Menu

Sesja 16/03/04/17

Kwiecień 3, 2017 - Sesje 2017

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający (litery symbolizują inną, wypowiadającą się osobę z grona obecnych)
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

Witamy.

Dzień dobry. Czy po ostatnich ciekawych przejściach wprowadzenie przebiegło bez problemów?

W porządku. Koniec.

Powinniśmy unikać pytań kontrolnych dotyczących ostatniej sesji, czy nie będą dzisiaj stanowić jakiegoś problemu?

Wasz wybór.

A ze względu na stan Konrada i stabilność tej rozmowy? Będzie to miało jakiś wpływ?

Nie możemy Wam sugerować co macie robić. Koniec.

Aneta w takim razie masz jakieś pytania związane z ostatnią sesją?

(A) Nie. Tak jak rozmawialiśmy przed sesją, pewne pytania zostawimy na koniec. Natomiast zacząć możemy od tematu, który nie został skończony podczas ostatniej sesji. Tak się składa że jest to Twoje pytanie: Skąd u gatunku ludzkiego wrodzona skłonność do poszukiwania jakiś wyższych idei i wyższych sił np. bóstw, będących teoretyczną osią religii? Dosłownie jakbyśmy mieli w mózgu zaszczepiony jakiś moduł za to odpowiedzialny.

[Tak się składa że pytanie to padło przed przeczytaniem przez członków TL książki „Prawy Umysł” autorstwa Jonathana Haidta – zapewne teraz bym go nie zadał, bo sprawa ukazała mi się w nieco innym świetle po owej lekturze. Jak wszyscy „myśliciele” skupialiśmy się tak długo na obiekcie wiary, na jej przedmiocie a nie na jej aspektach społecznych i kwestiach pochodzenia. Nie na jej roli, tak głęboko zakorzenionej w naszej naturze – a jest to podstawowy błąd w rozważaniach nad jej „przydatnością” i obecnością w kulturze ludzkiej w ogóle.]

Kwestia ewolucyjna, posiadająca wiele powodów i zastosowań, między innymi możliwości funkcjonowania w perspektywie rychłej śmierci, czy też kwestia narzędzi i zdolności manualnych. Człowiek tworzył narzędzia i tak dalej. Sama idea tworzenia z czegoś, konstrukcji.

Chodzi o zdolność syntezowania różnych rzeczy w kwestii osiągnięcia jakiegoś celu? Tworzenie narzędzi. Ten sam mechanizm? Kreujemy narzędzie socjalno-psychologiczne.

Istota wyższa. Żeby coś stworzyć, trzeba wykonać akt tworzenia. Koniec.

Czyli po prostu analogia. W porządku.

(A) W takim razie jak ta idea odnosi się do „rychłej śmierci”? Przecież mogliśmy po prostu stwierdzić że teraz sobie żyjemy, później sobie umrzemy i nie ma co tego roztrząsać. Dlaczego nie w tym kierunku? Po co siły wyższe?

Nierozumienie procesów zachodzących. Wiele rzeczy tego typu było tłumaczone (i nadal jest) siłami wyższymi. Koniec.

To pytanie zadałem bez większego zastanowienia – to za bardzo złożony temat. On się średnio nadaje na sesje. To raczej pole do rozważań i dyskusji. Twoje pytania.

(A) W takim razie ja mam pytanie z pogranicza nauki i sc-fi. Ostatnio wiele się mówi o przebiegunowaniu magnetycznym Ziemi. Kiedy ono może nastąpić i jakie mogą być jego konsekwencje? W jego trakcie wszak osłabione będzie pole magnetyczne planety więc czy istnieje zagrożenie np. ze strony wiatru słonecznego? Czy może coś o czym w ogóle nie wiemy a co będzie miało na naszą technologię?

Proces jest długotrwały. Nie będzie dotyczył waszego życia. Koniec.

Ale samo zjawisko zagraża naszym rozwiązaniom technologicznym? Przykładowo elektryczności?

Samo zjawisko nie. Słabsza ochrona przed wiatrem słonecznym – tak. Koniec.

Rozumiem że naukowcy zdają sobie sprawę z tego zagrożenia. Trwają jakieś prace nad zabezpieczeniem się przed konsekwencjami?

Zagrożenie od strony Słońca jest cały czas, niezależnie od wielkości i siły pola magnetycznego. Jeśli po prostu Was trafi, będą problemy z urządzeniami elektronicznymi. Trwają pracę, część systemów już działa, łącznie z systemem wczesnego ostrzegania. Trwają prace i testy w zakresie szybkiego wyłączania całej sieci energetycznej. Koniec.

Rozumiem że wyłączona sieć w przypadku takiego zjawiska, pozwoli zminimalizować negatywne oddziaływanie?

Tak. Koniec.

(G) Trochę związane z elektrycznością ale nie z zagrożeniami. Właściwie z energetyką bardziej. Czy ludzkość zdecyduje się ostatecznie na korzystanie z reaktorów termojądrowych? Będzie to dla nas jakaś forma rewolucji w energetyce w przyszłości?

Nie. Koniec.

A wiąże się to…

Oczywiście mówimy „nie” w kategorii prawdopodobieństwa. Koniec.

Jasne. Na to prawdopodobieństwo wpływają koszty i kłopoty związane z budową czy pojawienie się lepszej alternatywy?

Lepsza alternatywa. Ponad to będzie silniej wykorzystywana energia odnawialna. Koniec.

A w dalszej perspektywie? Co będzie dla nas źródłem energii?

W jak dalszej?

O rany…sto, dwieście, trzysta lat?

Elektrownie orbitalne i wiatr słoneczny. Koniec.

Elektrownie orbitalne będą związane z pozyskiwaniem energii ze światła słonecznego?

I promieniowania. Koniec.

A ewentualne pojawienie się w naszym układzie jakiejś innej cywilizacji może wpłynąć na przejęcie jakiejś innej technologii?

Jest to możliwe ale nie przejęcie. Koniec.

No nie przejęcie w sposób przez nas rozumiany. A te źródła energii w dalszej perspektywie, o której sobie tutaj fantazjujemy, będą nadal związane z jej przesyłaniem za pomocą ruchu elektronów? To nadal będzie elektryczność w naszym rozumieniu?

Chodzi Ci o źródło zasilania urządzeń?

Tak. Czy taka elektrownia orbitalna będzie przekazywać energię do sieci tak, jak dzieje się to obecnie? We współczesnych czasach wszystko działa na prąd, dzięki przepływowi elektronów.

W tym kontekście tak ale istnieją inne formy i też będą stosowane. Koniec.

W jaki sposób zamknąć obieg aby przekazać energię z elektrowni znajdującej się na orbicie, do sieci energetycznej? Ludzkość stworzy bezprzewodowy system przesyłania energii elektrycznej?

Tak. Koniec.

To ciekawe. Dla mnie w tym temacie tyle. Aneta?

(A) Może zbudujemy taki przetwornik?

(G) I co my z tym zrobimy?

(A) Opatentujemy!

Zanim zacznie być stosowana, patent wygaśnie. Koniec. Szkoda energii poświęconej na taki projekt. Koniec.

Momentami szacujesz coś i opowiadasz o przyszłości. Bawmy się dalej. Kiedy przestaniemy korzystać z przesyłania energii za pomocą prądu elektrycznego?

Moglibyśmy powiedzieć Ci abyś wybrał liczbę od 1 do nieskończoności, następnie odniesiemy się do tej wersji przyszłości, po czym określimy ten rok. Koniec.

Od czego zależy to że czasami bez zająknięcia odnosicie się do przyszłości i opowiadacie o niej a momentami odpowiadacie tak jak teraz. Z czego to wynika?

Z doświadczenia przebywania w ciele łącznika i możliwości rozumienia pewnych emocji i uczuć. Kiedy określamy daty wykorzystujemy uczucie litości względem Was. Koniec.

Towarzyszą temu takie emocje, które u Konrada reprezentują litość, tak?

Tak. W rozumieniu takim że my wyrażamy tą emocję mówiąc Wam, szacując ten przedział. Robimy to wówczas z… uznajemy że jest to dla Was ważne. Koniec.

(A) Chciałam wiedzieć czy uznajecie że to dla nas ważne czy że nam się to takie wydaje? Te konkretne informacje, którymi się podzielicie, mogą nam jakoś pomóc czy coś w tym stylu?

Uważamy że Wasz gatunek – co jest zrozumiałe przez pewne ograniczenia – posiada ogromną chęć zdobywania tego typu informacji. Nie ważne jak bardzo są one niepewne lub jak bardzo ograniczona jest możliwość szacunku. W ramach zaspokojenia tych oczekiwań, tego typu deklaracje z naszych ust padały. Koniec.

Rozumiem, że wybierając którymi informacjami się podzielić, wybierałeś najbardziej prawdopodobną ścieżkę przyszłości, tak?

Mniej więcej. Koniec.

W trakcie Twojej wypowiedzi pojawiło się pewne pytanie, związane z o wiele wcześniejszymi sesjami. Powiedziałeś kiedyś że po innej rasie, od której pochodzimy pośrednio, odziedziczyliśmy swoją skłonność do eksperymentowania, prowadzenia badań, dociekania. Czy inne gatunki podobne naszym, te mieszkające na innych planetach gdzieś w naszej części galaktyki, cechują się mniejszą wrodzoną ciekawością?

Bardzo niesprecyzowane pytanie.

Spróbuję inaczej – czy istnieje, wśród gatunków podobnych ludziom, które to zamieszkują inne światy w naszej „okolicy”, różny poziom tego co moglibyśmy nazwać ciekawością i skłonnością do poszukiwania wiedzy i przeprowadzania badań?

Tak. Koniec.

Czy nasza, ludzka ciekawość i skłonność do analizowania wszystkiego, badania i sprawdzania, która to przejawia się już od maleńkości, faktycznie bierze się w jakiś sposób z genów, jakie mogliśmy otrzymać?

Po części tak. Koniec.

A biorąc pod rozważania rasę A i rasę B. U jednej czynniki środowiskowe wykreowały wzmożoną ciekawość i potrzebę analizowania, a u drugiej środowisko było mniej agresywne i ewolucja potoczyła się inaczej. Ma to bezpośredni wpływ na szybkość rozwoju cywilizacyjnego?

Może mieć. Koniec.

Z mojej strony na razie tyle.

Ciekawość może też prowadzić do zachowań ryzykownych i niebezpiecznych. Koniec.

No tak. Opowiadałeś nam kiedyś historię o pewnej cywilizacji, która to za pomocą technologii doprowadziła do degradacji własnej planety. No może też ona prowadzi do wielu, z naszego punktu widzenia, niehumanitarnych zachowań. Z mojej strony tyle.

(A) Ja też nie mam pytań w tym temacie.

(G) Ja mam jeszcze dwa tematy ale przeplećmy to. Teraz Ty.

(A) Ja mam zupełnie z zupełnie innego obszaru pytanie. Ostatnio czytałam o ciekawym zjawisku: w Kazachstanie jest sobie wioska i w tej wioski dzieją się dziwne rzeczy. Mieszkańców męczą tajemnicze śpiączki, z których nikt nie jest w stanie ich obudzić. Objawy ustępują same, w ciągu kilku godzin lub dni. W ostatnich latach, z tego co czytałam, zanotowano ponad setkę przypadków tego zjawiska. Prowadzono szereg badań tych osób, które nie sprecyzowały co może być przyczyną. Zjawisko występuje tylko na jednym, konkretnym obszarze. Czym może być to spowodowane?

[Długa cisza]

Wybaczcie. Szukamy odpowiedniego słownictwa.

[Znów cisza]

Jest to oddziaływanie pozostałości tego, co znajduje się pod ziemią. Koniec.

A co takiego się tam znajduje?

Artefakty z czasów dawnych wojen. Koniec.

Masz przez to na myśli wojny sprzed czasów naszej cywilizacji?

Tak. Koniec.

Bardzo ciekawe. Kompletnie nie byłam przygotowana na taką odpowiedź. Naukowcy albo wojskowi mają świadomość  tego że coś się tam znajduje?

Nie. Koniec.

Czy ekspedycja ze sprzętem byłaby w stanie wykryć anomalię i doprowadzić do odkrycia tych artefaktów?

Byłoby trudno. Koniec.

To jest coś tak nietypowego? Jednocześnie coś po tak odległych czasach mają wpływ na jednostki…

Oddziałują na DNA. Koniec.

Jest to aktywne, one są cały czas jakoś zasilane, czy może pasywne? Poprzez właściwości materiału?

Bliżej B, jednakże w tego typu konstrukcjach krystalicznych, trudno to jednoznacznie zdefiniować. Koniec.

(G) Takie konstrukcje pobierają jakąś formę energii do zasilania siebie z otoczenia? Nie potrzebują zewnętrznego zasilania?

W pewnym znaczeniu tak. Koniec.

Czemu byłoby ciężko je znaleźć? Po prostu fizyczna głębokość ich ukrycia czy może jakieś inne czynniki?

To bardzo małe i jest bardzo głęboko.

Celowo zostało umieszczone na takiej głębokości?

Tak. Koniec.

Jaka była intencja kogoś, kto ukrywał to tak głęboko?

Zabezpieczenie. Koniec.

Forma ochrony aby ktoś przekraczający dany teren uległ działaniu tego urządzenia?

Nie. Aby nie oddziaływał na nikogo. Koniec.

Rozumiem.

Dlatego został [niewyraźne nagranie]. Koniec.

(A) Jaki był w takim razie cel istnienia tego artefaktu?

Eksperymentalno-wojenny. Koniec.

Po prostu broń?

Raczej prototyp. Koniec.

Co w takim razie w pełni sprawny prototyp, a nie jego pozostałość z jaką tu mamy do czynienia, wywoływał u celu? Co ta broń miała robić?

Powodować trwałe zmiany w łańcuchach DNA, wśród dużych grup istot. Koniec.

Co doprowadziło do tego że został zniszczony i zakopany. Ktoś przegrał i zrobili to przeciwnicy czy może sami twórcy stwierdzili że jest to zbyt niebezpieczne i konieczne jest zniszczenie i zakopanie.

(A) Właśnie, dlaczego zakopanie a nie zniszczenie?

(G) Nie no powiedział że zostało zniszczone a to jest jakaś pozostałość.

Nie zostało zniszczone. Zostało zabezpieczone i wwiercone w Ziemię. Zabezpieczenia przestały działać z uwagi na upływ czasu i procesy rozkładowe. Nie funkcjonowało prawidłowo. Brak pełnej kontroli nad urządzeniem. Technologie krystaliczne są bardzo trudne w obsłudze, szczególne tak skomplikowane jak ten artefakt. Koniec.

(A) Przecież jeśli coś jest zbudowane i ma szanse zadziałać źle albo na szkodę, to wiadomo że z dużą dozą prawdopodobieństwa zadziała właśnie na szkodę. Dlaczego w takim razie twórcy zabezpieczyli ten obiekt zamiast go zniszczyć? Ktoś liczył że wróci do tego i rozpocznie badania ponownie?

Tak.

Więc co się stało w międzyczasie? Utracono odpowiednią wiedzę o jego lokalizacji?

Jak wiecie zniknęła cywilizacja. Koniec.

To była cywilizacja z czasów Atlantydy?

Tak.

Była to cywilizacja nazywana właśnie „Atlantydą” czy ich przeciwnik?

Antagonista. Koniec.

A powiedz – kiedyś co prawda o tym rozmawialiśmy ale nie wiem czy wchodziliśmy w to tak głęboko – technologia kryształów została im przekazana przez kogoś czy sami w taki sposób się rozwinęli? Tak jak my obecnie.

Przekazana. Koniec.

Organota?

Ci. Dlatego już nie przekazują. Prowadzi to do destrukcji. Eksperyment tak jak mówiliśmy. Koniec.

Czyli teraz jest podchodzenie ostrożniej.

Doświadczenie właśnie z tamtego okresu pokazuje, żeby robić to dużo ostrożniej. Koniec.

Czyli oni zdają sobie sprawę z tego że gdyby pojawili się za szybko, gdyby ludzkość uświadomiła sobie że oficjalnie istnieje inna cywilizacja pozaziemska, to zrobiłby się tutaj lekko mówiąc „bałagan”?

Tak. Koniec.

A czy obecna technologia, którą dysponujemy – ta „codzienna”, ta z której korzystamy każdego dnia – również pochodzi w jakiś sposób spoza naszych kręgów czy jest może czysto ludzkim tworem?

W główniej mierze jest Wasza, z inspiracjami. Koniec.

(A) Jesteś w stanie powiedzieć, który z naszych tworów cywilizacyjnych jest najmocniej inspirowany wpływami zewnętrznymi?

Trudne do sklasyfikowania. Koniec.

(G) Przepraszam że się wtrącę ale na logikę to ciężko określić. Nawet jeśli w stworzeniu przykładowo tranzystora, ktoś pomagał, to czy wszystko co zawiera ten tranzystor nie jest już naszym tworem?

(A) Nie no jasne. Równie dobrze ktoś mógł zostać zainspirowany do stworzenia koła zębatego. W każdym razie śmiało wracając do wioski w Kazachstanie: czy nasza „codzienna” technologia pozwala na zabezpieczenie się przed tym artefaktem?

Tak. Koniec.

I co to jest?

Na przykład samochód. Koniec.

Czyli przykładowo Klatka Faradaya?

Nie.

To co związanego z samochodem wpływa na niwelowanie wpływu?

Możliwość oddalenia się z tego miejsca.

Aleś Ty dzisiaj żartobliwy! No to może sprecyzuje. Czy istnieje jakiś środek chroniący, który by pozwolił na przebywanie nad tym artefaktem, całkowicie niwelując jego wpływ?

Tak. Koniec.

A co to takiego?

Nie możemy odpowiedzieć na to pytanie. Koniec.

Dlaczego?

Dysponujecie czymś ale nie znacie możliwości wykorzystania tego w tym konkretnym aspekcie, dlatego nie możemy ujawnić. Koniec.

(G) A widzisz! Nie wpadliśmy na to sami, dlatego to by było nie fair play.

(A) Przecież i tak tego nie wykorzystamy bo tam nie pojedziemy!

Z uwagi na Twoje tendencje do możliwych przyszłych wyjazdów w poszukiwaniu starożytnych artefaktów, byłaby to informacja nie fair play.

(A) A taki był dobry plan.

(G) Jeszcze by się okazało że cuda puszką Coli zdziałasz.

(A) Jeszcze jedno ostatnie pytanie w tym zakresie. Dlaczego uważasz że to byłoby nie fair, gdybyś nam powiedział o tym materiale?

(G) A pamiętasz jak było dawno temu o czytaniu w myślach? Że mógłby to zrobić ale łącznik by jeszcze „podpatrzył” jak a tego nie może umieć, bo nie nauczył się tego sam jako człowiek. Albo inaczej – przypomnij sobie zasadę nie ingerowania ze Star Treka.

(A) No dobrze ale też samodzielnie nie dotarliśmy do tego że tam jest jakiś artefakt.

(G) Pojmuję to jako informację a nie jakąś zdolność, którą mogę wykorzystać do różnych celów.

(A) To trochę śliskie rozumowanie.

(G) Informacja o tym że gdzieś pod ziemią, w Kazachstanie, istnieje jakieś stare urządzenie, które robi fiku miku mieszkańcom okolicy ma na nasze życie taki sam wpływ, jak informacja o tym że Jezus był Rzymianinem – czyli żaden. A jakaś zdolność już może wpłynąć na Twoje życie i otoczenie.

(A) Nie do końca, bo kto mi w cokolwiek uwierzy. Jak Wy to widzicie?

(G) Powie że nie widzi bo ma oczy zamknięte.

My nie mamy oczu. Kwestia fair play jest bardzo skomplikowana. To że z Wami rozmawiamy, jest samo w sobie pewną formą pogwałcenia pewnych reguł. Dlatego nasze możliwości są w pewnych sprawach ograniczone, bo mówiąc w sposób bardzo prosty, pewne kwestie są dla nas jak uderzenie w mur przy ogromnej prędkości. Trudno zdefiniować w waszym języku pewne rzeczy, pewne sytuacje, pewne byty, pewną relację, która panuje w naszym nazwijmy to kontinuum. Po prostu pewnych rzeczy nie możemy zrobić bo są nad nami inni. Koniec.

Czyli macie też swój świat rządzących reguł, zakazów i zezwoleń, tak?

Nie jest to skodyfikowane jasno. Koniec.

A w ogóle jakoś jest? Mówiłeś też o tym kiedyś, że czasem coś można robić a czasem nie.

Nie jest to skodyfikowane gdyż aby coś skodyfikować należy posługiwać się językiem. My takiego nie mamy. Komunikacja przebiega w innej formie. Ograniczeniami są pewne formuły konstrukcji rzeczywistości. Koniec.

No domyślam się że jakieś zasady nie wynikają z tego że ktoś tak sobie wymyślił, tylko z tego że pewni ludzie, którzy Cię słuchają mogą się zmienić a to zmienia w jakieś formie inną…rzeczywistość? Choć cały czas mi się przewija przez myśl, nie wiem czemu, że mur, o którym wspominasz, to jakieś ograniczenia stworzone przez samych ludzi. Nie umiem tego ująć w słowa.

Często tak jest jednakże nie zawsze. Na przykład nie możemy teraz wyjąć papierosa z Twojej paczki papierosów i zapalić go w powietrzu, nawet jeśli jesteśmy w stanie tego dokonać, to nie możemy tego zrobić bo zaburzyłoby to prawa waszego fizycznego świata. Koniec.

(A) W takim razie pomóż mi zrozumieć. Co Was powstrzymuje konkretnie? Jest to jakiś system etyki, który został przyjęty i w związku z którym postępujecie, czy może jakiś system konsekwencji, z którymi możecie się spotkać za zrobienie czegoś? Co jest w tym momencie największym ograniczeniem?

Z pewnością karą mogłoby być regularne słuchanie i odpowiedzi na pytania Was.

Aż tak cierpisz podczas rozmów z nami?!

Bycie zamkniętym w bardzo ograniczonym organizmie. A odpowiadając poważnie – trudno uchwycić to w jakichkolwiek słowach, bo zadając pytanie sugerujesz się ludzkimi doświadczeniami społecznymi, a nie da się tego w sposób jednoznaczny porównać. Koniec.

(G) A w ogromnym uproszczeniu mojego umysłu – jest sobie jakaś grupa istot – jeszcze raz podkreślę że to jedynie uproszczenie, symboliczny model – Jest COŚ co sobie wymyśliło jakąś grę i zasady jakie w niej panują a następnie bawi się wewnątrz tej rzeczywistości. Są tu konkretne prawa fizyki, zasady, biologia i tak dalej. To wszystko funkcjonuje tutaj…

Wyciągnęliśmy kartę „idziesz do więzienia” i tak oto rozmawiamy z Wami. Koniec. Żart. Koniec.

A to nie jest tak że wy nie jesteście stąd ale wbijacie się do nie swojej gry? Do świata, który wymyślili sobie ludzie i bardzo mocno tego pilnują (to ten mur, o który się rozbijacie) a Wy pokazujecie że jest jeszcze coś innego? Ci ludzie są w tej grze bo chcieli w niej być. Chcieli żyć według tych zasad bo tak to COŚ, ta zbiorowość zdecydowała, więc ona nie chce żeby na razie ktoś tu przyłaził i psuł zabawę. Ona nie chce wiedzieć (choć na innym poziomie wie) że to tylko zasady i reguły a Wy tu majstrujecie jakąś furtką. Przebijacie się przez firewalla?

Nie ma ludzi, nie ma nas. To zbyt duże uproszczenie a jednocześnie ogromna komplikacja. Jeśli chcesz tak to rozumować, niech będzie. I tu też pojawia się mur w odpowiedzi na to pytanie, o rzeczach o których mówiłeś. O system wierzeń ludzi.

Tak myślałem…

Jeśli wy bardziej się otworzycie i skonstruujecie odpowiednie pytania, tak aby móc zrozumieć nas jako istoty, nas jako zjawisko, wówczas te konwersacje będą dużo głębsze. A tymczasem zbliżamy się do końca. Koniec.

(A) W takim razie mogę zadać na koniec jedno pytanie intymne?

Wiemy jakie to pytanie ale prosimy.

Czy Wasz, nazwijmy to byt, pozwala Wam odczuwać coś w rodzaju emocji? Jesteście w stanie się bać, być przerażeni lub czymś się radować? Odczuwacie coś w rodzaju emocji?

Tak, „odczuwamy” – możemy tak to nazwać choć nie do końca to odpowiednie określenie – ale jest tego niewiele z uwagi na, nazwijmy to „ewolucję”. Są jednakże istoty „równe” lub „wyższe” nam, które są bardziej „emocjonalne”. Koniec.

Nadal jest dla mnie zagadką to, że wspominaliście kiedyś o tym, że jesteście częścią umysłu Konrada, że może się z tego wykrystalizować osobowość a teraz znów, że jesteście czymś w ogóle innym, co żyje w jakiejś swojej, innej od naszej rzeczywistości. Rozumiem że nie ma tu rozbieżności?

Nie widzimy żadnej.

Aha. Jak były problemy w rozmowach o „fenomenach NASA” i w późniejszych sesjach, to wspomniałeś że tak naprawdę to my musimy przepracować coś. Że kiedy będziemy w stanie sami coś przyjmować, to wtedy przestanie sprawiać to kłopot. Stąd też moja wcześniejsza konkluzja że jest to trochę walka z samymi ludźmi, z nami samymi.

Dzisiaj daliśmy Wam wskazówkę. Chcemy zwrócić uwagę Ci – jeśli przeanalizujesz dokładnie wszystko o czym mówiliśmy, opis nas samych jest jednoznaczny. W początkowych naszych spotkaniach, z uwagi na brak otwartości pewnej i na wewnętrzny mur, nasza wylewność w opisie nas musiała być mocno ograniczona. Koniec. Żegnamy.

Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!