Menu

Sesja 56/25/02/10

Luty 25, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P – pytanie
O – odpowiedź
(A) – Aneta

O: Witamy.

P: Witajcie towarzysze. (A) Dzień dobry!

O: Wieczór.

P: No wieczór, wieczór. (A) W niektórych strefach dzień ale u nas wieczór, rzeczywiście. (G) No to ja was zostawię chyba samych. (A) Dlaczego? (G) No co? Towarzysze chcieli sobie z tobą porozmawiać. (A) Tylko ze mną? Ciekawe dlaczego? (G) Nie tylko, ale z sesji irc’owej. (A) No dobra. (G) No to niech się teraz towarzysze wyspowiadają o czym chcieli rozmawiać. (A) Chętnie się dowiem.

O: My nie chcemy. Wy chcecie.

P: No tak. (A) No dobrze, czyli w takim razie mam zadawać pytania, tak?

O: Śmiało.

P: (A) No więc może po pierwsze: Ja się bardzo głęboko nie zgadzam z koncepcją, która zakłada istnienie kontrastu wobec szczęścia, radości, zadowolenia, który to kontrast zakłada smutek, cierpienie, ogólnie rzecz ujmując zło. Ja tego kontrastu nie potrzebuję, nie chcę, dla mnie kontrast jest niepotrzebny. Dla mnie w ogóle jakiekolwiek zło czy czynienie zła jest niepotrzebne. Tak więc może wyjaśnię o co mi chodzi. Ja bym wolała pojęcie powiedzmy absolutnego zera, gdzie takim zerem jest obojętność i dopiero powiedzmy od tego zera może być tylko lepiej, może rosnąć w kierunku pozytywnych zjawisk. Nie zgadzam się z negatywnymi. Czy to jest coś we mnie, czy powinnam to lepiej zrozumieć?

O: Co to jest zło?

P: (A) No to jest dobre pytanie. Zło to jest to co my uznajemy za złe, prawda?

O: Idea. Wasza koncepcja.

P: (A) Tak. I jest to koncepcja na podstawie naszych doświadczeń.

O: Jakich?

P: (A) Uznajemy za złe coś co krzywdzi kogoś…krzywdzenie jest również pojęciem względnym. Coś, co robi komuś nieprzyjemne rzeczy, powiedzmy w ten sposób. Podam przykład: Posiadamy receptory bólu. Jeżeli te receptory są poruszone uznajemy to za złe. (G) Tylko zauważ Aneta jedną rzecz. Akurat z receptorami bólu się wtrącę… (A) One są same w sobie dobre… (G) Są niezbędne żeby przeżyć. (A) Są niezbędne gdyż umożliwiają nam uniknięcie takich rzeczy jak śmierć, poparzenia, cokolwiek. No ale wszystko jest tylko narzędziem prawda? Nożem można ukroić chleb ale nożem można kogoś zabić, o tym mniej więcej mówię. Jeżeli znajdzie się gość, który komuś świadomie te receptory bólu powiedzmy stymuluje to przynajmniej ja to uważam za złe, nieakceptowalne i się buntuję. Powiedzmy że jest to złe użycie neutralnych zjawisk.

O: Złe? Dla ciebie? A dla niego?

P: (A) To może zależeć prawda.

O: Czy istnieje zło obiektywne? Bez aktorów?

P: (A) Nie.

O: A czym są aktorzy?

P: (A) Oni tworzą doświadczenie dla siebie i dla innych.

O: Nie tworzą doświadczenia aktorzy. Doświadczenie jest samo z siebie.

P: (A) Tak ale bez aktorów nie było by tego doświadczenia, bo nie miałby kto go odebrać ani kto spowodować. (G) Aneta, jeszcze się tylko raz wtrącę. Zazwyczaj czekaj jak powie ‚koniec’ bo on się często tak zacina. Mówi i jest kilka sekund przerwy. (A) A dobrze, bardzo przepraszam, poczekam. (G) Nie nie! Może teraz tak nie robi tylko… (A) Dobrze, przepraszam będę czekała na ‚koniec’.

O: Robienie kanapki, taki przykład. Nie jest dobre ani złe samo w sobie jako doświadczenie ale ty to odbierzesz inaczej. Nie będzie robienia kanapki. W twoim przypadku, ty będziesz robiła kanapkę. Będzie tam ty, twoje ja, twoje ego i ono nada plakietkę, w tym przypadku najczęściej dobre, bo dla ciebie, ciebie zrobienie kanapki pozwoli ci nasycić głód. Określamy coś jako dobre, złe, w odniesieniu do osoby, do ciebie. A takie odniesienie jest zniekształceniem doświadczenia przez ego. Jeśli zagłębisz się w medytację tu i teraz, robiąc kanapkę nie będzie tam ciebie, nie będzie osoby wykonywującej czynność. Nie będzie. Będzie czyste doświadczenie. Myślę że Grzegorz, który tego doświadczał może to potwierdzić. Koniec.

P: No jest to rzadkie doświadczenie ale interesujące. A w kwestii, w której powiedziałeś że postrzeganie poprzez pryzmat ‚ja’ zniekształca doświadczenie. Jest to analogia albo jest to troszeczkę podobne do tego co widzimy naszymi oczyma. Nie widzimy rzeczywistości tylko widzimy interpretację, tak? Można to przyrównać do tego?

O: W jakimś sensie można.

P: Ok.

O: Wiesz, wasz mózg pracuje na tyle szybko, wyświetla obrazy w waszej głowie z taką szybkością że nie widać przerw, już to mówiliśmy. I ta pozorna ciągłość tworzy wrażenie istnienia odrębnej tożsamości, czyli ego. W pewnym etapie ewolucyjnym, czy nawet na tym etapie w okresie dzieciństwa jest to przydatne. Ale potem staje się ciężarem. Poznanie prawdziwej natury, do czego zachęcamy, jest poznaniem tej niezmiennej cząstki, tego tła na którym wyświetlają się myśli. Jak nauczycie się żyć w stanie, kiedy te obrazy będą wyświetlać się wolniej, lub ustaną, zobaczycie czystkę waszej świadomości – niezmienną. Natomiast efektem ubocznym ale pozytywnym tego procesu będzie wchłonięcie ego, jego rozpuszczenie. Bo ten ekran, ten czysty w przypadku waszym, łącznika, naszym, jest taki sam, zawsze. Dlatego istnieje doświadczenie w odniesieniu do pierwotnej świadomości, która jest wszystkim. Stąd mówimy że jest samo doświadczenie, bez aktorów. Natomiast zakłócenie jakim jest wasze ego nadaje uniwersalnym doświadczeniom, osobisty, fałszywy charakter. I podczas robienia kanapki przestaje być ważne robienie a jest ważny robiący. Koniec.

P: Aneta masz pytania? (A) Tak. Skoro istnieje samo doświadczenie i istnieją aktorzy to mam też pytanie odnośnie intencji. Już podaję pytanie. Jeżeli można popełnić, to znaczy popełnić…zrobić tą samą rzecz z intencją powiedzmy dobrą, czyli sprawienia komuś przyjemności a można też zrobić coś podobnego z intencją powiedzmy złą, czyli zaszkodzenia komuś. I teraz moje pytanie brzmi: Czy nasze intencje również w jakiś sposób wpływają na doświadczenie, na popełniany czyn. Czy po prostu jest to czyn, doświadczenie niezależne zupełnie od intencji jego wykonania.

O: Po pierwsze istnieje doświadczenie. Aktorzy istnieją tylko w waszych zniekształconych przez ego umysłach. Bo tak naprawdę to co ty uważasz za aktora jest częścią globalnego, uniwersalnego doświadczenia w odniesieniu do jedności. Co do intencji. Możesz działać z intencją zrobienia pozytywnej rzeczy dla kogoś lecz to działanie wyrządzi coś przeciwnego, prawda?

P: (A) Może tak być.

O: Tak jest bardzo często. Natomiast czym jest sama intencja? Zdefiniuj, prosimy.

P: (A) Jest to według mnie oczekiwanie ego. Oczekiwanie, nastawienie. (G) Zamysł. (A) Zamysł też, tak.

O: Oczekiwanie, zamysł. Dobrze powiedziałaś ‚ego’. Ego myśli o przyszłości albo o przeszłości. W przypadku intencji jest to skierowane na przyszłość. Ale przyszłość ani przeszłość nie istnieją obiektywnie. To tylko stany waszych umysłów. Marzenia lub wspomnienia. Obiektywnie istnieje tylko teraz, więc rozpatrując to w kategoriach twoich, dzielenia na pozytywne i negatywne, jakiekolwiek intencje, wszystkie są negatywne, gdyż ograniczają ci wolność zamykając cię w iluzji przyszłości. Koniec.

P: (A) Czyli dobrze było by oczyścić intencję w takim sensie żeby nie narzucać oczekiwanego wyniku naszych działań, tak? Dobrze rozumiem? (G) Bo Aneta, też pomyśl w ten sposób. Nie robić niczego, bo powiedziałaś o pomocy, tak? Chcesz komuś pomóc? (A) Tak. (G) Nie robić tego do puki cię o to nie poprosi. (A) Oczywiście, to już dawno wiem. (G) Bo jeśli cię o to poprosi to zrobisz to w tym momencie, jeśli będziesz miała ochotę. (A) Oczywiście. (G) Bez zamysłu czy to przyniesie korzyść, niekorzyść. Jak będziesz miała chętkę to to zrobisz, teraz, w tej sekundzie. (A) Tak, ja to rozumiem.

O: W wschodnich filozofiach istnieje pojęcie wuwei. Znasz je?

P: (A) Słyszałam ale nie zagłębiałam się bo nie miałam okazji.

O: Grzegorz, wytłumacz.

P: Wuwei oznacza działanie bez wysiłku. Czyli, nie wiem jak to inaczej określić…płynięcie z prądem. Funkcjonowanie bez żadnej presji na wykonanie czegokolwiek. (A) Rozumiem. Podążanie z nurtem świata i uważna obserwacja tego świata. Tak to odczuwam. Dobrze to odczuwam?

O: Tak. Z działaniem teraz. Jeśli nie ma przyszłości ani przeszłości, działając teraz możesz to robić intuicyjnie, bez zbędnego namysłu, w sposób wolny i swobodny. Koniec.

P: I w tym wypadku można robić intuicyjnie rzeczy, które człowiek nie działający intuicyjnie zacznie nazywać dobrymi lub złymi. No bo zobacz – ktoś zaatakuje twoją rodzinę. Będziesz stać na przystanku w nocy i ktoś będzie chciał…nie wiem, pobić twoje dziecko. Jakaś inna kobieta. Zareagujesz intuicyjnie i po prostu ją uderzysz, w obronie. Zrobisz coś. Z jej perspektywy będzie to negatywne. Albo w innym wypadku przyjdzie ci intuicyjna chęć przytulenia własnego dziecka i to zrobisz. Dla kogoś z zewnątrz będzie to pozytywne. Ale działając wuwei będzie to po prostu albo uderzenie kogoś w twarz albo przytulenie. To nie będzie rozgraniczone na dobre i złe. Po prostu coś zrobisz, na co przyjdzie wewnętrzna chęć.

O: Będzie działanie ale nawet nie będzie działającego, bo działający, ten aktor, może zaistnieć jeśli będzie istniała ciągłość – przeszłość, przyszłość. Rozumiecie?

P: Tak. (A) Mi się wydaje że nie tyle rozumiem co czuję. (G) I to jest fajne uczucie. (A) Tak. (G) I to jest najfajniejsze uczucie!

O: Słuchamy dalej.

P: (A) No ja mam jeszcze jedno pytanie, przynajmniej takie przygotowane. Otóż chciałabym wiedzieć, skąd pojawia się powiedzmy we mnie, ale ogólnie gdyż zauważyłam że ostatnio wśród wielu znajomych się to nasiliło. Skąd pojawia się w człowieku skłonność do autodestrukcji, do samozniszczenia. To jest pierwsze pytanie a powiedzmy podpytanie – jak się tej skłonności pozbyć lub uniknąć lub zredukować do zera?

O: Żyjecie w społeczeństwie, narzucającym wam mnóstwo kulturowych ograniczeń. Wasza wolność jest do takiego stopnia ograniczana przez normy społeczne że nie jesteście w stanie często spełnić waszych fizjologicznych potrzeb a w szczególności tych związanych z naturą seksualną. Stąd nagromadzone napięcie próbując wydostać się na zewnątrz, wywołuje reakcje chemiczne w waszym mózgu, mogące wpłynąć na zachowania autodestrukcyjne. Jak tego uniknąć – zacząć słuchać swojego ciała. Nie izolować go jak narzuca wam to wasza kultura. Nie tłumić go. Zacząć, nauczyć się go słuchać i realizować jego potrzeby. Koniec.

P: (A) Bardzo dziękuję za odpowiedź. Myślę że była tyleż niespodziewana co bardzo dobra. Chciałabym dodać że akurat ja już pytań więcej nie mam na dzisiaj, przynajmniej takich przygotowanych. Natomiast jeżeli jest coś do przekazania do mnie czy do Grzegorza czy ogólnie to bardzo chętnie posłucham. (G) Ja jeszcze chciałem tylko nawiązać do tej wypowiedzi o tłumieniu seksualnym. Dużo osób – to jest mój pogląd, tak się mnie wydaje – dużo osób może tą wypowiedź zrozumieć stricte pod kątem seksualnym. (A) Zgadza się. (G) Tak. I patrzeć na nią stricte pod kątem łóżkowym. Natomiast mi się wydaje że energia seksualna może szukać ujścia poprzez mnóstwo, nawet nie związanych z seksem, bardzo peryferyjnych zachowań jak agresja, zamykanie się w sobie, różnego rodzaju depresje…

O: Na przykład hobby, pasja. To też jest wynik energii seksualnej, przekierowanej w inny tor. Dużo uzależnień ma tam swój początek i tak dalej.

P: Idąc tym tokiem myślenia: nie każda czynność wykonywana przez człowieka jest wynikiem energii seksualnej? Prowadzenie tego projektu nie jest wynikiem tej energii? Nie każda czynność żywego organizmu?

O: Nie każda. Są też inne fizjologiczne potrzeby, ważniejsze też od potrzeby prokreacyjnej. Nie da się jednak zaprzeczyć że ewolucja wymusiła zaistnienie bardzo silnej energii czy potencjału seksualnego. Koniec.

P: (A) A to mi w tym momencie pojawiło się, przyjmijmy że zaciekawione pytanie. Czy fakt że życie jest tak naprawdę naruszeniem przepływu entropii lokalnej, czyli entropia maleje zamiast rosnąć, znaczy uporządkowanie wzrasta i jest to związane przynajmniej u nas na Ziemi rozmnażaniem się w szczególności, rozwój tego życia z energią seksualną. Czy oznacza to że powiedzmy w innych istniejących światach, innych fizjologiach, zakładając że istnieją oczywiście, jest tak samo? Zawsze jest to energia seksualna czy jest to energia jakoś inaczej definiowana ale również niezbędna do rozmnażania się, ewolucji i rozwoju. Koniec pytania. (G) O właśnie, ciekawe pytanko.

O: Ewolucja musi…może przybierać różne formy w zależności od wielu czynników. Ale tam gdzie został wykształcony proces rozmnażania poprzez wymianę materiału genetycznego musi istnieć jakiś wewnętrzny proces w organizmie, który będzie skłaniał organizm do podjęcia tej wymiany. Koniec.

P: Człowiek tak naprawdę jest, nawet tożsamość ludzka to tylko tak jak kiedyś określiliśmy, tylko zbiór programów. Tożsamość ludzka kiedy nie istnieje w tej chwili, tu i teraz. Wtedy to jest tylko zbiór chemii ciała, nic więcej.

O: Kiedyś spytałeś się o podświadomość.

P: Tak.

O: A kazaliśmy ci uruchomić menadżer zadań i zakładkę procesy. Koniec.

P: I zbiór tych wszystkich procesów tworzy mnie. Dla mnie coś fascynującego, niektórych może bulwersować. (A) No ale skądś się to ‚ja’ bierze. Dlaczego ‚ja’ jest ‚ja’. Po co? (G) Żeby organizm bardziej walczył o przetrwanie. (A) Może to i jest odpowiedź. (G) Organizm który nie jest samoświadomy, jemu nie zależy na tym aby przetrwać. Albo inaczej, jest jeszcze instynkt wiadomo, ale wydaje mi się że samoświadomość jest jednak…No pomyśl, samoświadomość jest według mnie bardziej efektywnym narzędziem, które bardziej zmusi organizm do dbania o siebie niż instynkt. Tak mi się chyba wydaje. (A) Tak ale popatrz jaki tutaj jest haczyk. Jeśli to ego, to ‚ja’ zniknie to w tym momencie to w tym momencie nie posiadasz niejako tej zachęty żeby utrzymywać się. (G) Żeby żyć, wiem o co ci chodzi. (A) No. (G) Też się nad tym wiele razy zastanawiałem ale…nie wiem jak to powiedzieć. Raz doświadczyłem pewnego, przeżyłem coś o czym w jednej sesji była tam wzmianka na stronie. I jeśli wyzbycie się ego wygląda właśnie tak przez cały czas no to nie jest to na pewno brak chęci życia. Jest to raczej taki bezosobowy zachwyt życiem.

O: Entuzjazm każdej chwili. Każde doświadczenie jest nowe i wzbudza pełnie zachwytu przy jednoczesnym poczuciu więzi z całym wszechświatem. Koniec.

P: To jest takie uczucie jakbyś…Nie chciałabyś umrzeć ponieważ w każdej sekundzie, w każdym ułamku sekundy, w każdej setnej sekundy masz tyle niesamowitych rzeczy których chcesz dotknąć! Jak dziecko. Jest nieskończona ilość interesujących rzeczy. Nawet szklanka jest tak fascynująca jak nigdy wcześniej. Na pewno byś nie chciała umrzeć! Sama ciekawość powstrzymywała by cię. (A) A wiesz co? Takie coś to ja nawet parę razy przeżyłam tylko że to prysło bo zaraz, natychmiast naszła mnie refleksja. Ale ja bym chciała w takim razie dotknąć i przeżyć jak najwięcej już teraz, natychmiast. Widzieć światy, nie wiem, wszechświat, wszystko naraz. I w tym momencie wszystko pryskało. (G) To jest tak jak się mówi w zen, tak jak się mówi w zazen. Jesteś w tym najważniejszym etapie medytacji kiedy cię tam nie ma. A kiedy tylko pomyślisz „udało mi się” to już stamtąd wyszłaś i się skończyło. (A) No właśnie. (G) Bo już pomyślałaś że się udało! (A) No i zostaje żal że się nie udało tam zostać prawda? Ale to też już jest reakcja ego. (G) Natomiast ja chciałem nawiązać do tego…ponieważ zaczęliście rozmawiać wcześniej o „dobro” i „zło” prawda? Czy nie jest to też tak że jest to po prostu narzędzie ewolucyjne? Pytanie do towarzyszy. Towarzysze asystenci.

O: Sprecyzuj.

P: Czy imperatyw moralny, ten ogólny imperatyw moralny, taka ogólna tablica która pojawia się w każdej jednostce danego gatunku, tudzież w większości jednostek zakładająca… No statystycznie większość ludzkich jednostek nie chce zabijać swoich pobratymców…

O: Jesteście zwierzętami stadnymi. Macie genetycznie zakodowane stosunki z innymi przedstawicielami gatunku. Takie aby utrzymać więź umożliwiającą wspólne przetrwanie i rozwój. Natomiast jeśli pojawiają się jednostki, które te procesy mają zachwiane i świadomie doprowadzają do zachwiania równowagi między jednostkami w stadzie, są to jednostki chore, którym społeczeństwo, stado, powinno pomóc. Obdarzyć ich swego rodzaju empatią i wsparciem. Natomiast wasze społeczeństwo chciało wszystko zamieść pod dywan i wymyśliło karę więzienia, izolację. Pojawienie się takiej chorej jednostki to nie jest jej wina. Jest oznaką że całe stado jest chore. Natomiast wy wolicie się tej jednostki pozbyć zamiast leczyć, pomagać. A lecząc ją leczyliście…leczylibyście całe stado. Jednak wybieracie inną drogę. Wolicie taką jednostkę wysłać do szkoły zbrodni – nazywacie to więzieniem. Koniec.

P: (A) W takim razie ja mam tutaj takie pytanie, które się cały czas mi nasuwało w czasie twojej, waszej wypowiedzi. Mianowicie wcześniej było wspomniane wiele o pojęciu wolności. Natomiast jak się miałoby pojęcie właśnie wolności do leczenia takiej chorej jednostki? Czy oznacza to że dana jednostka, chora, chcąca zaszkodzić, najpierw musiałaby wyrazić życzenie że ona jest nie taka i ona chce być wyleczona żeby można było ją próbować leczyć? Czy w tym wypadku można że tak powiem żartobliwie, odwiesić jej wolność na kołku i po prostu spróbować ją zwyczajnie, czy empatią czy rozmową czy czymkolwiek wyleczyć nawet bez jej zgody?

O: Jednostka chora, sama w sobie nie jest wolna. Leczenie czy bardziej wsparcie duchowe i psychologiczne ma ją uwolnić. Koniec.

P: Co więcej często w chorobach psychicznych w prześwitach umysłu sprawnego, takich krótkich okresach jednostki te zazwyczaj wyrażają, wręcz błagają o pomoc. (A) Tak, tak. Też o tym słyszałam i przyznam szczerze że to mi się zgadza również z moimi prywatnymi przemyśleniami więc przynajmniej mam nadzieję że tutaj podążam w dobrym kierunku, cokolwiek to oznacza. Od potępiania to przynajmniej już dawno się odżegnałam, kogokolwiek, czy oceniania. No przynajmniej staram się jak tylko mogę. (G) Choć nie da się ukryć że naturalną reakcją czasem jest bardzo silny gniew. Dopiero potem zaczyna się myśleć o pomocy takiej jednostce. (A) No we mnie jest przede wszystkim jak się dowiem, przeczytam o jakiś takich rzeczach typu „zabił staruszkę żeby jej wyrwać 20 złotych” coś w tym rodzaju czy tam znęcał się nad kimś to we mnie przede wszystkim jest smutek że coś takiego w ogóle jest możliwe. (G) To jest też kwestia wiesz…

O: Zadajcie sobie pytanie „co go skłoniło?”

P: Właśnie. Kwestia wyrwania 20 złotych to jest te z masa skomplikowanych czynników. Ja mówię np. o sytuacji gdy ktoś – daje przykład, czysty przykład – gdy ktoś torturował psa bo miał z tego frajdę, radochę. (A) Tak! To jest jeden z takich moich najgorszych koszmarów powiedzmy.

O: W przypadku torturowania, prawie zawsze jest to przyczyna napięcia seksualnego czyli wina jest całego społeczeństwa. Koniec.

[W tej wypowiedzi zapewne chodziło o skutek a nie przyczynę.]

P: Tak. Takich przykładów było mnóstwo na przeróżnych wojnach, gdzie do wojska przykładowo japońskiego wkraczali zwykli ludzie, zwykli żołnierze. Brani wiadomo: z domów, z ulic. Zwykli handlarze, sprzedawcy, ludzie z różnych tam stanowisk szli na wojnę i nagle robili rzeczy, o których by w życiu nie pomyśleli że będą je robić. Mordowali, gwałcili, torturowali ludzi. Musiało to z nich wyjść gdzieś a wyszło akurat w taki sposób.

O: Będziemy kończyć.

P: Tak, dobra.

O: Jesteśmy zmęczeni. Czy nasz gość jest usytasfakcjonowany? [zapewne objaw owego zmęczenia]

P: (A) Tak ja bardzo dziękuję i jestem szczęśliwa że mogłam porozmawiać. Mam nadzieję że to pomoże i mnie i tym którzy będą czytali transkrypt z sesji. (G) I nawet słuchali! (A) Tak. (G) Cieszycie się towarzysze?

O: Odwiedzaj nas czasami.

P: (A) Mogę?

O: A wy podyskutujcie sobie bez nas, bo dobrze wam idzie. Koniec. Dobranoc.

P: Adios. (A) Bardzo dziękuję. Dobranoc. (G) Do następnego.

Pomóż i udostępnij na Facebook!