Menu

Sesja 58/24/03/10

Marzec 24, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P – pytanie
O – odpowiedź
(A) – Aneta

O: Witam.

P: Cześć. (A) Dzień dobry. Dobry wieczór. (G) Jak się dzisiaj Konrad czuje? Dobra hipnoza była?

O: Został wprowadzony w rodzaj transu.

P: A dlaczego tak?

O: Aby zaprezentować mu technikę wizualizacji, którą wy będziecie stosować przed sesją. Koniec.

P: Ale my na nim czy każdy z nas z osobna?

O: Każdy z was osobno. Koniec.

P: A czemu ma służyć?

O: Pewnego rodzaju ochronie poprzez akceptację. Koniec.

P: A dlaczego potrzebna jest nam teraz jaka ochrona a wcześniej nie była potrzebna?

O: Jest was więcej i większą uwagę zwracacie. Koniec.

P: A czy w tym rodzaju transu bezpieczna jest teraz sesja, czy jest jakieś większe zagrożenie?

O: Zagrożenie istnieje zawsze. Koniec.

P: Co do istnienia zagrożenia – możesz powiedzieć co się stało pod koniec ostatniej sesji?

O: Ładna pogoda jest ostatnio. Dobra na spacery. Koniec.

[Lekka konsternacja grupy.]

O: Jeśli poruszymy ten temat i temat waszych snów, wkroczymy na jeszcze wyższy poziom nieweryfikowalnych przez ciebie idei, które zwiecie fantastyką. Pytanie czy naprawdę tego chcecie? Koniec.

P: I tak pozostajemy zdystansowani do tej fantastyki. Traktujemy to jak fajny film, opowiastkę. (A) Pomaga w rozwoju, ale staramy się nie przywiązywać do tego, nie nadawać nadmiernej ważności. (G) No właśnie. Ciekawostki. (A) Traktowane poważnie ale nadal ciekawostki. Ja mam pytanie odnośnie techniki wizualizacji która miała by służyć naszej ochronie. Czy są to techniki wizualizacji siebie jako osoby bezpiecznej czy coś dodatkowo do tego?

O: Zwizualizowanie siebie jako lustra przyjmującego każdą rzeczywistość w jej pierwotnej postaci z brakiem jakichkolwiek osądów. Koniec.

P: Tylko widzisz, z jednej strony mówisz o kolejnych nieweryfikowalnych informacjach a tu jak mamy zweryfikować przed czym mamy się chronić? Mówisz żebyśmy stosowali coś dla jakiejś obrony. Ale obrony przed czym? Obrony przed czymś czego nie możemy zweryfikować?

O: Sam nazywasz to fantastyką.

P: To mamy traktować tą obronę jako element zabawy?

O: Jeśli chcesz w to brnąć, zadawaj pytania. Nie będziemy mówić o pogodzie.

P: Najpierw kwestia obrony, wybrnijmy z tego tematu. Dlaczego mamy się bronić? Przed czym według ciebie mamy się bronić? Powiedz wprost.

O: Gość z końcówki ostatniej sesji to ten sam byt, który pojawiał się w snach waszej trójki i odczucia łącznika w swoim śnie są prawdziwe w odniesieniu do jego jaszczurzego pierwowzoru. Koniec.

P: [śmiech] Czekaj czekaj. Ty mówisz o śnie z kołyską?

O: Tak.

P: [śmiech] Przepraszam ale nie mogę się powstrzymać. To już jest jak jakaś brazylijska telenowela! Ty wiesz o co chodzi? (A) Wiem, bo Konrad opowiedział mi ten sen przed sesją i mnie zmroziło bo miałam podobny kilkanaście lat temu. (G) No dobra, poczekaj. (A) I jestem ciekawa czy te dwa sny mają ze sobą coś wspólnego. (G) No dobrze ale ustalmy coś. Mówisz że ten byt, który ostatnio…gość z końcówki ostatniej sesji, to ten sam byt który pojawił się w śnie łącznika i że odczucia wobec niego są autentyczne. Czyli przenosząc się do „jaszczurzej” rzeczywistości, Konrad czy inaczej ta jaszczurka X…

O: Twórcą. Nie bierzmy tego dosłownie.

P: Że Konrad jest twórcą tego czegoś?

O: Nie Konrad. Jaszczurzy pierwowzór.

P: Czyli mówiąc językiem potocznym – ten byt to jego dziecko?!

O: W bardzo potocznym znaczeniu.

P: Ale dziecko w taki sposób w jaki jaszczurki mają dzieci czy jeszcze coś innego? (A) Na przykład to co potocznie nazywa się myślokształtem. (G) Nie nawet nie. (A) Fizycznie? (G) Chodziło mi o to czy to jest dziecko w taki sposób w jaki oni mają dzieci, jakikolwiek by to sposób nie był, czy w ogóle jakiś inny twór. O to mi chodzi.

O: Hybryda. Pamiętacie co mówiliśmy o działaniach zielonych w czasach Atlantydzkich w waszej iluzji czasu?

P: No, dążyli do stworzenia innego gatunku, który będzie bardziej fizyczny i pomieści ich zdolności intelektualne. I to jest niby takie coś?

O: Takie coś, które osiągnęło głęboki wgląd w rzeczywistość, umożliwiający mu nie tylko rozumienie plamek na własnym lustrze ale i kopiowanie ich na lustra innych, czyli manipulowania rzeczywistością. Ta pokusa oświecenia, która umożliwia przetrwanie ego. Koniec.

P: A kiedy on go zrobił w naszej iluzji czasu? Dawno? Wiem że takie określenia pewnie nie bardzo się mają do takiej rzeczywistości ale… To był odległy punkt od jego pomysłu żeby się wgrać w człowieka czy bliższy? Jak możemy sobie to pojąć? Czy te sprawy są powiązane czy nie?

O: Nie da się sprecyzować używając ziemskiego języka.

P: No dobra a dlaczego pojawił się na końcówce ostatniej sesji kiedy zaczęliśmy rozmawiać o śnie Moniki?

O: Aktywność jego zostaje dostrzegalna. Koniec.

P: (A) W takim razie ja mam pytanie dotyczące mojego snu. Jak już wspominałam, przed sesją rozmawialiśmy z Konradem – miałam podobny sen kilkanaście lat temu który zapamiętałam jako najgorszy koszmar swojego życia. Czy ten sen który miałam jest związany ze snem Konrada i z tym o czym mówisz, czy to w ogóle nie ma związku?

O: Mówiliśmy – ma. Ten sam byt.

P: Przybliż sen, bo mnie nie było jak rozmawialiście. (A) Dobrze, opowiem ten sen. W duży przybliżeniu on był bardzo podobny do snu Konrada, z tą różnicą że w moim nie było pajęczyn. Nie było tam również kołyski tylko coś pośredniego pomiędzy hamakiem a łóżeczkiem. W tym łóżeczku leżało dziecko, niemowlę, które równocześnie było jakby bardzo starym niemowlęciem i było przerażające. Ono się w moim kierunku jakby nachylało i odchylało. Tak jakby coś strasznego chciało mi zrobić. Patrzyło na mnie i się deformowało. Zmieniało się, jak gdyby pulsowało. Ciężko mi to w tej chwili…wiesz. Opisuję to i wydaje się zabawne ale ja z tego snu obudziłam się z płaczem, ciężko przerażona i oblana, po prostu mokra! To było coś co zrobiło na mnie przerażające wrażenie. (G) No dobra i to według ciebie Asystencie jaki był cel tego snu który miała Aneta? Albo tej wizyty, nie wiem jak to nazwać. Czemu to miało służyć?

O: Działaniu przeciwko jaszczurzej emanacji łącznika. Nie zrozumiecie idei tych działań.

P: (A) Zaraz zaraz. Ale to by oznaczało że to że my tutaj jesteśmy i przeprowadzamy tą sesję to w żaden sposób nie jest przypadek gdyż to się tak naprawdę szykowało od co najmniej kilkunastu lat. Mam rację? (G) Nie szykowało, to po prostu było. (A) No tak, tylko to oznacza że to nie jest przypadkowe że robimy tą sesję, tak?

O: Nie ma przypadków.

P: Dobra a dlaczego oni w tych go widzieli jako…dlaczego ich świadomości skojarzyły to jako coś groźnego ale jednocześnie nieporadnego, młodego? Dlaczego jako dziecko? Konrad rozumiem ale Aneta?

O: Powiązanie symboliki poprzez zbiorową podświadomość grupy, która istnieje ponad czasem i nie jest to jej ostateczny skład. Koniec.

P: O! Czyli już jest zaplanowany nasz skład. Fajnie wiedzieć. [śmiech] Mam jeszcze takie pytanie: czy ten sen Moniki miał z tym związek? Czy ona miała może „standardowych” gości?

O: Po części miał. Standardowi goście, jak to nazwałeś – nimi też ten byt się posługuje. Koniec.

P: No dobra. I teraz ja mam jeszcze pytanie na temat tego mojego, zdrowo szurniętego snu. Skoro twierdzisz że w tym moim śnie również miałem do czynienia z tym samym bytem, to skąd ta złość i furia?

O: Ten byt osiągnął głęboki wgląd w rzeczywistość poprzez kompletne poddanie się emocjom i przekształcenie ich w wyższe formy energetyczne. Koniec.

P: Dobra, fajnie. Tylko domyślam się że ja ponieważ jestem związany z Konradem, ok. Używał emocji żeby osiągnąć wyższe formy energetyczne, też fajnie. Ale po co ktoś „z buciorami” wyważa drzwi do mojej głowy i robi coś takiego? (A) Dlaczego my się boimy, dlaczego nas to przeraża? (G) Nie nie. (A) Nie? (G) Słyszałaś ten sen? (A) Konrad przerwał. Wiem że on się zaczynał podobnie jak sen Moniki. (G) Tak jak wszystkie sny z tymi śmiesznymi drzwiami. Byłem w swoim mieszkaniu a wcześniej na jakimś spacerze ze swoimi znajomymi, jakieś dwie obce mi osoby. Następnie byliśmy u mnie w mieszkaniu, siedzieliśmy przy stole, podobnym do tego co teraz mam. No i siedzieliśmy przy stole, rozmawialiśmy wszyscy i w pewnym momencie te dwie osoby powiedziały żebym podszedł pod drzwi bo tam jest ten gość co za mną łazi cały czas. Ja się trochę uśmiechnąłem bo we śnie wiedziałem o kogo chodzi. Wiedziałem że to ktoś kto się za mną włóczy, prześladuje mnie ale podchodziłem do niego z pewnego rodzaju dystansem i spokojem. Podszedłem pod te drzwi bez nerwów, wszystko było w porządku. W momencie w którym chciałem zerknąć przez wizjer, czy to faktycznie on, nagle drzwi zostały wyważone z tak ogromną siłą że mnie od nich odrzuciło tak że przeleciałem przez mieszkanie i zatrzymałem się dopiero na ścianie. Coś mnie przy tej ścianie trzymało a przez drzwi z nienaturalną szybkością wbiegło coś takiego małego, wyglądało jak jakiś mały chłopczyk. Emanowała z niego taka furia, taki gniew i nienawiść skierowana w moją stronę że myślałem że mnie rozszarpie na strzępy. Jeszcze chyba krzyczał. No i to coś podbiegło do mnie, jakoś przygwoździło tak że nie mogłem się ruszać i z taką furią zaczęło mi jakby wsadzać ręce do brzucha…nie wiem jak to opisać, jakby mnie chciało rozerwać od środka. To było tak złośliwe…nie umiem nawet tego określić. W tym samym czasie Monika mówi że starała się mnie obudzić bo sama się obudziła jak zacząłem głośno majaczyć. Problem był w tym że nie dało się mnie obudzić i mówiłem pod nosem coraz szybciej jakieś dziwne rzeczy, jakbym kogoś prosił żeby mi nic nie robił i tak coraz szybciej i szybciej. No i wtedy, a w śnie w momencie jak to coś wsadzało mi te ręce do brzucha, zacząłem znów mieć ten odruch takiego jakby duszenia się. Sapania przez zęby, identycznie jak w poprzednim śnie z drzwiami. Wtedy też obudziłem się dzięki temu dziwnemu sapaniu. Zawsze jak mam taki sen i zaczynam w ten sposób sapać na jawie to w śnie zaczynam jakby tracić przytomność i po chwili ten dźwięk mojego oddechu jakby mnie budzi. (A) No teraz rozumiem. (G) I dlatego pytam skąd taka złość i furia jakby coś mnie chciało rozerwać na miejscu?

O: Bo taka jest jego wola.

P: I już? Tak po prostu? Bez celu?

O: Jego wolą jest zniszczenie pracy, którą wykonał pierwowzór łącznika. Koniec.

P: Dlaczego tak go bardzo nie lubi?

O: Nienawidzi sam siebie. Koniec.

P: Więc jednocześnie nienawidzi tego który go stworzył, tak?

O: I wszystkiego innego.

P: Aha. Skoro nienawidzi sam siebie to czemu się nie unicestwi?

O: Między nienawiścią a miłością jest cienka granica. Koniec.

P: (A) Ja chyba rozumiem. Nie jest w stanie siebie unicestwić ponieważ poprzez fakt że siebie nienawidzi, nadaje sobie jakąś dużą ważność. Jeżeli się nienawidzi to sam w to ładuje jakąś ogromną energię, prawda? Dla mnie faktycznie ta cienka granica pomiędzy nienawiścią a miłością oznacza że jedno jest jakby na przeciwnym biegunie drugiego. Przeciwieństwem jednego i drugiego jest całkowita obojętność. Tak ja to postrzegam. Dlatego nie jest w stanie się unicestwić bo nie dał by w jakimś sensie rady. Ja to dobrze rozumiem?

O: To i tak nie istotne. Nienawiść do siebie nadaje mu sens istnienia.

P: (A) A co jest istotne?

O: Czy możesz przerwać Grzegorzu?

P: A, tak już, przepraszam.

[Grzegorz palił w trakcie sesji fajkę, a dźwięk który temu towarzyszy był lekko rozpraszający.]

O: Istotne jest to że jest ładny dzień. Istotne jest to że idziesz na pełen doświadczeń spacer do lasu. I tak dalej. Koniec.

P: Ja mam takie proste pytanie. Bardzo proste, łopatologiczne. Skoro coś przeszkadza czemuś takiemu, to dlaczego to coś, posiadające tak wielką siłę, energię czy jak to inaczej nazwać, po prostu nie pozabija ludzi którzy przeszkadzają?

O: Skąd wiesz że tego nie zrobił?

P: No nie wiem…stoję tutaj więc wydaje mi się że nie.

O: Stoisz tutaj w jednej z nieskończonych wersji, w oceanie wszelakich możliwości. Koniec.

P: No ale on w oceanie wszelakich możliwości przychodzi do żyjących wersji mnie, więc czemu po prostu spotykając takie żyjące wersje on nie robi „puf!” i idzie do następnej i tamtą też „puf!”?

O: To nie tak działa, doświadczenie że ktoś zostanie unicestwiony obok doświadczenia że tamtego unicestwić się nie udaje. Koniec.

P: Czyli to jest taka szala co się przeważa z jednej na drugą, tak?

O: Nawet nie. Musielibyśmy mówić o ideach, których nie zna wasza fizyka. Koniec.

P: Stąd zadałem takie pytanie bo już kiedyś mnie męczyło. Skoro istnieją jakieś hipotetyczne jaszczurki i ktoś im przeszkadza działalnością, która nie jest im na rękę to czemu po prostu nie usuną takiej osoby. I z głowy. (A) Może im religia zabrania… To był żart, przepraszam. (G) [śmiech] Mają kartę praw człowieka. (A) Jaszczurki! (G) Wiecie co? Po prostu patrzę na to pod kątem racjonalnym. Mówimy tu o takich rzeczach a z drugiej strony wszystko jest normalne! Niby są jaszczurki ale ich nigdzie nie ma. Nikomu nic nie zrobiły. Nie usuwają niewygodnych ludzi, nie zabijają. (A) Porywają, porywają i nic z tego człowiek nie ma. Nawet o tym nie wiemy. (G) Niby coś się dzieje…ale tak naprawdę nic się nie dzieje.

O: Więc nie mówmy o tym.

P: Ale wiesz, kiedyś sam zacząłeś ten temat.

O: Bo zaczytywałeś się w takie tematy i w końcu sam chciałeś o to zapytać a my mówimy jak jest.

P: Ale mógłbyś dla przykładu świadomie zmanipulować przekaz i powiedzieć że żadnych jaszczurek nie ma i żebyśmy sobie dali spokój z takimi tematami. Przekierować przekaz na tory, gdzie w ogóle nie byłoby takich rzeczy. Od razu mogliśmy przejść do zagadnień związanych z ‚tu i teraz’, z doświadczeniami i tak dalej. Bylibyśmy kompletnie nieświadomi takich rzeczy, nie zastanawialibyśmy się nad nimi. Nie byłoby to lepsze posunięcie?

O: Nie byłoby bo wtedy nie byłoby tej rozmowy teraz a jest bardzo przyjemna.

P: (A) To prawda. To w takim razie ja mam jeszcze takie jedno pytanie, że tak ci wejdę w słowo. Na początku Asystent wspomniał o ochronie. Czy ta ochrona…pewne rzeczy zaczęły mi się klarować tylko nie wiem czy w dobrym kierunku idę…czy ta ochrona będzie dotyczyła ochrony przed tym bytem którego wałkujemy od dobrej godziny? (G) [śmiech].

O: Podziwiamy bystrość twojego umysłu.

P: (A) Muszę o to spytać – to był żart prawda? (G) [śmiech].

O: Czy wyglądamy na kogoś kto potrafi żartować?

P: (A) Tak, czytałam wcześniejsze sesje. (G) Popatrz jaki cwany. Nie dość że nie da się stwierdzić czym jest to jeszcze uważa że jakoś wygląda! (A) No i twierdzi że posiadam bystrość umysłu w którą często wątpię, ale dziękuję. (G) Jakieś tematy masz jeszcze Aneta? (A) Tak, ale nie związane już z jaszczurkami. (G) Nie…dla mnie temat fantastyki doszedł dziś do granic zdrowego rozsądku i już go nie chcę więcej poruszać.

O: Ostrzegaliśmy. Koniec.

P: No wiem, tylko nie sądziłem że będziemy rozmawiali o wizji Bytu Samo Zło, który chce wszystkich zabić…to już przerasta moje pojęcie fantastyki w tym przedsięwzięciu. (A) Ja tam jestem odporna i jestem skłonna dowiedzieć się…to znaczy jestem skłonna…moja świadomość potrafi przyjąć również inne wizje, co nie oznacza że moja świadomość chciała by się z tymi wizjami zetknąć i stąd temat ochrony. Ja bardzo chętnie będę chroniona…i tyle na ten temat. Teraz mam pytanie takie powiedzmy swoje. Troszeczkę też z pogranicza fantastyki jak dla niektórych. Otóż w wielu sesjach, zresztą w wielu filozofiach przewija się temat tworzenia myślokształtów. W ogólnym pojęciu energii. Myśl jest energią, cokolwiek się pomyśli zasila się to co się wyobraziło swoją energią. Im intensywniej się o czymś myśli tym bardziej gęste jest to co sobie wyobraziliśmy, bardziej zasilone energetycznie. To będzie bardzo długie pytanie bo potrzebuję jednak pewnego wstępu. Mówi się, zwłaszcza w tradycji nepalskiej, że jeśli odpowiednio dużo energii włoży się w taki myślokształt, to będzie on nie tylko gdzieś w planie, powiedzmy energetycznym, czymś czego nie jesteśmy w stanie dostrzec ale również taki myślokształt będzie można zobaczyć w świecie fizycznym. Moje pytanie jest takie czy jest to legenda czy rzeczywiście prawda? Czy jest możliwe żeby taki myślokształt był widzialny w naszym fizycznym świecie, przez normalnego, przeciętnego człowieka?

O: Możliwe jest. Swoją drogą ciągle to robicie. Koniec.

P: (A) To w takim razie drugie pytanie związane z pierwszym. Ciekawi mnie czy taki myślokształt jest w stanie nabrać własnej świadomości czy nawet własnego ego? (G) Jak w to uwierzysz to pewnie tak.

O: Sugerujemy powrót do sierpniowych sesji.

P: Hologram. (A) No tak, rzeczywiście. Niektóre rzeczy wypadają z głowy. W takim razie podpunkt a) do pytania pierwszego. Poprzez „Swoją drogą ciągle to robicie” oznacza że ciągle tworzymy takie myślokształty czy widzimy stworzone przez kogoś? (G) Przepraszam że się wtrącę ale to jest jedno i to samo. (A) No zgadza się. (G) To są programy. To że widzisz czajnik, swoją firmę i autobus jest związane z tym że o tym myślisz, że przekonujesz swoją podświadomość że to jest naprawdę. (A) Tylko że ja tego czajnika w pewnym sensie nie wymyśliłam tylko…no po prostu w inny sposób to działa, inne energie przepłynęły. Ja mam na myśli raczej coś takiego że siedzę, medytuję przez 20 lat i wyobrażam sobie w określonym miejscu tenże czajnik i ten czajnik się po tych 20 latach ot, z powietrza zmaterializuje. (G) Ale ty nie jesteś w stanie uwierzyć że on się zmaterializuje i za cholerę się nie pokażę. Ty się możesz wkręcić ale twoja podświadomość jest od x lat wyuczona że czajniki zazwyczaj się nie pojawiają z powietrza i po prostu w to nie uwierzy. (A) A jeżeli uwierzy? (G) To się pewnie pojawi…i cię zamkną w wariatkowie! (A) No nie była bym taka pewna ale dajmy szansę na odpowiedź Asystentowi. (G) Oczywiście.

O: Jest tak jak powiedział Grzegorz z jedną uwagą. Jeśli twój wgląd w rzeczywistość będzie tak głęboki że będziesz w stanie zmaterializować czajnik, to nie zamkną cię w wariatkowie gdyż sprawisz że budynek wyparuje. Koniec.

P: (A) Tak, to prawda. (G) [Grzesiek wzdycha] (A) [śmiech] Widzę że twoja cierpliwość została dziś już nadużyta. (G) Co? Nie! Ja nic nie mówię. Ja się dobrze czuję, jest dziś śmiesznie. (A) Ja muszę przyznać że mam nieco inne podejście niż ty i rzeczywiście…ja jednak jestem trochę bardziej „eteryczna”. (G) Oczywiście, ja się nawet nie odezwałem. (A) Tylko się chichotałeś pod nosem. (G) Ja się po prostu chichotam z tej sesji, nawet nie z twojego pytania. Czasem po prostu mam taki moment gdzie jakby mimowolnie wyskakuje ponad siebie i widzę tą zabawę w którą się bawimy i mnie to po prostu rozśmiesza. (A) [śmiech]

O: Pozostaje zadać pytanie co spaliłeś w tej shish’y?

[wybuch śmiechu]

P: Właśnie się zastanawiam! Jakiś lewy tytoń mi sprzedali. Takie teksty dziś tu padają! (A) No to opowiedz jakiś kawał w takim razie. (G) Jest taki jeden kawał o teściowej, mogę opowiedzieć. (A) Opowiedz. (G) Pokój szpitalny, rodzina zebrana wokół łóżka na którym leży schorowana teściowa. Właśnie przyszedł moment w którym zaczęła konać i umierać. Panuje nieprzenikniona cisza, rodzina bez słowa obserwuje tą scenę a najbliżej teściowej stoi zięć. Nagle do pokoju przez okno wpada mucha i krąży pod sufitem. Teściowa ostatkami sił podnosi powieki i zmęczonymi oczyma wodzi za owadem. Kiedy tylko zięć to zobaczył podszedł do niej, pogłaskał ją po głowie i powiedział: „Spokojnie mamusiu, niech się mamusia nie rozprasza.” (A) [śmiech] Dobry. Abstrakcyjny ale dobry. (G) Ja na dziś już zakończę swoją akcję. (A) No ja też myślę że nie ma już co zamęczać Konrada.

O: Ale wyobraźcie sobie jakie będą komentarze po tej sesji.

P: [śmiech] Domyślam się! (A) A propos komentarzy i tematu tego bytu, tak na zakończenie rzeczywiście pięknego dnia, poproszę o wskazówki dotyczące tej ochrony. (G) A to nie Konrad ma teraz projekcję? (A) On nam przekaże czy…on [Asystent].

O: Przekaże ten brzydszy.

[wybuch śmiechu]

P: (A) A potem mówi że nie ma poczucia humoru! (G) Co do komentarzy to się żadnym nie dziwię. Sam jakbym czytał taką stronę to bym nie zostawił suchej nitki na tych co to robią! Dobra, coś jeszcze? (A) Ja mam dużo pytań natury wścibskiej ale nie chce go przeciążać. Może na kolejne sesje sobie zostawimy. (G) To sobie spisuj tematycznie. Zagadnienie takie czy takie. (A) Zagadnienie paleoastronautyka, starożytne cywilizacje, dziwne artefakty, Atlantyda, która co prawda już była ale Atlantydy nigdy za wiele. (G) No to Asystencie?

O: Słuchamy.

P: Żeby Aneta nadrobiła zaległości to powinieneś ją poprosić na sesję osobistą. 100 złotych od sesji!

O: Po tylu wspólnych sesjach nisko nas cenisz.

[śmiech]

P: (A) Niedosłyszałam. Tam było po wielu wspólnych chwilach czy po wielu wspólnych figlach? (G) [śmiech] Nie no to pierwsze, nie przesadzaj! [śmiech] Takich rzeczy sobie świadomie nie przypominam! (A) Ja przepraszam ale to jest dla mnie naprawdę ciekawe doświadczenie i wysoko sobie je cenię. (G) No widzisz?! Można na niej zarabiać!

[chwila przerwy]

P: (G) I cisza. (A) Niezręczna. (G) Chyba mu się nie podoba ta kwota. (A) No to nie. (G) Ja już dziś out. Idę w spoczynek. (A) Ja też ale najpierw pożegnajmy się grzecznie. Podziękujemy… (G) Dziękuję.

O: Chcemy parę słów do czytelników jeśli można.

P: Nie krępuj się. (A) Oczywiście że można.

O: Wiemy że zapisy sesji jakie czytacie w jakiś sposób wpływają na wielu z was. W części sesji pojawiają się zagadnienia, których nie jesteście w stanie zweryfikować aczkolwiek bardzo przyciągają waszą uwagę, przesłaniając tą głęboką treść którą przekazujemy. A celem tego jest pokazanie jednej z nieskończonej ilości dróg do wyzwolenia, do otwarcia oczu. Skupcie się właśnie na tych przekazach w naszych sesjach, które bezpośrednio jesteście w stanie doświadczyć w waszym życiu i jeśli czujecie, wiecie wewnętrznie że jakieś elementy pasują do was, przyjmijcie je i wykorzystajcie a wszelkie elementy, które w waszym mniemaniu są fantastyczne, zepchnijcie na bok. Po prostu zaakceptujcie że jest to wersja Asystentów ale nie musi być waszą. Nie pozwólcie zaśmiecać swojego umysłu skupiając się na nieweryfikowalnych ideach, tak jak niektórzy z was pogłębiają swoją chorobę tworząc teorie spiskowe we wszystkim, nawet w pochodzeniu Asystenta. Takie podejście zamyka oczy jeszcze mocniej, zaśmiecając wasze lustro większą ilością idei. Dziękujemy. Koniec.

P: Dobranoc. (A) Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!