Menu

Sesja 04/29/02/16

Czerwiec 26, 2016 - Sesje 2016

Poniższa treść została uzyskana poprzez wprowadzenie K w stan głębokiego odprężenia, w trakcie którego jego podstawowa świadomość ulega uśpieniu. Zaznaczamy że rozmowa odbywa się tylko i wyłącznie z K, z jego podświadomym umysłem, który w sposób pozbawiony zabarwienia emocjonalnego i mniej zanieczyszczony przekonaniami, odpowiada na nasze pytania, wchodzi z nami w dyskusję oraz komentuje nasze własne poglądy. Jest to jednak nadal TYLKO I WYŁĄCZNIE umysł K, pełen własnych idei, wyobrażeń, wspomnień – stąd poniższe treści, a zwłaszcza ich „fantastyczne” fragmenty, należy postrzegać jedynie w kategoriach rozrywki, eksperymentu – jak dobrą literaturę fantastyczno-naukową.


Treść normalna – pytający
Treść pogrubiona – odpowiadający K w stanie snu

Witam.

No witamy. Bez problemu się udało?

Ostatnim razem prosiliśmy o wprowadzenie.

Dobra ok. Wiem, tylko że Konrad ostatnio mówił, że on sam sobie daje rade. Będziemy już od następnego razu wprowadzać. Będę miał to na uwadze. Chcielibyśmy dzisiaj, a raczej ja ze swojej strony natchniony zbiorem opowiadań, który obecnie czytam, porozmawiać na temat Zielonych. Jest to dobry temat na dzisiaj?

Każdy temat jest dobry.

No wiem ale miałem na myśli samopoczucie Konrada i ogólne okoliczności. Jak ustalaliśmy już od kilku lat, dla tych hipotetycznych istot funkcjonujących w trochę jakby innym wymiarze, gdzieś tutaj równolegle do nas, jesteśmy albo to co „produkujemy” jest dla nich pożywieniem. Czy ich chęć wpływania na nas może mieć skutek bezpośredni czy niestety dla nich musi być rozłożony w czasie? Czy wszystko co robią z naszego punktu widzenia wygląda trochę na myślenie życzeniowe czy oni po prostu chcą żeby coś się wydarzyło i to się dzieje w naszej rzeczywistości?

Hipotetycznie dla Ciebie, a pytanie sprecyzuj.

W jaki sposób oni wpływają na życie danej osoby bądź grupy osób? Czy jest bezpośrednie działanie tzn. czy w ich wymiarze oni wykonują jakiś gest, ruch, dotyk? Jakąś skonkretyzowana czynność? Czy oni raczej próbują za pomocą własnych myśli jakichś zidentyfikowanych wpływać na nasza rzeczywistość po to żeby wydarzały się rzeczy mniej więcej zmierzające w jakimś kierunku?

W ich kontinuum aktywności o jakich wspomniałeś i myślenie, w rozumieniu jakim ty pojmujesz, nie mają różnicy. Ciężko to opisać tak abyś zrozumiał.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że w ich kontinuum pomiędzy myśleniem a robieniem nie ma takiej różnicy jak u nas?

Można tak to powiedzieć.

A powiedz mi w takim razie skoro oni przemieszczają się w formie myśli czy w takim świecie myślowym, nie wiem jak to powiedzieć, form myślowych, to dlaczego oni sobie na przykład nie pomyślą aby znaleźć się na innej planecie tylko muszą sobie wymyślić statek o czym kiedyś gadaliśmy, żeby nim podróżować?

Ich kontinuum także ma zasady podobnie jak wasz i przenikają one różne kontinua.

Czyli rozumiem że są jakieś bardzo silne idee? Bo są idee silniejsze i słabsze. W naszym kontinuum silą ideą jest to, że jesteśmy ciałem stałym i to my przez to nie przenikniemy w ich kontinuum to już pewnie ma średnie znaczenie. Natomiast z tego co mówisz to wnioskuję, że są jakieś takie reguły, które są bardzo silne np. bardzo mocne przywiązanie wręcz uwięzienie w jakimś ośrodku masy czyli planecie?

Pierwotny wzór danego wszechświata – taki patern, który przenika wszelkie jego poziomy, który się samo powtarza budując wszystko.

A powiedz mi proszę czy jest w naszym wszechświecie, jako takim skoro mówisz że to przenika wszystkie kontinua, istota która do tych zasad już stosować się nie muszą? Które np. nie muszą podróżować między planetami za pomocą niczego i mogą się błyskawicznie znajdować w innej części wszechświata? Ktoś na wzór Q ze Star Treka?

Na poziomie galaktycznym tak.

Czyli chcesz mi powiedzieć, że te istoty, które na poziomie galaktycznym mogą się poruszać bez przeszkód i ograniczeń i tak nie mogą opuścić galaktyki?

Mogą ale jest to trudniejsze.

Czyli w takim razie to co kiedyś opowiadałeś, że pewna zwykła fizyczna rasa w postaci szaraków, za pomocą dziwnego eksperymentu  przeskoczyła tu z innej galaktyki to musiał być taki na prawdę dość poważny problem bądź błąd w strukturze wszechświata, że im się to udało?

Jest to możliwe, ale mówiłeś o istotach które nie maja z tym problemu. Rzadsze kontinua, których materia w waszym rozumieniu jest bardzo rozproszona. Operuje tam forma idei, która jest nośnikiem energetycznym, ale jest to przez to samo w sobie ograniczeniem wiążącym się z daną formacją, z której to kontinuum wyewoluowało.

A powiedz mi czy jeśli te istoty operują w takiej przestrzeni gdzie to idea jest nośnikiem energetycznym to jeśli są odpowiednio zdolne  to mogą wykorzystywać istoty z innych kontinuów czy z innych wymiarów czy funkcjonujące w innym zakresie, żeby wzmacniać swoją idee? Swój byt?

Słowo „byt” jest bardziej odpowiednie. Tak mogą. Jedna z podstawowych zasad w waszym wszechświecie to pochłanianie przez większych mniejszych.

Rozumiem że ludzkie przeświadczenie o byciu końcem łańcucha pokarmowego jest trochę iluzoryczne…

Spójrz na chociażby grawitację. To jak formował się wasz Układ Słoneczny. Ta zasada na prawdę obowiązuje już na bardzo niskim poziomie. A jak sam wiesz w waszym wszechświecie wszystko jest skalowalne.

Tą zasadę można nawet w wannie zaobserwować: mniejsze bąbelki w pianie zawsze będą się przyczepiały do większych. Ale to faktycznie jakby się nad tym zastanowić, musi być idea bo obowiązuje na tak wielu płaszczyznach! Generalnie samo w sobie stanowi prawo, ale bez żadnej przyczyny. Dlaczego coś mniejszego się przyciągało do czegoś większego? Bo co? To jest jakaś idea i tyle? A powiedz mi w takim razie czy te idee, te zasady, są stworzone przez nas samych w danym wszechświecie? To my wymyśliliśmy, że będziemy żyli we wszechświecie takich zasad?

Nie ma ma żadnego my.

My na zasadzie wszystkiego co tu żyje w tym wszechświecie. Wszystko co tu jest. Ten byt, który jest całościowy. Wszystko. Powiedziałeś kiedyś, że byt doświadcza sam siebie. Ja wiem, że to była przenośnia. Mówiłeś że są też istoty które chronia pewnych zasad, fair play, które symbolizują zbiorowość danego układu.

Na początku było tylko słowo. Pierwotny wzór którym jesteśmy wszyscy, nawet my.

Czy na początku w naszym roznitowaniu? Czy początku, który cały czas się wydarza? Skąd ten cały podział.

Początek jest wszędzie i we wszystkim. Na każdym możliwym poziomie.

Ale po coś ta idea wytworzyła jakieś iluzoryczne zabawy. Moje życie, które niby w skali całego wszechświata jest jakby nic nie znaczące, z drugiej strony jest całym wszechświatem z mojego punktu widzenia. Po coś stworzyła te istoty, które powiedzmy pilnują aby to życie kierowało się takimi a nie innymi zasadami. Grawitacją, temperaturą, zasadami fizyki. Mieliśmy kilka takich tematów – przecież rozmawialiśmy o istotach, które pilnują zasad fair play. Swoją drogą działy się różne dziwne rzeczy z Konradem kiedy o nich rozmawialiśmy. Po co to wszystko, po co te zasady?

Na początku było słowo, a potem to wszystko po prostu się dzieje.

A z drugiej strony opowiadałeś o tym że symbolizują naszą wyzszą jaźń, jakąś większą istotę, która jest zbiorowością i znowu fraktal i jeszcze większą i jeszcze większą.

To mówiłem.

Rozumiem, że to też się wydarzyło jakimś naturalnym biegiem, wydarza cały czas?

Gdyby istniała odpowiedz po co jesteś to jakiś sens miałoby Twoje istnienie?

To zostałoby wtedy z góry określone. Stałoby się wtedy pozbawione tajemnicy. Ciężko w tym wszystkim funkcjonować bo z jednej strony trzeba wiedzieć, że to zabawa i gra, a z drugiej strony trzeba trochę zejść w dół i w niej uczestniczyć. Bawić się.

Czy to pytanie ?

Nie to tylko taka dygresja. Wracając do pierwotnych tematów: powiedz mi proszę – taki Zielony chce aby w moim życiu się wydarzyło coś co sprawi mu zdolność żywienia się np. bo wie, że jeśli się coś w moim życiu wydarzy no to będę powiedzmy się bardziej denerwował i produkował więcej tego co on chce tudzież jakaś większa grupa ludzi. Oczywiście mogą się pojawić różne czynniki. Mogę wcale temu nie ulec, mogą być inni jemu podobni, którzy stwierdzą, że wolą żeby było inaczej. Ale załóżmy, że tak się nie stanie i że on chce żeby coś się w moim życiu wydarzyło. Co on wtedy robi? Po prostu myśli? I na to zaczyna w jakiś sposób moja rzeczywistość odpowiadać? Jak to się może stać?

Trudnosc odpowiedzi na to pytanie polega na tym, że wasz proces myślowy to przeskakiwanie elektronu w waszym mózgu. Procesy elektryczne, zgodne z tym w jaki sposób wasz mózg wyewoluował na tej planecie. W kontinuum Zielonych ich fizjologia jest po prostu inna i kiedy używamy w odniesieniu do nich słowa ‚myślenie’ nie jest to tym samym co wasze myślenie. Najbliższym porównaniem, choć też nie trafionym, byłoby powiedzenie ze kiedy sięgasz po szklankę wody dla Ciebie to ruch ręki, czynność. Dla nich to samo to forma myślowa.

Więc rozumiem, że jak oni chcą wpłynąć na moje życie to po prostu to robią tylko, że może to wyjść lub nie wyjść prawda? Czyli dla nich coś co jest szybkim prostym ruchem z mojej perspektywy, może być zbiegiem wielu różnych okoliczności i zdarzeń rozciągniętych bardzo w czasie tak? W moim czasie.

Można to tak ująć. Czułeś kiedy, że robisz coś czego nie wiesz, ze bardzo nie chcesz zrobić, a to robisz?

No czułem tak nie raz. Co ciekawsze bardzo wiele razy w życiu czułem, że moja logika mówiła mi w prost że dane postępowanie nie przyniesie absolutnie nic rzeczowego, żadnej korzyści poza wygenerowaniem większego zamieszania między mną a kimś a dalej w to brnąłem. Wiedziałem, że logicznie nie chciałem tego zrobić. A czy takie sytuacje kiedy ludzie dopuszczają się z naszej perspektywy złych uczynków np. zamordują kogoś czy coś zrobią i potem już po całej tej sytuacji jak ich przesłuchują mówią że oni nie wiedzieli co się dzieje, tak jakby nie oni to robili, czy to jest właśnie to o czym mówisz?

Były takie przypadki, ale nie we wszystkich tak jest.

Czyli czasami jest to po prostu choroba psychiczna?

Tak.

Ale to potwierdza, że oni mają taki wpływ na nas, a raczej że mogą tak na nasze ciało wpływać, że dochodzi do jakichś dziwnych i absurdalnych sytuacji i my do końca nie potrafimy nad tym zapanować.

Istnieje taka możliwość. Nie mogą też zbyt agresywnie działać. Zbyt duża ingerencja, zbyt bezpośrednia może spowodować uderzenie w mur.

Nie chcecie mi chyba powiedzieć, że żyjemy w jakimś wyidealizowanym świecie, gdzie różne kontinua są podzielone mistycznymi barierami honoru? To przecież chyba nie jest tak, że on stwierdza „zjem sobie” a nagle przyjeżdża Strażnik Teksasu stawia mu czoło bo chciał zjeść bardziej pazernie lub w inny sposób? To chyba tak nie wygląda? Chyba że się po prostu przeje i padnie z przeżarcia albo zabije swoja ofiarę. Przecież chyba nie ma jakiegoś Anioła Stróża, który przyjdzie i powie, „Niedobry ty łajdaku chciałeś za dużo zjeść”. Pytanie: czy ich ingerencja jest spowodowana tylko i wyłącznie potrzebami fizjologicznymi? To co oni robią to jest po prostu pokarm? Ta ingerencja tutaj w nas?

To jest tak jak z waszymi polami. Możecie ingerować w plony, nawozić ale jak przesadzicie możecie Ziemie zniszczyć. Będzie wydawała gorsze plony. To właśnie jest tak, że oni z ich perspektywy widzą wasze życie tak jak i wy widzicie i odczuwacie. Też jesteście dla nich formą myślową, mogą się w to zagłębić, ale to nie jest dla nich łatwe ani konieczne. Jak znajdziecie w waszych przekazach mitologicznych były okresy, że nawet ingerowali głębiej w wasze kontinuum, nawet mogli przybierać trójwymiarowe postacie, ale jest to rzadkość.

Więc rozumiem że, użyję teraz takiej śmiesznej metafory, dla nich ingerowanie jest faktycznie kiedy trzeba zrobić kontrolowaną dobrą plantację, natomiast w momencie kiedy zdarza się jak powiedzmy dla nas i tu metafora, że trafiamy na bardzo wielką gruszę, która daje bardzo wiele owoców to w ogóle się nie musimy zastanawiać jak w nią ingerować żeby ją zmodyfikować tylko po prostu zbieramy owoce. Więc oni sobie z nas jedzą. Niektórzy pewnie próbują wpłynąć na nas tak aby jedzenia było więcej, ale w gruncie rzeczy to pewnie się nie muszą dużo starać bo my sami dużo takich generujemy jako gatunek dość agresywny. Oni bardziej widzą produkt, który ich interesuje czy nas samych? Oczywiście wiadomo że słowa „widzą” jest przenośnią.

Bardziej w kategoriach produktu. Swoja droga oni się nie nudzą. Mają równie intensywne życie jak wy.

To skąd wzięło się to że jakaś ich część uległa fiksacji? Rozmawialiśmy o tym kilka lat temu. Ich dążenie w stronę takiego funkcjonowania jak nasze. Nie myślowe tylko bardziej ‚twarde’, bardziej osadzone w materii. Dążyli do stworzenia jakiejś hybrydy, żeby funkcjonować w takim świecie bardziej fizycznym. Skąd się to wzięło? Po co skoro tamto życie jest dla nich naturalne? Kiedyś mówiłeś o wymieraniu, że mają większą trudność żeby się żywić. Dlaczego tak?

Wpadli w pewien rodzaj myślowego paradoksu. Istnieją i funkcjonują w kontinuum gdzie ich byt jest uwarunkowany od niższego kontinuum, a kolejną zasadą wszechświata w którym istniejemy jest to, że się rozszerza, staje się rzadszy. Oni też.

Ale to powinni się cieszyć, awansują na wyższy poziom! Ewoluują, zmieniają się. Będą czymś innym. Tymczasem można odnieść wrażenie że chcą się cofać.

Tylko weź spójrz z ich punktu widzenia – bo z jednej strony super, rozwijają się. Ale z drugiej strony może to być okupione tym, że ty byś to porównał do przebywania w Sudanie gdzie nie ma jedzenia i wody. Zaczynasz super myśleć, jesteś bardziej rozwinięty, ale masz problem żeby Twój wzrok widział kurczaka albo kromkę chleba. Jesteś po prostu głodny.

Więc się cofam w rozwoju, czy to tak wygląda? Jak Grzesiek tu porównał?

Porównanie może nie nie trafione, ale nie da się tego porównać. Kwestia jakbyś codziennie się przeglądał w lustrze i widział, że przestajesz być człowiekiem. Czy niepokoiło by Cie to?

Więc oni próbują się łapać jakichś innych kontinuów bo mają nadzieję, że ich to przykotwiczy?

Tak. Poza tym istnieje duża frakcja, której marzą się przyjemności cielesne.

Ale jak mogą im się marzyć przyjemności cielesne jak oni ich nie doświadczają?

Kiedyś wspominałeś że oni się ukazywali w formie trójwymiarowej. Więc skoro się ukazywali w formie trójwymiarowej, musieli jakby złapać haust tego powietrza i to im się spodobało?

A że oni przekazują rzekomo jako gatunek całą swoją wiedzę potomkom to możliwe, że to w takiej formie się rozniosło? I właśnie kolejne pytanie dlaczego nie ma teraz takiego kontaktu z Zielonymi jak kiedyś?

Po kolei: czy to jest tak, czy przez to że oni kiedyś w taki kontakt wchodzili, pewnie wielkim wysiłkiem, w trójwymiarowy świat, sprawiło że dostali jakby tak strasznie skondensowane fizyczne bodźce, że im się to spodobało?

Nawet na waszym poziomie to co jecie, rodzaj pożywienia może wpływać na wasze postawy i sposób myślenia bądź zwyczajnie emocje. A teraz sobie zadaj pytanie co oni jedzą. 

Dobrze, ale jedzenie to jest jedno a sama idea odczuć fizycznych to coś innego. Ja rozumiem, że oni jakieś emocje konsumują rozumiem to co się z nimi przez to dzieje ale …

Odczucia. Przykładowo ekstaza – czujesz i to jest dla Ciebie fizyczne ale ta emocja jest wtedy zjadana przez nich. Zjadana w przenośni – jakiś produkt pracy naszego organizmu, który jest wytwarzany i widoczny w ich kontinuum, kiedy organizm uruchamia skomplikowane procesy biochemiczne dla nas odczuwalne jako złość, wściekłość czy inne emocje o podobnym znaczeniu. Więc oni wtedy też tą emocję, którą ty fizycznie odczuwasz, doświadczają tylko w formie przerobionej przez Twoje ciało. Może to im się spodobało, dlatego dążą do tego żeby dostać to w formie oryginalnej, a nie przerobionej. Zasmakować nie syropu glukozowego tylko świeżej kukurydzy.

Bliżej.

To już coś do przodu. A powiedz mi dlaczego nie ma już takiego kontaktu bezpośredniego jak kiedyś?

Czy mają z tym związek wysocy panowie ?

Mówiliśmy – jest to trudniejsze, a dwa wysocy Panowie również.

Mówiłeś kiedyś że ludzkie wojsko dysponuje technologią zdolną do wykrywania Zielonych. Chodzi o jakieś promieniowanie?

Prawda. Koniec.

Kiedyś wspominałeś że można wejść w układ z Zielonym, dać mu to czego potrzebuje czyli na przykład produkt będący wynikiem generowania jakiś emocji. Ja pozwalam mu świadomie to pobierać a on wpływa swoim działaniem na rzeczywistość, sprawiając że będzie mi bardziej przychylna?

Porozumienie nie byłoby dobre dla nas. Mógłbyś bardziej przybliżyć ten temat? O co tam dokładnie chodziło? Dlaczego taka symbioza nie byłaby dobra dla nas z naszego punktu widzenia?

Uzależniałbyś życie od obietnicy w coś co nie musi być Ci dane.

To jest wchodzenie w układ gdzie można zostać po prostu wykiwanym z naszego punktu widzenia.

Pakt z diabłem.

Jeszcze jedno pytanie. Rozumiem że tak naprawdę człowiek kierujący się w swoim życiu najprostszą najbardziej normalną logiką, która mówi mi że kiedy się zdenerwowałem dwadzieścia sekund temu i po 20. sekundach moje emocje zeszły a ja ich nie podsycam, przestanie być dla nich tak widoczną ofiarą? Wszak mniejszy z niego pożytek.

Tak, ale istnieje zagrożenie, że zostaniesz potraktowany jak zepsuty owoc.

Ale to co oni wtedy z nami robią? Oni nam nie mogą nić zrobić w tej kwestii?

No mogą jakoś się postarać, wyrwą chwasta. Będziesz miał wypadek samochodowy. Jesteś niepotrzebny, trzeba Cię usunąć.

Aż tak potrafią ingerować?

Może tak być.

No ale z drugiej strony sam mówiłeś, że człowiek, który będzie dążył do odkrywania prawdziwej natury, postępował zgodnie z tym co odczuwa czyli właśnie nie generował emocji sztucznie, będzie przeżywał to co się wydarza w taki naturalny sposób, to on z automatu przestaje być dla nich atrakcyjny.

Potwierdzam.

Czyli jest to ryzyko, że jeśli sami będziemy się stosowali do idei rozumianej jako Zen albo tu i teraz i będziemy tą ideę szerzyć to będziemy szerzyć ideę, która jest im bardzo nie na rękę.

Potwierdzam.

Ale za to znowu jest na rękę innej ich frakcji tak?

To nie kwestia już życia czy rozumienia tej idei. To kwestia bycia tu i teraz cały czas, to oświecenie znane z waszych wschodnich filozofii. To stan, w którym znikasz. Jesteś tu ale Cię nie ma. Nie ma Cię tu i nie ma Cię też u nich. 

Z mojej strony tyle na dziś. Mam pomysł, na który może się zgodzisz bo pewnie masz dostęp do pewnie innych połaci umysłu Konrada i możemy je troszkę wykorzystać. Możemy robić tak, że będziemy Ci – tylko nie nazwij tego szczytem lenistwa – że będziemy Ci podawać na przykład pewne schematy, które chcielibyśmy poruszyć, a ty na następnej sesji po prostu do nich wrócisz? Bo po prostu będzie Ci prościej do tego sięgnąć w pamięci. Wiadomo że moglibyśmy to spisać ale czasami się coś szybko trafi i nie chcielibyśmy tego zgubić.

Są takie rzeczy, które nawet asystentowi się nie śniły, a niechęć robienia notatek przez was do tego się zalicza.

Jeszcze jedno takie pytanie: wracając do tematu Zielonych – powiedziałeś że może staniemy się dla nich bezużyteczni i potraktują nas jak zgniły owoc lub coś takiego. Czy może być sytuacja w drugą stronę? Że na przykład będziemy dla nich w jakiejś formie bardzo potrzebni i powiedzmy „otoczą nas swoją opieką”? Dla przykładu – ludzie mają nieraz takie „głupie” szczęście. Niejednokrotnie unikają jakichś negatywnych sytuacji. Czy to może mieć wpływ bezpośrednio z nimi?

Istnieje możliwość pozytywnego wpływu ichniejszego na nas aczkolwiek lepiej pomyśl o poziomie wyżej.

Poziomie wyżej niż oni?

Tak.

Jest to logiczne iść do szefa, nie gadać z managerem. Z mojej strony to tyle. Coś chcesz jeszcze powiedzieć od siebie? Ja tylko powiem że faktycznie trzeba zacząć robić notatki i usystematyzować te tematy.

To nie kwestia pójścia do szefa. Kontinuum wyżej jest dużo ciekawsze i jego mieszkańcy są dużo ciekawszym partnerem do pertraktacji niż Ci biedni zagubieni Zieloni.

Czy przy następnej sesji będziemy mogli szerzej porozmawiać o tym temacie? Bardziej go rozwinąć? I czy czasem nie są to istoty, z którymi mieliśmy problemy na dwóch czy trzech sesjach? Z tematem, z którym mieliśmy problemy?

Zróbcie notatki na dziś koniec.

Dobra dzięki.

Pomóż i udostępnij na Facebook!