Menu

Sesja 17/24/04/17

Kwiecień 17, 2017 - Sesje 2017

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający (litery symbolizują inną, wypowiadającą się osobę z grona obecnych)
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

O: Witamy.

A: Dobry wieczór.

G: Dzisiaj jakiś tryb błyskawiczny.

O: Dobre przygotowanie łącznika. Koniec.

G: No to fajnie. A wiąże się to też z tym, że przeprowadzamy sesje regularnie?

O: Nie. Koniec.

G: Aha. Okej. Dobra. Czy ktoś pisze na klawiaturze?

A: Tak, ja. Już przestaję.

G: Okej. Pytam, bo dość głośno było słychać. Dobra.

A: Przepraszam, u mnie nic.

G: Spoko, spoko. Okej. Chciałbym zacząć od ciekawego snu Konrada, o którym mi opowiadał kilka dni temu, o którym teraz rozmawialiśmy z Anetą. Powiedz nam, skąd ten sen? Czy zostało mu coś pokazane przez kogoś, czy zobaczył jakieś możliwe drogi tego, co może być?

O: Jak już kiedyś mówiliśmy, w trakcie snu możliwe jest dostrzeżenie różnych przebłysków, klatek, alternatywnych rzeczywistości czy czasu. W tym przypadku sytuacja, w której jego sen był ograniczony, pozwoliła nam na pamiętanie tego rodzaju snu. Koniec.

G: A co masz na myśli, że jego sen był ograniczony?

O: Trwał trzy godziny. Koniec.

G: Aha, i to pozwoliło wam zapamiętać, co mu się śniło, tak?

O: Jemu osobiście zapamiętać. Masz wiele snów podczas spania i większości nie pamiętasz. W tym przypadku obudził się akurat po tym śnie, który odcisnął się w jego pamięci. Koniec.

G: A powiedz, ponieważ on w tym śnie przeżywał jakieś też osobiste jakby rzeczy, to znaczy była tam jakaś historia, która jego dotyczyła – czy była to czysta fantazja, czy coś więcej?

O: Mieszanka wspomnień, fantazji i przebłysków klatek. Koniec.

G: Okej, a czy jego wizja dotycząca ludzi żyjących w przyszłości dość dalekiej, bo odległej o sześćset lat, jest mocno prawdopodobna, czyli ludzie, którzy doprowadzą własny gatunek do stanu bardzo poważnych modyfikacji po to, aby faktycznie dążyć do takiego piękna, które oni tak nazywają, kategoryzują?

O: Mieliśmy tam trzy przebłyski. Pierwszy przebłysk zmieszany z [niewyraźne] i z rzeczywistością obecną, kiedy z perspektywy własnego osiedla widział gołym okiem wyraźne, duże księżyce Jowisza. Był to przebłysk jednej z alternatyw przyszłości, gdzie istnieją osiedla na jednym księżycu Jowisza. Koniec.

G: I w jednym z tych przebłysków on widział siebie będącego tam, czy po prostu tą scenę?

O: Część sceny nieba widzianego z tamtej perspektywy. Kolejna sytuacja – mamy dwie alternatywne historie – odczucia co do wieku i zaistnienia były błędne. Nie były one równoległe, ale alternatywne. W jednej widział Ziemię zniszczoną i odbudowywanie cywilizacji, w drugiej – scenariusz stałego rozwoju. Koniec.

G: A scenariusz stałego rozwoju to była ta wizja, w której jemu kojarzyli się ludzie jako eksploratorzy, pełni takiego zapału do odkrywania nowych rzeczy, czy ci drudzy ludzie, którzy kojarzyli mu się z kimś pięknym, ale bardzo okrutnym?

O: Ci drudzy. Koniec.

G: Aha, to jest wizja rozwoju? Okej. A wizje tej bazy jakby pełnej tych ludzi chętnych eksploracji, to była fantazja?

O: Nie była pełna. Były pojedyncze jednostki, którzy eksplorowali stare miejsca w poszukiwaniu swojej historii, a przede wszystkim fantów. Koniec.

G: Artefaktów, powiedziałeś?

O: Fantów i artefaktów. Koniec.

G: Mhm.

A: Mogę mieć pytanie?

G: Pewnie, no.

A: Ja mam pytanie, jak właściwie dochodzi do realizacji – z naszego punktu widzenia materialnej realizacji którejś z wizji alternatywnych przyszłości. Mam na myśli to, że mówisz o dwóch różnych wątkach, które są mniej więcej jakoś tam prawdopodobne, że prawdopodobnie zaistnieją. A jakie działania mają wpływ na realizację, taką fizyczną, tych alternatywnych wizji?

O: Po pierwsze – to nie jest tak, że prawdopodobnie zaistnieją. One już istnieją. Obie. I nieskończenie więcej w tej właśnie chwili. Po drugie, to poszczególne decyzje, które są w nieskończonej ilości, w każdej sekundzie… Nie starczy życia łącznika, aby w waszym języku wyprowadzić pełną analizę. Koniec.

A: Zaraz. Czyli to w jakimś przybliżeniu wygląda tak, że ja jako ja jestem tutaj i postrzegam to, co postrzegam, ale równocześnie jest jakieś nieskończenie wiele kopii mnie, które się realizują jakoś inaczej, i to wszystko się jakoś rozpączkowuje w różne strony? I cały czas powstają… znaczy nie powstają, raczej realizują się różne inne alternatywy gdzieś „indziej”?

O: Nie realizują się. Po prostu są. I ty nie postrzegasz. Doznajesz iluzji postrzegania liniowego, przyczynowo-skutkowego. Koniec.

G: Mnie się,  Aneta, zawsze kojarzyło z taką sytuacją, bo to też jest jakieś uproszczone i liniowe, ale jakbyś miała taśmę filmową. W danym momencie widzisz tylko to, co świeci się przez jedną klatkę, ale one wszystkie są. Tylko tu masz taką taśmę…

A: Tak…

G: …wielowymiarową, we wszystkie strony.

A: Tak, ja to mniej więcej tak samo jakoś czuję, natomiast to, co mnie ciekawi konkretnie, to to, czy – że tak powiem – mogę się ja jako „ja tu i teraz” jak gdyby zsynchronizować z jakąś, no nie wiem, absurdalnie odległą rzeczywistością, w której też jakaś „ja” istnieje, i do tej rzeczywistości „przeskoczyć”? Czy taka możliwość fizycznie w ogóle istnieje, bo się nagle zaciekawiłam?

G: Ale… to ty jesteś tutaj. Jesteś po prostu. Tamte rzeczy wszystkie są, nie ma gdzie przeskakiwać. Wiesz.

A: No dobrze, ale na przykład równie dobrze ja jako ja żyję sobie w tej chwili na przykład w jakiejś Warszawie, która wygląda zupełnie inaczej, nie wiem, jak z jakiegoś innego filmu. Czy można sobie do tej rzeczywistości „przeskoczyć”?

O: Nie da się przeskoczyć. Z twojej perspektywy istnieje tylko twoja rzeczywistość tu i teraz, i nie złamiesz tej perspektywy. Wszystko, co jest inne, istnieje w potencjale. To tak, jak z pytaniem, gdzie jest piłka na boisku. Tak samo: gdzie jest Aneta. Piłka jest tam, gdzie ją widzimy, mimo że jest wszędzie. Ale jak już ją zobaczymy, to ona tam jest. Gdzie jest Aneta? Czujesz, że jesteś tu i teraz, to tu i teraz jesteś. Koniec.

A: Dobrze, muszę to przemyśleć, na razie nie mam więcej pytań. Grzesiu?

G: No ja tylko takie jedno. Bo – o to już kiedyś pytaliśmy dość niedawno, rozmawialiśmy – niemniej jednak czasami mówisz nam pewne rzeczy dotyczące naszej przyszłości bardziej prawdopodobnej, istotnej dla nas. Mówiłeś to chyba ostatnio nawet, że są pewne rzeczy, które z jakiegoś powodu są dla nas istotne i wyjawisz te informacje dotyczące jakiejś tam bardzo prawdopodobnej wersji przyszłości. Czy robisz to… czy to jest jakieś sprzężenie zwrotne, że dzięki temu, że to mówisz, to to jest bardziej prawdopodobne, że właśnie tak będzie? Czy ponieważ wywołuje w nas jakiś wpływ? Czy, ponieważ znając nas w taki zwykły już, behawioralny sposób, jesteś w stanie bardzo szybko przeanalizować wybory, jakich będziemy dokonywać, i dzięki temu wybrać tę najbardziej prawdopodobną wersję, która się wydarzy?

O: Wyobraź sobie, że ktoś z ósmego piętra wyrzuca… zrzucił butelkę z oranżadą w dół. I kiedy jest ona na wysokości czwartego piętra, ja wam mówię, że przyszłość prawdopodobna jest taka, że rozbije się ona o grunt. Możemy, biorąc pod uwagę wydarzenia w tej linii czasu, przewidzieć pewne rzeczy. Jeśli powiemy, że po dwóch sekundach ten człowiek napije się z tej butelki, która w tym momencie jest na wysokości czwartego piętra, to mimo iż istnieje taka możliwość, jest ona mało prawdopodobna, biorąc pod uwagę wydarzenie zaistniałe z waszej perspektywy czasu sprzed chwili, kiedy to mówiliśmy. Koniec.

G: Okej. Zrozumiałem. Ty masz Aneta jakieś pytanie do tego?

A: Na razie nie.

G: Dobra. Wrócę jeszcze na momencik do tego snu. Rozumiem, że im coś jest dalej w naszej perspektywie czasu, więcej lat nas dzieli od „teraz” do jakiejś rzeczy tudzież wydarzenia, o którym chcemy rozmawiać, tym trudniej jest to prawdopodobieństwo określić, bo zbyt wiele rzeczy może się wydarzyć. Dobrze rozumiem? Bo zbyt wiele zmiennych, węzełków czy rozjazdów kolejowych – jak można takiej metafory użyć – jest po drodze? Dobrze to rozumiem, że dla ciebie im dalej zadawalibyśmy ci bardziej konkretne pytania dotyczące dalszych wydarzeń, tym ciężej byłoby to prawdopodobieństwo określić, tak?

O: Można tak powiedzieć. Koniec.

G: Okej. A biorąc… A zakładając na chwilkę, że ścieżka, której przebłysk miał Konrad, wydarza się… To jest założenie, służące tylko naszej tutaj debacie ciekawej – że ta linia czasowa faktycznie ma miejsce. Albo co więcej, przenieśmy się tam, to się już wydarzyło, tak to wygląda, mamy stały rozwój na Ziemi, nie było żadnego kataklizmu… Co doprowadza do sytuacji takiej, w której gatunek ludzki zmienił się w tak wyrachowany twór, który decyduje faktycznie o tym, co uznaje za piękne, a co nie, i to zachowuje lub niszczy? O ile dobrze Konrad to odczuł we śnie. Dlaczego tacy się staliśmy?

O: Istnieje wiele dróg ku temu. Koniec.

G: A czy w jakiś sposób wpływ na to miało upodabnianie się do kogoś?

O: Zarówno droga zewnętrzna, z ingerencją jak i bez może prowadzić do takiego stanu. Koniec.

G: Mhm. Ale jednocześnie też wspominałeś, że jest duże prawdopodobieństwo, że ta ingerencja nastąpi, a raczej ujawnienie ludziom obecności czyjejś nastąpi w niedługim czasie. Znaczy, niedługim… no, za życia naszego, jak się uda. Więc ta ingerencja się wydaje bardzo prawdopodobna. Ale okej. W tym temacie to dla mnie tyle. Aneta, teraz ty.

A: Ja na ten temat też teraz nie mam pytań. Tak jak wspominałam, muszę sobie przetrawić kwestię tego wszystkiego, co się dzieje teraz i do czego nie mam dostępu, a równocześnie jakoś to powiązać z różnym prawdopodobieństwem rzeczy, które się dzieją. Wiem, że to jest kwestia, która się plącze z wolną wolą, z wyborami, z różnymi takimi rzeczami, ale tak czy owak muszę to sobie przetrawić. Czy w ogóle wolna wola istnieje, czy nie istnieje w tym kontekście. Tak więc na razie pytań nie mam.

G: Ale nie w tym kontekście, tylko dalej, po prostu inne twoje pytania. Inne tematy.

A: Aha. Dobrze. No więc ja bym w tym momencie zmieniła temat w zasadzie całkowicie. Jeżeli można, jeżeli nie masz już pytań.

G: Mhm.

A: Otóż na poprzedniej sesji rozmawialiśmy o ciekawym przedcywilizacyjnym artefakcie w wiosce w Kazachstanie, który powoduje te dziwne śpiączki. Otóż ja mam pytanie, czy u nas na Ziemi jest więcej takich aktywnych artefaktów z czasów przedcywilizacyjnych?

O: One nie są przedcywilizacyjne. Koniec.

A: Mówiąc „przedcywilizacyjne” mam na myśli to, że to są artefakty sprzed, czy też raczej spoza wiedzy historycznej na temat naszej cywilizacji, jaką posiadamy.

O: Jest więcej. Koniec.

A: Aha. A w takim razie rozumiem, że w różnych częściach świata one też mogą powodować jakieś nietypowe fenomeny lokalne, tak?

O: Może się tak zdarzyć. Koniec.

A: A czy istnieją takie artefakty, które nie tylko są destrukcyjne, jak w Kazachstanie, ale wręcz przeciwnie, czy istnieją takie, które wywierają wpływ dobroczynny na ludzi albo na środowisko?

O: Tak. Koniec.

A: Dobrze. Mam dużo pytań takich typu „czy”. Otóż, czy istnieją artefakty, które są tak zminiaturyzowane, że nie jesteśmy w stanie ich rozpoznać gołym okiem, nawet gdybyśmy je znaleźli w jakiś sposób? Nie wiem, w glebie?

O: Tak. Koniec.

A: Dobrze. To w takim razie teraz będzie coś „trudniejszego”, bo… Coś takiego mi przyszło do głowy, no zupełnie od czapy. Wchodzimy w sferę fantazji. Otóż, czy na Ziemi istnieje coś takiego, jak artefakty, ja bym to nazwała „międzywymiarowe” w takim sensie, że my dostrzegamy jako ludzie trzy wymiary przestrzenne, natomiast być może one posiadają jakieś inne, nie wiem, niedostrzegalne przez nas wymiary, i tylko te wymiary są „aktywne”?

O: Oczywiście tak. Koniec.

A: Łał.

G: Ale to wynika samo z siebie, bo kiedyś rozmawialiśmy też… Znaczy może nie samo z siebie, ale rozmawialiśmy też nawet o tym, w jaki sposób może ktoś się przedostawać przez nasze zabezpieczenia lub budynki w sposób dla nas dziwny lub niezrozumiały. I też rozmawialiśmy na temat tego, że przecież to są wszystko konstrukcje zbudowane z naszej perspektywy, z naszego pojmowania czy rozumowania tego. W innych wymiarach mogą wyglądać kompletnie inaczej, mogą… Znaczy to to jest taka już moja interpretacja – mogą być „dziurawe”, „nieszczelne”, nie wiem, jak to nazwać. Więc tutaj jakby ktoś stworzył taki przedmiot… Zresztą wydaje mi się, że my sami też tacy jesteśmy. Widzimy tylko to, co jesteśmy w stanie u siebie zobaczyć. A pewnie w innych wymiarach inaczej odciskamy się na nich, inaczej wyglądamy.

A: Prawdopodobnie tak. Być może my tworzymy…

O: Różnego rodzaju promieniowanie przenika przez część materiałów, a przez niektóre nie. Taka zagwozdka. Koniec.

G: I faktycznie zagwozdka, bo cisza!

[śmiech]

A: Znaczy zagwozdka nie, tylko próbowałam się po prostu do tego jakoś odnieść…

G: Ale chodzi ci o promieniowanie dotyczące tych artefaktów? Tego dotyczyło, czy tego, co ja mówiłem?

A: A pytasz mnie, czy Asystenta?

G: Nie, Asystenta.

O: Ogólnie, jak można dostrzec pewne aspekty, o których mówimy, zjawiskach fizycznych, które na was oddziałują. Koniec.

G: Czy ty jesteś… Czy jesteś w stanie nam powiedzieć o jakimś materiale, za pomocą którego możemy zobaczyć coś, czego normalnie nie widzimy? Bo przepuści on jakieś promieniowanie, albo skupi, albo uwydatni, nie wiem, jak to nazwać.

O: Poczytaj. Koniec.

G: Hm. Okej.

A: Gdzie?

G: Albo może jakaś odrobinka jeszcze, jedna wskazówka, która by pozwoliła, nie wiem, coś, co się łącznik z czymś spotkał, słowo, określenie, cokolwiek…

A: Podpowiedź…

O: Jest wiele tego typu sytuacji. Na przykład promieniowanie gamma.

G: No, też o tym pomyślałem.

O: …Promieniowanie rentgenowskie. Koniec.

G: No, choćby zdjęcia galaktyk zrobione w innych spektrach pokazują kompletnie inne rzeczy, niż te, które widzimy.

O: Nie o tym do końca mówimy. Dlaczego przez niektóre materiały się nie przedostaje różnego rodzaju promieniowanie, a przez inne tak.

G: Długość fali?

O: I połączcie to wszystko z wymiarami. Z gęstościami. Koniec.

A: Pytanie typu fantastyka: jak na zdjęciu rentgenowskim wyglądałby Zielony?

O: Nie wyglądałby. Koniec.

A: Aha, czyli jest przezroczysty?

G: Nie ta „długość fali” w cudzysłowie… [śmiech] Znaczy… Jakby to… Mam ułożone w głowie, ciężko powiedzieć, że to rozumiem, bo ja tego zapewne nie rozumiem, natomiast jakby rozumiem ideę tej długości fali i tego, dlaczego pewne rzeczy widzimy, nie widzimy, czemu ktoś w cudzysłowie może przez coś przechodzić, przez co my nie możemy, i tak dalej.

A: Ja to widzę jako specyficzne rzeczy w wyobraźni, ale nie umiem tego przełożyć na język w tej chwili.

G: No, dokładnie.

A: Dlatego siedzę cicho.

G: No… Ja mam z innej beczki pytanie… Może nie z innej, może dotyczy gęstości czy jak to tam nazwać… I może to pytanie się wyda strasznie głupie w tym momencie… Dlaczego ty z nami rozmawiasz?

O: A dlaczego Aneta rozmawia ze swoimi kotami?

G: A jeszcze bardziej głupie wrażenie to pytanie wywołuje, bo miałem wrażenie, jakbym pytał sam siebie. [cisza] Powiedziałeś kiedyś, i ostatnio też o tym rozmawialiśmy, że jesteś kimś tam, później kimś tam, co się wiązało oczywiście z tym, że musiałeś dobierać określenia do naszego poziomu w rozmowie. Ale kiedyś też powiedziałeś, że to, co w przekazie pani Laury Jadczyk u Kasjopejan… Oni określili, że są tak naprawdę ludźmi, ale kiedyś. Z naszego punktu widzenia kiedyś. Są ludźmi, ale w tym, co my byśmy nazwali bardzo daleką przyszłością. Czy ty też jesteś „nami kiedyś”? A twoja rzeczywistość to jest nasze środowisko „kiedyś”? Albo „wcześniej”?

O: Jesteśmy wami kiedyś. Dawno temu. Ale przede wszystkim teraz. Koniec. 

G: „Dawno temu” jest zaskakującą odpowiedzią, bo raczej bym się spodziewał, że bardzo daleko w przód. Chociaż to może być i bez różnicy. [cisza] Powiedziałeś kiedyś, że jak będziemy z tobą dłużej rozmawiać, to ci się wykształci ego.

O: [niewyraźnie] duży album ze zdjęciami… 

G: Mógłbyś zacząć jeszcze raz wypowiedź, bo mi przerwało troszeczkę?

O: Wyobraź sobie duży album ze zdjęciami całego twojego życia. I dla nas w naszym albumie jedno zdjęcie… Jedno zdjęcie w całym wielkim albumie określa wszystko, czym byliście i będziecie. Koniec. 

A: No ale my tego niestety nie pamiętamy. I nie mamy takiej świadomości, jesteśmy ograniczeni jako ludzie.

G: „Wszystko, czym byliśmy i czym będziemy” nie w wąskim zakresie naszego tu pojedynczego życia? Ty mówisz tu ogólnie, tak? Wykraczając już poza to konkretne życie tu, teraz, moje, w moim ciele?

O: Tak. Koniec.

G: Czy jest to coś… I tu następuje to takie miłe i niemiłe uczucie. Miłe, bo się to ma w głowie, a niemiłe, bo nie umie się tego wypowiedzieć. To trochę po omacku może. Będę zadawał te pytania, bo chce sobie coś sam poukładać. Powiedziałeś, że jak będziesz z nami dużo rozmawiał, to ci się wykształtuje ego, wykreuje ego. Potem powiedziałeś, że już żyjesz jakby… Ostatnio, że żyjesz w jakiejś rzeczywistości, w której też obowiązują reguły. Ale przecież ty się w niej nie narodziłeś przez rozmowy z nami. Co miałeś wtedy na myśli mówiąc, że wykreuje się jakieś ego? W tych rozmowach tylko? Chodziło o to, że w tych rozmowach przejawiasz jakieś ego? I w końcu…

O: W naszym kontinuum nie istnieje odpowiednik waszego ego. Wykrystalizowanie sobie pewnych cech w pozornym toku konwersacji z wami jako istotami niższego rzędu dodaje do puli doświadczeń. To doświadczenie, dlatego tego typu kontakty mają miejsce, miały i będą miały. I teraz najlepsze w tym wszystkim: rozmawiamy ze sobą, ponieważ istnieje taka możliwość, że mogą zaistnieć takie istoty, jak wy ludzie na planecie, którą nazywacie Ziemią, i mogą zaistnieć takie nieistoty, jak my – i mogę się ze sobą komunikować. Istnieje taka możliwość, a jeśli istnieje możliwość, to musi zaistnieć. Koniec.

G: Prawo Murphy’ego?

O: Nie, po prostu wszystko, co może się stać, już się stało, staje się i będzie się stawać, bo wszystko po prostu jest. Koniec.

G: Rozumiem, że wykreowanie tych cech sprawia, że jak na twoje kontinuum jesteś dość specyficzny. Tylko w takim razie…

O: Jesteśmy i nie jesteśmy. Tak po prostu już jest.

G: A… Dobrze. Kiedyś rozmawialiśmy odnośnie przyszłości, przeszłości i tego, że to wszystko przypomina taką dużą konstrukcję. Każdy element musi być na swoim miejscu żeby inny, w tym co nazywamy przyszłością też pozostawał na swoim miejscu. To jest połączone jak przęsło mostu. I czasem odnoszę wrażenie, że przez te rozmowy… że te rozmowy w ogóle doprowadzają do tego faktu, że my istniejemy i że ty istniejesz. Bo one są. To, że ty rozmawiasz z nami, sprawia, że my jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, a to, że my z tobą, sprawia, że ty tam jesteś taki, jaki jesteś.

O: Upraszczanie, ale w pewnym sensie może tak być.

G: Sam fakt, że ja to muszę mówić, ubierać w słowa to, co mi się pojawia w głowie, już bardzo dużo treści odcina i upraszcza, ale się nie da inaczej tutaj.

A: A ja mam troszeczkę związane pytanie dotyczące ciągu przyczynowo-skutkowego. Otóż zazwyczaj wedle naszego postrzegania czasu, powiedzmy, ja zdałam egzamin na coś, bo się do tego egzaminu nauczyłam. Ale, czy możliwe jest, że tak naprawdę równie dobrze można powiedzieć, że w ogóle nauczyłam się czegoś, bo istnieje fakt zdania egzaminu gdzieś tam w przyszłości przeze mnie?

O: Przyczyna rodzi skutek tak samo, jak skutek rodzi przyczynę. Już o tym mówiliśmy. Koniec.

A: A tak, rzeczywiście, właśnie sobie przypomniałam. Mówiliśmy i nawet rysowaliśmy sobie te strzałki symbolizujące linie czasowe. No dobrze. To… Grześku? Masz pytania?

G: Przepraszam. Ja się zanurzyłem w odczuwaniu tych różnych rzeczy, o których mówimy. Znaczy no… Ciężko mi teraz wyjaśnić. Ciężko mi z tego wyjąć jakieś pytania, bo bardziej mi poznikały pytania i odpowiedzi.

A: A ja przez chwilę mówiłam do kotów, ponieważ je absolutnie uwielbiam 😉

G: Czy z naszej perspektywy, bardzo uproszczonej, bardzo upraszczając, to my chcieliśmy z tobą porozmawiać, czy ty z nami? Czy nie da się w ogóle tego rozdzielić?

O: Rozdzielenie będzie niemożliwe. Koniec.

G: Tak czułem.

A: A w jakim kierunku zmierza ta nietypowa acz fascynująca relacja?

O: Do unicestwienia w waszym wymiarze i w waszym postrzeganiu czasu. Koniec.

G: W sensie że będziemy se gadać aż do śmierci? 🙂

O: W sensie że na pewno kiedyś umrzecie i na pewno wówczas w tej formie rozmawiać nie będziemy. Koniec.

G: No tak.

A: Ale czy będziemy rozmawiać w innej formie i w innych postaciach i w innych konfiguracjach?

O: Może już rozmawiamy. Koniec.

A: O, to fascynujące. Chciałabym to zobaczyć.

G: Chciałoby się rzec – niesamowite. A teraz…

O: Nie jesteśmy pewni, czy byś tego chciała. Mogłabyś zobaczyć Anetę patrzącą w wielką kulę, magiczną wielką kulę, i mówiącą do niej, a w kuli po drugiej stronie siedzi przed komputerem inna Aneta, z kotem patrzącym się na nią z półki. Koniec.

G: Hehe.

A: A to ciekawe. I nawet zabawne. Podoba mi się [śmiech]

G: A komu tak bardzo zależy na tym, albo dlaczego, żeby pilnować, aby takie kontakty nie były za częste, aby nie wykraczały poza… Abyś ty nie robił rzeczy, których my nie możemy robić. Kto tego pilnuje i po co? Tego fair play? Czy to ja sam tego pilnuję z innej perspektywy? [cisza] „Mistrz gry”?

A: Czy jak gdyby wszystko „samo” się pilnuje?

O: Bo takie są zasady. I zasady mają same w sobie moc twórczą. Analogia do Matrixa i agentów. Wynikali z zasad, ale pewne zasady tworzyły różne emanacje. Koniec.

A: A kto stworzył te zasady i czy ten ktoś też podlega jakimś innym, nadrzędnym zasadom?

G: Mi się wydaje, że to – przepraszam, że się wtrąciłem – ale mnie się, Aneta, wydaje, że sam… że tworzy… że te zasady stworzył sam fakt naszego tu istnienia i doświadczania tej… tych praw fizyki i tej rzeczywistości. Co z innej perspektywy mogłabyś nazwać świadomością zbiorową, ale w trochę… Ciężko mi to na słowa przekładać. Wydaje mi się, że to my to stworzyliśmy. Dlatego to my musimy chcieć pewne rzeczy robić, na przykład móc rozmawiać o fenomenach. Uwierzyć, że się da. Albo tak zmienić myślenie, żeby odcisnąć wpływ na zasady. Żeby się dało o tym rozmawiać, to my musimy chcieć o tym rozmawiać, bo to my je tworzymy.

A: Popieram, też mi się tak wydaje.

G: Stąd się biorą.

A: Ale nie wiem, czy to nie jest tylko jedna płaszczyzna zasad. Którą my jesteśmy w stanie pojąć.

G: Czy ten kierunek rozumowania albo doszukiwania… próby odczucia jest słuszny?

O: Aneta. Jaką znasz najmniejszą cząstkę materii?

A: W chwili obecnej, z tego, co pamiętam, fizyka za najmniejszą cząstkę uznaje kwark, ale podejrzewam, że to nie jest koniec.

O: Wyobraź sobie kwark, jeden z ich ogromnej ilości, które budują twojego paznokcia, i w tym kwarku zawarta jest cała wasza rzeczywistość i wszystkie inne. Tak to funkcjonuje. Koniec na dziś. Dobranoc.

A: Dzięki, dobranoc.

G: Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!