Menu

Sesja 19/01/06/17

Czerwiec 1, 2017 - Sesje 2017

Sesja zapowiadała się jako standardowa, kontynuująca poprzednie zagadnienia. Oczywiście coraz częściej przeplata się temat „Muru”, na który trafia Asystent. Być może to wynik tego że nieuchronnie nasza praca zmierza w tę właśnie stronę? Być może wszystkie tematy miały doprowadzić nas do tego momentu, w którym nie będzie innej drogi? W którym nie pozostanie nic innego, jak tylko przez wspomniany mur się przebić? Powoli kończą się nam opcje „objazdów” i już wszystko czego nie dotkniemy, o co nie zaczniemy pytać, w mniejszym lub większym stopniu dotyka kłopotliwego obszaru, który przewija się przez większość sesji Transgresji oraz przez końcówkę starych sesji PA.
Poniższa sesja jeszcze bardziej przekonała mnie, że powyższe wnioski mogą być słuszne. Po jej zakończeniu (a także dziwnych zjawiskach jakie miały później miejsce) zdecydowaliśmy się zrobić pełny zlot naszej małej grupki (tak aby nikt nie uczestniczył zdalnie) i przeprowadzenie sesji, podczas której nie zawrócimy przed Murem…

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający (litery symbolizują inną, wypowiadającą się osobę z grona obecnych)
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

O: Witamy.

G: Dobry wieczór. Wszystko w porządku.

O: Powiedzmy.

G: A co jest nie tak?

O: Już wszystko w porządku.

G: Dobrze. Aneta czy chcesz coś poruszyć na początek czy mam przejść do swoich zagadnień?

A: Przejść do swoich, a właściwie do naszych.

G: To ja najpierw pozwolę sobie wrócić do pewnego tematu. Sesja z 8 maja 2013 roku. Chciałem zapytać w pierwszej kolejności, dlaczego wtedy ta rozmowa przebiegała w nieco inny sposób. Używaliście nieco innej formy wypowiedzi niż zazwyczaj, niż do tego przywykliśmy.

O: Zawsze mówimy tak samo. Wy różnie słuchacie. Koniec.

G: Jednak momentami używacie języka bardziej przystępnego, a momentami jesteście mocno tajemniczy i wypowiadacie się nieco inaczej – tak jak wtedy. Wtedy wynikało to z długiej przerwy czy z jakiegoś efektu, który chcieliście osiągnąć?

O: Błędne rozumienie naszej natury. Nic nie chcemy osiągać w danej chwili.

G: No dobrze, to spróbuję z nieco innej strony. Co oznacza określenie „Jesteśmy tym co nastanie, kiedy wszystko już było”?

O: Dlatego iż nasze istnienie z perspektywy Waszej świadomości ciągłości istnienia, wykracza poza granicę cykliczności bytów na Waszej płaszczyźnie wszechświata.

G: Ale jednocześnie… albo może zaraz. Na tej samej sesji powiedziałeś też coś takiego: „Wówczas na pewno nas usłyszysz. Nawet nie wiesz jak mocno potrafimy krzyczeć. W waszej perspektywie czasu, sześć stuleci temu znaliśmy takiego człowieka, który usłyszał jak potrafimy krzyczeć”. O kim mówiłeś?

[Długa cisza. Zebranie się do odpowiedzi sprawia mu trudność.]

O: Nie jest wskazane aby odpowiadać na to pytanie. Koniec.

A: Dlaczego?

O: Gdyż zbliżamy się do muru. Koniec.

G: O rany, znowu?

A: No to będzie temat na drugą część.

G: To po co o tym wspomnieliście wtedy? No po co, skoro przybliża Was to do muru?!

O: Nie my! Koniec. Następny temat. Koniec

G: Mam do Ciebie pytanie o pewien sen. Opowiadałem go Konradowi. Jest związany z jakimiś wydarzeniami czy jest to po prostu sen? Sen i cała jego otoczka rano, trochę niezwykła. Mówiłem mu o śnie, w którym wychodzę po schodach z pewną grupą ludzi. Kierujemy się na antresolę czegoś, co przypomina bardzo stary budynek, cały z drewna, jakiegoś parlamentu. Na ścianach wiszą obrazu, na drewnianych schodach miękka wykładzina. Wszystko skrzypi. Panuje półmrok. Czuję że ktoś za nami idzie. Jest w czarnym garniturze. Czuję go i obawiam się tego że za nami idzie. Czuję czy widzę, że jest pozbawiony twarzy. W miejscu twarzy po prostu jest ciemność, czarny cień. Początkowo bardzo się go boję, jednak on przechodzi obok mnie i kieruje się do pozostałych. W jakiś sposób czuję że muszę opuścić antresolę, więc wychodzę. Słyszę lub czuję krzyki, jakby on robił im krzywdę. Chwilę później czuję jakby był zaraz za mną. Włączam światło i odwracam się przeładowany strachem i ekscytacją. Kiedy mam już spojrzeć wprost na niego – budzę się.

Budzę się nie przerażony jak po złym koszmarze, tylko wręcz zadowolony jak po filmie, który świetnie trzymał w napięciu, co jest nieco dziwne. Co ciekawe, zaraz przed snem obudził mnie budzik do pracy, włączyłem drzemkę. Po jakiejś chwili, już przez sen, słyszę że dzwoni znów jednak nie ruszając się z miejsca uświadamiam sobie że ktoś go wyłączył. Po prostu przestał dzwonić, dzięki czemu momentalnie zasnąłem i mogło mi się przyśnić to co wyżej. Czy ja wyłączyłem go sam i po prostu tego nie pamiętam?

[Znów długo zbiera się do odpowiedzi.]

O: Zostało ci pozwolone abyś odczuł, bo nie można powiedzieć że zobaczył, na przebłysk karmienia się Twoją osobą, a budzik wyłączyłeś sam. Koniec.

G: Zrobiłem to w sposób wyjęty ze świadomego działania? Po to żebym mógł w spokoju to zobaczyć?

O: Zostało to tak zrobione, abyś mógł zapamiętam ten sen. Koniec.

G: Jest to bardzo ciekawe bo sama końcówka tego snu, moment kiedy jest już po wszystkim a ta postać stoi za mną i ja się odwracam włączając to jakieś symboliczne światło. We śnie strasznie się bałem tego kiedy go ujrzę a po przebudzeniu…czułem ekscytację. Pamiętam wtedy nawet co do siebie powiedziałem w myślach: „Łał! To było niezłe!”. Wręcz poczułem jakbym oglądał film, którego założeniem jest trzymać w napięciu, i który został zrealizowany perfekcyjnie. Czemu inni ludzie we śnie cierpieli?

O: Symbolika. Złudzenie większego niepokoju i strachu, poprzez krzywdzenie a właściwie jego świadomość. Świadomość krzywdzenia innych istot tobie podobnych.

[Każda wypowiedź sprawia mu dużą trudność.]

G: Nieuchronne pytanie: Dlaczego? Po co i kto? Czemu miałem to zapamiętać?

[Długa cisza.]

O: To wykracza ponad nas! Koniec.

[Zaczyna się wiercić, mówi jakby resztkami sił.]

G: Ten temat też powinniśmy zostawić?

O: Musicie podjąć decyzję. Powiemy więcej, ale będzie to miało chwilowy negatywny impakt emocjonalny dla łącznika. Koniec.

G: Zanotuje to. Wrócimy do tematu jeśli on, w świadomym stanie wyrazi na to zgodę.

O: Wyrazi. Koniec.

G: Teraz?

O: A my i tak wówczas zapytamy się Was o zgodę. Koniec.

[Słychać dziwne dźwięki z przedpokoju.]

A: Jestem przeciwna wywieraniu negatywnego wpływu na Konrada.

G: Podejmę decyzję na następnej sesji.

A: No mówię o chwili obecnej. Zastanawiam się nad jedną sprawą: Co by się stało jeśli jako grupa podejmiemy decyzję, że możecie bezpiecznie zbliżyć się do muru i poruszyć więcej z tych drażliwych tematów.

[Coś upadło, na nagraniu słychać trzask.]

O: Mówienie o tym zbliża nas do tego i stawia przed tą samą decyzją. Koniec.

A: Mam częściową odpowiedź. Grzesiek?

G: Ja to wiem. Tzn ja to doskonale czuję. Ja czuję co wtedy trzeba robić i jak to należy robić. Wybaczcie, nie umiem tego powiedzieć. Mimo wszystko przedyskutuję to z Konradem i przy następnym spotkaniu spróbujemy. Aneta prowadź rozmowę, muszę zrobić notatki.

A: Mam pytanie z trochę innej beczki. Co myślicie o przeprowadzeniu sesji na żywo, jak dawniej, z wybranymi uczestnikami z zewnętrz. To jest bezpieczne?

O: Stosunkowo. Koniec.

A: W takim razie… mówiłeś oczywiście że nie oceniasz, natomiast jak oceniasz naszą sprawność w przeprowadzeniu takiej selekcji uczestników?

O: Nisko. Koniec.

A: A jesteś w stanie jakoś pomóc? Coś podpowiedzieć? Tak aby móc zwiększyć bezpieczeństwo takiej otwartej sesji?

[Na nagraniu znów słychać trzaski i upadające przedmioty, w tle jego wypowiedzi.]

O: Nie. Koniec. [Zaczyna ciężej oddychać]

A: Więc musimy sami nad tym popracować. Grzesiek, skończyłeś?

G: Tak, tak. Będziemy krążyć wokół pewnych zagadnień ale postaram się tak to wyczuć, żeby nie zbliżyć Cię do muru. W starych sesjach praktykowaliśmy wspólną medytację, w której to Ty pomagałeś przed sesją. Prowadziłeś tak, abyśmy mogli poruszać cięższe tematy. Pamiętam nawet jak pewnego razu Aneta mówiła że czuła się dzięki temu znacznie lepiej. Spokojniej.

A: Potwierdzam.

G: Czy tego typu wstęp do naszej wspólnej rozmowy, do cięższej sesji z tematami „około murowymi”, byłby pomocny? Czy jesteś w stanie przygotować nas do takiej sesji?

O: Jest taka możliwość. Koniec.

G: Odsuńmy się więc od newralgicznych tematów. Powiedz co mielibyśmy zrobić? Jak mamy się przygotować przed taką rozmową.

O: Otworzyć się na wiele możliwości.

[Na nagraniu słychać wiele upadających przedmiotów i dźwięki podobne do próby włamania się przez drzwi wejściowe do mieszkania. Dźwięki już wcześniej rozpraszały uczestników sesji ale ignorowaliśmy je lub przynajmniej próbowaliśmy, choć było to dość przerażające…]

G: Co się dzieje?! Co tam się dzieje?!

O: Musimy obudzić łącznika.

 

Po wybudzeniu i zwiadzie w przedpokoju okazało się, że drzwi od szafy przesuwnej samoczynnie (tak, tak, wiem jak to brzmi) otwierały się…zrzucając różne przedmioty, które to te drzwi blokowały, z półek w szafie! Szczerze mówiąc aby to zaistniało potrzebna była siła, pchająca te drzwi (normalnie by się po prostu zablokowały o pudełka oraz inne klamoty w szafie). Było to tak dziwne zjawisko, że nawet nie próbowaliśmy się za długo nad nim zastanawiać. Fakt jest taki, że skutecznie przerwało sesję…

Pomóż i udostępnij na Facebook!