Menu

Sesja 08/06/08/16

Sierpień 6, 2016 - Sesje 2016

Bardzo ciekawa dyskusja na temat roli strachu i lęku w naszym życiu. Jak go interpretować, jakie ma źródła. Dzięki czemu możemy odnaleźć harmonię z otoczeniem. Debatowaliśmy na temat tego jak płynąć z nurtem i nie walczyć z tym co dla nas naturalne. Jak nie walczyć z życiem. W naszej ocenie bardzo wartościowa sesja, polecamy.
W późniejszym fragmencie nieco zagadnień sensacyjnych, głównie dotyczących życia pozaziemskiego oraz władz kościelnych.

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

Dzień dobry.

Witamy.

Zanim przejdę do moich dzisiejszych pytań, chciałbym nawiązać do poprzedniej sesji. Powiedziałeś że radzisz mi skończyć zanim coś mu zrobię. Konradowi?

Tak.

Co mógłbym mu zrobić tymi pytaniami?

Spowodować zaburzenia emocjonalne, psychiczne w skrajnym przypadku zgon.

I to wszystko tylko dlatego, że w obecnej chwili nie jesteśmy gotowi rozmawiać w tym temacie? Chodzi mi o sam mechanizm.

W bardzo dużym skrócie myślowym tak. Koniec.

Powiedz mi czy powinniśmy po prostu w naturalny sposób wrócić do tego tematu? Czy zdarzą się rzeczy, że on sam powróci?

Praca na zewnątrz.

Czyli my sami ze sobą.

Tak.

Rozumiem, że ten temat kiedyś po prostu, kiedy stanie się bardziej przystępny, powróci?

Istnieje taka możliwość. Koniec.

Chciałbym abyśmy porozmawiali na temat lęku i strachu, który dość mocno dominuje w życiu każdego człowieka. Czy strach przed zmianami, przed odpuszczeniem kontroli nad swoim życiem, wynika z tego że nasze społeczeństwo jest wychowywane w braku równowagi, silnym używaniu logicznego umysłu? Potrzebujemy kontroli i zabezpieczenia żeby funkcjonować?

Cechy ewolucyjne. Koniec.

To czy rady takich myślicieli jak Osho czy Twoje nie są o tyle ciężkie we wdrażaniu że tak naprawdę jest to jest walka z naturą biologiczną?

Zaakceptuj ją.

Akceptuję to że mogę się bać.  Akceptuję to, że chcę jakiegoś zabezpieczenia. Tylko zastanawiam się nad jednym: jak bardzo podobnie byśmy się zachowywali gdyby to była kwestia tylko cech ewolucyjnych, a jak duży wpływ ma na nas system i społeczeństwo, które jest kreowane na takie, które ma się bać i wykonywać konkretne polecenia bo tak jesteśmy kreowani społecznie i to też utrudnia samodzielne odczuwanie. Gdy byśmy byli inaczej wychowywani to czy byłoby nam prościej w radzeniu sobie z lękiem i strachem?

Tak, ludzki umysł jest podatny na kształtowanie psycho-manipulacji. Niektórzy wychowują i kształtują umysły dzieci tak, aby się wysadzały i to robią.

W jak dużym stopniu w tym lęku i braku kontroli odgrywa nasze ego, które jest stworem co boi się braku kontroli i jakby samounicestwienia. Czy praca nad sobą i prawdziwą naturą w jakiś sposób sprawi, że akceptując to ego i jego cechy? Będzie stawiało mniejszy opór?

Przekonasz się jak zaczniesz to robić, tymczasem mącisz temat. Koniec.

W jaki sposób?

Walczysz z tym kim jesteś. Koniec.

Sam fakt, że zadaje te pytania świadczy o tym że czegoś szukam. Nie da się przecież znaleźć jakiejś drogi bez szukania. Moje pytanie mogło służyć temu, abym stwierdzi że ze sobą walczę i że to jest bezcelowe.

Strach przed zmianami jest potrzebny gdyż chroni przed pochopnymi decyzjami.

W momencie, w którym paraliżuje działanie większości ludzi chyba niekoniecznie odgrywa swoją dobrą rolę. Wielokrotnie człowiek jest wstanie zmienić coś w sposób bardziej pozytywny dla niego albo nawet zgodny z nim samym dopiero jak go życie do tego zmusi.

Tak, to prawda. Dlatego jest to ewolucyjne. Natura szuka stabilizacji.

Jak rozróżnić czy decyzje podejmowane przez człowieka albo po prostu jego zachowania są wynikiem tego czy walczy on ze sobą czy właśnie przestaje to robić? To jest bardzo ciężkie do oddzielenia, granica jest bardzo cienka.

Nie zastanawiać się nad tym. Koniec.

A czy takie stwierdzenie Osho, aby używać umysłu do świata zewnętrznego, a do siebie samego po prostu go wyłączyć, po prostu czuć?

Tworzenie dualizmu wewnętrznego i rozdarcia niepotrzebnie.

Nie rozumiem…. Że ta idea tworzy dualizm i rozdarcie?

Tak.

Sam kiedyś mówiłeś aby umysłu używać jako narzędzia.

Bo to narzędzie.

Więc jeśli zastosujemy twoje słowa do tego to mamy sytuację, gdy raz umysłu używamy, a raz nie. Nie tworzy to dualizmu?

Nie dzielić na to co wewnętrzne i zewnętrzne. Poza tym oczywiście to skrót myślowy – bo umysł zawsze pracuje i wszystko po prostu wymaga analiz w obrębie umysłu, które to w wielu sprawach tworzą niepotrzebny zamęt.

Powiedziałeś kiedyś, kiedy rozmawialiśmy o tym uczuciu, które powstaje kiedy człowiek czuje się zespolony z istnieniem…

Wtedy nie ma tego co na zewnątrz i tego co wewnątrz. Nie ma podziału.

Czy człowiek oświecony jest w przybliżeniu kimś kto egzystuje w takim stanie?

Oczywiście nie jesteście zamknięci w ciele, a połowa z was [niewyraźne nagranie] inna wspólna tożsamość od całości i to też jest fakt, który wymaga akceptacji i zrozumienia, ale ta w dużym cudzysłowiu jedność, świadomość bycia częścią wszystkiego jest uczuciem, które towarzyszy temu stanowi harmonii. Cały sęk w tym o czym mówimy polega na tym, żeby dogadać się ze Wszechświatem. Koniec.

Płynąc z nim a nie stawiać oporu?

Iść z nim na piwo.

Możemy założyć oczywiście że wszechświat, z którym pójdziemy na piwo jest nastawiony do nas życzliwie.

Nie należy rozpatrywać tego w kategoriach życzliwości czy złośliwości. On daje Wam szansę, pyta się czy się z nim napijesz.

Wydaje mi się, że strach przed tym napiciem się polega na tym, że boimy się stracić to czym jesteśmy. To jak strach przed smiercią.

Po części tak. Z drugiej strony to nie tylko strach, ale wewnętrzna niepokorność wobec uległości. W pewnym stopniu lęk poddania się i rezygnacji z pewnych schematów. Schematów, które nie są w harmonii z Wszechświatem. Czasem coś robisz i tak bardzo chcesz żeby działało. Usilnie próbujesz udowodnić, wmówić nawet sobie, że to działa a to po prostu nie działa. Taki jest Wszechświat i akceptacja tego jest najtrudniejsza.

Czyli najciężej nam poddać się w pewien sposób. Bo jeżeli my jesteśmy Wszechświatem, to dopiero po poddaniu się możemy osiągnąć… szczęście.

Ładne słowa, czasem prawdziwe czasem nie, ale jedno jest pewne – zawsze lepiej napić się piwa niż się go nie napić.

Jak to jest możliwe, że we wszechświecie, w którym zawiera się wszystko, powstaje coś co działa niezgodnie z nim? Rozumiem, że twoje określenie dotyczyło pewnej perspektywy, tak? Bo z innej perspektywy nie ma rzeczy, które działy by się w niezgodzie z Wszechświatem.

Oczywiście, że wszystko się dzieje w zgodzie z Wszechświatem, tylko czasem istnieje opór. Opór, który nigdy nie może zakończyć się powodzeniem, bo we wszechświecie istnieją pewne prawa, które są nadrzędne i które go kreują. Jeśli mówisz „nie” Wszechświatowi, nie działasz przeciwko niemu, bo prędzej czy później Wszechświat i tak doprowadzi Cię do tej harmonii. To, czy pójdziesz z nim na piwo, czy dasz się przejechać walcem to już twoja sprawa. Ostateczna harmonia i tak będzie zachowana.

Jak rozpoznać te schematy, które są przeciwne z Wszechświatem? To się wiąże z jakimiś odczuciami? Doznaniami? My to podświadomie wiemy?

Kiedy wszechświat ciągnie cię za ucho, pojawia się cierpienie.

A ciągnie mnie za ucho kiedy się sprzeciwiam i stawiam opór?

Tak.

Jak zwykły człowiek jest wstanie to wyłapać, kiedy dostaje te wskazówki od Wszechświata, w jaki sposób się to objawia w normalnym naszym życiu? Tak aby to każdy był wstanie zrozumieć i zastosować do własnej egzystencji.

Wtedy kiedy cierpisz wewnętrznie, nie fizycznie. Co prawda fizycznie czasem też. Wewnętrzny niepokój. Kiedy robisz coś zupełnie na siłę, gdy robisz to tak, że głęboko chcesz aby coś nie wyszło, aby się coś zawaliło, wtedy to moment aby spróbować czegoś innego. Koniec.

(D) Czasami jest tak, ja tak miałem i czasami mam, że nie widzę głębszego sensu celu tego wszystkiego. Czy to też jest jakaś informacja dla ludzi, że stawiamy opór i robimy coś przeciwnie do tego co w zgodzie ze wszechświatem?

Tak.

(G) Skoro jesteśmy elementem całości, to sama idea, że czujesz bezsens jest bezsensowna.

Piekno Wszechświata polega na tym, że daje Ci wiele możliwości aby popełnić błędy i koniec tematu na dziś.

Wogóle czy tego tematu?

Tematu.

[FRAGMENT NIEPUBLIKOWANY]

Czy istnieje jakaś wyższa władza w Watykanie ponad osobami piastującymi stanowisko papieża?

Istnieją ludzie, którzy wiedzą więcej.

Ale to nie znaczy, że mają większą władzę?

To prawda.

A kto decyduje o tym, co papież zobaczy a czego nie?

Sprecyzuj pytanie.

Kto wybiera informacje, do których papież będzie miał dostęp, a do których nie?

Jakie informacje.

Związane z posiadaną przez Watykan wiedzą.

Tych informacji jest tak wiele. Po prostu może zapytać. Istnieje w cudzysłowie teczka z informacjami podawanymi po wyborze w pierwszych dniach, którą wysocy pracownicy uważają za najistotniejsze.

A możesz nam powiedzieć co jest w tej teczce? Jakie informacje?

Informacje o wierzących, polityce i stosunkach stolicy apostolskiej, strategie działania, dyplomacji, informacje z kilku objawień i kilka historycznych faktów. Koniec.

A czy papież dowiaduje się o historii związanej z życiem Jezusa?

Jeśli się zainteresuje.

Czyli papież ma dostęp do informacji, ale sugerowane mu są określone?

Tak.

A czy papież jest świadomy istnienia obcych? Watykan mówiłeś, że współpracuje z nimi.

Tak.

Tak że współpracują czy że osoby piastujące stanowisko papieża są świadome?

Jedno i drugie.

Możesz opowiedzieć coś o Zakonie Jezuitów? Jest on dość specyficzny i zawsze wyróżniał się spośród innych zakonów.

Odgrywa specjalną rolę w zakresie nauki, a kontakty z obcymi mieszczą się w tym zakresie.

A kto wytypował ten zakon, on powstał na bazie tych kontaktów?

Tradycyjna rola z początków istnienia zakonu.

Czyli oni od początku kontaktowali się z obcymi cywilizacjami?

Nie, zajmowali się nauką.

A kiedy nastąpił i kto zdecydował, że oni będą się kontaktować, że to spadnie na ich barki?

Oni są odpowiedzialni za kontakt, bo mają taki kontakt w związku z funkcjami jakie pełnią.

Czyli dlatego, że zawsze byli związani z nauką to obcy nawiązali z nimi kontakt, czy dlatego Watykan wyznaczył ich do tego celu bo zajmowali się nauką?

Oni nie zajmują się utrzymywaniem kontaktu, mają z tym styczność przez rzeczy, które wykonują. Koniec.

A co wykonują w takim razie?

Różne badania.

(D) Współpracują z rządem światowym?

Już wypowiadaliśmy się na ten temat, czym jest rząd światowy.

Czy zakon jezuitów, jako że zajmuje się badaniami, dysponuje nowoczesną technologią do przeprowadzania badań naukowych?

Tak.

Czy ich specyficzne podejście w porównaniu z pozostałymi zakonami wynika właśnie z tego?

Tak.

A czy w tych badaniach ktoś im pomagał, ukierunkowywał czy oni sami poprzez nie doszli do tego?

Polecenie korporacyjne. Koniec.

Rozumiem, że jakieś firmy zleciły im badania?

Szefowie w Watykanie.

Poprzez kogo Watykan utrzymuje kontakt?

Poprzez wyznaczoną do tego osobę z wysokich kręgów Watykanu. Koniec.

A ze strony obcych są to odpowiedni wysłannicy?

Tak.

Czyli nie ma tutaj takiego zjawiska zrytualizowania jak w przypadku rodu angielskiej monarchii?

Dawniej było.

A czy obcym zależy na wykorzystywaniu Watykanu do zmiany mentalności społecznej?

Sprecyzuj.

Czy jeśli obcy stwierdzą, że ludzkość jest w odpowiednim momencie, mogą nakazać lub zasugerować Watykanowi, aby zmienił sposób nauczania, aby przygotować społeczeństwo do pewnych zmian?

Jest to możliwe.

Czy Watykan docelowo chce utrzymać swój status czy chciałby ewoluować z poglądami, aby nadążyć za tym co się dzieje? Za postępem technologicznym, społecznym, cywilizacyjnym. Po prostu za obecnymi czasami.

Nie ma oni, każdy ma inną wizję. Koniec. 

Każdy w Watykanie?

Tak.

Czyli nie ma wspólnej polityki utworzonej przez rządzących, tylko kto przejmie władzę wykonuje swoją wizję?

Tak.

A czy podobne kontakty mają również hierarchowie innych religii?

Niektórzy mieli, niektórzy mają. Koniec.

[Fragment niepublikowany]

Dobranoc.

Dobranoc. 

Pomóż i udostępnij na Facebook!