Menu

Sesja 54/12/01/10

Styczeń 12, 2010 - Sesje 2009/10

SESJA ARCHIWALNA -> Przeczytaj Wstęp do Transgresji

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


P – pytanie
O – odpowiedź

O: Witamy.

P: Dobry wieczór. Możesz coś powiedzieć na próbę?

O: Mówimy coś na próbę.

P: Na początek chciałem zadać techniczne pytanie. Czy ****** jest na tyle zaufaną osobą żeby powierzyć jej przepisywanie sesji?

O: Wasz wybór. Koniec.

P: A masz jakieś przeciwwskazania co do tej osoby? Tak jak mówiłeś żeby pytać się o to czy dana osoba może uczestniczyć w sesji tak i o to chcieliśmy zapytać.

O: To co innego. Koniec.

P: No bo tak się zastanawiam – nie mamy ludzi. Potrzebujemy więcej osób ale jak je znaleźć. Możesz coś doradzić? Mamy czekać czy co?

O: Spotkać się, pogadać.

P: No dobrze. Chciałem teraz zapytać o ten dziwaczny sen, który opowiadałem łącznikowi. Ten który miałem jakieś dwie czy trzy noce po tym jak przeprowadziliśmy sesję, ten z nieznajomym.

[Treść snu]

Miałem sen, zakrawający na złudzenie rzeczywistości. Udałem się do starego domu, gdzieś w środku lasu. Była to stara budowla, przypominająca zamki z XIX wieku. Wieczorem siedliśmy w dużej kuchni, znajdującej się w pół piwnicy, przypominającej kuchnie dla służby. Była tam duża ława i dwie ławki. Przyszedł do nas pewien nieznajomy, bardzo uprzejmy i przyjacielsko nastawiony. Nie potrafię opisać jego wyglądu, pamiętam jedynie że był odziany w długą, ciemną szatę i kaptur.

Przygotowałem mu herbatę i usiadłem razem z nim do stołu. Wcześniej sprawdziłem bardzo dokładnie tylne wejście do kuchni, które było zasłonięte potężnymi stalowymi drzwiami z wieloma zamkami. W jakiś sposób wiedziałem że stamtąd zawsze nadchodzi niebezpieczeństwo i że trzeba pilnować aby zamek zawsze był zamknięty.

Zaczęliśmy rozmawiać. Nieznajomy popijając herbatę zadawał wiele pytań dotyczących ludzkiej natury oraz emocji jakie odczuwamy. Dobrze pamiętam jedno z pytań, które dotyczyło jakiejś przykładowej kłótni rodziców z mojego dzieciństwa. Interesowały go emocje oraz panująca wtedy atmosfera. Większość rozmowy dotyczyła właśnie takich tematów, jednak nie pamiętam jej.

W pewnym momencie poczułem silny niepokój. Poderwałem się gwałtownie od stołu i podbiegłem do drzwi. Z przerażeniem zobaczyłem że zamek jest otwarty. Zdenerwowałem się, bo pamiętałem że sam go zamykałem. W jakiś sposób wiedziałem że i tak już za późno. Nieznajomy postawił kubek i stwierdził że i tak już nic nie poradzimy bo już tu są. Chwyciłem stalową klamkę i pociągnąłem ciężkie drzwi otwierając je. Za nimi był ciemny kamienny korytarz. Tuż przed progiem stało około pięciu małych postaci. Miały ok. 130-150cm wzrostu. Widziałem jedynie ich zarysy ponieważ znajdowali się w mroku. Czułem całkowitą pustkę w tych postaciach, co dodatkowo mnie przeraziło.

Kiedy otwierałem drzwi nie czułem nic poza złością na siebie że nie byłem wystarczająco ostrożny. Kiedy już je otwarłem i spojrzałem na postaci ogarnął mnie paraliżujący, paniczny wręcz strach, który wywołał bardzo głęboki i szybki oddech. Poczułem że tracę świadomość tamtego miejsca. Obudziłem się dzięki bardzo szybkiemu oddechowi.

O: To pytaj.

P: To był tylko sen czy odzwierciedlenie jakiś wydarzeń?

O: Odzwierciedlenie ale czy to ważne dla Ciebie?

P: Interesujące o tyle że było bardzo silne w doznaniach. Interesująca jest również ta postać zadająca pytania.

O: Zielony. Koniec.

P: Ale kiedy je zadawał, kiedy rozmawialiśmy to nie odczuwałem żadnych negatywnych emocji.

O: Nie było negatywnych intencji.

P: To była po prostu rozmowa?

O: Ta sama frakcja co rozmówca poprzedni [chodzi o rozmowę z sesji 54]. Koniec.

P: To jest to dość ciekawa sprawa, która nawiązuje do tego przedsięwzięcia. Jakie informacje chciał pozyskać? To miało związek z tamtą sesją?

O: Też.

P: Chciał sprawdzić co i jak?

O: Mniej więcej.

P: Dobra a ci szarzy? Nie mieli z nim związku?

O: Mieli.

P: Oni byli z nim?

O: Nie.

P: Mieli przerwać rozmowę?

O: Coś w tym stylu.

P: A co reprezentują drzwi? To jakaś furtka w podświadomości?

O: To też ma związek z niektórymi pytaniami o to jak wygląda polowanie Zielonych. Mimo że nie jesteście ich świadomi, posiadacie system obronny przed takimi atakami. Koniec.

P: Aha. A to moje przebudzenie było tym systemem?

O: Nie koniecznie.

P: To dlaczego tak gwałtowne się przebudziłem?

O: Sygnał że został sforsowany twój system. Koniec.

P: I postanowiłem się obudzić?

O: Przerwanie kontaktu. Koniec.

P: Nasz ostatni rozmówca stwierdził że kiedy jacyś Zieloni będą zjadać ludzkie produkty emocjonalne, to będą również pochłaniać wiedzę, którą my będziemy poszerzać. Czy są już jacyś Zieloni, którzy zmienili przez to swój tok myślenia?

O: Tak.

P: Aha…

O: Przykładem jest ta frakcja. Koniec.

P: Oni zaczęli się tak zachowywać przez to że podjedli trochę takich postaw?

O: Mniej więcej.

P: Rozumiem. Chciałem teraz porozmawiać o ostatniej sesji. Skąd takie intensywne ruchy łącznika podczas jej przeprowadzania?

O: Dyskomfort tamtej świadomość uwięzionej w ograniczonej obudowie. Koniec.

P: Teraz przeskoczę trochę w inne miejsce ale odpowiedz. Czy znałem łącznika już wcześniej?

O: Wszystko wyłoniło się z Jedności. Koniec.

P: Katar przeszkadza ci mówić?

O: Tak.

P: A dasz radę?

O: Dajemy.

P: Ja rozumiem że wszystko wyłoniło się z Jedności, tylko patrząc z mojej perspektywy…

O: Wibracje waszych sygnatur miały i mają i będą miały interakcje w iluzji waszego czasu. Koniec.

P: Dobrze. Tamten Zielony powiedział o Pierzastym Wężu. Miał na myśli swoją rasę czy konkretnie siebie?

O: Siebie.

P: Łącznik powiedział że widział tam również mnie. Dobrze zinterpretował ten obraz?

O: Widział twoją twarz więc trudno to inaczej zinterpretować. Koniec.

P: No to w naszej iluzji czasu żyłem wtedy jako mieszkaniec Ameryki Środkowej i miałem taką samą twarz?

O: Nie.

P: On ją po prostu pamięta?

O: Nie było to dokładne odwzorowanie. Chodziło o wibracje. Koniec.

P: A czy to tam miałem z nim pierwszy kontakt?

O: Nie.

P: Jeszcze wcześniej?

O: Tak.

P: Kiedy?

O: Nieistotne.

P: Po prostu interesuje mnie moment w którym zacząłem z nim współpracować.

O: Nie ma takiego momentu. Koniec.

P: Czyli dopiero teraz?

O: Nie a jednocześnie tak, bo nie ma nic poza teraz. W waszej iluzji czasu nie da się też określić momentu początkowego. Koniec.

P: No dobra. Wróćmy do tamtej rozmowy. Jego pierwszy zwrot w moją stronę dał wrażenie że lekko gardzi tą całą sytuacją i mną. Był mocno niezadowolony z tej rozmowy. Jak to określisz? Ty twierdziłeś że on chciał porozmawiać, że to zaplanował. On znów mówił że to ja chciałem porozmawiać.

O: A nie chciałeś?

P: Chciałem ale za twoją sugestią. Po twoim stwierdzeniu że to zaplanował.

O: Tak.

P: On natomiast sprawiał wrażenie że niechętnie to robi.

O: Natura.

P: I pomimo tego że znał niejako mnie wcześniej? Zdaje się traktować ludzi nadal z pewną pogardą mimo że ich nauczał ileś wieków temu.

O: Wtedy ty go wzywałeś padając na kolana. Koniec.

P: No rozumiem. Mity jednak mówią że przybył do ludzi aby nauczać ich rozwoju siebie, poznania siebie i porzucenia brutalnych ofiar. Robił to w tych samych intencjach co teraz?

O: Tak.

P: I to było od tamtych czasów, dla nas już starożytnych, jedno jego ciało? Jedno życie?

O: Tak.

P: To są tacy z lekka długowieczni porównując ich do ludzi.

O: Nie da się porównać.

P: Kiedyś stwierdziłeś że ich czas to również linia. Muszą się urodzić, żyć i umrzeć. Żyją liniowo i mają wiek. Chciałbym poznać rozbieżność między ich a naszym czasem. Gdzie różnica?

O: A czym jest czas?

P: Sposobem układania obserwacji w mózgu?

O: Dlaczego czas leci ci w ten sposób a dlaczego leciałby inaczej gdybyś wyruszył w kosmos? Działo by się to na tej samej płaszczyźnie a w ich przypadku mamy zupełnie inną fazę, inną fizykę. Nie da się porównać.

P: Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego inaczej by mijał czas w przestrzeni. Znam definicję dylatacji czasowej, jednak nie do końca pojmuję jej sedno. Wiem że to fakt, jednak nie wiem co wywołuje to że człowiekowi w przestrzeni czas płynie inaczej niż człowiekowi na planecie. Jego mózg ma mniej punktów odniesienia?

O: Wgłęb się w to. Nie jesteśmy nauczycielami podstaw fizyki. Koniec.

P: Ok, poczytam. Wracając do rozmowy. Powiedział że początkowo byli myśliwymi ale Nordycy, ci bardziej zaawansowani ludzie, zmusili ich do farmerstwa. Na czym polegało ich polowanie? Dla mnie myśliwy wypatruje ofiarę, łapie i zabija. Jak można polować nie zabijając? Co to za polowanie skoro ofiara nawet nie jest świadoma. Na co w takim razie polują?

O: Określone wibracje i sygnaturę energetyczną kompatybilną z ich własną w celu podniesienia własnego potencjału i mocy. Koniec.

P: Staram się to rozłożyć na bardziej ludzkie stwierdzenia.

O: Nie da się. Koniec.

P: [śmiech] Wiesz jak to brzmi? Polować na energię to można w Gwiezdnych Wojnach. Ja wiem że wyglądamy pewnie inaczej jeśli spojrzeć by na nas zmysłami o innych zakresach. Ludzkie emocje wytwarzają jakieś owoce, które oni zjadają?

O: Mniej więcej ale po co Ci to skoro tego i tak nie doświadczysz w formie jak oni?

P: Warto by zrozumieć zagadnienie w kontekście symbiozy o której on mówił. W taki sposób to nic nie zrozumiem i możemy porozmawiać o autobusie.

O: Pytaj dalej. Potem wrócę do tej rozmowy. Będziemy chcieli przekazać dziś coś do wszystkich. Koniec.

P: Dobrze. Wracając do rozmowy. On stwierdził że Nordycy funkcjonują w tej fazie jak my, działają w tym zakresie zmysłowym co my, no bo przecież to jeden genotyp. Tu się pojawia moje pytanie: W jaki sposób oni ich kontrolują aż tak mocno że nie mogą odlecieć w cholerę? Przecież nie mają łańcuchów na szyi.

O: Zbyt skomplikowane zależności.

P: Rozprostujesz je? Skoro ktoś mówi że nie może się stąd wydostać to dobrze wiedzieć czemu.

O: Po pierwsze kwestia pokarmu. Po drugie – tak zwanej religii choć niezbyt pasuje to tu słowo. Po trzecie – technologii. Po czwarte – tak im wygodnie. Koniec.

P: Tak wygodnie tej większości, która nie widzi problemu jak ten z którym rozmawialiśmy?

O: Tak.

P: No to jedźmy wstecz po twoich odpowiedziach. Technologia – nie dysponują nią aby podróżować na takie odległości?

O: Imperium.

P: Kontroluje wszystko dokoła i nie mają gdzie polecieć za bardzo?

O: Mniej więcej, no bo gdzie by mieli lecieć, czym się żywić? Koniec.

P: Jeśli to całe Imperium jest prawdziwe to pewnie jest ograniczone terytorialnie, więc uciekać poza jego obszar i podjadać co się da.

O: A co jest poza tym terytorium?

P: Reszta galaktyki.

O: A jak pokarm musi być konkretny?

P: Oni zostali tak wyhodowani żeby mogli jeść tylko ludzi?

O: Określone wibracje.

P: A to kwestia ewolucyjna czy tak ich ktoś zrobił?

O: Po części jedno i drugie. Koniec.

P: Więc jeśli po części to ewolucja to musieli rozwijać się obok takiego jak nasz gatunku.

O: Tak.

P: To było obok ludzi?

O: Nie konkretnie na Ziemi.

P: Dobrze. A ta ich planeta, system Zeta, jest na tyle blisko że podróż nie sprawia problemów?

O: Mówiliśmy już w jaki sposób odbywa się podróż.

P: Jakiś pojazd w formie myślowej.

O: Sam przeskok nie zabiera zbyt dużego czasu. Koniec.

P: Skoro nie zabiera to nie mogą gdzie indziej przeskoczyć? Muszą wiedzieć dokąd?

O: Wiedzieć ale pytamy się gdzie?

P: No wiem. Teraz następna z twoich odpowiedzi czyli religia. Tamten Zielony powiedział że oddają cześć jakiemuś bóstwu, które jest od nich potężniejsze a kiedyś było Nordykiem. Co się z nim stało że stał się tak potężny? Oświecił się?

O: Tak.

P: I zachciało mu się mieć gromadkę przedszkolaków? Czy może karmi się tym że oni go czczą?

O: Tak.

P: I narzuca im własną wolę łącząc ich w rój?

O: Tak.

P: A robi to tylko po to żeby go karmili?

O: Mniej więcej.

P: Ty stwierdziłeś kiedyś że to nadal jest Nordycki eksperyment. A to że zaczyna władać nimi jakieś bóstwo też jest częścią eksperymentu?

O: Nie.

P: I nie stanowi to powodu do zmartwień?

O: Nie do końca są świadomi. Koniec.

P: A to coś co sobie jaszczurkami rządzi ma jakieś zatargi do tego Imperium?

O: Czasem.

P: Więc może wykorzystać Zielonych.

O: Nie ma powodu.

P: Rozumiem. Teraz jeszcze kwestia Nordyków. Czy oni dysponują techniką pozwalającą na całkowitą kontrolę jaszczurek? Ich przepędzanie, atakowanie, widzenie?

O: Tak.

P: W jaki sposób stworzyli takie narzędzia?

O: Badania międzyfazowe. Zbyt skomplikowane i naprawdę nieistotne dla was. Koniec.

P: Ok., ok. Jeszcze jedno pytanie. Zielony stwierdził że i oni i Nordycy dali ludziom trochę własnych genów. Oni to zrobili w porozumieniu?

O: Zieloni nie tyle dali co Nordycy je wykorzystali. Koniec.

P: Czyli Nordycy chcieli stworzyć broń i wykorzystali jej genotyp nadając go ludziom?

O: Mniej więcej.

P: Czyli teraz z ludzi robią żołnierzy z odpowiednimi cechami zaczerpniętymi od Zielonych?

O: Coś w tym stylu.

P: Czyli ludzie z biegiem czasu zaczną…

O: Nie.

P: Skąd wiesz o co chciałem zapytać?

O: Nie wiemy.

P: Ludzie też zaczną karmić się emocjami?

O: Nie.

P: Wiec geny odpowiedzialne za co dostali ludzie? Jakie cechy mają zapewnić?

O: Agresję, zdolności adaptacyjne, zmysł taktyczny, posłuszeństwo, łatwość programowania. Koniec.

P: A żeby to pojąć potrzebuję pewnej informacji. W proporcjach jak wygląda długość życia takiego człowieka – Nordyka w stosunku do człowieka – Ziemianina?

O: Gdyby Nordyk przyleciał na Ziemię i żyłby w waszych warunkach, żyłby około 200 do 400 lat. Koniec.

P: Czyli oni tak powoli tworzą gatunki wyspecjalizowane do danych zadań?

O: Tak.

P: A robią to też z innymi?

O: Czasem.

P: I teraz wchodzi kwestia symbiozy. Ona jest faktycznie realna do zaistnienia?

O: Wszystko jest możliwe. Koniec.

P: Ona mogła by pokrzyżować tamte plany?

O: Nieskończenie wiele możliwości.

P: No wiem. Pytam no bo jeśli istnieje jakaś super wielka organizacja trzymająca w szachu każdego, to obojętne co by sobie Zieloni nie wymyślili to i tak tamci przylecą, zrobią bum i nie zostanie z nikogo nic.

O: To też jedna z możliwości. Koniec.

P: A gdyby w jakiś świadomy sposób ludzie dogadali się z Zielonymi i pozwolili na stworzenie hybrydy? To mogło by być zagrożeniem dla Nordyków?

O: Możliwe. Koniec.

P: Jeszcze jedno. On powiedział że mogą oczyszczać. Człowiek się zgadza na zjadanie a oni oczyszczają z przeszkadzających emocji. Mogę zaprosić takiego Zielonego na jedzonko? W trakcie medytacji zaprosić go żeby wyczyścił organizm z tego co zbędne a jemu potrzebne?

O: Teoretycznie.

P: Ale mogę trafić na złą jednostkę?

O: Można.

P: A jest sposób trafienia na dobrą?

O: Wykorzystaj obudowę przez która przemawiamy. Koniec.

P: Czyli mam o to poprosić łącznika?

O: Już mówiliśmy że niektórzy ludzi mają podobne zdolności. Koniec.

P: Jemu to zapewni jakieś korzyści?

O: W pewnym sensie.

P: No dobra. Jeszcze jedno pytanie, o transfer. Wspomniał że po swojej śmierci jego siostra dokonała transferu jego sygnatury do innego, ludzkiego ciała. Potem narzekał że transfer się nie udał, że nie mógł się udać. Przecież dysponowali odpowiednią wiedzą. Wiedzieli jakie będą konsekwencje.

O: Tak.

P: Nie mogli załadować tej świadomości do nowego jaszczurzego ciała? Czy może ten sposób jest bezowocny i potrzeba było czegoś nowego?

O: Bez [owocny].

P: Aha.

O: Chciał aby świadomość przetrwała niezależnie w jakiej formie. Koniec.

P: Kiedyś zapytałem cię o jego siostrę. Stwierdziłeś że nie ma jej w naszej rzeczywistości. On natomiast stwierdził że jest, że możemy się z nią skontaktować.

O: Nie mówił tak.

P: W takiej intencji zapytałem.

O: Pokazał że jest „tu” i tam stała.

P: Stała obok nas?

O: Tak.

P: Aha. A ona nadal istnieje jako jaszczurka?

O: Tak.

P: No to tyle w tej kwestii. Chciałeś coś powiedzieć do ludzi.

O: Coś jeszcze?

P: Pytania z forum padną następnym razem.

O: Chcieliśmy odnieść się do ostatniego wpisu łącznika na waszym tak zwanym blogu, jeśli możemy.

P: Pewnie, śmiało.

O: Oczywiście podpisujemy się pod jego słowami i stwierdzamy że łącznik jest na dobrej drodze i za jakiś czas nie będziemy potrzebni ale chcemy coś dopowiedzieć.

Być może nie do wszystkich trafiły słowa łącznika ale były bardzo ważne, także w kontekście tego projektu. Wiele spraw poruszanych jest tylko by zaspokoić waszą ciekawość. Nie mają głębszego znaczenia. Ekscytujecie się opowieściami, których nie jesteście w stanie doświadczyć ani nawet udowodnić ich prawdziwości. Zbytnie wnikanie w te sprawy prowadzi do deprecjacji przekazu, tak jak w tej sesji. Pytasz Grzegorzu o rzeczy, które cię ciekawią i z pewnością większość czytelników również ale co to wnosi do waszego życia? Odpowiedz.

P: Zadałem pytania ze względu na ostatnią sesję i tematy w niej poruszone. Patrząc z tej perspektywy to cała tamta sesja była niepotrzebna. Zdeprecjonowała esencje tego projektu i skierowała uwagę na tematy z pogranicza mocnej fantastyki. Po takiej rozmowie nie ma się co dziwić takim pytaniom.

O: Nie czynimy ci zarzutów.

P: Ja to wiem.

O: Mówimy o tym aby pamiętać, wyszukiwać w tym przekazie i każdym innym źródle tego co możecie wprowadzić we własne życie – doświadczyć. A problemy poruszane w tej sesji mogą być ciekawe ale niech nie przesłaniają oczu i nie odwracają uwagi od kroczenia w stronę poznania siebie. Wielu z waszych czytelników oczytanych jest w różnych źródłach, wy zresztą też. Czytacie, układacie swoją wizję świata. Niejako walczycie. Chcecie wiedzieć wszystko, uporządkować wszystko żeby miało porządek.

Konrad w rozmowie z jednym z czytelników zasugerował aby ten wyszedł ze swoich czterech ścian. I miał rację ale to można odnieść to większej ilości was. Poszukujecie czegoś ale nie znajdziecie tego będąc przytłoczonymi przez mnóstwo książek i zamknięci w czterech ścianach. Waszym celem powinno być poznanie was samych a tego nie dowiecie się z książek. Dowiecie się poprzez doświadczanie. Gwarantujemy że zrobienie po raz pierwszy w życiu jajecznicy, jest dużo bardziej wartościowe niż przeczytanie dziesięciu książek jakiś mędrców.

Wielu z was zaśmieca sobie umysł informacjami, które nie mają wpływu na wasze teraz. Nie tylko zaśmieca ale poświęca czas na ich rozwikływanie, komplikowanie zamiast iść na spacer do lasu.

Wasze obudowy narodziły się bez tej drukowanej wiedzy i gdy będziecie kończyć z obudowy korzystać, ta drukowana wiedza i tak wam się nie przyda. Nie mówimy by odrzucić to. Zachęcamy aby bardziej skupić się na własnym doświadczeniu, własnych odczuciach niż sugerować się opiniami innych. Chcemy zachęcić was abyście stanęli przed lustrem i zadali sobie pytanie „kim jestem?”. Koniec.

P: Zostawmy to bez komentarza. Dzięki na dziś. Do następnego razu.

Pomóż i udostępnij na Facebook!