Menu

Sesja 57/07/03/10

Marzec 7, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P – pytanie
O – odpowiedź
(P), (A) – Inni uczestnicy sesji

O: Witamy licznie zgromadzonych radiosłuchaczy. Koniec.

P: (P) Witam. (G) Cześć. (A) Dzień dobry, czy też dobry wieczór. (G) [śmiech] Zaraz będą dywagacja o tym jaka pora dnia jest. No, herbatka i możemy zaczynać. (P) Teraz ja mam mówić, tak? (G) No pewnie. (P) Miałem przygotować merytorycznie pytania. No niby mam jakieś pytania tylko trochę już sobie odpowiedziałem na nie. (A) Samoobsługa. (P) No. Co by tu się zapytać…nie mam pojęcia. Znaczy się… Przepraszam, trochę mam stresa. (G) Nie ma czym. (A) Nie ma powodu. (P) Ok. Dobra, mniejsza z tym. Może o planowanie, bo było mówione że jak ktoś tam sobie planuje, jakieś tam cywilizacje, które niby mają nad nami panowanie czy jak to tam nazwać. Chodzi o…no ludzie też planują. To niby taka naturalna rzecz. W kontekście prawdziwej natury czy oświecenia czy to coś złego to planowanie. Czy zależy od intencji tego planowania? Nie wiem czy…nie potrafię tak się dosadnie wyrazić. Grafik [alias Grzegorza] rozumiesz mnie mniej więcej? (G) No chodzi ci o to czy planowanie przyszłości to jest jakaś tam sensowna rzecz, tak? (P) No tak tylko pewnie to planowanie zależy od intencji. Może być dobra i…no nie wiem jak to nazwać. Człowiek w prawdziwej naturze pewnie nie planuje i żyje tu i teraz. Kurcze jak to rozwinąć?

O: Można też planować będąc tu i teraz. Nie wyklucza się. Koniec.

P: (P) Aha. Ok. Myślałem że to coś złego. Jak ktoś żyje tu i teraz to no wiecie, po prostu bierze daną chwilę i nie planuje że jutro na obiad będzie to i to. A można żyć tu i teraz i planować, no tak ja to rozumiem. (G) No ale jednak w jakiś sposób zaśmieca to umysł. (P) Słucham? Mógłbyś powtórzyć? (G) W jakiś sposób planowanie jednak umysł zaśmieca. Chyba że się jest zdystansowanym do własnych planów.

O: Co innego przez kilka godzin i rozmyślać nad jutrem a co innego uświadomić sobie w chwili to co należy wykonać w jakimś okresie waszej iluzji czasu. Z punktu widzenia społeczeństwa w jakim żyjecie jest to nawet nieodzowne. Koniec.

P: Planowanie? (P) Słucham? (G) Planowanie jest nieodzowne? (A) Tak. Ja to rozumiem w ten sposób że no, czym innym jest planowanie takie właśnie…opracowując harmonogram na całą resztę życia a czym innym zaplanowanie ścieżki, którą zamierzamy podążyć. No, w pewnym sensie planowaniem jest również wybór. Czy danego dnia będziemy mieli ochotę zjeść krewetkę czy też brokuła. (P) No, no. Albo planowanie gdzie dziś sobie pójdziemy. Idziemy do kina albo na basem. A co innego…rodzic planuje życie dziecka. (A) To jest zupełnie co innego, oczywiście. (P) No ok. (G) No i w sumie jak planujemy na przykład w gronie znajomych wyjście do kina…

O: Lub sesję z Asystentem. Koniec.

P: Dokładnie, lub sesję, no to robimy to jakąś chwilę. Dzieje się to w momencie rozmowy i potem jest już ustalone i koniec. Sprawa zamknięta. (P) Znaczy się…on powiedział obsesję z Asystentem. Czy co? Że ktoś… (A) On powiedział „lub sesję”.

O: Lub sesję.

P: Lub sesję. Wyjście do kina lub sesję. (A) W sensie że sesję z Asystentem również w jakiś sposób planujesz. Wtedy możesz a wtedy nie bo masz jakieś inne zajęcie, prawda? (P) No dobrze. Może przejdziemy do dalszego pytania. O samotności. Ja mam z tym takie coś – jak się z tym pogodzić? Jak żyć z tą świadomością. Kiedy sobie uświadomię w jakiejś chwili, w jakimś momencie że jestem sam, naprawdę sam i nie ma nikogo kto by mnie na przykład wsparł duchowo, no to po prostu człowiek się dołuje i załamuje i smutno się robi. Przynajmniej ja to tak odbieram. Inni ludzie myślę że pogodzili się [z tym] z powodu doświadczeń. Takie jakby zamknięcie się w sobie. No i ktoś powie że samotny jest. No i pogodził się z tym i ok, jest mu z tym dobrze. Tylko to jest spowodowane zamknięciem się w wyniku doświadczeń życiowych. A mi chodzi o …może o zrozumienie samotności? (A) Przepraszam że się wtrącę ale widzę tu pewien drobny, może nie błąd ale takie założenie troszeczkę na wyrost. Mianowicie że ta samotność jest przyrodzona czy że ktoś czuje się samotny. Mi się przynajmniej wydaje że to nie jest stan naturalny. Ale poczekajmy może faktycznie na odpowiedź Asystenta. (P) No bo niby jesteśmy stadnymi zwierzętami, jesteśmy ludźmi z kimś, nie jacyś samotnicy tylko raczej razem. (G) Tobie Paweł chodzi o konkretnie tą wypowiedź że istnieje tylko „ja”? Że istnieje tylko jedna osoba a reszta to iluzja? O tą wypowiedź ci chodziło, do tego nawiązałeś?

[problemy techniczne]

O: Niewiasto. Opowiedz żart.

P: (A) Ja? (G) [śmiech] Opowiadaj! To ważna część sesji! (A) O boże, wolałabym posłuchać żartu. Akurat niczego nie kojarzę. (G) Ja mam dobry ale jest…zawiera niecenzuralne słowa. A ja mam Asystento pytanie punki co, z pogranicza fantastyki, naszej fantastyki sesjowej. Pamiętasz jak rozmawialiśmy o sesji ze snem, w której…ze snem w którym były kuchnia i drzwi? (P) Już jestem. (G) O! Wrócił. To wracamy do tematu. (A) Ok. (G) To sprecyzuj Paweł o jaką samotność ci chodzi. O taką samotność standardową, czyli po prostu między ludźmi, czy o tą głębszą o której była mowa w trakcie rozmów o hologramie? (P) Myślę też że tą głębszą, znaczy się tą ludzką chyba, zwykłą. To raczej chodzi o to że inni ludzie nie widzą potrzeby pomocy temu, który czuje się samotny. Może jestem przewrażliwiony. Sam nie wiem jak mam to zdefiniować. Po prostu gubię się, widzicie że trochę się…może, nie wiem. Jeśli to pytanie jest dziwne to przechodzimy do następnego. (G) Nie dziwne. Rozmawiajmy o wszystkim. (P) Słucham? (G) Gadamy o wszystkim, nic nie jest dziwne. (A) Pytanie jak pytanie, spokojnie.

O: Pozwolimy sobie na dłuższą wypowiedź odpowiadając na to pytanie i przy okazji nawiązując do wypowiedzi kobiety, po ostatniej sesji. Czy wszyscy ją znają?

P: Wypowiedzi było dużo.

O: Na waszej stronie.

P: Aha. (P) To ja bym musiał sobie przypomnieć. (G) Ostatni wpis na blogu.

[link]

O: Może urocza pani przypomni swoją myśl o potrzebie istnienia odbiornika dla doświadczenia.

P: (P) No mów Aneta. Aneta jesteś? (A) No dobrze. Przypominając moją wypowiedź. No, ja wtedy się wypowiedziałam… (P) Chodzi o myśl. (A) Chodzi o myśl że doświadczenie jest pozbawione sensu jeśli nie istnieje odbiornik, który by to doświadczenie zarejestrował. (P) Jak to w sensie samotności mam rozumieć?

O: Teraz odpowiemy. Wyobraźcie sobie zwierciadło. Każde z was ma takie zwierciadło, z tym że jest strasznie pobrudzone, poplamione różnymi wzorkami. Ale każde z waszych zwierciadeł jest poplamione w inny sposób. Te zwierciadła to wasza świadomość. Skierujcie ją na osobę pijącą kawę, bo jak wiadomo po kanapce można się czegoś napić [nawiązanie do poprzednich sesji]. I co się odbija w tych zwierciadłach? Przypominam że są całe w plamach.

P: Zniekształcony obraz osoby pijącej kawę.

O: Tak. I na każdym zwierciadle plamy są inne. Więc na każdym zwierciadle odbija się inny obraz. Każdy widzi coś innego. Każda świadomość odbiera inaczej doświadczenie z uwagi na zniekształcenie przez plamy, prawda?

P: No. (P) Czyli ja na przykład widzę jak może być bezduszny ten ktoś i zostawiać mnie w samotności a druga osoba co innego postrzega?

O: Zaczekaj. Czym są te plamy?

P: No tymi… (P) To są programy przez które postrzegam.

O: To myśli, to wasz umysł. Wytwory ego, samo ego. To co sprawia że czujecie się indywidualni, odrębni od reszty. I spójrzcie – rzeczywiście każde zwierciadło odbiera inny obraz. Rzeczywiście, rozum ma argumenty żeby twierdzić że każda tożsamość jest oddzielna. Stąd się biorą potrzeby myślenia że w każdym procesie występują aktorzy. Coś odbiera, odbija jedno zwierciadło. Nie odbiera identycznie tego co stoi przed nim, bo ma plamy. Drugie zwierciadło odbija coś innego. Mamy obraz na zwierciadle, mamy wydarzenie, które jest inne więc już mamy potrzebę rozumu aby założyć istnienie dwóch aktorów. Ale jak wygląda wasza świadomość gdy umysł oddalicie, gdy oddalicie myśli, tożsamość, ego? Czym twoja świadomość Paweł, będzie różniła się od świadomości Grzegorza?

P: (P) No niczym. To samo będzie postrzegała. Zobaczymy to samo.

O: To teraz bierzemy ścierki i z luster ścieramy plamy. Trochę to trwa, nie chcą schodzić. Może trochę płynu.

P: (P) Jakiego płynu?

O: Do szyb.

P: (P) Do szyb [śmiech]. To się wiąże z następnym jakby pytaniem. Jakiego płynu do szyb? Teraz…

O: Czy możemy dokończyć?

P: (P) Dobrze.

O: Ścieramy. Myśli zniknęły. Ego się rozpuściło. Zostało czyste zwierciadło, czysta świadomość. Teraz widać że wszystkie wasze zwierciadła są takie same. Nie ma żadnej różnicy. Stąd mówiliśmy że wszyscy jesteście samotni a jednocześnie jesteście wszystkim. Teraz wszyscy widzicie, odbieracie, wasza świadomość, ta czysta, pierwotna, która jest taka sama, odbiera dokładnie to doświadczenie, takim jakim ono jest naprawdę. Teraz Aneto spójrz. W zwierciadle świadomości masz dokładny obraz tego co się dzieje. Identyczne. Więc czym teraz jest twoja świadomość?

P: (A) Jest nastawiona na czysty odbiór bez ego. (P) Doświadczeniem jest.

O: Tak. Dokładniej jest Tym. Jest filiżanką, jest kawą, jest osobą pijącą.

P: (A) Wszystkim?

O: Tym co odbiera. Tym na czym jest zogniskowana.

P: Jak zwierciadło jest ostawione na świeczkę, to w zwierciadle jest tylko świeczka. Nie ma tam nic innego. Jak na samochód, to w zwierciadle jest tylko samochód. Nic poza samochodem tam nie ma bo je umyliśmy. (A) To prawda. W szczególności jest doświadczenie bez interpretacji.

O: Takie jakim ono jest naprawdę.

P: (P) Czyli po prostu jest. (A) Będę mogła mieć pytanie? (P) Dawaj. (A) A interpretacja nie jest w jakimś sensie specyficznym doświadczeniem. (G) Samym w sobie. (A) Samym w sobie, tak. Taką drugą warstwą doświadczenia. (P) Matrix też jest czymś, tak? (A) No można by to tak porównać w przybliżeniu. Tak ja to czuje.

O: Też jest formą doświadczenia, tylko że doświadczasz tego nieświadomie. Co innego gdybyś w sposób uważny była świadkiem tych procesów, które prowadzą twój mózg do interpretacji.

P: (P) Do wyciągania wniosków, uczenia się. Przechodzenia następnych lekcji. (G) No bo jak to niedawno wyczytałem. Dużo ludzi popełnia taki błąd na przykład zaczynając medytować, że oni chcą usunąć myśli – no bo myśli są złe. W medytacji chodzi o to żeby myśli nie było no to oni chcą je usunąć. Albo chcą usunąć pożądanie seksualne, albo złość. Tylko że droga nie jest w tym aby coś usuwać, żeby pozbyć się interpretacji, tak jak Aneta zadała pytanie. Nie, niech sobie ta interpretacja doświadczenia będzie. Niech sobie będzie interpretacja, złość i tak dalej. Chodzi o to żeby cały czas być tego świadomym. Tak samo w medytacji. (A) No tak. Interpretację też można obserwować. (G) Tak. (A) Ja teraz widzę „coś tam” i odczuwać „coś tam” na widok tego „czegoś tam” albo ja w tej chwili odczuwam niepewność bo zobaczyłam coś. To tez można obserwować, postrzegać mniej lub bardziej obojętnie, prawda. (G) Tak. Tu chodzi o to żeby na przykład kiedyś się zezłościsz bo ktoś kogoś zabił, to żebyś była tego świadoma. (A) No tak. (G) Jest taki cytat Buddy, mówiący o tym że nie same myśli są złe, tylko moment w którym człowiek przestaje ich być świadomy. (A) W pewnym sensie bym się zgodziła. (P) Tylko interpretacja zależy od czego? Różnie można interpretować, tłumaczyć sobie na różne sposoby. (A) No właśnie od tych plamek na lustrze. (P) No właśnie, te plamki. (A) Wszystko to czego się nauczyłeś w ciągu swojego życia, czy też jeżeli wierzysz w ciągu poprzednich żyć, w jakiś sposób wpływa na twoją interpretację chwili aktualnej. (G) I te programy, ta interpretacja, one nie są złe. Nie jest złe to że masz narzucony program religijny z dzieciństwa, że się przejmujesz tym że nie zarobisz… (P) Ok, to nie jest złe tylko zakrzywia to rozumowanie tego co się dzieje, tego postrzegania prawda? (A) Tu znowu jest ta kwestia że może i zakrzywia postrzeganie ale to tak jak z aparatem słuchowym czy z okularami. Zwykłymi okularami korekcyjnymi czy ciemnymi okularami czy, nie wiem, okularami w kolorze żółtym do prowadzenia pojazdów. Jak długo ty jesteś świadom że te okulary masz na oczach to jesteś…to wiesz że tak naprawdę postrzegasz coś ale przefiltrowane. Natomiast w momencie w którym zapominasz o tych okularach mówisz że coś niebieskiego jest zielone! Podczas gdy w rzeczywistości, obiektywnie to jest niebieskie ale ty mając żółte okulary nie jesteś tego świadom. Widzisz że to jest zielone. (G) I tacy ludzie się upierają „Nie, to na 100% jest zielone!” (A) No właśnie. (P) No. (G) Tu chodzi o to żeby być świadomym swoich programów i w momencie jak zacznie się je obserwować, czyli jak będziesz świadom że masz okulary o nazwie ‚katolicyzm’ na nosie, cały czas świadom to zacznie to powoli znikać. To jak z uświadomieniem sobie okularów, w końcu je ściągniesz [choć początkowo wolno, bo słońce będzie razić]. (P) Dobrze, to trzeba sobie uświadomić że mamy pewne plamki na naszym lustrze. (G) No. (P) Tylko jak to sobie uświadomić, właśnie? Przecież ktoś chodzi do kościoła i nic nie widzi w tym złego prawda? (G) Wiesz, kwestia jest taka że musisz poczuć chęć, bo to jest pierwsza rzecz. (P) I teraz mamy jakieś doświadczenie a on przez te plamki je… (A) Wiecie co, fajnie nam się rozmawia natomiast tak naprawdę czy mamy jakieś fajne pytanie na które Asystent mógłby nam odpowiedzieć? (P) Jak można dostrzec te plamki? Można przez medytacje, umyć te plamki tym płynem do mycia szyb, a może inną też drogą taką samą jest wiedza z książek? I doznajesz olśnienia „Mam taką plamkę!” i zrozumieć, doznać oświecenia w tym konkretnym temacie. Może medytacja to jest jedna z dróg. Książki psychologiczne czy inne to to samo, żeby tylko dostrzec i zrozumieć tą plamkę.

O: Wypowiemy się odnośnie dróg. Wszystkie drogi doprowadzą cię do tego samego punktu. Nie ważne która droga, jeśli którąś wybierzesz, psychologiczną, mistyczną etc, hedonistyczną i tak dalej, kiedy podążasz nimi wszystkie mają wspólną cechę – kręcą się w kółko. Zawsze wrócisz do tego miejsca skąd zacząłeś. Dlatego że każda z tych dróg wypływa też z tych plamek na lustrze. Cały problem polega na tym aby wyjść poza wszystkie drogi. Wtedy dopiero zobaczysz te plamki. Tak naprawdę to całe przebudzenie to jedna chwila, jeden moment i wszystko staje się jasne. Spójrz na przykład na drogi wschodnie, drogi medytacji. Grzegorzu pamiętasz jak pierwszy raz zacząłeś regularnie siedzieć w zazen?

P: No pamiętam.

O: Jak to się skończyło?

P: Siedzenie w zazen regularne? Nie wiem jak to powiedzieć. Można powiedzieć że „negatywnie” tylko nie wiem czy o ten moment ci chodzi. (P) No ale powiedz w końcu. (G) Nie wiem czy o to chodzi ale siedzenie w zazen skończyło się tym że napisałem artykuł „Uwaga medytacja”, który dotyczył tego że możne to odkryć ludzkie szaleństwo. Może doprowadzić nawet do jakiegoś załamania.

O: Ta technika polega właśnie na tym. Na totalnym zwątpieniu. Bo tylko wtedy jesteś w stanie wyskoczyć z drogi.

P: W samym zazen według mnie chodzi o to aby z niego wyjść. Samo zazen jest dla mnie na takim samym poziomie jak jedzenie prażonej kukurydzy przed tv. To tylko jakaś czynność. Nijak się nie przyczynia do wielkiego oświecenia. Ilu ludzi na wschodzie medytuje a jaki jest „odsetek” oświeconych? To nie jest wcale super ścieżka. Niewielu rozumie o co tam tak naprawdę chodzi.

O: Jak wchodzisz na ścieżkę i masz cel – „chcę być oświecony” – od razu przegrywasz. To myślenie ego. To wynika z plamek i tworzy nowe. Dlatego wymyślono zazen. Po pierwsze – rzeczywiście uczy dyscypliny umysłu a po drugie i ważniejsze – wymęcza cię. Wprowadza zwątpienie. Jak wątpisz w cel, który starałeś się realizować przez X czasu, pojawia się furtka, okazja że wyskoczysz z tej ścieżki ponad wszystkie inne. Po to też są koany. Wprowadzają twój umysł na mur. Jeśli go przebijesz, jesteś w domu. Są też drogi, szczególnie filozofii zachodu, które złudnie pokazują cel, przedstawiają ci praktyki, które umacniają cię na tej drodze i nie pozwalają ci się z niej wydostać. Ale nawet tam może przytrafić się przebudzenie. Czasami wystarczy jedna scena, jedno doświadczenie przełomowe jak biegnący koń, śpiewający ptak i zwierciadło odsłania się. Koniec.

P: (P) Ok, no dobrze. Dziękuję za tą wypowiedź, daje wiele do myślenia. Ma ktoś z pozostałych jakieś pytania do tego? (G) Ja nie. (A) Ja bym miała, natomiast… (G) No to strzelaj. (A)…tematycznie jest bardzo luźno związane. (G) Dawaj. (A) Mianowicie była mowa o takim celu jaki ktoś sobie może przyjąć, mianowicie usiąść i się oświecać. A jeżeli ktoś w ogóle nie chce się oświecać? Albo nie czuje potrzeby tylko ma takie przyziemne cele w rodzaju przeżyć, zjeść porządnie, nikomu nie zaszkodzić, może komuś sprawić przyjemność czy sobie sprawić przyjemność. Czyż właśnie nie po to jest życie? Żeby je po prostu przeżyć? (G) Jeśli masz takie potrzeby to nie tracisz czasu na takie bzdety jak Projekt Asystent. (A) No tak ale wielu ludzi ma takie podejście, prawda?

O: I część takich ludzi doznaje przebudzenia. Koniec.

P: (A) O to mi chodziło mniej więcej. Dziękuję. (P) Czyli ktoś tworzy jakąś drogę i za jej pomocą można doznać przebudzenia? Dobrze to rozumiem? Jesteś? (A) Tak, tak. Natomiast mam wrażenie że można doznać oświecenia czy też przebudzenia po prostu robiąc coś totalnie, tak do końca.

O: Wtedy będzie to najszybsze. Jeśli wchodzisz na czyjąś drogę to stajesz się niewolnikiem pierwowzoru a twoje plamki są inne. Nawet jak ktoś tą drogę przeszedł i rzeczywiście przebudził się, to była to jego droga, przeznaczona dla jego plamek. Niekoniecznie twoją można usunąć te plamki na twoim zwierciadle. A idąc jego drogą ryzykujesz więcej plamek. Koniec.

P: (A) Tutaj ja z kolei znowu mam taką uwagę ale najpierw wytłumaczenie. Otóż ostatnio czytałam serię książek w której jest między innymi opisane, w dużym skrócie oczywiście i ogólnie bardzo, dążenie do celu przekraczając jakieś kolejne drzwi w procesie dążenia do tego celu. I tam jest napisane że ktoś może sobie obrać cudzy cel w jakiś sposób, czy przez pomyłkę czy ślepo podążać, lub też ktoś może, nawet jeżeli znajdzie swój cel, wewnętrznie go zobaczy, to może do niego dążyć przez tak zwane cudze drzwi, czyli nie swoją metodą tylko znowu metodą zapożyczoną od kogoś innego. (P) Wykorzystać drogę drugą? (A) Wykorzystać tak. Jak gdyby podążać cudzą drogą, tylko tam w tej książce jest napisane że wtedy owszem może do tych swoich celów nawet dojść, bo to się może zmieniać, tylko że wchodząc przez cudze drzwi dużo bardziej się namęczy, no i właśnie może nabrać takich jakiś dodatkowych, tutaj Asystent powiedział plamek, ja bym to określiła dodatkowymi momentami, które go mogą odwieść od jego celu, jeżeli to był jego cel. (G) Tak jak ktoś kiedyś słusznie zauważył. To że Budda medytował siedząc w lotosie nie znaczy że ty tak musisz. To że Mahawira siedział tak a Kriszna tak to nie znaczy że ty tak musisz bo wymyślili te pozycje dla siebie. (A) No właśnie. (G) Możesz medytować stojąc na głowie i to ci przyniesie skutek.

O: Tylko zauważcie różnicę filozofii czy religii wschodnich a zachodnich. Co robią zachodnie? Zachęcają was do wejścia na tą drogę stawiają nie realne cele, tworzą wiele idei, wiele plamek, którymi was zalewają tak abyście z tej drogi nigdy nie wyszli. Co natomiast mamy na wschodzie a przynajmniej w kilku filozofiach? Mniej idei, cele realne, nikt wam nie obiecuje czegoś w zaświatach. Dają wam ćwiczenia, które pozwalają opuścić tą ścieżkę i wybić się, dlatego tak często odwołujemy się do tych filozofii gdyż chcieliśmy odwoływać się do czegoś co istnieje jako idea w waszych umysłach a może być pomocna. Koniec.

P: Tylko tutaj trzeba zachować spory dystans. Bo nigdy nie można być tylko plusem albo tylko minusem. Zawsze trzeba czerpać stąd i stąd. Bo kiedy wchodzi się w skrajność zachodnią…

O: Jak najbardziej. Ci na wschodzie za bardzo skupili się na tym co w środku i zapomnieli że życie toczy się też na zewnątrz. Tak też można przeżyć wspaniałe doświadczenia. Koniec.

P: Na zachodzie jest znów całkiem odwrotnie. Jedni i drudzy krążą w kółko.

O: Polarność.

P: Za jakiś czas pewnie będzie na odwrót tu i na odwrót tam.

O: Taka tendencja zaczyna mieć miejsce.

P: Ale to normalne. My mamy wszystkiego pod dostatkiem pod względem materialnym, zapewniającym przeżycie, natomiast mamy pusto duchowo dlatego idziemy powoli w tą stronę. Oni zaś mają pełno duchowości ale nie mają czego do ust włożyć. Macie pytania? (P) Ja się trochę zamyśliłem, kurczę. Może bym jeszcze z innej beczki nawiązał, jeśli można oczywiście, o tym jak kiedyś była mowa o symbiozie człowieka i zielonych, to zielony się wypowiadał. Mniejsza z tym, chodzi o wampiryzm energetyczny tak zwany. Tylko z tego co się orientuje to jest świadomy i nieświadomy. Kiedyś rozmawiałem z osvaldem, z łącznikiem o świadomym wampiryzmie. Teraz pytanie: jak wygląda ten świadomy wampiryzm i taka symbioza. Ja tego do końca nie rozumiem. Nie wiem jak ty to grafik rozumiesz. Ja tego nie rozumiem, tej symbiozy, co to miało by niby znaczyć. (G) Ciężko mi powiedzieć bo to trochę taki abstrakcyjny temat. (P) No. (G) Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się w niego zbytnio po tamtych sesjach. (P) Zapewne chodzi o jakieś korzyści. To może być takie samo jak dwoje ludzi. Nie musi być to żaden zielony. Nie wiem, jeden drugiemu podaje energię i to się nazywa że są wampirami. Jeden od drugiego wysysa a ten od niego i obydwoje mają… (G) Wiesz, no jeden…to jest tak jak jesteś smutny prawda? Jesteś smutny, masz zły dzień… (P) I teraz weźmy drugiego człowieka, który nie widzi że jestem smutny ale dalej swoje mówi. (G) Tylko skończę z tym wampiryzmem. Jesteś strasznie smutną osobą na dzień dzisiejszy. W tym momencie. Wyszedłeś z pracy i masz doła jak cholera. I nagle idziesz do grona jakiś swoich nie wiem, znajomych, czy nawet nieznajomych. Pan X, twój dobry kolega, zabiera cię do swoich znajomych, no bo przejdziesz się z nami na piwo. No i idziesz z nimi na piwo, siadasz w knajpie i nagle się okazuje że znajomi tego twojego kumpla są strasznie radosnymi ludźmi. Tak pozytywnie naładowanymi, robią takie jaja, mówią takie żarty że zaczynasz się powoli uśmiechać. Czujesz jak coś do ciebie przypływa, pijesz tą radość. No i masz wampiryzm emocjonalny. Tak ja bym to pojmował, choć „wampiryzm” to takie straszne słowo. (P) No właśnie, to kojarzy się z negatywnymi… (G) No pijesz ich emocje. (A) Ja bym tego raczej nie traktowała w kategoriach wampiryzmu tylko raczej wręcz przeciwnie. Że to osoby, zakładając istnienie czegoś takiego, mają nadmiar energii, którą po prostu tobie dają. (P) Przekazują, rozumiem. (A) Przekazują, tak bym to odebrała raczej. (G) Ale może to mieć też aspekt negatywny. Przychodzę do domu, jestem strasznie agresywnie nastawiony po dniu i szukam byle zaczepki żeby zacząć się kłócić z partnerką. No i zaczynam się kłócić, robie to perfidnie, szukam, doprowadzam ją do płaczu, do złego nastroju i czuje się przez to lepiej. Udało mi się kogoś zdołować i robię to celowo co kilka dni żeby się tak jakby podładować. Sprawia mi to radochę. (P) Czyli się odegrać. Tylko…jakby to nazwać. Twoja żona na przykład widzi że ty jesteś wkurzony jak przychodzisz z pracy i jeszcze cię podjudza. Nie chce tego złagodzić tylko bardziej to…to trwa, trwa. Pogłębia się jakby. (A) Jak bym to podsumowała „No to żeście się nieźle dobrali”. (P) No właśnie. (A) Mówiąc o tej hipotetycznej sytuacji. (G) Wiesz, mogą się dobrać dwie gniewne osoby, tak naładowane takimi emocjami i szukają ich u drugiej osoby. Wtedy się będą celowo żarły wzajemnie. (A) No tak. (G) Może i tak być. Myślę że istnieje coś takiego jak jakiś tam wampiryzm ale większość ludzi jest tego nieświadoma kompletnie. (P) A no właśnie, nieświadoma. Teraz jak z tą symbiozą?

O: Bylibyście nieświadomi aczkolwiek ten temat na tym etapie nie powinien być dla was istotny.

P: Czemu?

O: Nie mielibyście teraz na to wpływu. Koniec.

P: Wpływu na chęć karmienia się cudzymi emocjami? (P) Na świadomy wampiryzm chyba.

O: Symbiozę z zielonymi.

P: Nie mielibyśmy teraz na to wpływu. (P) Może za mało kontroli nad sobą mamy, za dużo plamek.

O: Mniej więcej.

P: To po co ten temat został wtedy poruszony? (P) No ja zapytałem z ciekawości. (G) Nie, nie ty tylko wtedy, na tamtej sesji. Po co poruszać tematy nierealne?

O: Nas tam nie było.

P: No wiem że was. Tylko zastanawiam się nad hipotetycznym bytem który jest…który szerzej rozumie pewne aspekty, on to powinien… (P) Ale poczekaj, to jest realne tylko nie na tym etapie. (G) Tylko po co przekazywać szczurom że kiedyś będą mogły używać śrubokrętu? One nie wiedzą co to śrubokręt więc po co? (P) No my nie wiemy po co ale on pewnie wie po co. (G) Tylko po co to mówić. Po co przekazywać tą wiedzę?

O: A wiesz że możecie tworzyć waszą rzeczywistość? Zaistnienie idei w celu jej materializacji. Koniec.

P: (P) Czyli można nakierunkowywać? Podpowiadać? (G) No rozumiem. Ktoś mi coś podpowiada żebym do danego celu dążył. Ja sobie o tym myślę i dzięki temu może to zostać w jakiś sposób zmaterializowane. Jednak zakładając, choć tamta sesja jest dla mnie kosmiczną abstrakcją jakbyśmy rozmawiali o science fiction, ale zakładając takie coś, to cel tej grupy nijak się nie ma do jakiejś tam symbiozy że tak się wyrażę. W ogóle o tym nie myślimy, nie robimy tego. To idzie w całkiem innym kierunku. (A) A cel nie może się zmienić czasem?

O: Dlatego uważamy iż ta sesja była wam bardzo potrzebna i przyniosła wiele korzyści. Spójrz Grzegorzu jak ocena tamtej sesji była by gdybyś przeprowadził ją rok wcześniej.

P: No ja wiem jaka by była. (P) No jaka? Dałbyś się nabrać na to co powiedział? (G) Nie no, to by było coś fantastycznego, coś co by mnie bardzo zaaferowało. (P) Dałbyś się nabrać. (G) Znaczy nabrać… Nie ma się na co nabierać tutaj. Nabrać się mogę na coś co mogę wziąć. Nabrać się mogę na lizaka ale tu… (P) Ale jakąś myśl by zasiało… (G) No tak. Zacząłbym się zastanawiać. To by było coś fajnego, fantastycznego. Tak naprawdę to było coś fajnego, ale jako ciekawostka i w tych kategoriach raczej pozostało. Choć do dzisiaj poruszamy tematy z tym związane, sam taki dziś chciałem poruszyć jako ciekawostkę ale to jednak są…takie wiesz, pogranicze fantastyki. (A) No tak ale jednak ciągle ciekawe, prawda? (G) No tak. Ale idę do wypożyczalni i pożyczam ciekawy film i go oglądam. To jest tylko film. Jestem tego świadom. Także bawimy się tym. Nie jest to głównym celem ale czasem się bawimy.

O: Inaczej to było jak zaczynaliście rozmowę z nami.

P: No inaczej tylko to akurat naturalny przebieg wydarzeń. Dziecko jest zafascynowane nowościami. (P) Ewoluuje. (G) No. Kiedy się odkryje wszystkie karty to staje się to mniej ciekawe, zwłaszcza wtedy kiedy są to wirtualne karty, których nie można dotknąć, nie można udowodnić że istnieją. (P) Ale innych to interesuje. Mnie jakoś nie ale ludzi potocznie, taka moda. (G) Ale wiesz nie ma się co dziwić. Oni nawiązali do momentu rok temu. Ja rok temu czy dwa lata temu zachowywałem się tak właśnie jak ci ludzie i to jest normalne. Nie ma się co…piszemy czasem na stronie żeby ludzie mniej zwracali uwagę na takie tematy ale nie ma się co dziwić że zwracają. To coś normalnego bo to jest ciekawe. (P) Rozumiem. (G) Musiały paść pewne pytania, wylać się z nas żeby ten temat stał się bardziej poboczny. (P) Wypełnić swoją naturalną ciekawość. (G) Dokładnie. (A) Troszeczkę żałuję że mnie wtedy z wami nie było.

O: Możesz pytać teraz.

P: No właśnie. Nic nie stoi na przeszkodzie. (A) No dobrze. Z tym że moje pytanie akurat nie jest powiedzmy…nie ważne. Będzie moje pytanie zatem. Asystencie kiedyś wspominałeś, czy też wspominaliście o fraktalnej strukturze świata. Wszystko jest powiązane, rozwija się, wymiary się przenikają i tak dalej. Moje pytanie – zasadniczo starałam się jakoś spójnie je ująć bo ciężko mi było je sformułować, natomiast ciekawi mnie. Jedni mówią o zielonych, jaszczurach, orionitach i tam innych zjawiskach tego typu. Inni o świecie astralnym. Jeszcze inni o gęstościach, wymiarach, planie eterycznym, astralnym, mentalnym. Pojawiają się w ogóle jakieś inne wymiary i ja jestem po prostu ciekawa czy to są pojęciowo różne zjawiska, czy też wręcz przeciwnie. Czy są to próby ujęcia… (P) Jednej rzeczy? (A) …różnymi słowami tego samego. Tej struktury fraktalnej? (G) Interpretacje? (A) Tak. I to jest koniec mojego pytania.

O: Mamy tą osobę pijącą kawę. Trochę wolną ją pije, pewnie już ostygła ale pije nadal. I masz to zwierciadło, brudne, strasznie brudne. I co odbija się w tym zwierciadle?

P: (A) Prawie nic bo jest strasznie brudne. Tak naprawdę widzimy tylko ten brud prawie że. (P) Czyli coś innego.

O: I jakieś refleksy świetlne. Jakiś przeciągnięty kubek, jakaś rozmazana twarz. Interpretacja rzeczywistości. Problem polega na tym że jeżeli taką interpretację będziemy powielać na każdym następnym zwierciadle, będzie bardziej zniekształcona. Koniec.

P: (P) I tak to właśnie jest. W internecie się czyta jak ktoś mówi o jakimś… Na przykład Asystent mówi o jakiejś fazie, ktoś inny o wymiarze a ktoś jeszcze inny podciąga to pod astral jakiś. (A) Albo gęstość. (G) Dlatego do wszystkich takich zagadnień, do Asystenta też, do tego projektu, trzeba podchodzić z dystansem. Ze świadomością że to wszystko jest jakoś pokrzywione przez interpretację ludzi którzy słuchają czy tam wyciągają to. Nawet do tych słów, które padają tu na sesjach też trzeba podejść ze sporym dystansem bo to jednak rozumieją ludzie, my. Więc to jest trochę pokrzywione. (A) W takim razie w ramach zwiększenia dystansu proponuję żeby Asystent opowiedział dowcip, bo na to też się nie załapałam. Oczywiście jeśli można prosić.

O: O czym?

P (A) O czymś takim żebym zrozumiała. (P) O ego i ludziach. To jest najlepsze.

O: Nie chcemy was urazić. Koniec.

P: Dowcipem? (P) Jeszcze się obrazimy. (G) Dawaj, jesteśmy twardzi. (A) Dla wyjaśnienia. Dowcip o tym jak jaszczur spotkał inteligentnego człowieka już znam. (G) No, i nikt się nie obraził! (P) Jak nie to nie.

[dłuższa przerwa]

(A) No dobrze, w takim razie ja przepraszam za nie wczesne prośby. (G) Aneta czekaj czekaj! Może jest teraz „loading”. (A) No dobrze.

O: Zastanawiające. Nie znaleźliśmy w umyśle łącznika żadnego dowcipu na satysfakcjonującym nas poziomie.

P: To chyba nie będzie dowcipu.

O: Wybaczcie nam.

P: (A) W takim razie ponownie przepraszam.

O: Chyba nie najlepiej rozumiemy wasz humor.

P: Ok. (P) Ciekawe takie, niespodziewane. Z mojej strony padły wszystkie pytania.

O: Chociaż patrząc na poczytania waszego gatunku. Nawet na tą historię, jaką wersję zna łącznik, powinniście mieć tyle powodów do śmiechu że nie powinno być potrzeby proszenia nas o dowcipy. Swoją drogą wam też gratulujemy. Niedzielny wieczór a wy siedzicie przed komputerem i zawzięcie dyskutujecie z bytem, którego pochodzenia nie jesteście w stanie zweryfikować. Co za genialny sposób spędzenia wolnego czasu.

P: Banda wariatów! (P) Z sensem gada! (A) No cóż. Ale jest to bardzo miły sposób spędzenia wolnego czasu, jeśli ktoś bardzo lubi to może również skakać na jednej nodze i to też będzie sposób. (G) Każdy ma swoje.

O: To był dowcip w pewnym sensie.

P: (A) Zauważyłam. Natomiast mam jeszcze jedno pytanie. (P) Dawaj. (A) Czy… tylko to znowu jest pewne pojęcie nieadekwatne. Czy w pewnym sensie Asystent lubi z nami rozmawiać?

O: Zdefiniuj pojęcie „w pewnym sensie”.

P: (A) Byt, który określa się Asystentem jest bytem którego nie jesteśmy w stanie ani odczuć ani zweryfikować. W związku z tym samo pojęcie „lubi” o tyle może nie mieć sensu że po pierwsze może nie być zrozumiane przez byt Asystent a po drugie nawet jeśli jest zrozumiałe to może być odczuwane w inny sposób niż my i najprawdopodobniej tak jest. Znowu takie założenie. W związku z tym jakby byt zwany Asystentem bardzo nie chciał z nami rozmawiać to by tego nie czynił. Natomiast czy posiada możliwość odczucia jakiejś przyjemnej reakcji z rozmowy? (P) Mogę tutaj się wtrącić? (A) Oczywiście. (P) Skojarzyłem sobie w tej chwili – jeśli to ma pomóc łącznikowi w osiągnięciu oświecenia to do czego są inni potrzebni? Choć może to też narzędzie do osiągnięcia tego.

O: Realizacja woli łącznika, który chce się nami dzielić. Aczkolwiek nie jest to konieczne. Koniec.

P: Czyli wola Konrada to wola Asystenta. (P) Czyli Konrad, jego ego chce być pomocne dla innych ale to nie jest konieczne. Tak zrozumiałem.

Pomóż i udostępnij na Facebook!