Menu

Sesja 15/06/03/17

Marzec 6, 2017 - Sesje 2017

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający (litery symbolizują inną, wypowiadającą się osobę z grona obecnych)
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

O: Ponownie się witamy.

G: Dzień dobry.

A: Cześć.

G: No. Samopoczucie Konrada w porządku?

O: Trudne do zweryfikowania. Koniec.

G: Dlaczego trudne, skoro jesteście wewnątrz?

O: Albo i nie jesteśmy. Koniec.

G: Okej. No to usuńmy drugą część pytania. Dlaczego trudne?

O: Bo trudno stwierdzić, czy w tym stanie jest jakiekolwiek samopoczucie. Koniec.

G: No dobra, jest to jakoś zrozumiała odpowiedź. Aneta, mam zaczynać, czy ty chcesz zaczynać?

A: Zacznij.

G: Okej. Chciałem cię zapytać o pewne przeżycie naszego znajomego – nie mówiłem o tym wcześniej Konradowi – chodzi o pewien sen. Albo raczej doświadczenie w trakcie snu. Jeden z naszych najstarszych czytelników, nasz wspólny znajomy, opowiadał o tym jak śniła mu się jakaś typowa fabuła, jak to we śnie, i nagle miał wrażenie, że ktoś wszystko zatrzymał, a zza różnych postaci zaczęła znikać sceneria. Pojawiły się inne postacie, jakby ingerujące w to wszystko, jakby to był sztuczny obraz. Jedna z tych postaci była bardzo zła, że doszło do tego, że on zobaczył to wszystko. I w momencie, jak do niego podeszła, to po prostu się obudził. Czy było to związane z faktyczną ingerencją w sen? Kiedy z powodu jakiegoś błędu on mógł zobaczyć projekcję tego snu i nagle ludzi… znaczy ludzi – postaci, które za tym stały? Czy to raczej fantazja?

O: Po części jedno i drugie. [dziwne dudnienie i szmery] Koniec.

G: A w takim razie co sprawiło, że doszło do takiego incydentu? Że, zamiast ten sen być kontynuowany, to on zobaczył że się rozpada i że pod tym scenariuszem są inne postaci? Jak do tego doszło w ogóle? Towarzyszyły temu nawet fizjologiczne doznania, czy fizyczne, jak to nazwać, że nagle z pozycji pionowej, którą miał we śnie, poczuł, że po prostu leży lub jest zawieszony, ale poziomo.

O: Przebudzenie w trakcie snu. Ingerencja tego, o czym nie możemy mówić. [zmienionym, chwiejnym głosem] Zmieńcie temat, bo odpływamy. Koniec.

[ogólne zdziwienie]

G: Dobrze, zmieniamy temat. Odbijamy w inną stronę w takim razie. Może nieco bardziej przyziemną, czyli polityka. Powiedz, czy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją w obecnym układzie, w obecnej sytuacji, istnieje jakieś porozumienie, a te różne spory są tylko teatralne dla opinii publicznej, czy faktycznie nie mogą się ze sobą po prostu porozumieć?

[długa przerwa]

O: Interesy geopolityczne. Wybaczcie. Koniec.

A: Mamy kończyć sesję? Czy coś się dzieje?

O: Próbujemy opanować sytuację. Koniec.

G: Ja nawet nie wiedziałem, że takie pytanie może to wywołać, ponieważ w jego opowieści były to postacie zwykłych szaraków, nic nadzwyczajnego, stąd taki temat, który miał być dość luźny i…

O: Koniec!

A: Możemy jakoś pomóc?

O: Nie.

[głuchy stuk, jakby ciężkiego upadającego przedmiotu]

A: Co mamy zrobić?

O: Następne pytanie.

G: Aneta, masz coś z innej beczki?

A: Z tego, co patrzę, to akurat mam praktycznie wyłącznie pytania dotyczące…

G: Dobra. Dobra.

A: To może EVP? Czy temat EVP jest bezpieczny?

O: Zwykle zakłócenia i próba doszukania się wyrazów i głosów. W bardzo rzadkich przypadkach „błędy Matrixu”. Możliwe też odbieranie fal radiowych, zagubionych pojedynczych. Nie jest to temat warty głębszej uwagi. Koniec.

A: Dziękuję, to nie mam więcej pytań na ten temat.

[Nadal panuje dziwna konsternacja i szukanie pytań zastępczych. Konrad się wierci i odpowiada niewyraźnie, z wysiłkiem.]

G: Ja chciałem zapytać o EMDrive. Czy faktycznie jest to rodzaj napędu, który sprawi, że dokonamy pewnego przełomu w lotach kosmicznych, czy jednak jest to nadal zwykły, konwencjonalny napęd, który w wielkiej mierze nie zrewolucjonizuje naszych lotów kosmicznych?

O: Międzyplanetarne może zrewolucjonizować, w szczególności eksploatację asteroid i tym podobne. Koniec.

G: A czy faktycznie są jakieś szersze plany związane z wykorzystaniem tego napędu? Czy to na razie jest w powijakach, tak jak to się przedstawia opinii publicznej?

O: Są. Koniec.

G: Dobrze, a czy ludzkość w – może nie w tych najbardziej niejawnych sferach, ale czy te organizacje, nazwijmy to „bardziej publiczne”, typu NASA albo Chińska Agencja Kosmiczna, Europejska – czy te agencje pracują nad napędem pozwalającym podróżować międzygwiezdnie, do innych układów? Czy nawet ten temat jest niedotykany?

O: Jest dotykany. Koniec.

G: A o jakie zjawisko się opiera? Też o zaginanie czasoprzestrzeni?

O: Tak, też. Koniec.

G: W jakiej perspektywie czasowej ludzkość może skonstruować taki napęd samodzielnie? I czy to jest w ogóle możliwe, żebyśmy go zbudowali samodzielnie?

O: W zależności. Od stu do pięciuset lat. Koniec.

G: Strasznie interesujące! A niby z innego tematu, ale z tego samego, do tego wrócimy. Czy w układzie planetarnym, którym ostatnio chwaliła się NASA, istnieją jakieś formy życia, inteligentnego lub nie?

O: Tak.

G: A jakie to formy życia? Lub jakie są najbardziej zaawansowane formy życia?

O: Nieinteligentne. Z ciekawostek, o których już mówiliśmy wam – akurat natrafiliście na tę planetę. Mamy tam formy życia w postaci czegoś w rodzaju roślin, ale posiadających tkanki podobne do waszych mięśni i poruszające się. Takie chodzące drzewa z mięśni i czegoś w rodzaju liści. Koniec.

G: Mam teraz nieco dziwne pytanie, ale czy istnieją przypadki, w których to życie inteligentne wyewoluowało z czegoś, co według naszej klasyfikacji jest rośliną?

O: Te klasyfikacje nie odzwierciedlają odpowiednio wielu form życia. Podaj, co konkretnie wyróżnia roślinę. Koniec.

G: Ano, choćby brak centralnego układu nerwowego. Tylko że z drugiej strony wtedy nie powstanie inteligentne życie, więc… No dobra, trochę to jest bardziej skomplikowany temat. A czy w tym układzie planetarnym istnieją planety, na których bylibyśmy w stanie oddychać bez dodatkowych przyrządów? O podobnym składzie atmosfery?

O: Tak. Koniec.

G: Ile jest takich planet?

O: Jedna.

A: Czy NASA jest w stanie to odkryć posiadając obecne możliwości? Czy już to odkryła?

O: Jeszcze nie, ale odkryje. Koniec.

A: Ciekawa jestem, w jakiej hipotetycznej perspektywie czasowej NASA to odkryje.

O: Kilku lat. Koniec.

A: Cudownie, to przynajmniej tego dożyjemy.

G: [śmieje się] Dobra, pozostając w temacie eksploracji – na jakim etapie są przygotowania do wysłania człowieka na Marsa i – według ciebie – w jakiej perspektywie czasowej człowiek tam wyląduje? Znaczy „oficjalnie”, bo nieoficjalnie pewnie już wylądował.

O: Przed rokiem czterdziestym. Koniec.

G: Ooo! To już w ogóle niedaleko! Czy będzie to przypominało nasze pierwsze wyprawy na Księżyc, czyli dość okrojone w skali, czy jednak postęp pozwoli nam zrobić już bardziej zorganizowaną, obszerniejszą misję?

O: Pierwsze będą okrojone. Koniec.

G: A teraz już czysta fantastyka, puszczę kompletnie wodze fantazji. Czy będziemy jako ludzie próbowali uzdatnić atmosferę Marsa? Jest tam bardzo dużo wody.

O: Taka technologia to perspektywa dwóch-trzech stuleci. Koniec.

A: Skoro mowa o Marsie, to chciałam spytać, czym był dziwny obłok, który był obserwowany z Ziemi przez kilka miesięcy w roku 2012. Bardzo duży i osiągający wysokości paruset kilometrów, z tego co pamiętam. Co to było?

O: Pochodzenie geotermiczne. Koniec.

A: Okej.

G: Biotermiczne?

O: Geo…

G: Aha.

A: Geotermiczne.

G: Czy Mars posiada płynne jądro? Aktywne ruchowo?

O: Podobnie jak Ziemia. Koniec.

G: Okej. A to w takim razie teraz znowu troszeczkę dotknijmy fantastyki. Czy tą naszą eksplorację Układu Słonecznego, mówiłeś o tych dłuższych perspektywach, będziemy dokonywać sami pod obserwacją kogoś, kto to nadzoruje, czy we współpracy już z tą nacją, która to obserwuje? Jak sądzisz?

O: Najpierw sami, potem nie. Koniec.

G: Ale jednocześnie, skoro twierdziłeś że dożyję ujawnienia informacji o istnieniu życia pozaziemskiego, to jeśli w o wiele dłuższej perspektywie, na przykład kilkuset lat, będziemy eksplorować Układ Słoneczny, to posiadając już wiedzę o ich istnieniu? Tak więc nie będą wtedy w to ingerować? Dlatego będziemy robić to sami?

O: Nie.

[niewyraźne nagranie]

G: Czy uzyskamy informację o istnieniu innej inteligentnej cywilizacji na zasadzie takiej: „Ludzie, słuchajcie, ktoś taki jest i gdzieś sobie żyje” czy wprost, że ktoś taki jest tutaj, z nami? Blisko.

O: Stopniowo, od pierwszego.

G: Bardzo jestem ciekaw jak to wpłynie na sytuację geopolityczną, bo może być gorąco!

A: Ja nie mam pytań w temacie.

G: Mam takie pytanie teraz natury ewolucyjno-biologicznej. Skąd u gatunku ludzkiego tak duża skłonność – którą przejawiają również na przykład niektórzy czytelnicy naszej strony – do poszukiwania jakichś wyższych sił, wyższych idei, typu Bóg, religijność? Od pradawnych dziejów aż do dziś, jakbyśmy mieli zaszczepione w mózgu coś odpowiadające za takie poszukiwania. Czy jest to efekt zacofania jeszcze jak na dziś naszego gatunku? Tego że nie potrafimy stawić czoła  pewnym myślom czy faktom, czy jednak coś w naszym mózgu wyewoluowało w taki sposób, że skłania nas do tworzenia takich idei, systemów filozoficznych? Poszukiwań?

O: [chwiejnym głosem] Przepraszamy. Nie jest to wina tego pytania, ale musimy zakończyć.

 [Znów coś się dzieje z Konradem.]

G: Okej.

O: Dzieją się tu… rzeczy, których nie jesteśmy w stanie powstrzymać!

G: Dobrze, to w takim razie kończmy to szybko!

A: No nic, dziękujemy.

G: Wybudź Konrada bezpiecznie!

[Konrad budzi się dość gwałtownie, wydając dziwny dźwięk]

K: Jesteście tam?!

 

Komentarz:
Konrad obudził się przerażony, z nieprzyjemnym uczuciem czyjejś obecności. Duża dezorientacja, wywołana gwałtownym wyrwaniem ze snu ustępowała powoli i opornie. Po jakimś czasie uzasadnił że tak na prawdę kłopotliwym tematem nie była sprawa samego snu znajomego i postaci w niego ingerujących a raczej COŚ co sprawiło że ów znajomy się przebudził i zapamiętał fikcyjność snu. To coś, co przebudziło tą osobę, jest związane z tematem, który od wielu sesji sprawia nam problemy. Jakakolwiek próba rozmawiania na ten temat kończy się gwałtownymi problemami. Zaczęło się od tematu fenomenów kosmicznych, zaobserwowanych na materiałach NASA, przechwytywanych pod koniec XX wieku przez operatora telewizji satelitarnej. Czytelnicy śledzący sesje na bieżąco wiedzą o co chodzi bo sam temat sięga jeszcze czasów przed zawieszeniem działalności TL. 

Pomóż i udostępnij na Facebook!