końcu jeden z nich trąca drugiego i pyta: – Ty o czym on gada? – a drugi na to – Nie wiem, to chyba jakaś parabola. I to jest moment w którym należy się śmiać. Czy łącznik znał ten dowcip?

O: Nie.

P: (A) Czy mu się podoba?

O: Jego się zapytaj.

P: (A) Dobrze, później go zapytam. Ponieważ Grzegorz się kręci w okolicy to ja może w ramach prowadzenia…zastanawiam się dodatkowo od czego by tu zacząć. Jak rozmawialiśmy przed sesją, będzie ona poświęcona sprawom „sensacyjnym” a w szczególności wydarzeniom które miały miejsce dwa dni temu. Związane są te wydarzenia również, głównie z naszym krajem. No i zasadniczo chcieliśmy a przynajmniej mamy nadzieje że rozwiejemy pewne niejasności…

O: Co to jest wasz kraj?

P: (A) Chodzi nam konkretnie o wypadek samolotowy, w którym…

O: Co to jest wasz kraj?

P: (A) Kraj w którym się urodziliśmy i wychowaliśmy. Niektórzy z nas czują się w jakiś sposób z nim związani.

O: Czujesz się związana?

P: (A) Na pewnym poziomie abstrakcji tak. Czy mam wyjaśnić?

O: Nie trzeba.

P: (A) Ale może dla czytelników sesji potrzeba by taka była?

O: Dlaczego przychodzisz na te sesje?

P: (A) W jakim sensie?

O: Każdym.

P: (A) Bo lubię, bo mam wrażenie że dzięki temu robię krok do przodu, bo sprawia mi to przyjemność…

P: (G) Już jestem.

P: (A) …bo mnie to pobudza umysłowo. Witaj Grzegorz.

P: (G) No słucham, nie przeszkadzajcie sobie.

P: (A) Nie przeszkadzamy sobie. Asystent zadał mi pytanie dlaczego przychodzę na sesję.

P: (G) Tak, tak. Słyszałem tylko nie mówię nic.

P: (A) Aha, dobrze.

O: Czy wśród tych powodów jest też tłumaczenie czytelnikom co masz na myśli?

P: (A) Szczerze mówiąc to nie. Ale pomyślałam że byłoby miło.

O: O tym też dziś coś pewnie powiemy. Zaczynajmy.

P: (A) W takim razie ja proponuję żeby Grzegorz zaczął. Halo, jesteś tam?

P: (G) Tak jestem tylko czekam bo mi sprzęt nawala miejscowy. Poczekajcie jeszcze sekundę.

P: (A) Dobrze. Czcigodny Asystencie, jak zapewne wiesz bo jesteś częścią łącznika, przed sesją rozmawialiśmy o ewentualności opublikowania dzisiejszej sesji na…

P: (G) Już działam.

P: (A) …na YouTubie stąd być może też chęć wyjaśnienia czegoś ode mnie ale być może faktycznie to jest niepotrzebne. To może rzeczywiście zaczynajmy.

P: (G) No to tak. Pierwsze pytanie: co według ciebie spowodowało katastrofę samolotu ostatnio. Tej polskiej delegacji, która leciała do Katynia?

O: Dlaczego o to pytasz?

P: (G) Ponieważ wielu ludzi uznaje że w pewien sposób mógłbyś udzielić odpowiedzi na to pytanie i że była by ona w jakiś sposób wytyczną tego co mogło się stać, choć ja tym ludziom tak jak na przykład osobie, która ostatnio do nas napisała wyraźnie zaznaczyłem że nie jesteś w żaden sposób weryfikowalną informacją. No i tak po prostu to pytanie zadałem aby ludzie mogli twoją odpowiedź usłyszeć.

O: Tak często powtarzamy aby nie wierzyć nam ani nikomu jeśli nie jest to weryfikowalne. W takich przypadkach tym bardziej gdyż dysponuje etykietami łącznika. Nie jest on specjalistą z zakresu choćby lotnictwa. A nawet jeśli i tak nie można nam wierzyć.

P: (G) Mogę się wtrącić?

O: Słucham.

P: Nikt nie chce ci wierzyć. W taki sam sposób w jaki rozmawiam z Anetą chcę rozmawiać z tobą. Jesteś dla mnie tylko kolejną osobą, kolejnym zdaniem w sprawie. Tak jak pytam Moniki „Co sądzisz o tej sprawie?” tak samo pytam ciebie „Co o niej sądzisz?” i mam nadzieję że czytelnicy posiadają tą trzeźwość umysłu i potrafią cię traktować jako kolejne zdanie, kolejną opinię. Dlatego zadaje pytania i dyskutuję z tobą. Tak samo w kwestiach medytacji możesz się mylić i nie mieć zawsze racji ale pytamy cię o radę i próbujemy. Dyskutujemy, jesteś kolejną osobą i tak cię traktujemy – kolejne zdanie w grupie.

O: Ty tak nas traktujesz ale dobrze wiesz jak przez pewną niecodzienność kontaktu jaki między nami zaistniał niektóre osoby, bardzo zagubione czy wręcz chore, mogą odczytywać te słowa. Zbyt dosłownie i brać je jako pewnik.

P: (G) Właśnie dlatego zaznaczam to „na antenie”.

O: Ale i tak nie rozumieją, ciągle to zaznaczamy. Dobrze wiesz że inaczej rozmawiamy kiedy nie nagrywacie. Kiedy sesja jest przeznaczona do publikacji jesteśmy bardziej powściągliwi. I jest to coś co też nauczyliśmy się dzięki dialogom między nami. A co do wypadku – może być dla was bodźcem do pewnych przemyśleń. Spójrzcie, w waszych mediach kiedy wspominane są ofiary powtarza się element że te osoby planowały coś na przyszłość – spotkania, wydarzenia. Przyszłość jest kompletnie nieskończona w możliwościach. Tak naprawdę w każdej chwili, nie wiecie czy za 5 minut jeszcze dla was będzie. Nastawiamy was na bycie tu i teraz, na medytację każdej chwili. Takie wypadki mogą dać wam bodziec do zrozumienia że naprawdę marnowanie tego co jest teraz dla szukania przyszłości czy przywracania przeszłości jest kompletnie bezcelowe. Politycy to ludzie którzy bardzo mocno chcą zajmować się szukaniem i układaniem tego co jutro lub wypominaniem tego co było wczoraj. Rzadko, bardzo rzadko zdarza im się być teraz. Ale kim są politycy? To wszak wybrańcy narodu, społeczeństwa i ze swoimi cechami są jego odzwierciedleniem. Chcecie coś wtrącić zanim będziemy kontynuować?

P: (A) Ja się w trakcie tego wywodu zastanawiałam czy istnieje coś co można by nazwać duchem opiekuńczym narodu lub egregorem narodu?

O: Prędzej zbiorowa nieświadomość.

P: (G) Ja mam uwagę nieco innej natury. Ta tragedia narodowa pokazała mi że…nie wiem czy jest to skutek pozytywny czy negatywny ścieżki, którą obrałem ale zastanawiałem się czy nie staje się zbytnio…nie czuję się z tym źle tylko się to u mnie pojawiło. Zauważyłem to a mianowicie czy nie staje się zbytnio neutralny emocjonalnie? Nie wywołało to u mnie zbytniego poruszenia emocjonalnego, ta cała tragedia. To był chwilowy, początkowy żal który poczułem kiedy Konrad jako pierwszy mi o tym napisał. Czułem to przez moment kiedy się dowiedziałem o tym, kiedy to słyszałem. Potem po prostu to przeszło. Była to dla mnie taka sama katastrofa jakich setki było na świecie. Czy ścieżka którą idziemy nie powoduje zbytniego wychłodzenia emocjonalnego?

O: A czy życie nie toczy się dalej?

P: Toczy się, też tak uważam. Nie wymuszam tej postawy i siebie. Ona naturalnie występuje. Przejąłem się tym wtedy kiedy czułem wewnętrzną potrzebę czyli przez pierwsze 10 minut po czym ważniejsze stały się dla mnie czynności te które wykonywałem, jak robienie obiadu żeby zaspokoić głód. Zadałem pytanie z ciekawości, czy to o to chodzi? Czy mamy doświadczać tylko tego co na początku, tego co prawdziwe z wnętrza, bez roztrząsania i podsycania emocji.

P: (A) To ja potem coś dodam ale najpierw posłuchajmy odpowiedzi.

O: Ta, jak to nazwałeś tragedia, była o tyle nietypowa że życie stracili ludzie, którzy na co dzień gościli w mediach. Przez to społeczeństwo, jego ogół, było do nich przywiązane. Wiele samolotów się rozbiło, mnóstwo ludzi ginie w różnych wypadkach. Nie przywiązujesz do tego większej uwagi emocjonalnej.

P: (G) Nie. Wliczam to w ryzyko.

P: (A) A mogę coś powiedzieć teraz?

O: Mów.

P: (A) No właśnie ja się z tym nie zgodzę ponieważ daleko nie szukając: niedawny dramat na Haiti, wcześniej lawiny błotne. W ogóle doniesienia czy to z Somalii czy z Iraku wywierały na mnie w pewnym sensie zbliżone wrażenie emocjonalne jak to co się zdarzyło w tej chwili. Natomiast w tej chwili sytuacja jest o tyle wyjątkowa że powiedzmy sobie szczerze, katastrofa w Somalii nie ma na życie nas, Grzegorza i mnie wpływu wymiernego, prawda? Natomiast w sytuacji takiej jak ta, kiedy ginie rzeczywiście jak to zostało określone elita ale określiła bym to jako grupa ludzi wpływowych, może to mieć bardzo wymierny wpływ na Grzegorza, na mnie. Choćby na ratę kredytu, który spłacam. Na stabilność państwa jako takiego, co się może bezpośrednio przełożyć na stabilność naszego życia. Głównie dlatego to jest sytuacja odmienna.

P: (G) Ale Aneta, spójrzmy prawdzie w oczy – to się nie odbija na stabilności narodowej. W wojsku istnieje ciągłość dowodzenia.

P: (A) Zgadza się.

P: (G) Ci generałowie zostali zastąpieni w momencie, w którym wsiedli na pokład samolotu.

P: (A) I nawet…

P: (G) Prezydent, który pełni funkcje reprezentacyjną ma mało do gadania w kwestii władzy. Zaraz zostanie zastąpiony przez kogoś kolejnego.

P: (A) Zgadza się i nawet powiem coś więcej. Coś co przynajmniej uważam że jest bardzo mocno ezoteryczne, na tyle mocno iż uważam że to jest tylko moja opinia ale to ja poczułam że coś się zmieniło ale jednocześnie wszystko toczy się swoim torem. Nie wiem jak to wyjaśnić. Niemniej jednak to jest odmiana prawda?

P: (G) Nie wiem jak to czujesz, dla mnie żadna. Powiem dlaczego. Ci ludzie – będę mówił to co myślę – ci ludzie nie byli dla mnie ludźmi, ci którzy zginęli. Dlaczego? To były dla mnie tylko ikony medialne. Ja ich nie obrażam w żaden sposób tylko staram się przekazać że dla 99,9% obywateli to nie byli ludzie tylko ikony medialne. To był wizerunek do którego ludzie się przyzwyczaili z czasem, z ich obecnością, ale oni tych ludzi kompletnie nie znali jako ludzi. Oni znali wizerunek kreowany przez odpowiedni sztab specjalistów, oni znali to jak ci ludzie się reprezentowali ale nie znali samych ludzi. Znaliśmy ikony, znaliśmy wizerunki, które były nam narzucane albo inaczej, po prostu pokazywane. To znaliśmy. I nie odczuwam zmiany ponieważ dla mnie zmieniła się tylko ikona. Wiem że to brzmi trochę tak brutalnie, jakbym traktował człowieka przedmiotowo ale niemniej jednak ja tak to odczuwam. Nie czułem żadnej więzi z tymi ludźmi, kompletnie. Co więcej ja nie czuję więzi z sąsiadką, która umrze u góry. Skoro nie nawiązałem z nią więzi to jej nie czuje. Umówmy się, nie da się czuć więzi z 6 miliardami innych osobników. To jest niemożliwe. To jest tragedia dla córki prezydenta, dla żony…nie żona zginęła, dla matki, dla wnuczki ale nie dla nas. My, naród, stracił tylko funkcję. Nie straciliśmy bliskiego nam człowieka bo nikt z nas go nie znał. Nie jest tak?

P: (A) Ja w ogóle nie chciałabym tego rozpatrywać w kategoriach tragedii ponieważ to jest coś co jest poza naszą kategorią ocen.

P: (G) Dokładnie. Tragedia to jest dla rodziny, nie dla nas. Dla nas to strata przedstawiciela. Dla nas to jest to samo – wiem że to brzmi jak brzmi – ale dla nas to jest to samo co zmiana prezydenta. Nie znaliśmy go osobiście a postawa ludzi wynika z tego że wiele osób według mnie to hipokryci, którzy mówią że trzeba się smucić bo zginął prezydent. I smucą się bo wypada, bo leci wzruszający kawałek w TV i pokazują przejeżdżającą trumnę. Bo pani obok się smuci to jak ja się mogę nie smucić. Kto z nas czuje taką prawdziwą wewnętrzną potrzebę żeby się smucić? Tak szczerze, niewiele osób.

P: (A) To prawda, niemniej jednak…

O: Grzegorzu, czy w tej krótkiej chwili kiedy poczułeś żal to był szczerzy żal?

P: (G) Tak, było mi żal tych ludzi i odczuwałem to dokładnie tak samo jak w przypadku kiedy zginęliby ludzie w innym wypadku lotniczym. To był szczerzy żal człowieka, który ginie w ten sposób.

O: Dlatego drogą, którą podążasz pozwala ci na przeżywanie prawdziwych emocji, które nie są sztucznie podtrzymywane. Sam niedawno pisałeś że emocja to tylko chwila.

P: (G) Taka też była konkluzja tego co teraz mówimy. Prawdziwa emocja, którą się odczuwa jest naprawdę momentem. To jest coś co nie trwa więcej niż dwadzieścia sekund, pięć minut.

P: (A) Ale to jest dodatkowo emocja która w tym momencie się pojawia.

P: (G) No tak, wywołana konkretnym bodźcem.

P: (A) „Czułem coś takiego na widok tej biednej dziewczyny”.

P: (G) Wiesz, to jest jednorazowe, początkowe. Może nie jednorazowe, ale jest takie dlatego że występuje wtedy, szczerze w tym jednym momencie. Nie jest to podsycane, podsycany gniew, podsycana obraza. To już nie są emocje dla mnie, to już jest stymulowanie.

P: (A) O podsycaniu nie będę się wypowiadać bo w ogóle tego nie rozumiem i nie akceptuje.

P: (G) Na tym się opiera fundamentalnie społeczeństwo. Przecież gdyby nie istniało podsycanie to nikt na pogrzeb nie przychodziłby ubrany na czarno, nie byłby smutny bo okres smutku minąłby po pierwszych dwóch dniach. No zakładając że zginął ktoś mi bliski to dla mnie trwało by to dłużej, na przykład umarła mi żona. Czułbym wewnętrzny smutek przez załóżmy X miesięcy. Ale już dla jej koleżanki, którą widywała raz na miesiąc nie była by to aż taka strata że miała by płakać, nie wiadomo jak rozpaczać. To wszystko jest efektem podsycanych emocji. Bez tego by nie było wielu aspektów.

P: (A) Nie do końca się z tym zgodzę ale to dłuższa rozmowa.

P: (G) Ok, Ok. To może nie w trakcie sesji.

P: (A) Oczywiście.

P: (G) Ja w tej kwestii tyle. Oczywiście nie padła odpowiedź jeśli chodzi o kwestie techniczne ale…

O: Jeszcze nie skończyliśmy wywodu.

P: (G) Dobra, ja milczę.

O: Dodam do tego co mówiliście, jak już tłumaczyliśmy wasza świadomość jest taka sama i tym jesteście związani ze wszystkim i wszystkimi, dlatego jeśli w jednym czasie, w jednej sekundzie ginie wiele istnień, czujecie smutek utożsamiając się z tym wydarzeniem. Nie ma w tym nic złego. To naturalne ale ta prawdziwa emocja jest krótkotrwała bo życie trwa dalej i to co się stało już jest przeszłością. Wasze przywiązanie do przeszłości, chore przywiązanie, podsyca te emocje i powoduje cierpienie. Inną sprawą, która obnaża hipokryzję u was jako gatunku i społeczeństwa – ile osób ginie przedwcześnie każdego dnia, na przykład w wypadkach samochodowych? Teraz wy mówicie.

P: (A) Mamy podać przybliżoną liczbę?

P: (G) Ja w tej kwestii nie mam nic do dodania.

P: (A) Dużo, bardzo dużo. A gdybym miała strzelać wartościami liczbowymi to na całym świecie może to być nawet i kilkaset dziennie.

O: Wytłumacz Grzegorzu o co nam chodziło.

P: (G) Dlaczego ja mam tłumaczyć o co wam chodziło? Ja zrozumiałem to tak że kategoryzujemy społeczeństwo. Bardzo nam żal prezydenta ale nie jest nam żal Krysi, która zginęła wczoraj bo wpadła pod tramwaj.

P: (A) Ja bym dodała do tego jeszcze jedną rzecz, mianowicie fakt medialny. Nie mówi się o tych ludziach, którzy zginęli w wypadkach samochodowych bo to jest niemedialne. Nie mówi się o tych ludziach co zginęli w strzelaninie w Indonezji czy gdzieś indziej bo to też niemedialne. Nie mówi się o tych pomordowanych dzieciach w Brazylii codziennie bo to też jest niemedialne, prawda?

P: (G) To też nie dotyczy jakiejś abstrakcyjnej grupy społecznej czyli na przykład „Polaków”. Identyfikujemy się z jakimś abstrakcyjnym obszarem wyrysowanym też na jakiejś abstrakcyjnej przestrzeni między drzewami i kamyczkami.

P: (A) A w tym punkcie też bym się z tobą nie zgodziła. Kto się identyfikuje ten się identyfikuje.

P: (G) Ja teraz generalizuje. Nie czuje się Polakiem ani patriotą bo patriotyzm to dla mnie przejaw głupoty i dość takich okrojonych inteligentnie postaw. Identyfikacja się z narodem jest dla mnie kwestią do której ja nic nie mam ale uważam co uważam bo może mieć bardzo negatywne skutki i być wręcz niebezpieczna. Identyfikujemy się jako naród z jakimś wymyślonym obszarem – przecież ziemia metr w tą czy metr w tamtą się niczym nie różni. Wybieramy sobie jakiegoś przywódcę stada, to jest takie typowo zwierzęce zachowanie, wybieramy przywódcę stada, którzy rządzi tym obszarem, który nazywamy Polską, tym terytorium. Czujemy że to jest nas przywódca dlatego nam jest go żal. A jakaś tam zwykła robotnica Krysia to co to jest? Jakiś człowieczek zwykły, nic nie wart. To jest dla mnie dopiero hipokryzja chociaż po części dla mnie zrozumiała bo to kwestia instynktu zwierzęcego, który przejawiamy codziennie, zwłaszcza w takich kwestiach politycznych. I tyle. Kontynuujcie bo ja już powiedziałem co miałem w tej kwestii do dodania.

P: (A) Ja nie mam nic do dodania i czekam na dalszy ciąg, bo to nie był koniec wypowiedzi Asystenta.

O: Kolejną sprawą jaką można przemyśleć – pamiętacie jak zwróciłem się do wszystkich o bycie szczerym w działaniach, w słowach. Szczerym wobec siebie i innych.

P: Brak hipokryzji w stosunkach międzyludzkich.

O: Stracili życie ludzie sławni, o których różne osoby mówiły bardzo gorzko. Dzisiaj mówią bardzo słodko. Kiedy mówili prawdę? Jak bardzo są wiarygodni wobec innych? Wobec samych siebie? Takie jest wasze społeczeństwo. Jak może odkryć swoją prawdziwą naturę jeśli ciągle się oszukuje? Oddajemy wam głos.

P: (G) Ja w tej kwestii nie mam nic do dodania.

P: (A) Ja mam do dodania tylko tyle że w zasadzie, wczoraj to stwierdziłam a dzisiaj potwierdziłam, że w tej chwili przyglądam się, obserwuję różnych ludzi i ta sytuacja jest dla mnie swego rodzaju sytuacją kalibracyjną. Jeżeli się nie miało wcześniej opinii na temat pewnych osób czy grup ludzi to na podstawie tego co w tej chwili mówią można sobie skalibrować opinię na temat tych ludzi.

O: Po co chcesz kogoś opiniować?

P: (A) Wpada to do mojej świadomości jako doświadczenia, które mogą ale nie muszą przydać się na przyszłość. Po prostu kolejne moje wrażenia. Wiem że może nie powinnam oceniać, opiniować, sądzić ale po prostu widzę, porównuję, obserwuję. Wyciągam wnioski, być może błędne, być może poprawne ale cóż, żyję.

P: (G) Jeśli mogę się wtrącić w tej kwestii to chyba nie chodzi o to czy można opiniować kogoś czy nie można opiniować kogoś. Na świecie można robić wszystko i nie można robić nic.

P: (A) Oczywiście, natomiast chodzi mi o coś takiego że…powiedzmy że mam jakieś zdanie, wypracowane opinie, które w tej chwili są takie a nie inne i mniej więcej…

P: (G) To cię zamyka.

O: Czy ten człowiek jest twoją opinią?

P: (A) Nie.

O: Czy ty jesteś opinią drugiej osoby?

P: (A) Nie.

O: Czy jesteś zależna od opinii innych?

P: (A) Absolutnie nie.

O: To dlaczego tworzysz krąg opinii?

P: (A) Odruchowo.

P: (G) Tu nawet chodzi o bezcelowość tego.

P: (A) Jest to bezcelowe ja się zgadzam ale to odruch, zdaję sobie z tego sprawę.

P: G) W wypadku każdego to jest odruch. Każdego kto nie zwróci na to uwagi, wiesz tu znów chodzi o kwestię świadomego życia. Możesz być nieświadoma że wystukujesz muzyczkę zębami, że ruszasz nerwowo stopami. Wielu rzeczy możesz być kompletnie nieświadoma a kiedy sobie je uświadomisz – „Kurde! Co ja robię? To jest kompletnie bezsensowne!”

P: (A) Zgadza się.

P: (G) Nie mamy nad sobą kontroli. Tak samo jest z opiniami. Siadamy, obgadujemy inne osoby a kiedy się nad tym zastanowić to przecież ta opinia nijak się nie ma do tego kim ten człowiek jest, bo po pierwsze nasza opinia na niego nie wpłynie, po drugie szkodzimy sami sobie bo blokujemy sobie możliwość poznania kim ten człowiek jest. Nie czujemy człowieka tylko kiedy go widzimy to nakładamy na niego już naszą maskę i przez tą maskę wychwytujemy te rzeczy, które chcemy widzieć.

P: (A) A czy chcesz poznać ojca Rydzyka jako człowieka?

P: (G) Czemu nie.

P: (A) Przepraszam, to było żartobliwe pytanie.

P: (G) Ale fajne bo trafiłaś w punkt, który jest zajebiście wyopiniowany przez pewne grupy społeczne.

P: (A) Wiem.

P: (G) Dla mnie było by bardzo ciężkie podejść do tego człowieka jako takiego. Super rzeczą była by możliwość spotykania się w maskach, to by dało ludziom możliwość, choć wydaje się to śmieszne i dziecinne…

P: (A) Kiedyś się uda. Myślę że kiedyś się uda.

P: (G) Moglibyśmy patrzeć na siebie bez tych masek [opinii] bo by ich nie było [bo nie wiedzielibyśmy kim dane osoby są].

P: (A) W sumie to smutne.

O: Przejdźmy teraz do tak zwanych teorii spiskowych, które powstały wokół tego wydarzenia…

P: (G) Szczerze mówiąc nawet żadnej nie znam.

O: …łącząc to z poprzednim tematem. Powiedz co powiedziałeś łącznikowi Grzegorz, gdy ten przeczytał ci post jednego z czytelników o wypadku?

P: (G) Nie wiem o co ci konkretnie chodzi. Powiedziałem dużo, może nie dużo słów ale wiele znaczeń. Co konkretnie? Raz stwierdziłem że przemilczę, raz stwierdziłem że nie wiadomo, że być może. A jeszcze jeden raz stwierdziłem że teorie spiskowe zaczynają być dość mocną chorobą pewnych ludzi.

O: O tą w której powiedziałeś żeby odpisał mu to co myśli i go nie powstrzymujesz.

P: (G) A no tak, tak.

O: Dlaczego sam nie odpiszesz?

P: (G) Nie czułem takiej potrzeby.

O: Dlaczego mu mówiłeś żeby odpisał?

P: (G) Bo wiem że często irytują go pewne wypowiedzi i ma ochotę na ciętą ripostę. Dlatego skierowałem takie słowa do niego.

O: Powiedz szczerze co myślisz o tego typu wypowiedziach jak ta o systemie HAARP?

P: (G) Ciężko to ubrać w słowa. Niektórzy nie potrafią bez tego żyć. Dla niektórych zdarzenie takie jak wypadek jest tak trudne że nie potrafią go zaakceptować takim jaki jest. Tyle, tak myślę. Dla niektórych ludzi znikły takie rzeczy jak wypadki. Dla nich zawsze musi być drugie dno, musi. Bez tego rzeczywistość nie jest normalna, musi być jakieś knucie, coś zrobionego od podszewki. Tą drogą uczynili prezydenta Polski osobą nieśmiertelną bo nie może on zginąć w wypadku. Jeśli zginie to na pewno to teoria spiskowa. Tyle w delikatny sposób. Dla mnie to jest choroba już, naprawdę. Można wysnuwać wnioski o pewnych teoriach jeśli są ku temu przesłanki. Jakieś mniejsze lub większe. Jeśli pewne rzeczy są niejasne. Kiedy są takie sytuacje jak z jakimiś elitami, które mogą faktycznie mieć wpływ na świat. Jakieś powiązania między pewnymi grupami, ludźmi rządzącymi krajami. Można spekulować. Jesteście?

O: Jesteśmy. Nie bądź delikatny.

P: (G) Nie o to chodzi, małe problemy techniczne. Są takie opcje gdzie spekulować można. Nie twierdzę że taki system jak HAARP nie istnieje, że ktoś nie planuje czegoś takiego. Ale dopisywanie tego do prostych wydarzeń jest niejako chorobą. To się nazywa w medycynie „mania prześladowcza”. Ktoś we wszystkim musi widzieć konkretną przyczynę. Każdą rzecz trzeba zwalić na przyczynę, która nazywa się A albo nazywa się B. Dla takich ludzi nie istnieje inna możliwość, musi być teoria spiskowa. I zaznaczam że nie jest to wykluczone i nie zamykam się na takie stwierdzenia bo jest wiele podejrzanych spraw w świecie polityki i tak dalej ale czasami to jest po prostu choroba. Taka sama jak ignorancja.

O: W stosunku do takich ludzi należy wykazać się po pierwsze empatią a empatia to nie przytakiwanie i bezwzględne tolerowanie. Empatia to akceptacja i jednocześnie głęboka i dobitna szczerość.

P: (G) Tak wiem tylko moja postawa, czyli nie zabieranie głosu w takich sytuacjach jeśli ktoś przedstawia takie poglądy, jest związane z po pierwsze – jeśli on się myli to jego problem a nie mój. Jeśli to ja się mylę, to on uwydatnił swoją rację a ja nie. Też się nic nie zmieniło. Po co tu zabierać głos?

O: Kwestia odpowiedzialności. Są też inni oprócz ciebie, oprócz jego i ci inni mogą być słabsi psychicznie, słabsi intelektualnie i mocno podatni przez to na wpływy związane z takimi teoriami. Koniec.

P: (G) No niby tak. Zdanie można swoje wyrazić w sposób niekonfliktowy.

O: Ale dobitny.

P: (G) Tak, z jednoczesnym poszanowaniem cudzego zdania. Zawsze jest prawdopodobieństwo że to ktoś ma rację.

O: Nie cudzego zdania, ale cudzej osoby. To duża różnica.

P: (G) Z mojej strony tyle. Jeśli masz coś do dodania Aneta lub ty Asystencie to proszę bo dochodzimy już do czasu, który będzie nas skłaniał ku końcowi.

P: (A) Ja tylko mogę dodać w przypadku tej kwestii, którą omawiamy od godziny to ja jestem jakoś dziwnie wewnętrznie przekonana że, oczywiście mogę się mylić, że tutaj żadna teoria spiskowa nie ma zastosowania i tyle. To jest moje przekonanie. Tyle z mojej strony.

P: (G) Niech każdy sobie uważa to co chce na ten temat.

P: (A) Otóż to.

P: (G) Tylko radzę każdemu żeby zachował po prostu zdrowy rozsądek i najzwyklejszy rachunek zysków i strat. Co komu dało by takie czy inne postępowanie. W tym wypadku lepiej niż teorią spiskową zając się nie wiem, tym co dzieje się w tej chwili.

P: (A) Po to dostaliśmy mózg żebyśmy go używali.

P: (G) No. Bo zajmowanie się teorią spiską dotycząca spraw na które mamy wpływ jest w porządku. Ale zajmowanie się teorią spiską faktu który został dokonany raczej nic nie zmieni. Ktoś powie „jak to nic, można znaleźć winowajcę”, „nie można być społecznie obojętnym”. Tylko umówmy się, fakty mówią za siebie.

P: (A) Ja jeszcze coś od siebie. Odmawiam uczestnictwa w jakichkolwiek zjawiskach które domagają się zemsty, szukania winowajcy czy czegoś w tym stylu. To kompletnie nie jest moja zabawa i ja w niej uczestniczyć nie będę.

O: Na koniec dodamy – żadna teoria spiskowa nie ma w tym przypadku kompletnego, nawet w minimalnym stopniu, zastosowania. Przeszłość już minęła, życie toczy się tu i teraz. Dziękujemy, choć nie dokończyliśmy wywodu. Jednak już nadszedł czas na opuszczenie was dzisiaj. Dobranoc.

P: (G) Cześć.

P: (A) Bardzo dziękuję i dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!