Główna
Kontemplacja własnej śmierci
Redaktor: TheLinked   
09.03.2009.
 
Ludzkość jak każdy inny gatunek wyposażona jest w instynkt samo przetrwania. Dzięki niemu nie ryzykujemy zbędnie i dbamy o nasze ciała. Zaiste jest to wielki plus tej cechy, która jest ważną składową naszej osobowości. Jednak medal jak zawsze ma dwie strony. Chęć przetrwania dająca możliwość doświadczania i korzystania z życia, bardzo często staje się czymś zupełnie innym – strachem i brakiem akceptacji czegoś co jest najzwyklejszą częścią naszego istnienia, czyli śmierci. Często staję się to wręcz obsesją, która niszczy nasze życie, i staje się dokładnie tym przed czym miała nas bronić – zabójcą naszego istnienia.

Obsesyjny lęk blokuje naszą psychikę, nie pozwalając czerpać z pięknego życia pełnymi garściami i paraliżując nas kiedy tylko samo słowo „śmierć” przejdzie nam przez myśli. Oczywiście spora część winy leży po stronie kultury w jakiej jesteśmy wychowywani. Kraje „zachodu” świata zawsze cechowało demonizowanie śmierci przez co szybko trafiła do sfery tabu. Gwóźdź do trumny przybijają również religie monoteistyczne (choć nie tylko) straszące ludzkość wizjami sądów ostatecznych, krain piekielnych i innych psychologicznych narzędzi pozwalających trzymać ciemne masy w ryzach.

Osobiście uważam że tylko szczera akceptacja każdego aspektu życia – a więc i śmierci – jako przepięknej jego części, pozwala dotrzeć do wnętrza istnienia i cieszyć się życiem na każdym poziomie, jednocześnie nie martwiąc się zbędnie o jutro.

Śmierć jest jedną z niewielu sił, której z żaden sposób nie da się powstrzymać. To właśnie dlatego walka z nią jest podobna do walki z wiatrakami. Ludzie do których zbliża się moment odejścia starają się za wszelką cenę odsuwać go od siebie nie akceptując go. Jeśli chcesz być człowiekiem wolnym, pierwsza rzeczą jaką musisz zrobić to uwolnić się od przywiązania do własnych lęków i wyobrażeń. Żyć pełnią życia i pełnią akceptacji.

Niestety, bardzo często tymi którzy sprawiają że śmierć jest strasznym przeżyciem, są nasi bliscy. Kierując się nieświadomym egoizmem, rozpaczają i kurczowo trzymają umierającą osobę, pozbawiając ją radości tej chwili i wywołując poczucie winy oraz smutku. Jeśli w tym momencie oburzasz się i zastanawiasz jak płacz za bliskim może być negatywny to zastanów się dobrze. Płaczesz bo to Ty zostaniesz sam. Płaczesz to bo Tobie nikt już nie pomoże. Płaczesz bo nie wiesz jak sobie poradzisz. Smutna prawda jest taka, że niewiele osób zastanawia się szczerze nad tymi którzy umierają. Większość myśli o sobie, choć zawzięcie się tego wypierają, nawet przed samymi sobą.

Te i wiele innych zagadnień związanych ze śmiercią ostatecznie doprowadziło do stwierdzenia że najwyższy czas przyjrzeć się jej bliżej. Jakiś czas temu ktoś zasugerował mi że najlepszym sposobem na pozbycie się strachu przed czymkolwiek jest jak najczęstsze obcowanie z tym czego się boimy i akceptacja tego jako naturalnego elementu naszego istnienia. Uważam że tą receptę można śmiało zastosować również do zagadnienia śmierci. Warto również wiedzieć co cechuje typową śmierć, po to aby kiedy przyjdzie na nią czas, być jej w pełni świadomym, i doświadczać całym sobą tego cudownego momentu naszego bytu.

W kraju zwanym Tybetem znajduje się kilka starych tekstów opisujących dokładnie etapy umierania oraz objawy z nimi związane. Co ciekawe objawy te odpowiadają współczesnym obserwacjom medycznym ludzi umierających. Współczesna medycyna potrafi również wyjaśnić wiele z nich, dzięki czemu możliwe jest usunięcie otoczki magii oraz zbędnego religijnego zabarwienia (w tym wypadku buddyjskiego).

Analizowanie wielu źródeł, między innymi książki pt. „Jak umierać i żyć lepszym życiem”, starego manuskryptu „Tybetańskiej Księgi Umarłych”, objawów fizycznych zbliżającej się śmierci oraz sesji channelingowych Projektu Asystent (info o projekcie i sesje na http://thelinked.pl ) doprowadziło do powstania opisu odczuć oraz ich przyczyn w formie poszczególnych etapów umierania. Owe etapy pozwalają zaznajomić się z poszczególnymi objawami, co z kolei doprowadziło do stworzenia bardzo ciekawej medytacji mającej na celu symulowanie własnej śmierci. Co prawda w Tybecie od dawna znana i praktykowana jest taka właśnie medytacja, jednak o zabarwieniu religijnym. W poniższym tekście znajdziecie ćwiczenia medytacyjne pozbawione zanieczyszczeń religijnych, a powstałe w wyniku połączenia wiedzy anatomicznej oraz informacji pochodzących z sesji Projektu Asystent, a zarazem bazujące na metodzie tybetańskiej.

Na sam początek chciałbym zaprezentować poszczególne etapy opisane bardziej szczegółowo, natomiast w dalszej części ich streszczenie, które wykorzystać można w medytacji.

Początkowym objawem zbliżającej się śmierci jest stopniowa utrata kontroli nad mięśniami. Powoli, kawałek po kawałku, zatracamy możliwość poruszania którąkolwiek częścią naszego ciała. Przestajemy również panować nad zwykłymi odruchami naszego organizmu jak na przykład mimika twarzy. Wszystkie powyższe objawy skutkują przejściem do „pierwszego etapu”.


Spadanie

Odczucia: W pewnym momencie zaczynamy odczuwać jakby zapadanie się. Wrażenie przypominające pozostanie w miejscu i jednocześnie spadek w przestrzeni. Może też być to forma odczucia przypominająca zanurzanie się w wodzie lub czymś gęstszym. Doświadczenie może być tak realne w doznaniach, że będziemy chcieli się wręcz czegoś złapać aby nie „zlecieć”. W wyobrażeniu tego momentu może być pomocne uświadomienie sobie że spadamy w niekończącą się przepaść, obracając się do tyłu, lub powoli zatapiamy się w czymś gęstym. Wywoła to efekt dezorientacji symulujący to co czuje umierająca osoba.

Przyczyny: Brak kontroli nad poszczególnymi częściami naszego ciała i w efekcie uczucie „spadania” spowodowane jest coraz szybszą utratą i zamykaniem połączeń nerwowych w umierającym ciele. Odczuwamy to jako spadanie, ponieważ nasz mózg przestaje otrzymywać statyczne bodźce odpowiedzialne za kontrolę ciała, jakie otrzymywał przez całe życie.


Mgła

Odczucia: Po uczuciu spadania, do którego po prostu przywykamy, przychodzi moment całkowitej utraty czucia. Przestajemy również cokolwiek słyszeć – ustaje nawet charakterystyczne „piszczenie” jakie słychać w ciszy. Po chwili wydaje się nam że to co widzimy przesłonięte jest gęstą mgłą lub dymem, który kłębi się i przemieszcza, wypełniając całe pomieszczenie w którym jesteśmy.

Przyczyny: Całkowita utrata czucia spowodowana jest uwalnianiem przez mózg znieczulających enzymów, które odrętwiają całe ciało. Jest to naturalna czynność mająca zapobiegać odczuwaniu bólu. Kłęby dymu które widzimy, są efektem degradujących się połączeń nerwowych w mózgu. W rezultacie odtwarza on zniekształcony i wybrakowany obraz docierający z oczu, co dla nas wygląda jak dym przesłaniający pewne elementy pola widzenia.


Szybki oddech, świetliki i błyski

Odczucia: Po chwili, w coraz gęstszych kłębach dymu pojawiają się latające iskierki przypominające chmarę świetlików. Zaczynamy mieć trudności z przypomnieniem sobie jakichkolwiek etykiet, nazw czy imion – nawet bardzo bliskich nam osób. Pojawiają się trudności z oddychaniem. Nasz oddech zaczyna wyglądać dość specyficznie – wdech staje się bardzo gwałtowny i urywany, a wydech wydłuża się. Po chwili widzimy coś na podobieństwo błysków światła, które przypominają wypalającą się świecę. Wszystkie koncepcje, stereotypy i dogmaty zaczynają się rozpływać.

Przyczyny: Iskierki i błyski światła są spowodowane zrywaniem połączeń nerwowych, oraz obecnym przy tym przeskokom ładunków elektrycznych w mózgu. Utrata owych połączeń skutkuje również zanikiem pamięci podręcznej, przez co mamy trudności z przypomnieniem sobie czegokolwiek.


Zatrzymanie oddechu i stałe światło

Odczucia: W tym etapie dochodzi do zatrzymania oddechu. Wcześniejsze migoczące światło które widzieliśmy, teraz stabilizuje się i staje się jednostajne.

Przyczyny: Zatrzymanie oddychania skutkuje niedotlenieniem i tak już umierającego mózgu. Od tego momentu już nic z zewnątrz do nas nie dotrze. Nasze doświadczenia są gromadzone w formie światła i zabierane przez świadomość, która odłącza się od ciała.


Jasno-biała przestrzeń

Odczucia: Jedynym co teraz odczuwamy jest to, że znajdujemy się w jasno-białej przestrzeni, otoczeniu nią z każdej strony. Kolor tego światła przypomina kolor księżyca widzianego w nocy – rażąco biały.

Przyczyny: Stajemy się czystymi doświadczeniami i informacjami, które porzucając ciało, zamieniają się w czystą formę świetlną.


Jasno-pomarańczowa przestrzeń

Odczucia: Po jakiejś chwili kolor przestrzeni w jakiej się znajdujemy zaczyna zmieniać się na jasno-pomarańczowy, który przypomina światło słońca. Jedyne co widzimy i czujemy to ta przestrzeń.

Przyczyny: W tym momencie znajdujemy się we wstępnej fazie łączenia się z naszą wielowymiarową naturą, lub duszą jak kto woli. Rozpoczyna się oddawanie jej zebranych przez nas w tym życiu informacji. Kolor opisany jako „jasno-pomarańczowy” jest symboliczny jako że świadomość pozbawiona jest ograniczeń percepcyjnych.


Czarna przestrzeń i nieświadomość

Odczucia: Po jakiejś chwili świetlista przestrzeń w jakiej się znajdujemy (choć trafniejszym stwierdzeniem było by – którą jesteśmy) zaczyna coraz bardziej czernieć i zanikać. Po chwili ciemność jest już prawie wszędzie a my zaczynamy tracić jakąkolwiek świadomość, jakbyśmy po prostu znikali. Ze znanych nam zjawisk przypomina to utratę przytomności.

Przyczyny: Wszystkie informacje jakie miały zostać przekazane naszej wielowymiarowej naturze czy duszy, zostały ostatecznie przeniesione. Umieranie umysłu to ostatnie chwile w obudowie, która nie jest już do niczego potrzebna. W chwili utraty świadomości dochodzi do właściwej śmierci ciała (mimo że już o wiele wcześniej straciliśmy z nim kontakt).


Ostateczna światłość

Odczucia: Po upływie pewnego „okresu” zaczynamy wybudzać się z ciemności i jedyne co się nam ukazuje to nieskazitelne, czyste i bezbarwne światło. Światło jest wszędzie i jest wszystkim. Posiadamy pełną świadomość naszego bytu i istnienia, oraz pełną świadomość wszystkich naszych żyć.

Przyczyny: Informacje ostatecznie przeszły do nadświadomości lub prawdziwej duszy. Tak naprawdę w tym momencie już nie ma „nas”. Jesteśmy w nadświadomości. Jesteśmy nią. Wróciliśmy do źródła.  


Był to ostatni etap, który kończy naszą wędrówkę z powrotem do naszej duszy, bazy danych czy nadświadomości. Nazwa tak naprawdę nie ma znaczenia – do naszego źródła, czyli Prawdziwej Natury.

Chciałbym teraz przestawić każdy z tych etapów w formie skróconej, która jest bardziej zwięzła i pozbawiona zbędnych objaśnień. O ile powyższe, szczegółowo omówione punkty mają uzmysłowić i przedstawić etapy umierania, o tyle te poniżej mają służyć za „podręczną ściągawkę” do medytacji własnej śmierci. Służą one raczej to pomocy w wizualizacji.

1. Spadanie
Na początku medytacji staramy się wywołać uczucie spadania lub zatapiania się w głębokiej mazi. Podczas umierania będziemy bardzo zdezorientowaniu czując to doznanie i będziemy bali się „utopić” lub „spaść”. Postarajmy się wywołać takie samo uczucie w medytacji. Kiedy się uda, kontemplujemy to uczucie przez dłuższą chwilę

2. Mgła
Kiedy uda się nam „zatopić” postarajmy się oswoić z tym uczuciem i poddać się mu. Zaczynamy teraz wizualizować gęsty, kłębiący się dym wypełniający pomieszczenie, w którym „umieramy”. Mgła lub dym przemieszcza się zasłaniając co chwilę inny fragment pola widzenia. Kontemplujemy tę wizualizację przez kilka minut.

3. Szybki oddech, świetliki i błyski
Następnie wizualizujemy pojawiające się we mgle lub dymie iskierki przypominające świetliki. Malutkie, jasne punkciki przemieszczające się z różnymi prędkościami w różnych kierunkach. Po chwili kontemplacji tej wizualizacji rozpoczynamy symulowanie oddechu umierającej osoby – krótkie, gwałtowne i urywające się wdechy i długie wydechy, przy czym nadal wizualizujemy świetliki. Od tego momentu oddychamy w taki sposób cały czas aż do następnego etapu.
Po jakimś czasie zamiast świetlików zaczynamy wizualizacje migającego światła i błysków. Błyski powinny przypominać te, które rzuca gasnąca świeca lub te które można zaobserwować kiedy patrzymy z zamkniętymi oczami na słońce przemieszczając się jednocześnie pod drzewami. Kontemplujemy tę wizualizację przez jakiś czas

4. Zatrzymanie oddechu i stałe światło
Przestajemy oddychać symulacyjnie i pozwalamy ciału na ustalenie własnego rytmu oddechu. W wizualizacji wyobrażamy sobie że błyski powoli zaczynają zamieniać się w jednolite ustabilizowane światło. Takie jakbyśmy patrzyli z zamkniętymi oczami na idealnie stabilny płomień świecy.

5. Jasno-biała przestrzeń
Wyobrażamy sobie że ustabilizowane, słabe światło zaczyna się coraz bardziej rozjaśniać. Po chwili wszystko jest jasno-białe. Nie ma nic prócz jasno-białej przestrzeni, której kolor przypomina blask księżyca. Przez chwile kontemplujemy ten widok.

6. Jasno-pomarańczowa przestrzeń
Następnie wizualizujemy że kolor przestrzeni zmienia się na jasno-pomarańczowy. Kolor ten przypomina blask słońca. Kontemplujemy tą przestrzeń przez jakiś czas.

7. Czarna przestrzeń i nieświadomość
Następnie wizualizujemy że wszystko zaczyna powoli tracić kolor i blask. Ciemność zaczyna ogarniać wszystko a my powoli tracimy świadomość. Wyobrażamy sobie moment utraty przytomności lub zasypiania. Staramy się kontemplować to uczucie, choć niektórzy ludzie mogą w tym momencie po prostu usnąć.

8. Ostateczna światłość
Po czasie jaki uznamy za stosowny lub kiedy się przebudzimy od razu rozpoczynamy wizualizację totalnej światłości pozbawionej źródła i barwy. Jedyne co widzimy to nieprzenikniona światłość. Staramy się wywołać uczucie połączenia z nią. Nie postrzegamy siebie jako oddzielności lecz światło postrzegamy jako nas samych. Łączymy się z nim, starając się uzyskać pełną świadomość bytu. Jest to ostatni etap medytacji. Tutaj nie ma ograniczeń czasowych. Staramy się pozostać w tym stanie tak długo jak tylko jest to możliwe lub tyle na ile mamy ochotę.

Dzięki częstej medytacji objawów, nie będziemy zaskoczeniu ani wystraszeni momentem śmierci. Pozwoli nam to również uzmysłowić sobie kiedy faktycznie zaczniemy umierać gdy do tego dojdzie. Ważne jest również wspomnienie że etapy te są opisem normalnej i wolnej śmierci. W wypadku nagłego zgonu etapy od 1 do 6 po prostu nie wystąpią, gdyż ciało umiera błyskawicznie.

Zarówno tybetańskie manuskrypty jak również źródło sesji Projektu Asystent zaznaczają że często umysły mocno osadzone w różnych wierzeniach i dogmatach mogą wytworzyć swoją własną rzeczywistość po etapie Ciemności. W skrócie: jeśli mocno wierzysz w to że pójdziesz do nieba, to ostateczna światłość czyli informacje, przyjmą formę tego w co wierzysz. Obojętne czy będą to lęki, wierzenia czy inne mocno utarte poglądy. „Tybetańska księga umarłych” podaje że nawet jeśli do tego dojdzie, to światłość będzie pojawiać się wielokrotnie aż w końcu się z nią połączymy i zrozumiemy iluzoryczność wierzeń.

Miłego medytowania :)
 
W opracowaniu tego artykułu pomogła sesja 07/03/09 .

Autor nie ponosi żadnej odpowiedzialności za efekty stosowania tej medytacji - jeśli się na nią decydujesz, robisz to na własną odpowiedzialność. 
 
  Brak komentarzy
Musisz byc zalogowany lub jesli nie masz konta zarejestrowac je.

Discuss...
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Logowanie

Logując się na stronę akceptujesz REGULAMIN





Nie pamiętam hasła!
Konto? Zarejestruj mnie!

Projekt Asystent
prace nad materiałem

numer opracowywanej sesji:
55/06/02/10-IRC

status:
oczekuje na transkrypcję
data przeprowadzenia:
6 luty 2010
planowana data publikacji:
nieznana

Na stronie

Odwiedza nas 1 gość oraz 2 użytkowników