Menu

Sesja 10/08/12/16

Grudzień 8, 2016 - Sesje 2016

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający (litery w nawiasach symbolizują inną, wypowiadającą się osobę z grona obecnych)
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

100.

Dzień dobry. Jesteście tam, dobrze usłyszałem?

Jeden.

Jeden?

Osiem.

[Nawiązuje do elementu procedury wprowadzenia, którą przerwał w momencie odliczania.]

Siedem.

Czterdzieści osiem.

(A) Notujemy! Może to numery lotto. (G) Konrad jest w dobrym stanie? Możemy zaczynać po numerach lotto?

Prawdopodobnie tak. Koniec.

Jak możemy rozumieć „prawdopodobnie” ?

Ze wszystkich możliwych scenariuszy przyszłości, prawdopodobnie nie wydarzy się ten, w którym umiera. Koniec.

O to chodzi. No to faktycznie. Lepiej żeby mu się nie zeszło. Dobrze, no to w takim razie zaczynamy. Jak zapewne zauważyłeś, do naszego grona sesyjnego wróciła Aneta. (A) Dzień dobry.

Dobry wieczór. Koniec.

Aneta może zaraz przejdziemy do Twoich tematów. Ja wcześniej chciałem zacząć od czegoś co mi chodziło po głowie. Dlaczego wg Ciebie, tak dużo mały dzieci posiada wspomnienia innych wcieleń, innych żyć. Obojętne co ktoś uważa na ten temat, czy uznaje to za możliwą ewentualność czy fantazję, to przyznać trzeba że statystycznie rzecz biorąc, bardzo duża liczba dzieci na świecie ma tego typu fantazje. Małych dzieci, których nic ze sobą nie łączy. Pamiętają one innych rodziców, inne rodzeństwo. Z wiekiem to zanika.

Niska ilość trwałych połączeń nerwowych. Koniec.

Czyli poprzez to że ich mózgi są jeszcze nie tak bardzo „zaśmiecone” mają lepszy dostęp do…właśnie, do czego? Do jakiegoś rodzaju informacji?

Lub je tworzą. Koniec.

W jaki więc sposób tak duża ilość dzieci na całym świecie, tworzyła by historie o tym samym motywie?

Informacja nie ginie. Koniec.

Jest gdzieś gromadzona. Rozmawialiśmy. Ona…

Po prostu jest. Koniec.

Czyli tak naprawdę każdy z nas, gdybyśmy posiadali umiejętność pominięcia tego co mamy nagromadzone w głowach, w mózgach, mógłby do takiej informacji dotrzeć?

Nie trzeba nic omijać. Koniec.

Mówisz że nie trzeba omijać, że to jest tak po prostu dostępne. Jak sam jednak zauważyłeś u dzieci jest to bardziej spontaniczne. One bez jakiegoś wysiłku mają dostęp do takich informacji. Wiem że te informacje nie są nam tak do końca potrzebne ale mogłyby to wyeliminować jeden z największych lęków, które nas ograniczają – strach przed śmiercią. Sam kiedyś powiedziałeś że bardzo przeszkadza w odkrywaniu samego siebie.

Ale jednocześnie pozwala przetrwać. Koniec.

A czy są na świecie jakieś instytucje, które wykorzystują tą „przypadłość” małych dzieci i próbują badać to zjawisko?

Można tak powiedzieć. Koniec.

Jeszcze w temacie dzieci. Dominik kiedyś wspominał że jak był dzieckiem to widział w swojej wyobraźni, śpiąc, pewien „wir”. Twierdziłeś że było to związane z jakimiś porwaniami. Ostatnio usłyszałem od innej osoby, która nie ma związku z Dominikiem, z mojej rodziny, że przeżywała coś identycznego w swoim dzieciństwie. Jest to osoba z kompletnie innego pokolenia niż my. Mogłaby być naszym rodzicem. Opowiadała że jako dziecko często śnił jej się wir „na suficie”, coś jak kręcąca się galaktyka, który w pewien sposób ją wciągał. To podobne zjawisko? Mózg może to interpretować w takim sam sposób u różnych ludzi?

To nie kwestia interpretacji. Zasadniczo tak to wygląda. Koniec.

Jednocześnie wspomniałeś kiedyś że rzadko dochodzi do fizycznych…

W tym i w tamtym przypadku to nie stricte fizyczne – w waszym pojmowaniu fizyczności. Z drugiej strony wszystko jest „fizyczne”. Kwestia nadania etykiet. Koniec.

No rozumiem. A czy gdybyśmy zapytali większą grupę kontrolną, to dużo osób mogłoby mieć takie wspomnienia z dziecięcych lat?

Tak. Koniec.

Ok. Jeśli już jesteśmy w tym temacie – w pewnym momencie Projektu Asystent, rozmawialiśmy o podobnej tematyce. Co prawda dotyczyło to snów ale w tej samej tematyce. Zadałem Ci tam pytanie, dlaczego kiedy mam tego typu snu to zawsze budzę się w takim sam sposób. Tak jakbym celowo te sny przerywał. Jakby mój organizm wywoływał konkretną reakcję, która ma mnie jak najszybciej obudzić. Stwierdziłeś że to wyuczony mechanizm obronny. Czy umysł, który nauczył się sam stosować coś takiego, może się bronić? Może przerywać taki proces?

Jaki proces?

Potencjalnego ingerowania w umysł.

Jest to możliwe. Koniec.

Rozumiem. Aneta, przejdźmy do Twoich tematów. (A) Ja mogłabym dodać pytanie odnośnie „uprowadzeń”. W starych sesjach pojawił się również temat, który porzuciliśmy. Nazwaliśmy to żartobliwie „Reptilian Busterem”. Mieliśmy zbudować pewne urządzenie. Czy takie urządzenie pozwoliłoby na uniknięcie ingerencji?

Nie. Koniec. Zależy jakich. Koniec.

Kiedyś rozmawialiśmy że to nie oni konkretnie ingerują, „uprowadzają”. (A) A no tak. Muszę to jeszcze raz poczytać. (G) To robią robotnicy, pomagierzy. (A) Tak czy owak chciałabym wrócić do tematu tego urządzenia. (G) Kiedyś powiedziałeś że Aneta byłaby w stanie skonstruować to urządzenie w dostępnych dla każdego materiałów. Dalej tak uważasz?

Tak. Koniec.

To może być bardzo ciekawy projekt. Świetna zabawa. (A) Jak dostaniemy receptę to zbudujmy to! (G) Mógłbyś nam przekazywać informacje jak to skonstruować?

Już o tym mówiliśmy. Koniec.

No to muszę dotrzeć do tej sesji, kiedy będę je zamieszczał ponownie na stronie. (A) Ja niestety straciłam materiał więc bazuję tylko na swojej pamięci. Z tego jednak co pamiętam, z jakiegoś powodu wycofaliśmy się z tej zabawy. Czegoś nam brakowało. Myślę że warto się przygotować i poruszyć to następnym razem. (G) No, to i tak tylko pewne ciekawostka. Poza tym do czego nam się to przyda? (A) Takie coś byłoby przydatne? Użyteczne?

Zdefiniuj użyteczność. Koniec.

(A) Czy pomógłby nam udowodnić że takie zjawisko faktycznie zachodzi? Jak obecność istot w innych wymiarach obok nas?

Nie. Koniec.

(A) Ok. A pomogłoby nam to urządzenie w rozwoju naszej własnej świadomości?

Nie.

(A) Czyli byłaby to jedynie ciekawostka?

Nie.

Czy takie urządzenie, które Aneta nazywa Reptilian Busterem, byłoby po prostu jakimś miernikiem promieniowania z jakąś skalą, która generalnie pokazywałaby jakieś wahania ale bez możliwości udowodnienia skąd w ogóle one się biorą? Że ich pochodzenie może być naturalne?

Nie. Koniec.

To inaczej. Ty pierwszy wspomniałeś o tym urządzeniu. To była jakaś Twoja dygresja. Czy to byłoby urządzenie techniczne? Mechaniczna konstrukcja czy konstrukcja mentalna – jakieś ćwiczenie, metoda, program, trening.

Konstrukcja krystaliczna. Koniec.

(A) Ale zawierałaby jakąś skalę? Podzespoły elektroniczne? Skalę pokazującą jakieś wahania?

Nie.

(A) No to nie mam pomysłu. Może po prostu rzeczywiście przestudiujemy stary materiał. Wrócimy do tego później. Może tak być?

Koncept, o którym mówiliśmy, pozwoli na ukrywanie własnej sygnatury przed zielonymi. Koniec.

(A) Znakomicie! (G) Ale momencik. Jeśli ja chodzę sobie codziennie na przystanek tramwajowy i codziennie mijam kiosk to jeśli pewnego dnia go nie będzie, to tym bardziej skupie się na tym miejscu. Bez sensu trochę.

Po części ale nie koniecznie. Koniec.

(A) Pamiętasz Grzesiek? Była sesja, na której była mowa o tym że możemy podjąć próbę albo ukrycie się albo symbiozy. (G) No było. (A) Chętnie stanę się niewidzialna! [śmiech]. (G) Jak wariacko to nie brzmi to ok – co mamy przygotować abyśmy mogli zacząć budować takie urządzenie?

Zacznijcie od analizy starych zapisów rozmów z nami. Koniec.

No tak. Tak zrobimy. (A) No to ja na razie nie mam w tym temacie już nic do dodania. (G) Ja mam teraz w takim razie pytanie związane bezpośrednio z naszą interakcją. Czy jeśli chcielibyśmy doprowadzić poziom konwersacji do tego co było dawniej, poziom interakcji i waszej „płynności”, musielibyśmy przeprowadzać te rozmowy częściej?

Dlaczego nie satysfakcjonuje Cię poziom naszej interakcji? Koniec.

Kiedyś był bardziej był bardziej naturalny z punktu widzenia – ludzkiego sposobu komunikowania się. Im dłużej i więcej rozmawialiśmy, tym sposób rozmowy z Tobą stawał się bardziej naturalny. Pojawiały się reakcje, dzięki którym łatwiej było zrozumieć sens czy ton danej wypowiedzi. Pojawiało się intonowanie, gracja wypowiadania się i wiele innych niuansów. Obecnie to znów syntezator jeśli tak mogę to nazwać. Ciężko się nam teraz prowadzi konwersację bo większość Twoich odpowiedzi brzmi jak odpowiedzi na pytania zamknięte.

Biorąc pod uwagę liniowe postrzeganie czasu to dawniej, z naszej perspektywy piąto gęstościowej, to nasze rozmowy z Wami z waszej strony zawierały więcej ciekawości, dociekliwości, akcji. Nie jedynie ślepego skakania bez refleksji między tematami jak ostatnio, biorąc pod uwagę wasze postrzeganie czasu. Koniec.

Skoro twoje postrzeganie czasu jest inne powinieneś przecież wiedzieć że to jest skorelowane. Połączone ze sobą. Kiedyś te rozmowy były dwustronnie kierowane, w sposób który po prostu to ułatwiał. Faktycznie, z mojej perspektywy zmniejszyła się ciekawość dotycząca pewnych tematów, tych z pogranicza fantastyki, natomiast pozostała nadal ta, dotycząca innych zagadnień. Sam fakt że rozmawiamy z kimś w takim stanie jest już fascynujący obojętnie jakie jest tego źródło. Teraz ja sam, interesuje się bardziej własnym wnętrzem, naturą. Przeżywaniem. Są mi obojętne tematy związane z historią Ziemi, życiem pozaziemskim i tak dalej ale mimo wszystko dawniej też kierowałeś z drugiej strony przebiegiem rozmów. Nie byłeś jedynie reaktywny.

Mówiliśmy też że z perspektywy liniowej oceny czasu, wraz z jego upływem, forma naszej prezentacji, naszej chwilowej tożsamości, będzie się krystalizować i w pewnym sensie, osobowościowo uczłowieczać. Dlatego dostrzegając Wasz brak zaangażowania, na którym odpowiadamy w adekwatny sposób. Możecie interpretować to jako, i macie do tego prawo, zwyczajny, ludzki w tej wykrystalizowanej chwilowej osobowości, foch. Koniec.

[Wybuch śmiechu]. (A) W takim razie ja mam pytanie. W jednej z nowych sesji padło takie stwierdzenie: jeśli nie wiesz co jest Twoim celem, możesz go pominąć. Czy to oznacza że błąkamy się jak dzieci we mgle? (G) Na to możemy sobie sami odpowiedzieć przecież. (A) A może tylko myślimy że mamy jakiś cel a to tylko etap poznawania celu. (G) Dla mnie to próba rozruszania tego. Szukania w tym całym informacyjnym syfie, w tym śmietniku badziewia „duchowego rozwoju”, które jest tyle warte co religijny bełkot, znalezienia faktycznej wartości i wskoczenia na nowo na falę przygody.

Nie sądzę żebyście mieli jako szósto-gęstościowi oświeceni jakiś cel. Wtedy dopiero będzie ambaras. Koniec.

Właśnie. Używasz dziś już drugi raz określenia „gęstości”. Unikałeś tego kiedyś i mówiłeś że nie ma jakiś podziałów na coś takiego [jest to określenie pojawiające się w podobnym projekcie innego autorstwa, o wiele starszym czasowo, gdzie owe „gęstości” określały poziomy bytowania różnych żyjących istot, organizmów; ludzie zajmowali wg tamtych twierdzeń „trzecią”]. (A) Co więcej w jednej sesji stwierdziłeś że kontinuum powyżej tego, w którym żyją zieloni jest ciekawsze. Czyli symboliczna „piąta” gęstość?

Tak, już się kiedyś w tym temacie wypowiadaliśmy. Oczywiście to tylko skróty myślowe, zastosowane dziś humorystycznie. Aczkolwiek coś odzwierciedlają, w bardzo dużym uproszczeniu, o czym już mówiliśmy. Kolejna trudność w interakcji, może być spowodowana tym że my pamiętamy. Wy nie. Koniec.

No to też prawda. (A) No prawda. Ja mam tutaj coś zapisane. „Trójwymiarowy ogranicznik ludzkiego ciała”. To z naszych starych sesji. Oczywiście to kwestia tego jak my sami się postrzegamy a nie ile rzeczywiście istnieje wymiarów. W takim razie jak zrealizować tą wielo-wymiarowość w naszym ciele, z tymi ograniczeniami? No i w jednej z sesji padła odpowiedź że albo za pomocą technologii albo ćwiczenia własnego umysłu. No to teraz: czy na Ziemi istnieją takie urządzenia, pozwalające pomóc odczuć to czego nie dostrzegamy własnymi zmysłami? To co istnieje w innych spektrach? Jeśli tak to jak do nich uzyskać dostęp?

Sprecyzuj „odczuć wielowymirowość”.

(A) Ja, w mojej obecnej postaci, jestem w stanie zobaczyć oczyma, usłyszeć uszami, poczuć dotykiem. Doświadczyć tego, co jest w zasięgu moich zmysłów. Żeby byś w stanie odbierać coś, czego moje zmysły nie są w stanie, muszę używać urządzeń. Np. aby odebrać przekaz TV lub radiowy potrzebuję urządzenia, które wychwyci fale elektromagnetyczne a następnie je dla mnie przetłumaczy. Robiąc coś w kuchence mikrofalowej, po to aby uniknąć używania ognia, również nie widzę mikrofal choć tam są. Nie jestem w stanie w żaden sposób ich doświadczyć. W związku z tym, jeśli istnieją inne wymiary, gęstości czy jak to tam określić, to być może istnieje już urządzenie, które pozwala w jakiś sposób przetłumaczyć bodźce lub informacje z takich środowisk, na zrozumiałe dla nas obrazy, dźwięki itd.

Da się jedynie zobaczyć odwzorowanie w trzech wymiarach, zrozumiałych dla ludzkiego mózgu. Aczkolwiek pamiętajcie że wasze zmysły pozwalają Wam doświadczyć bardzo ograniczoną część tej trój-wymiarowej perspektywy. Koniec.

Czyli nawet nie chodzi o inne wymiary. My nawet nie dostrzegamy ułamka własnego środowiska.

Mikrofal nie widzicie. Wielu kolorów nie widzicie. Promieniowania nie widzicie.

A gdybym ewoluował na innej planecie, które orbitowałaby wokół gwiazdy innego typu, która to z kolei emitowałaby inne światło to czy cała skala moich narządów wzroku mogłaby być przesunięta?

Tak, jest to możliwe.

Dalej chciałaś zapytać czy takie urządzenia istnieją? (A) Tak, jestem ciekawa czy istnieją takie urządzenia, które np. pokażą istoty żyjące poza naszą skalą zmysłową.

Będzie to jedynie jakiś koncept. Ale to nadanie konceptu czemuś co jest nieosiągalne. Swoją drogą warto doświadczyć tego świata, w którym istniejecie. Doświadczyć w pełni. Kiedy oglądamy go, tak jak Wy nie możecie tego robić – jak nie możecie go widzieć, słyszeć, smakować, poczuć. Odbierając myśli i poczucia estetyczne jednostki, którą teraz wykorzystujemy, można by uznać że ten świat jest bardzo piękny. A doświadczyć tego w takiej formie, w jakiej jesteście – możecie. Czy to na szczeblu technicznym, czy mentalnym. Koniec.

Patrzymy gdzieś tam w dal a nie widzimy ułamka tego co mamy pod nosem. Nie doceniamy.

Próbujemy powiedzieć że wokół Was jest bardzo dużo zabawy. Koniec.

(A) Akurat z tym się zgadzam. Teraz chciałam się skupić wokół poznania własnej natury…

To dopiero zabawa!

(A) Czyli tak naprawdę naszym celem byłoby odkrycie naszej natury po to aby w pełni doświadczać tego co oferuje nam miejsce, w którym jesteśmy, tak? (G) Nie da się tego ubrać w słowa ale chyba cel i doświadczanie tej Prawdziwej Natury to nie pasują do siebie.

Jeśli chcesz ją odkrywać w jakimś celu, to wyjdź z naszej piaskownicy. Koniec.

Samo świadome założenie celu wg ludzkiej nomenklatury wyklucza esencje tego. Ciężko to ubrać w słowa. To stan, w którym nie masz celów bo wszystko płynie. Jest wszystko na raz i jest takie jakie ma być. Można to określić Przepływem. (A) Pojmuję to jako doświadczenie reaktywne. Coś się dzieje…

W tym problem. Mówisz „pojmuję” a nie na tym polega ta gra. Koniec.

Wiesz Aneta – w jednej sekundzie, ułamku sekundy, kiedy tego doświadczasz a takie chwile się zdarzają czy to jak robisz zazen czy po prostu jedziesz autobusem, to masz wrażenie że przepływa przez Ciebie milion razy więcej informacji niż jesteś w stanie pojąć logicznym umysłem przez całe życie. I przepływają one w formie, której nie trzeba tłumaczyć pojmowaniem czy logiką. One są idealnie takie jakie są. To ciężkie do przelewania na słowa bo te znów trzeba pojmować… (A) Doświadczyłam tego kilka razy. (G) Tego stanu doświadcza dużo ludzi, często spontanicznie. I to takich, którzy w ogóle nie oczekują tego. Nie ćwiczą, nie myślą o tym. To się dzieje tak po prostu a to pokazuje że jest to coś naturalnego co każdy z nas ma. Budda mówił że każdy jest już oświecony, tylko w pewien sposób musi sobie to uświadomić. Jest w tej przypowiastce sporo prawdy.

Ostatnie pytanie.

Jak się już rozkręcamy to trzeba kończyć.

Dobre trzeba dawkować. Koniec.

(A) W poprzednich sesjach była mowa o tym że na Ziemi było wiele różnych cywilizacji. Upadały i znów się rozwijały. Czy gdybym ja sama, swoimi środkami, chciała podróżować po świecie to jestem w stanie znaleźć artefakty, pozostałości takich cywilizacji? Czy dałabym radę wyciągnąć to na światło dzienne.

Tak. Koniec. Dobranoc.

Pomóż i udostępnij na Facebook!